Cele

By mieszkanie stało się domem

dla: Danuta Sinożeńska
kategoria: Marzenie

Nazywam się Danusia. Mam 59 lat. Od 18 lat zmagam się z różnymi chorobami.

Najpoważniejszym z moich schorzeń jest martwica kości. Wiele lat spędziłam w szpitalach, przez co niewiele udało mi się zobaczyć. Tylko raz byłam nad morzem.

Jestem po amputacji nogi wraz z biodrem. Druga noga jest niesprawna, w związku z czym muszę poruszać się na wózku inwalidzkim. W lipcu przeszłam operację prawego barku. Choroby wciąż postępują i atakują organy wewnętrzne. Leczenie jest kosztowne, wymaga dojazdów, a ja utrzymuję się z bardzo niskiej renty.

Ze względu na trudną sytuację rodzinną musiałam wyprowadzić się z domu. Miałam ze sobą jedną torbę ubrań. Pomogła mi wtedy siostra zakonna, która dostarczała mi żywność i odzież.

Jakiś czas temu moje życie się odmieniło. Przyznano mi dwupokojowe mieszkanie. Wierzę, że to nowy start. Zaczynam od zera, ale za to z marzeniem, by umeblować i wyposażyć otrzymane mieszkanie. Jest to jednocześnie cel mojej zbiórki.

Mam szczerą nadzieję, że są wokół mnie ludzie, którzy pomogą mi go osiągnąć. Mam też nadzieję, że ciągły strach, że coś się stanie, jest już za mną, że już się nie powtórzy.

Lubię oglądać seriale i filmy dokumentalne – szczególnie wojenne i przyrodnicze, czytać książki i kolorowe magazyny opisujące życie gwiazd.

Byłabym szczęśliwa, gdybym mogła tak spędzać czas w miejscu, które będzie bezpieczne, komfortowe, przytulne i moje – w domu.

Będę wdzięczna za każde wsparcie.

10 0% 5000
do końca: 16 dni

Przez nowy wózek do większej samodzielności

dla: Eryk Czarnota
kategoria: Marzenie

Na imię mam Eryk, mam 27 lat i od urodzenia choruję na rdzeniowy zanik mięśni (SMA).

Życie niesie ze sobą sporo wyzwań, moim jest choroba, która stopniowo odbiera mi samodzielność. Jedną z moich pasji jest programowanie i tworzenie stron internetowych - w tym kierunku się też szkolę, ponieważ wiążę z tym swoją przyszłość.

Wiele radości i zarazem odpoczynku dają mi wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne. Rehabilitacja sprawia, że choroba wolniej postępuje. Zazwyczaj podróżuję nad Bałtyk. Mam wielki sentyment do polskiego morza. Chętnie tam wracam, kiedy tylko mogę.

Poruszam się na wózku inwalidzkim, więc nawet wyjście z domu jest dla mnie sporym wyzwaniem. Niemniej, dzięki temu sprzętowi jestem choć trochę samodzielny.

Trudno mi prosić o pomoc, szczególnie finansową, ponieważ każdy ma swoje problemy i wydatki. Teraz jednak nie mam wyjścia. Wózek, z którego korzystam, jest dla mnie za mały, ledwo się w nim mieszczę. Często bolą mnie biodra i kręgosłup, zwłaszcza gdy muszę spędzić w wózku cały dzień. Sprzęt był już kilka razy naprawiany, jest niestabilny i zdarzają mi się upadki, gdy próbuję po coś sięgnąć lub pod coś podjechać.

Znalazłem wózek, który spełniałby moje potrzeby. Model nazywa się Quickie Helium i można go dostosować pod konkretną osobę. Jest wykonany z mocnych, a zarazem lekkich materiałów. Można go łatwo złożyć i zabrać ze sobą, wyjeżdżając chociażby na turnus. Jego koszt to 7 800 zł, z dofinansowaniem NFZ kosztuje 6 100 zł. Na subkoncie w Fundacji mam 400 zł. Podsumowując, kwota, którą chciałbym zebrać to 5 700 zł. Utrzymuję się z renty socjalnej, która czasem nie wystarczy na większość opłat, więc tak naprawdę nie mam z czego odłożyć na nowy sprzęt.

Z góry bardzo dziękuję każdej osobie, która zdecyduje się mi pomóc. Każda wpłacona złotówka zbliża mnie do wymarzonej samodzielności.

0 0% 5700
do końca: 16 dni

Pomóż mi zapobiec odleżynom

dla: Andrzej Babiszewski
kategoria: Leczenie

Nazywam się Andrzej Babiszewski.

Lata temu, wracając z pracy, uległem wypadkowi samochodowemu. Doznałem urazu kręgosłupa szyjnego, czego skutkiem był paraliż czterokończynowy.

Długotrwała rehabilitacja w kilku procentach przywróciła mi sprawność rąk. Dzięki temu mogę w ograniczony sposób poruszać się na wózku ręcznym.

Uraz sprzed lat spowodował całkowitą niezdolność do samodzielnej egzystencji. Potrzebuję pomocy przy wszystkich czynnościach życiowych – każdego dnia. Niezbędna jest stała rehabilitacja i korzystanie ze sprzętu pomocniczego. Wszystko to wiąże się z ogromnymi kosztami.

Mieszkam w Domu Pomocy Społecznej. Placówka nie jest w stanie zapewnić mi wsparcia w takim zakresie. Nie otrzymuję pomocy finansowej od rodziny.

