Cele

Sprawne nóżki łobuziaka

dla: Jan Zieliński
kategoria: Leczenie

Słodziak na zdjęciu to Jaś.

Jaś ma 3 latka i autyzm.

Nie mówi, ale świetnie komunikuje się pozawerbalnie. Jest pogodny i pełen energii. Od 1,5 roku korzysta z terapii i – dzięki cudownym „ciociom” – robi ogromne postępy. Co tydzień ma zajęcia z pedagogiem, psychologiem i neurologopedą.

Jaś to pilny „uczeń”, na wszystkie zajęcia pędzi z uśmiechem na twarzy. Wciąż zaskakuje swoją wiedzą. Uwielbia książeczki, zna już cały alfabet. Jest z siebie dumny, gdy poprawnie wskaże wyraz na daną literkę – czeka wtedy na brawa 😊 Liczenie z kolei bardzo go uspokaja. W trudnych sytuacjach pokazuje na paluszkach liczby i przytula się.

Gdyby autyzm był jedynym problemem Janka, dalibyśmy sobie radę. Nauczyliśmy się go już. Jest jednak coś jeszcze.

W okolicach swoich 2. urodzin Jasiek zaczął dziwnie chodzić, potykać się. Ruszyliśmy w podróż po specjalistach. Część z nich łączyła wszystko z zaburzeniami wynikającymi z autyzmu, inni wysnuwali rozmaite, coraz dziwniejsze podejrzenia i diagnozy.

Potrzebowaliśmy roku, by ustalić, czemu mały potyka się o powietrze, dlaczego nie potrafi wejść po schodach, podskakiwać i wspinać się jak jego rówieśnicy. W główce Jasia odkryto zmiany, które powstały prawdopodobnie w pierwszych dniach jego życia. Prawdopodobnie…

Tak naprawdę nie do końca wiadomo, co to jest – zmiany są niecharakterystyczne. Czekają nas kolejne badania. Obecnie, poza standardową terapią logopedyczno-psychologiczną, Jaś potrzebuje rehabilitacji – bardzo dużo rehabilitacji. Dzięki niej ma szansę chociaż ruchowo dorównywać rówieśnikom.

Kwota, którą chcemy zebrać, pozwoli nam opłacić około 6 miesięcy rehabilitacji oraz dojazdy na nią.

Pomysły na to, jak sobie radzić, powoli nam się wyczerpują. Przekazując wpłatę na ten cel, potężnie nas wesprzesz.

Za każdą, nawet najmniejszą pomoc serdecznie dziękujemy.

mama i tata Jasia

6805 PLN 68% 10000 PLN
zakończono: 30.03.2020

Zabawa i rehabilitacja - dla urwisów to at...

dla: Miłosz Chudycz
kategoria: Marzenie

Miłosz to radosny, 2,5-letni miłośnik zwierząt i… maszyn rolniczych (szczególnie traktorów) 🐻🐮🐹🚜

Jak większość jego rówieśników, najchętniej spędzałby całe dnie na dworze: bawił się i jeździł na rowerze.

Miłosz urodził się jako wcześniak ważący niecałe 2 kg. Zmaga się z nieszczelnością zastawki oraz mózgowym porażeniem dziecięcym i związanym z nim połowicznym porażeniem kończyn prawych.

Mój synek bardzo ciężko pracuje na zajęciach z terapeutą i rehabilitantem, jednak 5 godzin, które przysługują mu miesięcznie w ramach rządowego programu wczesnego wspierania rozwoju, nie wyczerpuje jego energii. To zdecydowanie za mało dla tak ruchliwego łobuza 🤸‍♂

Miłosz dzieli swój skromny pokoik z 4-letnim bratem Tymonem, który marzy o zostaniu strażakiem, choć również wymaga stałej rehabilitacji – ze względu na opóźniony rozwój psychoruchowy i autyzm wczesnodziecięcy.

Dwaj temperamentni i dość głośni chłopcy systematycznie przysparzają sąsiadom siwych włosów 😉

Chciałabym stworzyć w ich pokoju mały plac zabaw, gdzie dzieciaki rozładują swoją energię, a jednocześnie odbędą trochę aktywnej rehabilitacji.

