Cele

Moja nowa stopa

dla: Grzegorz Kopiniak
kategoria: Leczenie

Witajcie!

Mam na imię Grzegorz i choruję na dziedziczną polineuropatię ruchowo-czuciową typu 2b, której patronują trzej panowie: Charcot, Marie i Tooth. W przebiegu schorzenia dochodzi do deformacji stóp i zaniku mięśni strzałkowych. W cięższych przypadkach następuje poważne ograniczenie sprawności ruchowej.

Na ten moment nie ma specyficznego leczenia ani terapii genowej. Stosuje się jedynie leczenie objawowe (chirurgiczne). U mnie konieczna była amputacja kończyn dolnych.

Od 5 lat poruszam się na protezach. Staram się dużo chodzić i wrócić do sprawności sprzed operacji – zawsze byłem aktywną osobą. Uwielbiam spędzać wolny czas w ciszy Beskidu Niskiego, Bieszczad czy Gorców. Turystyka piesza to – obok modelarstwa i fotografii – jedna z moich największych pasji.

Takie hobby ma jednak swoją „cenę”. Po 5 latach intensywnego użytkowania stopa prawej protezy kwalifikuje się do pilnej wymiany. Koszt stopy protezowej, z której korzystam, wynosi 2260 zł. Ostatnio zainwestowałem w nowy lej do protezy i ta kwota przerasta obecnie moje możliwości.

Będę ogromnie, ogromnie wdzięczny za wsparcie! Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zdecydują się wpłacić dowolną kwotę na mój cel.

Z górskim pozdrowieniem

Grzegorz

1280 PLN 56% 2260 PLN
zakończono: 13.09.2019

Bezpieczne dzieciństwo małego cukrzyka

dla: Nikodem Lenartowicz
kategoria: Leczenie

Oto Nikodem – nasz 2-letni synek.

Jest ciekawym świata chłopcem. Zanim zachorował na cukrzycę typu 1, był bardzo energiczny i pogodny. Teraz ma dużo mniej siły. Cukrzyca Nikiego jest insulinozależna, co oznacza, że nasz syn do końca życia będzie miał podawaną insulinę.

Być może rozwój medycyny przyniesie mniej inwazyjną metodę dostarczania tej substancji do organizmu, ale na razie Nikodem ma robione zastrzyki. Jego rączki są kłute kilkanaście razy na dobę.

Ogromną pomoc i zaoszczędzenie bólu Nikodemowi oferuje nam podłączenie do systemu CGM – ciągłego monitorowania glikemii. Jest on zintegrowany z pompą insulinową i pozwala na monitorowanie poziomu cukru we krwi w czasie rzeczywistym. Pokazuje również, czy trend jest spadkowy, czy wzrasta, dzięki czemu istnieje zabezpieczenie przed epizodami hipoglikemii, które mogą skutkować śpiączką, a nawet śmiercią.

Dla nas system CGM to spokój i względna pewność, że w organizmie naszego synka nic złego się nie dzieje, dla Nikosia - ograniczenie stresu, spowodowanego ciągłymi pomiarami i brak niepotrzebnego bólu. Do prawidłowego działania całego systemu niezbędne są sensory, które wymienia się co 6 dni. Koszt jednego sensora wynosi 180 zł, po refundacji – około 45 zł. Refundowane są cztery sensory na miesiąc. Kolejne wydatki wiążą się z zakupem środków do odkażania i pielęgnacji miejsc wkłucia, plastrów zabezpieczających oraz znieczulenia.

Nikosiem całodobowo opiekuje się jego mama: wykonuje pomiary glukozy, podaje synkowi insulinę, oblicza wartości posiłków. Pilnuje również, by nie dochodziło do niebezpiecznych spadków cukru. W związku z tym na razie nie może podjąć stałej pracy na pełny etat.

Założyliśmy tę zbiórkę, by zgromadzić fundusze na sensory, które ostatnio straciliśmy (musimy dokupić trzy sztuki w regularnej cenie), zbiorniczki na insulinę, niezbędne leki (w tym właśnie insulinę) oraz suplementy witaminowe.

Nikodem uwielbia motory, samochody i pociągi 🏍🚕🚉 Bardzo często bawi się ich miniaturkami i modelami. Spraw, by był wtedy bezpieczny i mógł w pełni cieszyć się swoim dzieciństwem.

Z całego serca dziękujemy za wsparcie.

280 PLN 18% 1500 PLN
zakończono: 13.09.2019

Terapia dla przyszłego strażaka

dla: Tymon Chudycz
kategoria: Leczenie

Tymon to bardzo inteligentny i ciekawy świata chłopiec.

