1. Urszula Działak - domyślny avatar
  1. 11492
  2. Urszula Działak
  • Cele na rzecz użytkownika

    Na dalszą rehabilitację i powrót do zdrowia

    dla: Urszula Działak
    kategoria: Leczenie

    Ula –

    1. Jak żyć, kiedy trzeba żyć?

    2. Jak żyć, kiedy los dał jeszcze jedną szansę?

    Ula już od wielu lat zmagała się z ciężką chorobą ZZSK, która zniekształciła jej szyjno-piersiowy odcinek kręgosłupa, całkowicie go usztywniając w pochyleniu do przodu około 30 stopni. Choroba wyeliminowała ją z rynku pracy. Mimo to zawsze była osobą pogodną, towarzyską, lubianą przez przyjaciół i rodzinę.

    Tego dnia 22.12.2018 roku, wstała jak co dzień wcześnie rano, chcąc skorzystać z toalety. Lekki zawrót głowy i chwilowa utrata świadomości spowodowały niefortunny upadek, w czasie którego zmiażdżony został szósty krąg szyjny i uszkodzony rdzeń kręgowy. Natychmiastowe przewiezienie jej helikopterem do szpitala w Piekarach Śląskich, wielogodzinna operacja kręgosłupa, dwukrotna reanimacja utrzymały ją przy życiu, ale nie przywróciły zdrowia. Po kilku tygodniach walki o życie okazało się, że nastąpiło porażenie czterokończynowe. Na szczęście nie doszło do niedotlenienia mózgu i Ula nadal jest osobą kontaktową, doskonale zdaje sobie sprawę z sytuacji w jakiej się znalazła, jest gotowa podjąć walkę o swoje zdrowie, a przede wszystkim pragnie być w domu z rodziną.

    Ula straciła samodzielność, ale nie wpływ na swoje życie. Na razie jest więźniem w swoim ciele, przykuta do łóżka będzie potrzebowała wiele czasu, żeby odzyskać jakiś procent dawnej sprawności. Każdy ma jakieś marzenia. Jej marzeniem jest ruszyć choćby jedną ręką, poczuć dotyk syna i męża, a może w przyszłości przesiąść się na wózek inwalidzki.

    Te marzenia mogą być zrealizowane tylko poprzez nieustanną rehabilitacje i pomoc ludzi dobrej woli. Rodzina chce zabrać Ulę do domu, zapewnić jej opiekę pielęgniarską, medyczną, rehabilitację, walczyć małymi kroczkami o kolejne cele. Dajmy jej szanse uczestniczenia w życiu rodziny, dajmy szanse bycia z synem, który po tych wszystkich wydarzeniach sam potrzebuje wsparcia psychicznego.

    7000 PLN 58% 12000 PLN
    zakończono: 16.05.2019

    Wrócić do domu, wrócić do życia

    dla: Urszula Działak
    kategoria: Leczenie

    Zatrzymaj się i poznaj moją historię.

    Mam na imię Urszula. Od wielu lat zmagam się z bardzo uciążliwą, postępującą chorobą: zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa. Choroba ta wyeliminowała mnie z rynku pracy. Mimo to pozostałam osobą pogodną, towarzyską, lubianą przez przyjaciół i rodzinę.

    Jeden dzień w grudniu 2018 roku zmienił moje życie. Wstałam jak co rano, by skorzystać z toalety. Wystarczył chwilowy zawrót głowy, utrata równowagi – upadłam tak nieszczęśliwie, że doszło do zmiażdżenia szóstego kręgu szyjnego oraz uszkodzenia rdzenia kręgowego.

    Operacja trwała wiele godzin, w jej trakcie dwukrotnie mnie reanimowano. Po kilku tygodniach walki o moje życie lekarze stwierdzili porażenie czterokończynowe. Na szczęście nie doszło do niedotlenienia mózgu i nadal jestem osobą kontaktową. Doskonale zdaję sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znalazłam. Na razie jestem więźniem w swoim ciele. Przykuta do łóżka, będę potrzebowała wiele czasu, żeby odzyskać jakiś procent dawnej sprawności.

