Cele

Wrócić do formy po dużym przeszczepie

dla: Michał Stanisławiak
kategoria: Leczenie

Cześć!

Mam na imię Michał, w tym roku skończę 27 lat.

Od urodzenia choruję na warunkowaną genetycznie hiperoksalurię typu 1. Skutkiem tego jest wiele powikłań, przede wszystkim przewlekła, ostra niewydolność nerek.

W 2014 roku miałem przeszczepioną nerkę, jednak organizm odrzucił obcy narząd.

Postępujące uszkodzenie nerwów obwodowych poważnie utrudnia mi chodzenie i wywołuje długotrwały ból.

„Pocisnąłem” jednak i obroniłem licencjat na studiach. Starałem się pozostawać aktywny.

Teraz mało się przemieszczam, bo od października 2019 roku przebywam na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej szpitala wojewódzkiego w Szczecinie. Ogólnie poruszam się na wózku. Na OIOM-ie leżę w związku z przeszczepem nerki i wątroby. Wątroba już działa, ale nerka wciąż nie podjęła pracy. Z powodu choroby mam też niesprawne ręce.

Moim największym marzeniem jest życie bez bólu. Chcę znów chodzić, być niezależny. Kilka lat wcześniej podróżowałem – lubiłem to. Czytałem też dużo książek o tematyce kryminalnej.

Po wyjściu ze szpitala czeka mnie intensywna rehabilitacja.

Fizjoterapia to jeden z celów tej zbiórki. Drugim są lekarstwa, które trzeba przyjmować po transplantacjach.

Proszę, wesprzyj mnie finansowo i/lub udostępnij tę zbiórkę.

Z góry serdecznie dziękuję wszystkim Darczyńcom 😃👋

Pozdrawiam

Michał

300 PLN 7% 4000 PLN
do końca: około miesiąca

Marzenie melomana: wieża hi-fi

dla: Marcin Piórkowski
kategoria: Marzenie

Cześć!

Mam na imię Marcin i mam 32 lata.

Podczas operacji, którą miałem jako 10-latek, nastąpiło u mnie zatrzymanie krążenia i niedotlenienie mózgu. Konsekwencją tego jest niedowład czterokończynowy spastyczny. Zmagam się również ze ślepotą korową - nie rozpoznaję kształtów. Wymagam pomocy bliskich i pozostaję pod stałą opieką lekarzy oraz rehabilitantów.

Nie rezygnuję jednak z życia. Nieustannie dążę do sprawności i samodzielności. Mam swoje zainteresowania. Jestem melomanem i audiofilem. Słuchanie dobrej muzyki w wysokiej jakości sprawia mi ogromną przyjemność. Chciałbym zebrać na sprzęt, który umożliwi mi dostęp do tej formy rozrywki, na co dzień bardzo utrudniony.

To druga część zbiórki na wymarzoną wieżę hi-fi. Dzięki Waszemu wsparciu udało mi się uzbierać 7% potrzebnej kwoty - 130 zł. Dziękuję! Dalej będę próbował osiągnąć cel. Wierzę, że dzięki Waszej pomocy to się uda.

Z całego serca dziękuję każdej osobie, która zdecyduje się wesprzeć moją zbiórkę 🎧😎

0 PLN 0% 1800 PLN
do końca: 3 miesiące

Specjalistyczny schodołaz dla wspaniałego ...

dla: Piotr Czubaszewski
kategoria: Leczenie

Poznajcie Piotra 😊

To kochający dziadek, mąż i tata. W kwietniu 2019 roku dowiedzieliśmy się, że choruje na stwardnienie zanikowe boczne (SLA).

Ciężko nam było pogodzić się z tą diagnozą, ale tato czuł się dość dobrze, więc staraliśmy się normalnie spędzać każdy dzień. Tata regularnie chodził na ryby (jest zapalonym wędkarzem), bawił się z małymi wnukami i cieszył każdą chwilą.

Jednak choroba postępuje błyskawicznie

U taty zanika mowa i obecnie komunikacja z nim jest niemal niemożliwa. Posłuszeństwa odmawiają również kolejne mięśnie. Tato potrzebuje pomocy przy wykonywaniu codziennych czynności, nie może samodzielnie ułożyć się na łóżku ani z niego wstać.