Wszyscy będą szczęśliwi: bracia – bo będą mieli miejsce do beztroskiej zabawy, a mama i „zdesperowani” sąsiedzi – bo zyskają okazję do wytchnienia 😉

Jedno pohelpowanie, a tyle radości 😊

Proszę, wesprzyjcie ten cel!

0 PLN 0% 3000 PLN
zakończono: 29.03.2020

Wkład własny na skuter i wózek elektryczny...

dla: Teresa Łusiakowska
kategoria: Marzenie

Nazywam się Teresa i mam 58 lat. Od ponad 20 lat zmagam się z chorobą nowotworową – leczę raka obydwu piersi. Skutkiem ubocznym terapii onkologicznej było rozwinięcie się miażdżycy tętnic kończyn dolnych, która ostatecznie doprowadziła do amputacji lewej nogi. Obecnie noszę protezę.

Mój stan zdrowia pogarszają dodatkowe schorzenia, m.in. astma i niedokrwistość.

Mieszkam na pierwszym piętrze. Uczę się chodzenia po schodach, ale jest to dla mnie bardzo trudne. Moim marzeniem jest powrót do normalnego życia.

Chciałabym samodzielnie poruszać się po mieście, móc odwiedzać rodziców, uczestniczyć w spotkaniach amazonek. Gdy będę miała pełną swobodę przemieszczania się, rozpocznę kurs komputerowy oraz systematyczną naukę języka angielskiego.

Dużo czytam, najchętniej książki przyrodnicze i obyczajowe, robię też piękne kartki – ale to nadal nie to samo co wyjście z domu i przebywanie wśród ludzi.

W osiągnięciu celów oraz spełnieniu marzeń pomógłby mi pojazd przypominający połączenie elektrycznego wózka inwalidzkiego ze skuterem. Możecie zobaczyć go na zdjęciu. Taki sprzęt kosztuje około 11 000 zł. Samej nie stać mnie na taki wydatek.

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie pozytywnie rozpatrzyło mój wniosek o dofinansowanie. Maksymalna kwota dopłaty to 5 000 zł. Ile ostatecznie otrzymam – okaże się w przyszłym roku, gdy Centrum rozpatrzy budżet. Warunkiem otrzymania świadczenia jest posiadanie wkładu własnego.

Właśnie na tę część kwoty chciałabym zebrać fundusze. Wierzę, że dzięki wsparciu Waszych dobrych serc się uda.

Będę wdzięczna za pomoc.

Z góry bardzo dziękuję.

1245 PLN 17% 7000 PLN
zakończono: 29.03.2020

Entuzjazm Daje Siłę - kontynuujemy walkę o...

dla: Kacper Kisielewski
kategoria: Leczenie

Kochani!

Zostajemy na „ringu” i dalej walczymy o sprawność Kacpra 🙂😎 Dzięki Waszym wpłatom i rodzinnym oszczędnościom mamy około 60% kwoty potrzebnej na zabieg i fizjoterapię – to mały, ale prawdziwy sukces ❤

W całym procesie najważniejsza będzie rehabilitacja – już od pierwszego dnia po operacji. To od rehabilitacji zależy ostateczne powodzenie zabiegu, powrót samodzielnego chodu, prawidłowej biomechaniki ruchu i pełnej sprawności. Kwota, którą chcemy zebrać, będzie przeznaczona właśnie na fizjoterapię.

Na czym będzie polegała rehabilitacja Kacpra i co składa się na docelową kwotę zbiórki?

Mamy listę 😉

➡ codzienne ćwiczenia na specjalnej szynie CPM

➡ spotkania z fizjoterapeutą min. 3 razy w tygodniu

➡ ćwiczenia izometryczne, trening siłowy pod okiem rehabilitanta

➡ terapia w wodzie - zajęcia na basenie

➡ zabiegi fizjoterapeutyczne

➡ kontrolne konsultacje lekarskie w Warszawie

zakup niezbędnego sprzętu ortopedyczno-rehabilitacyjnego.

Przy Zespole Ehlersa-Danlosa powrót do sprawności po zabiegu trwa do 1,5 roku. Próbujemy zgromadzić fundusze na ten czas.