Uwielbia traktory, maszyny rolnicze, zabawy na dworze i jazdę na rowerze 🚴‍♂. Gdy się urodził, był naprawdę malutki – ważył zaledwie 1770 g.

Do dziś zmaga się z konsekwencjami wylewu dokomorowego i wrodzonego zapalenia płuc. Jego rozwój psychoruchowy jest opóźniony. Tymonek ma też zdiagnozowany autyzm wczesnodziecięcy, który sprawia, że mój synek jest nerwowy i niespokojny, szybko wpada w złość, a nawet w szał.

Zgodnie z zaleceniem psychiatry, Tymon powinien odbywać miesięcznie 80 godzin złożonej terapii. Godzina kosztuje 60 zł. Sama terapia to wydatek 4800 zł, a na zajęcia dojeżdżamy do miasta oddalonego o 30 km.

Tymonek ma młodszego brata, który również wymaga stałej rehabilitacji. Koszty są ogromne, a ja jestem samotną matką. Nasza sytuacja finansowa jest trudna. Mimo to staram się, by moi chłopcy w miarę normalnie funkcjonowali i żyli wśród swoich rówieśników.

Tymon, jak urośnie, chce zostać strażakiem 👨‍🚒 Mówi, że będzie jeździł innym na ratunek. To mały bohater zamknięty w pułapce swojego umysłu. Możecie mu pomóc choć częściowo się z niej wydostać, wspierając zbiórkę na miesięczną terapię.

Będziemy Wam bardzo wdzięczni.

Mama

50 PLN 0% 5225 PLN
zakończono: 08.09.2019

Rehabilitacja to moja szansa

dla: Miłosz Chudycz
kategoria: Leczenie

To Miłoszek – pogodny dwulatek 👦

Urodził się jako wcześniak ważący 1620 g. Zmaga się z nieszczelnością zastawki oraz mózgowym porażeniem dziecięcym i związanym z nim połowicznym porażeniem kończyn prawych.

By mógł stosunkowo normalnie się rozwijać, potrzebuje stałych ćwiczeń i kilkunastu godzin rehabilitacji miesięcznie. Do tego dochodzi obuwie ortopedyczne i dojazdy na konsultacje ze specjalistami.

Miłosz i jego autystyczny brat Tymon wychowują się bez taty. Mnie samej ciężko jest utrzymać naszą rodzinę, a tym bardziej zapewnić chłopcom opiekę medyczną, jakiej potrzebują.

Miłoszek uwielbia traktory i zwierzęta 🚜🐘🐋 Jak większość jego rówieśników, najchętniej spędzałby całe dnie na dworze. Niestety, choroba i ciągłe wizyty w różnych ośrodkach odbierają mu dziecięcą radość życia.

Dlatego proszę o Wasze wsparcie w sfinansowaniu miesięcznej rehabilitacji Miłosza. Dla niego to szansa na lepsze życie.

Dziękuję.

Mama

100 PLN 1% 5225 PLN
zakończono: 08.09.2019

Leczenie boreliozy z koinfekcjami

dla: Iwona Warmińska
kategoria: Leczenie

Cześć, tu Iwona.

10 lat temu zostałam ugryziona przez kleszcza. Niby nic niezwykłego, części z Was pewnie się to przytrafiło. Niestety okazało się, że pajęczak, który wprowadził neurotoksyny do mojego organizmu był zakażony bakteriami boreliozy. Choroba przez długi czas była uśpiona. Zaczęła uaktywniać się 3 lata temu, czemu towarzyszyły potworne bóle głowy i mięśni, osłabienie stawów i coraz większe zmęczenie. Diagnozę ostatecznie postawiono w styczniu tego roku.

Lekarze odnajdują w moim organizmie kolejne bakterie, które zostały przeniesione przez kleszcza; w badaniach wychodzą koinfekcje i zmiany o charakterze neurologicznym. Borelioza atakuje również mój mózg, powodując różnego rodzaju problemy.

W leczeniu stosuję antybiotyko- i fitoterapię. Koszt odpowiednich lekarstw oraz ziół dochodzi do 2 tysięcy zł miesięcznie – walka z „przechodzoną" boreliozą nie jest prosta.

Bardzo chciałabym wrócić do normalnego życia bez bólu i ciągłego osłabienia, zatrzymać proces niszczenia mojego organizmu. Uwielbiam góry – marzę o wejściu na Giewont. Wierzę, że jeszcze to zrobię.

Będę wdzięczna za każdą wpłatę. Jeśli nie możesz finansowo wesprzeć mojego celu – przekaż informację o nim dalej.

Bardzo, bardzo dziękuję.