W minione Święta Bożego Narodzenia odbył swój debiutancki spacer na wózku inwalidzkim – pierwszy od dawna, długi spacer z rodziną.

Na ten moment tata jeszcze daje radę zejść z czyjąś pomocą z 2. piętra, ale nogi są coraz słabsze. Wiemy, że niedługo będzie mu potrzebny schodołaz. Bez niego tata nie wydostanie się z mieszkania, nie dotrze do lekarza i na zabiegi, nie wybierze się na spacer.

Codzienna rehabilitacja, masaże i leki przeciwbólowe nie przynoszą, niestety, spodziewanych efektów. SLA pozostaje chorobą nieuleczalną – można jedynie spowolnić jej postęp i łagodzić objawy.

Nie mamy wpływu na rozwój medycyny, ale możemy poprawić komfort życia taty. Prosimy Was o wsparcie tego celu.

Podzielcie się z naszym ukochanym Piotrem odrobiną dobra 💕

395 PLN 1% 20650 PLN
do końca: około 2 miesiące

Uratować wzrok

dla: Agnieszka Andrzejewska
kategoria: Leczenie

Z tej strony Agnieszka.

Mam 40 lat. Większość życia (bo aż 27 lat) spędziłam w towarzystwie cukrzycy insulinozależnej. Na co dzień korzystam z pompy insulinowej.

Z mojego schorzenia wynika wiele poważnych powikłań. Zmagam się z przewlekłą chorobą nerek, postępującym niedowładem kończyn dolnych i zaburzeniami pracy serca.

Cukrzyca spowodowała, że 7 lat temu straciłam wzrok w jednym oku, a w drugim oku doszło do jego znacznego osłabienia. Jest to dla mnie bardzo trudne. Moje jedyne marzenie na tę chwilę to po prostu widzieć. Chcę móc nadal czytać ulubione książki i nie być zależną od innych.

Ogromny wpływ na stan mojego wzroku ma poziom cukrów. Dla mnie, jako cukrzyka, utrzymanie go w normie jest bardziej skomplikowane. Pomogłyby mi sensory Libre. Dzięki nim wiedziałabym, kiedy cukier spada, a kiedy niebezpiecznie rośnie.

Celem mojej zbiórki jest zebranie funduszy na półroczny zapas sensorów.

Dziękuję za wsparcie 😊

0 PLN 0% 3000 PLN
do końca: 25 dni

Słyszę, więc mówię - aparat słuchowy do re...

dla: Nikola Wnukowska
kategoria: Leczenie

 Cześć!

Nazywam się Nikola, mam 3 lata. Jestem wesołą dziewczynką, często się uśmiecham.

Bardzo lubię malować i rysować, bawić się klockami i lalkami. Ale najbardziej malować – mogłabym to robić cały dzień! Od małego chodzę na kółko plastyczne. Podobno mam duże zdolności w tym kierunku. Chętnie układam puzzle. Uczę się też angielskiego – znam więcej słów angielskich niż polskich. To dlatego, że lepiej go przyswajam. Jest bardziej melodyjny i łatwiejszy niż polski.

Polskiego trudno mi się uczyć przez wrodzoną, genetyczną wadę słuchu. Mam nie do końca rozwiniętą małżowinę uszną i nie słyszę na prawe ucho 😔

Od urodzenia jestem pod opieką specjalistów w dziedzinie logopedii. Ciężko mi nauczyć się poprawnej wymowy. Chodzę do przedszkola i brak możliwości wypowiadania słów bardzo utrudnia mi kontakty z rówieśnikami 😢

Moim marzeniem jest uzbierać pieniądze na aparat słuchowy do rehabilitacji mowy. To cyfrowy model typu junior, który został zaprojektowany specjalnie dla dzieci dotkniętych utratą słuchu. Działa tak, że dźwięki są przenoszone za pomocą mechanicznych drgań do kości czaszki i bezpośrednio do ucha środkowego.

Jest lekki i ma dużo różnych funkcji. To jedna mała obudowa z mini słuchawką, przez co nie jest bardzo widoczny. Dzięki temu aparatowi będę mogła uczyć się w przedszkolu wierszyków i piosenek, a w domu powiedzieć mamie i tacie, jak bardzo ich kocham.

