Cele

Wyjazdowy trening sprawności

dla: Justyna Doroz
kategoria: Leczenie

Na imię mi Justyna. Jestem osobą raczej niewielu słów 😉

Choruję praktycznie od urodzenia. Mam za sobą operację kręgosłupa, która była konieczna ze względu na skoliozę. Zmagam się z dolegliwościami bólowymi i innymi schorzeniami.

Mimo tego pozostaję osobą pogodną, cieszącą się z życia. Siłę daje mi rodzina: mąż i córka. Interesuję się muzyką, siatkówką, amatorsko komputerem. Uwielbiam spacery i dobre filmy.

Gdyby udało się zebrać 100% założonej kwoty, pojechałabym na turnusy rehabilitacyjne (ilość zależy od terminu), które bardzo pomagają w zwiększeniu sprawności. Opłaciłabym również dojazd i parking.

Dziękuję za każde wsparcie.

0 PLN 0% 6000 PLN
do końca: 3 miesiące

Zaprotezować stopę i znów usiąść za kółkiem

dla: Agnieszka Kowalska
kategoria: Leczenie

Nazywam się Agnieszka, jestem mamą 12-letniego Kacpra. Mieszkam na wsi niedaleko Konina.

Do 26 maja 2016 roku moje życie toczyło się bardzo spokojnie. Byłam osobą pełną wigoru i chęci do zdobywania świata. Pracowałam zawodowo jako kierowca ciężarówki (tak, tak!), dzięki czemu mogłam poznawać nowych ludzi.

Co wydarzyło się w maju 2016 roku? Uległam wypadkowi. Natychmiast trafiłam na blok operacyjny, gdzie amputowano mi palce lewej stopy. Niestety, w tkanki stopy wdała się martwica. Lekarze, po licznych konsultacjach, poddali mnie terapii podciśnieniowej. Dzięki temu leczeniu udało się uratować część tkanek i poddać mnie przeszczepowi skóry na uszkodzoną część stopy.

Jednak czas pokazuje, że działania lekarzy nie przyniosły powrotu do zdrowia. Od wypadku byłam systematycznie poddawana zabiegom skracania kości śródstopia. Kilka dni temu usunięto ją całkowicie.

Teraz moim celem jest zaprotezowanie stopy, dzięki czemu mogłabym wrócić do sprawności, chodzić i korzystać z życia społecznego oraz zawodowego. Utrzymuję się z niewysokiej renty, dlatego zakup dobrze dopasowanej protezy to kosmiczny wydatek.

Bardzo proszę o wsparcie i przekazanie na mój cel choćby najmniejszej cegiełki – każda znaczy dla mnie dużo.

Dziękuję za wszelkie formy pomocy.

110 PLN 0% 33500 PLN
do końca: 3 miesiące

Wspólne dojazdy na chemioterapię

dla: Rozalia Łyżwińska
kategoria: Leczenie

Cześć!

Nazywam się Rozalka. Mam niespełna 3 latka i nieprzyjemnego lokatora w środku mojego pęcherza. Nawet jego imię jest takie dziwne i nieprzyjemne: rhabdomyosarcoma. Ale można je skrócić do RMS.

RMS jest bardzo rzadkim nowotworem złośliwym. Razem z lekarzami z Centrum Zdrowia Dziecka próbujemy zorganizować mu wyprowadzkę. Trwa to już dość długo, bo od września. Tylko że RMS nie poddaje się łatwo. Do mojego organizmu dwa razy przyprowadził sepsę 😔😣

Podjęliśmy zdecydowane działania. W styczniu, w placówce we Wrocławiu, wycięliśmy tego złośliwego guza. Niestety, nie w całości. Teraz czeka mnie radioterapia, która przesuwa się troszkę z powodu innego dziwacznego potworka: koronawirusa. Ale za to przyjmuję chemię, na którą dojeżdżam do Warszawy.

Chociaż jest mi bardzo ciężko, nadal jestem wesołą dziewczynką, która kocha swoich rodziców, uwielbia mówić „Kocham tatusia”, „Kocham mamusię” i przytulać się do nich. Bardzo lubię bawić się z innymi dziećmi. Na razie bawię się z największymi wojownikami na świecie, czyli koleżankami i kolegami z onkologii.

Chciałabym pomóc jakoś rodzicom, bo im też jest trudno. Postanowiłam wystawić tu skarbonkę na pieniążki. To, co zbiorę, przeznaczymy na dojazdy do Warszawy (na chemioterapię) i Wrocławia (na cystoskopię) oraz na pobyt taty w hotelu w tym czasie. Spędzam czas głównie z mamą, rzadko bywam w domu. Chciałabym widywać częściej tatę, aby móc się z nim trochę powygłupiać 😊 Gdyby i mama, i tata byli ze mną, chodzilibyśmy na spacery, a ja zobaczyłabym więcej niż tylko szpitalne korytarze.