12 PLN 0% 5000 PLN
zakończono: 04.09.2019

Kawałek ziemi pod własne niebo

dla: Anna Baranek-Jurkowska
kategoria: Marzenie

Cześć wszystkim! Z tej strony Ania 🙂

Pamiętacie popularne jakiś czas temu Ice Bucket Challenge? Wyzwanie to miało propagować wiedzę o stwardnieniu zanikowym bocznym, w zgrabnym skrócie: SLA. To nieuleczalna, postępująca choroba, która niszczy neurony ruchowe, prowadząc do zaniku kolejnych mięśni i, w konsekwencji, do śmierci. Z tą diagnozą żyję od paru lat.

Obecnie jestem osobą niezdolną do samodzielnej egzystencji, zależną od innych. Mam bardzo ograniczone możliwości ruchu, a w nocy oddycham przy pomocy respiratora.

W moim życiu nie brakuje jednak miłości i pięknych chwil. Kilka miesięcy przed otrzymaniem diagnozy urodziłam synka Jasia 😊💖 Moje pasje to malarstwo olejne na dużych formatach oraz gra na instrumentach - szczególnie na fortepianie i gitarze klasycznej. Uwielbiam pieśni religijne i kontakt z przyrodą. Kochałam chodzić po górach - czuć powiew wiatru i ciepło słońca, zwłaszcza w wyższych partiach wzniesień, obserwować niebo i kolory chmur. Wspaniałe jest poznawanie ciszy - zwłaszcza głęboką nocą - tak wiele można wtedy usłyszeć...

Ponieważ nie mogę już malować oraz grać, swoje refleksje i wrażenia przekazuję w wierszach. Wydałam dwa tomiki poezji.

Bycie mamą daje mi niewysłowioną radość. Choroba sprawia, że ta wielka radość jest jednak zabarwiona bólem. Boli mnie, że nie mogę mocno przytulić synka, zająć się nim i pomóc mu, gdy nie potrafi czegoś zrobić.

Ze względu na moje SLA wciąż mieszkam z rodzicami. Mając ponad 40 lat, marzę o czymś tak oczywistym dla wielu osób dużo młodszych ode mnie: własnej przestrzeni, gdzie mogłabym być gospodynią. Wspólne mieszkanie potrafi być uciążliwe dla obu stron - szczególnie, gdy jeden z członków rodziny ciężko choruje.

Razem z mężem pragniemy być "na swoim", mimo mojego poważnego stanu. Zbieramy fundusze na budowę własnego domu lub domku chociażby. To wielkie wyzwanie pod każdym względem i potrzebujemy pomocy. Pomyśleliśmy, że zaczniemy od początku, czyli od miejsca, gdzie mogłaby stanąć nasza przystań. Naszym celem, który przyświeca również tej zbiórce, jest więc zakup działki.

Będziemy głęboko wdzięczni, jeśli wesprzecie nas wpłatami (Każda jest dla nas na wagę złota!) i, jeśli czujecie, że możecie - krótką modlitwą w intencji odzyskania przeze mnie zdrowia.

Z góry dziękujemy za wszelką pomoc.

Pozdrawiam serdecznie 🤗

 

2656 PLN 26% 10000 PLN
zakończono: 03.09.2019

Wrócić do domu, wrócić do życia

dla: Urszula Działak
kategoria: Leczenie

Zatrzymaj się i poznaj moją historię.

Mam na imię Urszula. Od wielu lat zmagam się z bardzo uciążliwą, postępującą chorobą: zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa. Choroba ta wyeliminowała mnie z rynku pracy. Mimo to pozostałam osobą pogodną, towarzyską, lubianą przez przyjaciół i rodzinę.

Jeden dzień w grudniu 2018 roku zmienił moje życie. Wstałam jak co rano, by skorzystać z toalety. Wystarczył chwilowy zawrót głowy, utrata równowagi – upadłam tak nieszczęśliwie, że doszło do zmiażdżenia szóstego kręgu szyjnego oraz uszkodzenia rdzenia kręgowego.

Operacja trwała wiele godzin, w jej trakcie dwukrotnie mnie reanimowano. Po kilku tygodniach walki o moje życie lekarze stwierdzili porażenie czterokończynowe. Na szczęście nie doszło do niedotlenienia mózgu i nadal jestem osobą kontaktową. Doskonale zdaję sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znalazłam. Na razie jestem więźniem w swoim ciele. Przykuta do łóżka, będę potrzebowała wiele czasu, żeby odzyskać jakiś procent dawnej sprawności.