Będę bardzo szczęśliwa i wdzięczna, jeśli mi pomożecie 💕

1135 PLN 21% 5200 PLN
do końca: 25 dni

Plac zabaw dla małego bohatera

dla: Piotr Matynia
kategoria: Marzenie

Piotruś ma 2,5 roku, a już jest bohaterem.

Nasz ukochany synek dzielnie walczy z ostrą białaczką limfoblastyczną. Obecnie przechodzi intensywną chemioterapię na oddziale onkologii dziecięcej w szpitalu w Bydgoszczy.

Piotruś jest bardzo pogodnym dzieckiem – mimo brania sterydów, przyjmowania chemii oraz innych lekarstw. Uwielbia zabawy na świeżym powietrzu, a jego ulubioną formą spędzania czasu wolnego w domu są zabawy pociągami.

Niestety, choroba odebrała Piotrusiowi szansę na pójście do przedszkola i wspólne, spontaniczne dorastanie wśród rówieśników.

Jako rodzice pragniemy choć w niewielkim stopniu zrekompensować naszemu dziecku odebrane przez białaczkę beztroskie dzieciństwo.

Założyliśmy więc zbiórkę na przydomowy plac zabaw, gdzie Piotruś będzie mógł się swobodnie bawić.

Byłby to wymarzony prezent na jego 3. urodziny.

Dziękujemy za wsparcie 😊💝

1240 PLN 38% 3200 PLN
do końca: 24 dni

Nowy rok, nowy dom - remont i dostosowanie...

dla: Katarzyna Barszczewska-Duda
kategoria: Marzenie

Na imię mi Katarzyna, w tym roku skończę 52 lata.

Od dzieciństwa choruję na MPD, co wiąże się m.in. z niedowładem nóg i niewyraźną mową. Poruszam się na wózku ręcznym oraz elektrycznym.

Mimo przeszkód związanych z chorobą pozostaję osobą otwartą i szybko nawiązuję kontakty. Ukończyłam dwuletnie studium ekonomiczne o profilu przetwarzania danych.

Mieszkam z mężem, który również jest osobą niepełnosprawną. Nasz dom mieści się w bloku z lat 60. Budynek nie jest w żadnym stopniu przystosowany do potrzeb i możliwości osób niepełnosprawnych. Niestety, nie da się w nim wprowadzić potrzebnych rozwiązań architektonicznych.

Za każdym razem, gdy chcę wyjść na spacer z moimi psami Iskierką i Hektorem, muszę prosić męża, by sprowadził mnie wózkiem po stopniach. Integracja z osobami pełnosprawnymi staje się więc jeszcze trudniejsza.

Mam problemy nie tylko z wydostaniem się z klatki. Również w mieszkaniu potrzebuję pomocy drugiej osoby – przede wszystkim w kuchni, WC i w łazience.

Marzę o remoncie i dostosowaniu naszego mieszkania do moich ograniczeń. Chciałabym czuć się w nim bezpiecznie, swobodnie i komfortowo. Chciałabym mieć odrobinę prywatności i miejsce, do którego miło będzie wracać.

Będę bardzo wdzięczna wszystkim, którzy w odruchu serca wesprą moją zbiórkę dowolną kwotą oraz opowiedzą o niej innym.

Pozdrawiam Was serdecznie i z góry dziękuję za pomoc.

0 PLN 0% 30000 PLN
do końca: 3 miesiące

Patchworkowa mama - zakup protez

dla: Sylwia Mehring
kategoria: Leczenie

Witam Was w tym nietypowym dla mnie miejscu.

Do niedawna wierzyłam (i twierdziłam), że ze wszystkim dam sobie radę sama. Życie postawiło przede mną wyzwanie, któremu jednak nie sprostam bez pomocy innych, choć ciężko mi o tę pomoc prosić.

W czerwcu 2018 roku obroniłam pracę magisterską i skończyłam studia. Wychowywałam rocznego wtedy synka, pracowałam, byłam żoną i matką. Jak większość z nas cierpiałam na brak czasu. Pewnego dnia zaczęłam się trochę gorzej czuć. Bolało mnie gardło, miałam objawy przeziębienia. Poszłam do lekarza, który poradził wziąć leki i zostać w domu. Tak zrobiłam.