Jeśli zbiorę całą kwotę, to będziemy mogli zapłacić za 4 lub 5 takich wyjazdów.

Wiem, że można na Was liczyć, bo macie serca jak pluszowe misie. Już teraz dziękuję Wam za każdą złotówkę wrzuconą do mojej skarbonki.

32 PLN 2% 1500 PLN
do końca: 15 dni

Pomóż kucharzowi wrócić do zawodu

dla: Arkadiusz Szczepanek
kategoria: Leczenie

Mam na imię Arek i jestem 47-letnim kucharzem.

Zaliczyłem w swoim życiu okres, który przygniótł mnie do ziemi. Pod koniec 2018 roku straciłem pracę i otrzymałem diagnozę nowotworu migdała z przerzutami na węzły chłonne. Guz rozwijał się w bardzo szybkim tempie. Chorobę wzmacniały stres, nadciśnienie i trzymanie w sobie złych emocji.

Próbowano leczyć mnie w Warszawie, ale lekarze uznali, że jest już za późno. Z Warszawy zostałem przeniesiony do Poznania. Zostałem skonsultowany, szybko zapadła decyzja o operacji: teraz albo nigdy. W Poznaniu spędziłem ponad 3 miesiące. Przeprowadzono operację i naświetlania, podano mi chemię. Straciłem na wadze prawie 40 kilogramów, częściowo wypadły mi włosy. Dodatkową „pamiątką” po walce z nowotworem jest niesprawna prawa strona ciała i szczękościsk, który utrudnia mi mówienie i jedzenie.

Aktualnie utrzymuję się z renty.

Za pośrednictwem tej zbiórki chciałbym zgromadzić fundusze na prywatną rehabilitację domową z fizjoterapeutką, która bardzo pomogła mi po wyjściu ze szpitala - fizycznie i psychicznie.

Mam ogromną nadzieję, że uda mi się wrócić chociaż do takiej sprawności, że będę mógł znów wykonywać swój zawód, który kocham.

Pozdrawiam Was serdecznie.

100 PLN 2% 5000 PLN
do końca: 14 dni

Proteza dla strażaka

dla: Grzegorz Salbert
kategoria: Marzenie

Nazywam się Grzegorz Salbert. Przez 25 lat pomagałem ludziom, pełniąc służbę w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Rudzie Śląskiej.

Teraz sam potrzebuję pomocy.

Od wielu lat choruję na cukrzycę. Stałe pogarszanie się stanu zdrowia doprowadziło w zeszłym roku do amputacji nogi na wysokości uda.

Mieszkam na 3 piętrze w budynku bez windy. Samodzielne zejście po schodach jest dla mnie dużym wyzwaniem. Byłoby mi dużo łatwiej, gdybym miał odpowiednio dopasowaną protezę. Zdecydowanie zwiększyłaby się moja niezależność. Mógłbym pójść z wnukami na spacer i zaopiekować się nimi w razie potrzeby.

Koszty leczenia i rehabilitacji są wysokie, a w połączeniu z kwotą potrzebną na zakup protezy stanowią wydatek przekraczający moje możliwości finansowe. A że proteza jest jak samochód – również zużywa się i psuje – muszę liczyć się z jej cyklicznym serwisowaniem i wymianą.

Proszę, pomóż mi w codziennym funkcjonowaniu.

Twoja wpłata to część sprzętu, którego potrzebuję, by – mimo choroby i niepełnosprawności – wieść w miarę normalne życie.

Będę niezmiernie wdzięczny za każde wsparcie.

0 PLN 0% 40000 PLN
do końca: 2 miesiące

Naprawiamy stopę pana od remontów

dla: Grzegorz Strachota
kategoria: Leczenie

Witajcie!

Z tej strony Grzegorz. Założyłem tę zbiórkę, by móc wykupić miesięczny zapas leków, opatrunków oraz płynów do czyszczenia kikuta.

Mam 48 lat. Od 8 lat choruję na cukrzycę insulinozależną i mam już wiele powikłań.

Wcześniej moim zajęciem były remonty i wykończenia wnętrz. Lubiłem planować każdą pracę przed rozpoczęciem, byłem aktywnym człowiekiem.

W styczniu tego roku trafiłem do szpitala, gdzie podjęto decyzję o amputacji prawego przodostopia. Po operacji pozostała mi otwarta rana, która potrzebuje specjalnych opatrunków. Na lewej stopie również mam rozległą, ziarninującą się ranę, wymagającą zaopatrywania. Kości i ścięgna w prawym kikucie są zwapniałe, co grozi dalszą amputacją.

Nasz budżet nie jest wielki, a leczenie pochłania spore kwoty.

Będę bardzo wdzięczny, jeżeli znajdzie się osoba gotowa mi pomóc i wesprzeć finansowo mój cel. Nawet mała wpłata będzie krokiem naprzód.