    Są dni, gdy różne myśli kołaczą mi się w głowie. O niektórych wolę nie mówić moim bliskim, którzy od kilku miesięcy każdego dnia ofiarnie pomagają mi przy każdej czynności i starają się jak mogą, by podtrzymać mnie na duchu. Jednak, mimo ich wielkiego zaangażowania i ogromnego wsparcia, ciągle nachodzą mnie stany depresji i zwątpienia. Bo jak uniknąć depresji, kiedy w wieku 49 lat całkowicie traci się kontrolę nad własnym ciałem? Tak bardzo się boję, że jednak nie dam rady, że w końcu zabraknie mi motywacji do dalszej walki… Staram się pokochać moje bezwładne nogi, bezwładne stopy, bezwładne palce u nóg… Czasami nawet przemawiam do nich czule, bo mam nadzieję, że może drgną, poruszone siłą sugestii! Nie mogę jednak zaakceptować moich bezwładnych dłoni, szczególnie palców, które tak bardzo by mi się przydały! Marzę, żeby móc samodzielnie jeść, podrapać się po głowie, wziąć do ręki książkę i przewracać kartki…

    Cztery miesiące intensywnej rehabilitacji nie dały oczekiwanych rezultatów. Wszyscy powtarzają: „Trzeba czasu, trzeba czekać, trzeba być cierpliwym…”. Nie stracić nadziei to niesamowicie trudne zadanie, kiedy każda próba samodzielnego siadania kończy się omdleniem. Nigdy nie sądziłam, że będę marzyła o tym, by jeździć wózkiem inwalidzkim!

    Jestem jednak gotowa podjąć walkę o swoje zdrowie, a przede wszystkim pragnę być w domu z rodziną. Wciąż wierzę, że dzięki długotrwałej, intensywnej rehabilitacji mój stan się poprawi i odzyskam choć cząstkę tego, co miałam kiedyś.

    W lutym tego roku zwróciliśmy się do Fundacji Avalon o pomoc w zbiórce pieniędzy na moje leczenie i rehabilitację. Dzięki wsparciu finansowemu wspaniałych ludzi dobrej woli udało się zgromadzić 7 tysięcy zł. Niewypowiedzianie się z tego cieszę!

    Jednocześnie wciąż towarzyszy mi lęk, że nie podołamy finansowo wydatkom związanym z rehabilitacją i tym wynikającym z życia codziennego. Potrzebuję funduszy na opiekę pielęgniarską, fizjoterapię oraz środki do codziennej pielęgnacji.

    Moim marzeniem jest powracać do zdrowia w domu, wśród bliskich. Już teraz z całego serca dziękuję tym, którzy poprzez wpłatę na mój cel będą mieli swój udział w jego spełnieniu.

    600 PLN 3% 20000 PLN
    do końca: około 2 miesiące

    Cele utworzone przez użytkownika

    Na dalszą rehabilitację i powrót do zdrowia

    dla: Urszula Działak
    kategoria: Leczenie

    Ula –

    1. Jak żyć, kiedy trzeba żyć?

    2. Jak żyć, kiedy los dał jeszcze jedną szansę?

    Ula już od wielu lat zmagała się z ciężką chorobą ZZSK, która zniekształciła jej szyjno-piersiowy odcinek kręgosłupa, całkowicie go usztywniając w pochyleniu do przodu około 30 stopni. Choroba wyeliminowała ją z rynku pracy. Mimo to zawsze była osobą pogodną, towarzyską, lubianą przez przyjaciół i rodzinę.

    Tego dnia 22.12.2018 roku, wstała jak co dzień wcześnie rano, chcąc skorzystać z toalety. Lekki zawrót głowy i chwilowa utrata świadomości spowodowały niefortunny upadek, w czasie którego zmiażdżony został szósty krąg szyjny i uszkodzony rdzeń kręgowy. Natychmiastowe przewiezienie jej helikopterem do szpitala w Piekarach Śląskich, wielogodzinna operacja kręgosłupa, dwukrotna reanimacja utrzymały ją przy życiu, ale nie przywróciły zdrowia. Po kilku tygodniach walki o życie okazało się, że nastąpiło porażenie czterokończynowe. Na szczęście nie doszło do niedotlenienia mózgu i Ula nadal jest osobą kontaktową, doskonale zdaje sobie sprawę z sytuacji w jakiej się znalazła, jest gotowa podjąć walkę o swoje zdrowie, a przede wszystkim pragnie być w domu z rodziną.

    Ula straciła samodzielność, ale nie wpływ na swoje życie. Na razie jest więźniem w swoim ciele, przykuta do łóżka będzie potrzebowała wiele czasu, żeby odzyskać jakiś procent dawnej sprawności. Każdy ma jakieś marzenia. Jej marzeniem jest ruszyć choćby jedną ręką, poczuć dotyk syna i męża, a może w przyszłości przesiąść się na wózek inwalidzki.