Jednak moja choroba nie była zwykłym przeziębieniem. Ostatecznie – z rozpoznaniem wstrząsu septycznego – pojechałam na sygnale do szpitala. Zespół Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku walczył o moje życie, wprowadzając mnie w stan śpiączki farmakologicznej, w której pozostawałam prawie przez miesiąc. Mój organizm, choć młody i dotychczas sprawny, nie dawał sobie rady z bakterią Streptococcus pyogenes, która go zaatakowała. Pierwsza próba wybudzenia mnie ze śpiączki nie powiodła się. Nerki nie podjęły pracy, doszło do ich poważnego uszkodzenia.

Balansowałam na granicy życia i śmierci. Wygrałam dzięki personelowi UCK, miłości męża i synka oraz woli walki. Pojedynek, który stoczyłam, by zostać po stronie żywych, zostawił trwałe ślady w moim organizmie i moim ciele.

W wyniku niedokrwienia wywiązała się martwica. Konieczna była amputacja prawego przodostopia, lewej stopy oraz palców obydwu dłoni.

I wiecie co? Nie załamałam się!

Mam przekorny charakter i ogromną wolę walki z przeciwnościami. Zwykle nie patrzę wstecz, lecz do przodu. Krótko po wyjściu ze szpitala (leżałam w nim 45 dni) wyznaczyłam sobie cel szybkiego powrotu do normalności. Pielęgnacja ran, rehabilitacja w szpitalu, ćwiczenia w domu, nauka wszystkich najprostszych czynności od nowa – tak prezentowała się moja codzienność.

Ogromne wsparcie w tamtym czasie dawała mi rodzina i przyjaciele. To między innymi dla nich chciałabym jak najszybciej odzyskać dawną niezależność, przestać być ciężarem. Chcę znów być mamą na 100%. Myślałam, że będzie łatwiej, ale okazało się, że przede mną długa droga. Rany po amputacjach nie chciały się goić, ręce i nogi bolały. Lekarze kazali cierpliwie czekać.

Determinacja i dociekliwość zaprowadziły mnie do kolejnych specjalistów, którzy pomogli mi zakończyć ten trudny etap leczenia. Po ponad roku od pierwszej amputacji przeszłam kolejną, tym razem płatną. Po tym zabiegu moje nogi w końcu przestały być otwartymi ranami, zagoiły się, a ja mogłam ruszyć dalej drogą do niezależności.

Przede mną protezowanie. Po spotkaniu z producentem protez już wiem, co mogą dać mi współczesna medycyna i technika. Wiem, że dzięki nowoczesnym protezom będę mogła wrócić do mojego życia: pracować zawodowo, wychowywać syna, zajmować się domem – być samodzielną mamą, żoną i przyjaciółką. Protezy poprawią jakość mojego codziennego życia, motorykę, szybkość i sprawność. Będę nadążać za moim ruchliwym synkiem i bezpiecznie się poruszać.

Zawsze radziliśmy sobie finansowo, ale teraz pracuje tylko mój mąż. Koszt protez przewyższa nasze możliwości finansowe. Potrzebuję wsparcia, by stanąć pewnie na własnych nogach i znów ruszyć do przodu.

Wierzę, że wszystko przede mną – naprawdę. Jestem zadaniowcem, szukam rozwiązań. Nie pytam „Dlaczego ja?” albo „Dlaczego właśnie teraz?”. Chcę żyć normalnie, cieszyć się swoją rodziną i mieć codzienne, zwyczajne troski.

Proszę Was o pomoc – z całego serca. Ciebie, Ciebie i Ciebie.

Będę wdzięczna za każdą, najmniejszą nawet kwotę, która przybliży mnie do ambitnego celu, jaki sobie postawiłam. Dziękuję za każde udostępnienie zbiórki. Prawdopodobnie nie będzie nam dane się spotkać. Być może nie podziękuję Ci osobiście. Wiedz jednak, że zrobiłeś/zrobiłaś dla mnie coś niesamowitego i nigdy tego nie zapomnę.

Bo dobro to niezwykła rzecz – „jedyna, która się mnoży, gdy się ją dzieli”.

Dziękuję!

PS Zgłoszona kwota to minimalny koszt protez. Jestem w trakcie rehabilitacji i konsultacji, może więc okazać się, że finalnie pieniędzy do zebrania będzie znacznie więcej. Przygotuję wtedy aktualność do zbiórki, abyście wiedzieli, jaka jest sytuacja i co się zmieniło.

8980 PLN 14% 60000 PLN
do końca: 3 miesiące

Akcje

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x