0 PLN 0% 3000 PLN
do końca: 11 dni

Elektroniczne oczy dla mamy i edukatorki

dla: Anna Elwicka
kategoria: Leczenie

Cześć!

Nazywam się Anna Elwicka, mam 42 lata. Jestem samotną matką, wychowującą trójkę wspaniałych dzieci, które są dla mnie całym światem. Do mojej rodziny należą także, przygarnięte ze schroniska, kot Tony i pies Mania.

Uwielbiam chodzić po górach i spędzać czas w pięknych, zielonych miejscach.

Pracuję w fundacji, która opiekuje się osobami z dysfunkcją wzroku. Staram się oswoić naszych Podopiecznych z niełatwą codziennością, próbuję rozwijać w nich poczucie własnej wartości i samoakceptację. Praca daje mi dużo satysfakcji, czuję się potrzebna, co jest to dla mnie bardzo ważne. Cieszy mnie też, że zajęcia i spotkania dają uczestnikom tyle radości. To dla mnie bezcenne.

Los sprawił, że wyjątkowo dobrze rozumiem lęki i frustracje osób, z którymi pracuję, ponieważ wykryto u mnie postępujące i nieodwracalne uszkodzenie nerwu wzrokowego. Zmiany zachodzą w galopującym tempie, jednak – jakkolwiek by nie było – nie chciałabym rezygnować z dotychczasowego życia.

Jestem pełnoetatową mamą, a nie mogę nawet przeczytać swoim dzieciom bajki czy pomóc im w odrabianiu lekcji. Pracując z niewidomymi oraz niedowidzącymi, potrzebuję stałego i niezakłóconego dostępu do informacji, przepisów prawnych, wiadomości o ciekawych wydarzeniach czy nowoczesnych metodach rehabilitacji. Do tego niezbędne są mi sprawne oczy. Na moje, niestety, nie mogę liczyć.

Istnieje jednak technologia, która mogłaby mi pomóc. Nazywa się OrCam MyEye, a dowiedziałam się o niej całkiem niedawno.

OrCam to malutka, udźwiękowiona kamera, która ułatwia życie ludziom słabowidzącym i niewidomym na całym świecie. Sprzęt rejestruje obraz i wychwytuje tekst, a następnie odczytuje go głośno. Rozpoznaje również twarze, kolory, kody kreskowe, produkty i nominały banknotów.

To naprawdę niezwykłe urządzenie, przykład techniki wspierającej człowieka. Cena tej inteligentnej kamery wynosi 25 000 zł, co umiejscawia ją daleko poza zasięgiem moich możliwości finansowych.

Wierzę jednak, że ktoś ze zrozumieniem pochyli się nad moim problemem i pomoże mi odzyskać niezależność i samodzielność. Mój wzrok jest potrzebny nie tylko mnie, ale i ludziom, z którymi i dla których pracuję w fundacji.

Kochani! Nie trzeba wiele, ale wielu. Do celu zbliża każda złotówka. Będę szczęśliwa i wdzięczna, nawet jeśli uda nam się zebrać chociaż część tej kwoty 😊

0 PLN 0% 25000 PLN
do końca: 2 miesiące

Turnus rehabilitacyjny dla wyjątkowego rod...

dla: Konrad Kołodziej
kategoria: Leczenie

Magda i Konrad to rodzeństwo, którym opiekuję się w pojedynkę.

Mieszkamy na 48 m2, których – ze względów finansowych – nie remontowaliśmy od 15 lat.

Magdalena ma 44 lata. Urodziła się w zamartwicy, której skutkiem jest mózgowe porażenie dziecięce. Ze względu na ogólny stan zdrowia porusza się przy balkoniku. Jej największą pasją są układanki – uwielbia układać puzzle.

Konrad natomiast dużo rysuje. Zmaga się z zaburzeniami równowagi i wymaga pomocy przy przemieszczaniu się.

Obydwoje kochają muzykę.  Słuchają jej z płyt lub mp3 po powrocie z terapii zajęciowej.

Rodzeństwo potrzebuje stałej rehabilitacji. Na szczęście kochają jeździć na turnusy, gdzie jest jej dość dużo 😊 Dokonaliśmy już przedpłaty na dwutygodniowy turnus w Wysowej Zdroju – miejscu, które sprawdziliśmy w zeszłym roku.

Istnieje możliwość wykupienia dodatkowych zabiegów, ale ponieważ nie otrzymaliśmy dofinansowania z PFRON-u, nie możemy pozwolić sobie na wiele.

Zebrane fundusze przeznaczymy na opłacenie pakietu turnusowego dla naszej trójki (Magda i Konrad, choć są dorośli, wymagają stałej opieki), opcjonalnych wycieczek, dodatkowego wyżywienia oraz (w razie potrzeby) na wykupienie leków.

Proszę o pomoc w realizacji marzenia moich dzieci.

Mama Wiesława

175 PLN 2% 8000 PLN
do końca: 2 miesiące

Akcje

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x