    Te marzenia mogą być zrealizowane tylko poprzez nieustanną rehabilitacje i pomoc ludzi dobrej woli. Rodzina chce zabrać Ulę do domu, zapewnić jej opiekę pielęgniarską, medyczną, rehabilitację, walczyć małymi kroczkami o kolejne cele. Dajmy jej szanse uczestniczenia w życiu rodziny, dajmy szanse bycia z synem, który po tych wszystkich wydarzeniach sam potrzebuje wsparcia psychicznego.

    7000 PLN 58% 12000 PLN
    zakończono: 16.05.2019

    Wrócić do domu, wrócić do życia

    dla: Urszula Działak
    kategoria: Leczenie

    Zatrzymaj się i poznaj moją historię.

    Mam na imię Urszula. Od wielu lat zmagam się z bardzo uciążliwą, postępującą chorobą: zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa. Choroba ta wyeliminowała mnie z rynku pracy. Mimo to pozostałam osobą pogodną, towarzyską, lubianą przez przyjaciół i rodzinę.

    Jeden dzień w grudniu 2018 roku zmienił moje życie. Wstałam jak co rano, by skorzystać z toalety. Wystarczył chwilowy zawrót głowy, utrata równowagi – upadłam tak nieszczęśliwie, że doszło do zmiażdżenia szóstego kręgu szyjnego oraz uszkodzenia rdzenia kręgowego.

    Operacja trwała wiele godzin, w jej trakcie dwukrotnie mnie reanimowano. Po kilku tygodniach walki o moje życie lekarze stwierdzili porażenie czterokończynowe. Na szczęście nie doszło do niedotlenienia mózgu i nadal jestem osobą kontaktową. Doskonale zdaję sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znalazłam. Na razie jestem więźniem w swoim ciele. Przykuta do łóżka, będę potrzebowała wiele czasu, żeby odzyskać jakiś procent dawnej sprawności.

    Są dni, gdy różne myśli kołaczą mi się w głowie. O niektórych wolę nie mówić moim bliskim, którzy od kilku miesięcy każdego dnia ofiarnie pomagają mi przy każdej czynności i starają się jak mogą, by podtrzymać mnie na duchu. Jednak, mimo ich wielkiego zaangażowania i ogromnego wsparcia, ciągle nachodzą mnie stany depresji i zwątpienia. Bo jak uniknąć depresji, kiedy w wieku 49 lat całkowicie traci się kontrolę nad własnym ciałem? Tak bardzo się boję, że jednak nie dam rady, że w końcu zabraknie mi motywacji do dalszej walki… Staram się pokochać moje bezwładne nogi, bezwładne stopy, bezwładne palce u nóg… Czasami nawet przemawiam do nich czule, bo mam nadzieję, że może drgną, poruszone siłą sugestii! Nie mogę jednak zaakceptować moich bezwładnych dłoni, szczególnie palców, które tak bardzo by mi się przydały! Marzę, żeby móc samodzielnie jeść, podrapać się po głowie, wziąć do ręki książkę i przewracać kartki…

    Cztery miesiące intensywnej rehabilitacji nie dały oczekiwanych rezultatów. Wszyscy powtarzają: „Trzeba czasu, trzeba czekać, trzeba być cierpliwym…”. Nie stracić nadziei to niesamowicie trudne zadanie, kiedy każda próba samodzielnego siadania kończy się omdleniem. Nigdy nie sądziłam, że będę marzyła o tym, by jeździć wózkiem inwalidzkim!

    Jestem jednak gotowa podjąć walkę o swoje zdrowie, a przede wszystkim pragnę być w domu z rodziną. Wciąż wierzę, że dzięki długotrwałej, intensywnej rehabilitacji mój stan się poprawi i odzyskam choć cząstkę tego, co miałam kiedyś.

    W lutym tego roku zwróciliśmy się do Fundacji Avalon o pomoc w zbiórce pieniędzy na moje leczenie i rehabilitację. Dzięki wsparciu finansowemu wspaniałych ludzi dobrej woli udało się zgromadzić 7 tysięcy zł. Niewypowiedzianie się z tego cieszę!

    Jednocześnie wciąż towarzyszy mi lęk, że nie podołamy finansowo wydatkom związanym z rehabilitacją i tym wynikającym z życia codziennego. Potrzebuję funduszy na opiekę pielęgniarską, fizjoterapię oraz środki do codziennej pielęgnacji.

    Moim marzeniem jest powracać do zdrowia w domu, wśród bliskich. Już teraz z całego serca dziękuję tym, którzy poprzez wpłatę na mój cel będą mieli swój udział w jego spełnieniu.

    600 PLN 3% 20000 PLN
    do końca: około 2 miesiące
  • Akcje użytkownika

    Użytkownik nie zorganizował jeszcze żadnej akcji
  • W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

    x