Wierzymy, że Kacper będzie samodzielnie chodził. To naprawdę bolesna i żmudna praca, ale już raz ją wykonał. Teraz też da radę 💪

Dziękujemy za dotychczasową pomoc i gorąco prosimy o dalsze wspieranie celu Kacpra ❤

Linkujemy poprzednią zbiórkę: https://helpuj.pl/cele/635-entuzjazm-daje-sile-walka-o-sprawnosc

4754 PLN 44% 10800 PLN
zakończono: 28.03.2020

Pokój na miarę

dla: Wojciech Landowski
kategoria: Marzenie

Jestem Wojtek. Licznik mojego życia wskazuje obecnie 47 lat.

Cyferki „nabijam” na jeszcze jeden: licznik kilometrów, które pokonałem na swoim wózku inwalidzkim. Nie mam pojęcia, jaką wartość by teraz wskazywał, ale biorąc pod uwagę, że staram się żyć w miarę aktywnie, mogłoby być ich całkiem sporo.

Na wózku poruszam się od 40 lat. Jest to spowodowane zanikiem mięśni typu III, na który choruję od urodzenia. Mieszkam z 82-letnią mamą, która się mną opiekuje. Nasze miejsce to Wysoka – wioska położona malowniczo w centrum Borów Tucholskich.

W 2019 roku rozpocząłem leczenie Spinrazą. Preparat ten może nie tylko uratować moje zdrowie, ale i życie. A życie jest moją największą i najprawdziwszą pasją.  

Od zawsze interesowałem się muzyką. Grałem jako DJ na wielu imprezach, organizowałem różne inicjatywy. Muzyka towarzyszy mi w codziennym życiu od rana do wieczora. Fascynuje mnie też fotografia i jej obróbka komputerowa.

Moim aktualnym marzeniem jest generalny remont pokoju, w którym mieszkam. Chciałbym, by wyglądał tak, jak go sobie zaplanowałem „w głowie”. Głównym kolorem będzie biały – uniwersalna barwa symbolizująca pokój i czystość. Kojarzy się z prawdomównością, prostotą, dobrem i jasnością. Widzę ten kolor na ścianach i suficie. Także meble byłyby białe: rozkładany stół o regulowanej wysokości, regał z szufladami i półkami, szafka pod telewizor – wszystkie byłyby dostosowane do moich potrzeb i wysokości, do której mogę swobodnie sięgnąć. Chciałbym również zamontować w pokoju oświetlenie sufitowe LED, sterowane z poziomu pilota, żebym sam mógł je włączać.

Nie są to wielkie rzeczy, ale dla mnie znaczą wiele. Przestrzeń ma na nas duży wpływ, warto sprawić, by był dobry. Ja sam sprawniej bym się poruszał, mojej mamie też byłoby dzięki temu łatwiej.

Będę wdzięczny za wsparcie realizacji mojego marzenia.

Pozdrawiam serdecznie!

40 PLN 0% 5000 PLN
zakończono: 26.03.2020

By telefon nie był głuchy

dla: Kinga Denoch
kategoria: Marzenie

Mam na imię Kinga.

Choruję na ciężką postać zespołu Ehlersa-Danlosa (EDS). Jest to genetyczna choroba tkanki łącznej – nieuleczalna i postępująca. Objawia się nadmierną wiotkością stawów, wielonarządowymi dolegliwościami i znacznym ograniczeniem sprawności.

W moim przypadku „idzie” dość szybko. Schorzenie stawia przede mną coraz trudniejsze wyzwania, odbierając mi kolejne marzenia i plany. Najgorszy jest ból. Ból, ból i jeszcze raz ból – kręgosłupa, stawów, żuchwy, mięśni, ścięgien, a nawet skóry. Zupełnie nie potrafię poradzić sobie ze zmęczeniem organizmu, jest ogromne.

Gdy nie mogę odpoczywać co 2,5-3 godziny, zaczynam wymiotować, a ból się wzmaga. Jeżeli okoliczności zmuszają mnie do nieprzerwanej aktywności powyżej 6 godzin (np. w związku z wyjazdem do lekarza) i nie mogę się w tym czasie położyć, wszystkie przykre doznania stają się intensywniejsze, dostaję gorączki, a ból jest tak silny, że nie dają mu rady nawet opioidowe środki przeciwbólowe; często też wtedy mdleję.