Są dni, gdy różne myśli kołaczą mi się w głowie. O niektórych wolę nie mówić moim bliskim, którzy od kilku miesięcy każdego dnia ofiarnie pomagają mi przy każdej czynności i starają się jak mogą, by podtrzymać mnie na duchu. Jednak, mimo ich wielkiego zaangażowania i ogromnego wsparcia, ciągle nachodzą mnie stany depresji i zwątpienia. Bo jak uniknąć depresji, kiedy w wieku 49 lat całkowicie traci się kontrolę nad własnym ciałem? Tak bardzo się boję, że jednak nie dam rady, że w końcu zabraknie mi motywacji do dalszej walki… Staram się pokochać moje bezwładne nogi, bezwładne stopy, bezwładne palce u nóg… Czasami nawet przemawiam do nich czule, bo mam nadzieję, że może drgną, poruszone siłą sugestii! Nie mogę jednak zaakceptować moich bezwładnych dłoni, szczególnie palców, które tak bardzo by mi się przydały! Marzę, żeby móc samodzielnie jeść, podrapać się po głowie, wziąć do ręki książkę i przewracać kartki…

Cztery miesiące intensywnej rehabilitacji nie dały oczekiwanych rezultatów. Wszyscy powtarzają: „Trzeba czasu, trzeba czekać, trzeba być cierpliwym…”. Nie stracić nadziei to niesamowicie trudne zadanie, kiedy każda próba samodzielnego siadania kończy się omdleniem. Nigdy nie sądziłam, że będę marzyła o tym, by jeździć wózkiem inwalidzkim!

Jestem jednak gotowa podjąć walkę o swoje zdrowie, a przede wszystkim pragnę być w domu z rodziną. Wciąż wierzę, że dzięki długotrwałej, intensywnej rehabilitacji mój stan się poprawi i odzyskam choć cząstkę tego, co miałam kiedyś.

W lutym tego roku zwróciliśmy się do Fundacji Avalon o pomoc w zbiórce pieniędzy na moje leczenie i rehabilitację. Dzięki wsparciu finansowemu wspaniałych ludzi dobrej woli udało się zgromadzić 7 tysięcy zł. Niewypowiedzianie się z tego cieszę!

Jednocześnie wciąż towarzyszy mi lęk, że nie podołamy finansowo wydatkom związanym z rehabilitacją i tym wynikającym z życia codziennego. Potrzebuję funduszy na opiekę pielęgniarską, fizjoterapię oraz środki do codziennej pielęgnacji.

Moim marzeniem jest powracać do zdrowia w domu, wśród bliskich. Już teraz z całego serca dziękuję tym, którzy poprzez wpłatę na mój cel będą mieli swój udział w jego spełnieniu.

1369 PLN 6% 20000 PLN
zakończono: 03.09.2019

Moje własne "M"

dla: Michał Gruszczyński
kategoria: Marzenie

Cześć! 🖐

Mam na imię Michał, lubię podróżować i oglądać filmy na YouTube. Co jeszcze...? Jestem 30-letnim "empedziakiem" ze znacznym upośledzeniem umysłowym. Urodziłem się z mózgowym porażeniem dziecięcym. Gdy przyszedłem na świat, nie mówiłem - i tak już zostało. Z bliskimi i przyjaciółmi komunikuję się za pomocą piktogramów oraz specjalnej aplikacji mobilnej.

Jestem już dorosły, a mimo to wymagam ciągłej opieki. Czuwają nade mną rodzice. Odwdzięczam się, jak mogę - będąc otwartą i pogodną osobą. Biorę też czynny udział w warsztatach terapii zajęciowej, gdzie uczę się samodzielnie funkcjonować. Prawda jest jednak okrutna: nigdy nie będę w stanie żyć zupełnie sam.

Chciałbym, mimo wszystko, zbliżyć się do tego najbardziej, jak to tylko możliwe. Mama i tata pomyśleli więc o mieszkaniu wspomaganym, w którym mógłbym zamieszkać z wykwalifikowanym opiekunem. Znaleźliśmy już nawet lokum. Nie jest duże - to pokój z kuchnią i łazienką. Na moje potrzeby wystarczy 😉 Wprowadziłbym się już teraz, ale mieszkanie wymaga wykończenia i urządzenia.

I tu będę potrzebował Waszej pomocy. Dzięki przekazanym przez Was funduszom moglibyśmy pomalować ściany, zagospodarować łazienkę, kupić sprzęt RTV i AGD.

Będę Wam bardzo wdzięczny za każdą wpłatę oraz udostępnienie informacji o mojej zbiórce.

Trzymajcie się! ❤

442 PLN 2% 20000 PLN
zakończono: 03.09.2019

Akcje

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x