Tło strony zbiórki
zbiorki
ZBIÓRKA

By zacząć żyć od nowa

Zebrano: 26 200,50 z 26 200 zł
100%
Do końca: 2 miesiące 6 dni 6 godzin
Zbiórka stworzona przez i dla:

Klaudia Jadzińska

Czarne, Polska
Nazywam się Klaudia, mam 19 lat i od 7 lat choruję na nowotwór złośliwy tkanek miękkich. Nowotwór znajduje się w prawej ręce i ramieniu, niestety z przerzutami do kości. Pomimo przebytych dwóch operacji oraz wielu chemioterapiach guz pozostaje w moim organizmie niczym bomba, która może wybuchnąć w każdej chwili. 

Środki ze zbiórki pozwolą mi na opłacenie dojazdów i wizyt u lekarzy w Warszawie a także na zakup lekarstw uśmierzających ból, który jest często nie do zniesienia. Jestem również w trakcie konsultacji w prywatnej klinice w Gdańsku, gdzie jest dla mnie szansa na operację usunięcia nowotworu. Jeśli konsultacje pójdą pomyślnie to część środków ze zbiórki zostanie przeznaczona na opłacenie operacji oraz leczenie w tej klinice. 

 

Kiedy w 2015 roku padła diagnoza o nowotworze złośliwym, moje życie się załamało, wisiałam nad przepaścią. Ze szkoły przeniosłam się na salę szpitalna, w moich oczach pozostał już tylko strach.. 

Pierwsza operacja wycięcia guza w październiku 2015 roku, niestety nie przeszła tak jak miała. Pierwsza chemia w tabletkach również nie przynosiła rezultatów. Wtedy lekarze zdecydowali się na mocniejszą i zaczął się mój koszmarPrzejście kilku kroków graniczyło z cudem, byłam na tyle słaba, że mdlenie miałam już w zwyczaju. Ponadto pojawił się skutek uboczny chemii: wyskoczył mi wielki guz na szyi, który na szczęście okazał się być tylko torbielą. Jednak była ona na tyle duża, że jej pęknięcie spowodowałoby mój pewny koniec. 

 

Po wycięciu torbieli było trochę lepiej. Poczułam, że staję na nogi, że wszystko wraca do normy. Rodzice spełnili moje marzenie, dostałam pieskaJednak gdy pojechałam na rezonans okazało się, że guz był 3 razy większy niż przed operacją. Przez długi czas leczona byłam lekiem biologicznym, którego koszty ciężko było nam samodzielnie pokrywać, on też zawiódł, a więc nóż, do trzech razy sztuka.  

 

Operację ponownego wycięcia guza z ręki we Wrocławiu 2018 roku jak i wybudzenie przeszłam bardzo ciężko, ale znalazłam siły aby się podnieść. Zaczęłam rehabilitacje, pomału sprawność posuwała się do przodu, aż znów poczułam ból. Lekarze od razu wysłali mnie na sześciotygodniową radioterapię, mimo poparzeń skóry zniosłam ją dosyć dobrze, ale guz nie chciał ustąpić. Na pomoc wróciła więc chemia, jedna, później kolejna. Męczyłam się, a guz szalał. Dowiedziałam się, że nowotwór przeszedł do kości. Myśleliśmy, aby znów operować, ale nadeszła pandemia a wraz z nią kłopoty. Szpital, który leczył mnie przez te wszystkie lata nie wiedział co dalej ze mną zrobić, kazali mi szukać pomocy gdzieś indziej. Obecnie moje leczenie polega głównie na leczeniu objawowym bólu.  

 

Mimo długiej drogi chcę walczyć i żyć na tyle normalnie jak to możliwe. Nie wyobrażam sobie opuścić mojej rodziny, psa, przyjaciół i chłopaka, którzy są moim ogromnym wsparciem. Czułabym, że ich zawiodłam. 

Bardzo Was proszę o wsparcie, nawet najmniejsza pomoc będzie dla mnie nieoceniona. 

Klaudia 

 

Aktualności

Hurra! Zebrano 100% założonej kwoty 🙂

zbiorki
ZBIÓRKA

By zacząć żyć od nowa

Zebrano: 26 200,50 z 26 200 zł
100%
Do końca: 2 miesiące 6 dni 6 godzin