Niestety, to nie wyczerpuje przeciwności, z jakimi konfrontuje mnie mój organizm. Z EDS współistnieją u mnie m.in. niedoczynność tarczycy i kory nadnerczy oraz wielopoziomowa dyskopatia. Dużo problemów sprawia mi układ pokarmowy. Dolegliwości z jego strony łagodzi specjalna dieta, wykluczająca wiele produktów.

Niekończąca się walka z bólem i wynikające z tego ograniczenia przyczyniły się do depresji. Leczę ją intensywnie od 17 lat. 

Kochani! Zbliżają się Walentynki i pomyślałam, że może w Waszych sercach znalazłoby się trochę miejsca na dobroczynność.

W grudniu planowałam spełnić swoje drobne marzenie: kupić nowy telefon i robota kuchennego, który ułatwiłby mi pracę w kuchni. W zasadzie zaczęłam się już za tymi sprzętami rozglądać.

Nieprzewidziane wydatki związane ze zdrowiem pozbawiły mnie jednak wszelkich zaskórniaków. Mówią, że nieszczęścia chodzą parami. W tym samym czasie, gdy żegnałam się z myślą o wyczekanych zakupach, moja archaiczna, ale ukochana Nokia zaczęła odmawiać współpracy. Nowy telefon stał się potrzebą, której nie mogłam dłużej ignorować.

Jako osobie chorej, sprawny telefon jest mi szczególnie potrzebny, chociażby do wezwania pomocy czy umówienia wizyty lekarskiej w innym mieście.

Gdyby Wasze datki okazały się hojne, zainwestowałabym w smartfon – miałabym wtedy trochę większe okno na świat – zwłaszcza gdy jestem „uwięziona” w szpitalu.

Ponieważ przestrzeń powoli zaczyna mi się kurczyć do bezpośrednich okolic mojego łóżka, Internet na urządzeniu mobilnym staje się jedyną opcją na bycie „w kontakcie” z otoczeniem.

Kłopoty zdrowotne i te związane z finansami mocno mnie przytłaczają.

Wiem, że bez Waszej pomocy sobie nie poradzę. Wyrazem tej świadomości, ale też mojej wiary w Waszą otwartość i dobre serca jest ta zbiórka.

Za każdą wpłaconą złotówkę, wsparcie, ciepłą myśl i udostępnienie mojej prośby – serdecznie dziękuję!

Jeśli chcecie bliżej mnie poznać, prowadzę blog: Hipermobilna. Ja kontra EDS (https://denochkinga.blogspot.com/) – zapraszam 😊

1040 PLN 69% 1500 PLN
zakończono: 22.03.2020

Pompa insulinowa dla kobiety spawającej

dla: Paulina Smoleń
kategoria: Leczenie

Cześć!

Nazywam się Paulina i mam 20 lat. Od 6. roku życia choruję na cukrzycę typu 1.

Przez 14 lat nauczyłam się żyć z tym schorzeniem i dobrze sobię radzę. Nic jednak nie dzieje się samo z siebie - niezbędne są mi lekarstwa i profesjonalny sprzęt medyczny.

Odpalam zbiórkę właśnie na taki sprzęt. Nowoczesna pompa insulinowa MiniMed™ 640G, która dokładnie naśladuje pracę trzustki osób zdrowych, bardzo pomogłaby mi w "normalnym" funkcjonowaniu. 

Na co dzień wykonuję zawód spawacza (może nietypowo jak na dziewczynę, ale lubię to), a moją pasją jest DJing i szeroko pojęte tworzenie muzyki. Aktywnie spędzam każdą wolną chwilę, nie chciałabym z tego rezygnować. Dzięki pompie insulinowej nieporównywalnie łatwiej byłoby mi radzić sobie z trudnościami wynikającymi z choroby.

Będzie super, jeśli się dorzucisz, będzie super, jeśli udostępnisz.

Dziękuję za każdą pomoc! 🙂

6526 PLN 42% 15500 PLN
zakończono: 22.03.2020

Przywrócić Szymkowi utracone dzieciństwo

dla: Szymon Tarasiewicz-Aksamitowski
kategoria: Leczenie

Oto mój synek Szymon – wesoły chłopiec, któremu przyszło się zmierzyć z nierównym przeciwnikiem pod nazwą padaczka lekooporna. Choroba nawet na chwilę nie daje o sobie zapomnieć. Każdego dnia radosne dzieciństwo mojego dziewięcioletniego dziecka przerywają wyczerpujące ataki.

