1. Mariusz Przybysz - domyślny avatar
  1. 1702
  2. Mariusz Przybysz
  • Cele na rzecz użytkownika

    Leczenie dla Mariusza, co żadnej pracy się...

    dla: Mariusz Przybysz
    kategoria: Leczenie

    Jestem Mariusz – mąż, tata, piekarz, technik logistyk, spedytor, osoba z niepełnosprawnością.

    14 lat temu zostałem potrącony przez samochód. Doznałem urazu wielonarządowego, a także (między innymi) wieloodłamowego złamania miednicy i urazu tętnicy udowej, która do dziś jest niedrożna. Mam wszczepioną endoprotezę stawu biodrowego. Przeszedłem 5 operacji ortopedycznych oraz wiele operacji naczyniowych. Byłem też leczony tlenem hiperbarycznym.

    W wyniku zakrzepu doszło do niedokrwienia lewej nogi. W efekcie powstała odleżyna palucha. W tym roku pojawiły się dodatkowe owrzodzenia, których nie mogę wyleczyć. Mimo to, dzięki wysiłkowi lekarzy, mój stan zdrowia pozwala mi funkcjonować w społeczeństwie – choć z ograniczeniami.

    Jako piekarz pracowałem na wielkim statku pasażerskim w USA. Mogłem dzięki temu spełnić marzenie o podróżach i aktywnej nauce innego języka. Ta praca dawała mi dużo satysfakcji i poczucia spełnienia.

    Wypadek zmienił wszystko. Nauczyłem się nowego zawodu, potem kolejnego. Obecnie jestem spedytorem.

    Korzystam ze specjalnego buta i opatrunków, które wymieniam tak długo, że nauczyłem się robić to sam. Pozostaję pod opieką lekarzy naczyniowców i ortopedów. Wciąż wisi nade mną widmo amputacji palucha.

    Przed wypadkiem staraliśmy się z rodziną dużo podróżować – wyjeżdżać nad morze czy w góry. Dziadkowie, gdy tylko mieli możliwość, zabierali wnuczkę na swoją działkę czy na Mazury. Celem moich wypraw stały się poradnie i gabinety rehabilitacyjne, szpitale i sanatoria. Z żoną jeździliśmy też trochę po Polsce jako kibice córki, która ma już 17 lat i trenuje siatkówkę.

    Tak się złożyło, że wybudziłem się ze śpiączki w dniu rocznicy śmierci Jana Pawła II i od tamtej pory moim marzeniem jest odwiedzić grób papieża. Żona i córka też marzą o zagranicznej wycieczce. Z powodów finansowych i moich kłopotów ze zdrowiem nie możemy sobie jednak pozwolić na takie podróże.

    Opatrywanie ran jest ciężkim, codziennym zadaniem. Co miesiąc przeznaczam około 500 zł na specjalistyczne opatrunki, gaziki, płyn odkażający i lekarstwa. Kosztowną rehabilitację – mimo że mogłaby mi pomóc – jestem zmuszony odsuwać w czasie.

    Celem zbiórki jest więc zakup 2-miesięcznego zapasu środków niezbędnych do zaopatrywania stopy oraz leków. Każda złotówka powyżej 100% to zakupy na kolejne dni.

    Chciałbym już nie musieć wybierać między leczeniem i wspólnymi marzeniami mojej rodziny. Dlatego proszę Cię o pomoc.

    Będę wdzięczny za każdą wpłatę.

    0 0% 1100
    do końca: 2 miesiące

    Cele utworzone przez użytkownika

    Leczenie dla Mariusza, co żadnej pracy się...

    dla: Mariusz Przybysz
    kategoria: Leczenie

    Jestem Mariusz – mąż, tata, piekarz, technik logistyk, spedytor, osoba z niepełnosprawnością.

    14 lat temu zostałem potrącony przez samochód. Doznałem urazu wielonarządowego, a także (między innymi) wieloodłamowego złamania miednicy i urazu tętnicy udowej, która do dziś jest niedrożna. Mam wszczepioną endoprotezę stawu biodrowego. Przeszedłem 5 operacji ortopedycznych oraz wiele operacji naczyniowych. Byłem też leczony tlenem hiperbarycznym.

    W wyniku zakrzepu doszło do niedokrwienia lewej nogi. W efekcie powstała odleżyna palucha. W tym roku pojawiły się dodatkowe owrzodzenia, których nie mogę wyleczyć. Mimo to, dzięki wysiłkowi lekarzy, mój stan zdrowia pozwala mi funkcjonować w społeczeństwie – choć z ograniczeniami.

    Jako piekarz pracowałem na wielkim statku pasażerskim w USA. Mogłem dzięki temu spełnić marzenie o podróżach i aktywnej nauce innego języka. Ta praca dawała mi dużo satysfakcji i poczucia spełnienia.

    Wypadek zmienił wszystko. Nauczyłem się nowego zawodu, potem kolejnego. Obecnie jestem spedytorem.

    Korzystam ze specjalnego buta i opatrunków, które wymieniam tak długo, że nauczyłem się robić to sam. Pozostaję pod opieką lekarzy naczyniowców i ortopedów. Wciąż wisi nade mną widmo amputacji palucha.

    Przed wypadkiem staraliśmy się z rodziną dużo podróżować – wyjeżdżać nad morze czy w góry. Dziadkowie, gdy tylko mieli możliwość, zabierali wnuczkę na swoją działkę czy na Mazury. Celem moich wypraw stały się poradnie i gabinety rehabilitacyjne, szpitale i sanatoria. Z żoną jeździliśmy też trochę po Polsce jako kibice córki, która ma już 17 lat i trenuje siatkówkę.

    Tak się złożyło, że wybudziłem się ze śpiączki w dniu rocznicy śmierci Jana Pawła II i od tamtej pory moim marzeniem jest odwiedzić grób papieża. Żona i córka też marzą o zagranicznej wycieczce. Z powodów finansowych i moich kłopotów ze zdrowiem nie możemy sobie jednak pozwolić na takie podróże.

    Opatrywanie ran jest ciężkim, codziennym zadaniem. Co miesiąc przeznaczam około 500 zł na specjalistyczne opatrunki, gaziki, płyn odkażający i lekarstwa. Kosztowną rehabilitację – mimo że mogłaby mi pomóc – jestem zmuszony odsuwać w czasie.

    Celem zbiórki jest więc zakup 2-miesięcznego zapasu środków niezbędnych do zaopatrywania stopy oraz leków. Każda złotówka powyżej 100% to zakupy na kolejne dni.

    Chciałbym już nie musieć wybierać między leczeniem i wspólnymi marzeniami mojej rodziny. Dlatego proszę Cię o pomoc.

    Będę wdzięczny za każdą wpłatę.

    0 0% 1100
    do końca: 2 miesiące
  • Akcje użytkownika

    Użytkownik nie zorganizował jeszcze żadnej akcji
  • W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

    x