Kiedy Szymonek miał dwa lata, zdiagnozowano u niego autyzm wczesnodziecięcy, niedługo potem do listy problemów dołączyła padaczka. Nasze życie wywróciło się wówczas do góry nogami, a ja zaczęłam szukać pomocy u wielu specjalistów.

W 2017 okazało się, że przyczyną dolegliwości Szymonka jest guz mózgu. Niestety, usunięcie go nie spowodowało, że ataki ustąpiły. Nasze dni wypełniały omdlenia i drgawkowe napady, którym musieliśmy podporządkować całe nasze życie. Leczenie nie przynosiło efektów, a jakiekolwiek zmiany powodowały, że ataki były coraz gorsze. W tym czasie Szymonkowi pomogła suplementacja olejkiem z konopi. Dzięki niemu ataki zmalały, nie poprawiło się jednak samopoczucie Szymonka. Nie mógł żyć aktywnie i bawić się beztrosko jak inne dzieci. Czuł się ospały i zmęczony, ciągle brakowało mu sił. Lato – czas normalnie przewidziany na dziecięcą regenarcję ­– dla Szymonka było najgorsze. Każdy zbyt długi pobyt na słońcu kończył się stanem padaczkowym.

Dopiero kilka miesięcy temu mój synek rozpoczął terapię mitochondrialną, a ta w połączeniu z olejkiem dała świetny efekt! Przywróciła Szymkowi utracone dzieciństwo. Zaczął biegać i się bawić! Widziałam, jak zaczyna coraz więcej rozumieć i nabierać chęci, by robić różne rzeczy. Po raz pierwszy mogliśmy ze spokojem odwiedzić wspólnie rozmaite sale zabaw. Na podwórku synek spędzał po 2 godziny dziennie, nawet latem! Ataki i omdlenia ustąpiły. Trwało to sześć miesięcy. Sześć najlepszych miesięcy w naszym życiu 😃❤

Niestety, w grudniu Szymonek miał zabieg leczenia zębów pod narkozą i od tamtej pory wszystko zaczęło się od nowa. Ataki wróciły jak boomerang z podwójną siłą! Jego pierwsze omdlenie skończyło się na SOR-ze, ponieważ podczas upadku rozciął brodę i wargę. Potem kolejne omdlenia i nagły atak padaczki, znów kilka dni w szpitalu. Załamałam się… Musiałam na nowo nauczyć się żyć z omdleniami i atakami syna. Ponownie stałam się jego cieniem.

Nie mogę patrzeć, jak mój synek z energicznego chłopca znów zmienia się w bezsilne dziecko, a po większym wysiłku nie może ustać na nogach. Mieszkam z nim zupełnie sama, więc nawet codzienne czynności, takie jak ugotowanie obiadu, chwilami sprawiają mi trudności. Staram się na różne sposoby radzić z tym wszystkim. Na szczęście w obowiązkach domowych mogę liczyć na wsparcie rodziców.

Widzę, jak moje dziecko cierpi i płacze ze strachu, ale jak mogę mu pomóc? Często w takich sytuacjach czuję bezradność, a przecież wiem, że nie mogę się poddać. Nie ja! Ten mały człowiek mnie potrzebuje.

Teraz z Waszą pomocą muszę wszystko, puzel po puzelku, poskładać. Potrzebuję znaleźć przyczynę jego obecnego stanu. Nie możemy zawieść Szymonka!

Udało się raz i wiem, że teraz też mi się uda. Proszę Was o pomoc, bo wiem, że bez Was nie dam rady. Zebrana kwota umożliwiłaby przeprowadzenie specjalistycznych badań diagnostycznych (1720 zł) oraz opłacenie leczenia i koniecznej suplementacji. Miesięczny koszt terapii mitochondrialnej to 500 zł. Trzy tysiące złotych zapewniłyby Szymkowi pół roku normalniejszego, spokojniejszego i bardziej radosnego dzieciństwa.

Z góry dziękuję za udostępnienia i wszelkie wpłaty. Nawet najmniejsza kwota to dla mnie wiele... Pamiętajmy: dobro wraca ❤ Niech wróci i do Was ze zdwojoną mocą.

Irena – mama Szymonka

920 PLN 18% 5000 PLN
zakończono: 20.03.2020

Akcje

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x