Mam duże problemy krążeniowo-oddechowe. Powoduje to bardzo niskie ciśnienie, z którym muszę zmagać się całymi dniami, i trudności z oddychaniem. By było mi lżej oddychać, kupuję medykamenty rozkurczowe i wykrztuśne sugerowane przez lekarza. Bez nich byłoby mi bardzo trudno funkcjonować. Muszę też systematycznie przyjmować nierefundowane leki na podwyższenie ciśnienia oraz inne leki ziołowe, które kupuję bez recepty.

Oferowana przez Dom Pomocy dieta lekkostrawna nie ma, niestety, prawie nic wspólnego z dietą dla niskociśnieniowców. W miarę swoich możliwości finansowych dokupuję więc odpowiednie artykuły spożywcze. Oprócz tego muszę we własnym zakresie wykupywać dodatkowe leki, kremy przeciwodleżynowe, artykuły higieniczne czy ubrania. Po odjęciu opłaty za pobyt w DPS-ie na wszystko pozostaje mi 439,17 zł.

Powiem wprost: kłopoty ze zdrowiem i słaba sytuacja finansowa czynią moje życie bardzo trudnym do zniesienia.

W ramach tej zbiórki chciałbym pozyskać fundusze na zakup przeciwodleżynowej poduszki zmiennociśnieniowej typu OLA. Taka poduszka daje mi 100% pewności, że podczas siedzenia na wózku nie powstaną rany lub odleżyny. Jest to sprawdzony i niezawodny sprzęt. Moja stara i wysłużona poduszka zaczyna zawodzić. Obecna cena spowodowała, że nie jestem w stanie pokryć kosztów dopłaty.

Mam szczerą nadzieję, że odniosą się Państwo ze zrozumieniem do mojej trudnej sytuacji.

485 40% 1200
do końca: 20 dni

Diagnoza dla muzykującej socjolożki

dla: Anna Żur
kategoria: Leczenie

Witajcie!

Mam na imię Anna. Za parę lat skończę 40-tkę. Zawsze bardzo lubiłam muzykę – szczególnie poważną. W wieku 21 lat rozpoczęłam naukę gry na pianinie.

Mimo chronicznego osłabienia udało mi się uzyskać tytuł licencjata socjologii. Dokończenie nauki w ognisku muzycznym nie było już jednak możliwe.

Od 2009 roku, ograniczana przez szybką męczliwość oraz ostre bóle rąk i nóg, nie wychodzę samodzielnie z domu. Już od 10 lat moi rodzice przeznaczają część swoich funduszy na drogie badania oraz prywatny transport sanitarny do lekarzy i szpitali.

W 2014 roku otrzymałam diagnozę ciężkiej miastenii rzekomoporaźnej. Choroba okazała się lekooporna. Choruję też na autoimmunologiczne zapalenie tarczycy i niedoczynność gruczołów przytarczycowych. Leczenie farmakologiczne nie dało, jak dotąd, spodziewanej poprawy. Nieustalone pozostają przyczyny spadków glukozy i zaników mięśni. Czasem mam kłopoty z mówieniem, jednak bardziej niepokoją mnie problemy z przełykaniem. Niemal każdy posiłek spożywam w czyjejś obecności. Miałam już kilka dramatycznych incydentów.

Jak się okazało, obecne u mnie przeciwciała MuSK są spotykane tylko u 10-15% wszystkich miasteników.

Wszystko wskazuje na to, że miastenia nie jest jedyną chorobą mięśni, która u mnie występuje. Kilka miesięcy temu badanie wykazało istnienie w moim organizmie przeciwciał przeciwko mięśniom gładkim (ASMA).

Czuję w przełyku, klatce piersiowej i brzuchu, jakby to opisać... pewną sztywność, brak rozciągłości, co powoduje stan ciągłego dyskomfortu i cierpienie.

Osłabienie, zwłaszcza latem, czasem jest tak duże, że ciężko mi poruszać się nawet w łóżku.

Dlatego też – po raz pierwszy – bardzo proszę o wsparcie finansowe na pokrycie kosztów kompleksowej, zagranicznej diagnostyki.

Wierzę, że dzięki niej rozpocznę zadowalające leczenie, a mój stan zdrowia poprawi się na tyle, że będę mogła rozwijać swoje zainteresowania i stanę się choć w niewielkim stopniu niezależna. Chciałabym móc zająć swój czas tym, co najbardziej kocham. Kiedyś grałam na pianinie, latem często przebywałam w zielonym ogrodzie, otoczona domowymi zwierzętami, i marzyłam o ukończeniu studiów magisterskich.

Cierpliwie czekam na dzień, w którym na żywo posłucham jednego z moich ulubionych wykonawców: Piotra Anderszewskiego.

Będę wdzięczna za każdą złotówkę.

1367 19% 7000
do końca: 24 dni

Dojechać na rehabilitację

dla: Marcel Bejnar
kategoria: Leczenie

Nasz syn Marcel urodził się we wrześniu 2015 roku z niedotlenieniem okołoporodowym. Od samego początku swojego życia zmaga się z obniżonym napięciem mięśniowym. Długo nie podnosił główki, nie przewracał się na brzuszek, nie siadał. Pierwsze kroki zaczął stawiać po około 22 miesiącach od przyjścia na świat.

Roczna fizjoterapia w naszej miejscowości (Żary) nie przyniosła rezultatów, postanowiliśmy więc szukać pomocy w innym miejscu. Obecnie własnym autem dojeżdżamy na rehabilitację do Nowej Soli.

Marcel był też na 2-tygodniowym turnusie rehabilitacyjnym w Rabce Zdroju, gdzie ćwiczył codziennie pod okiem specjalistów, co przyniosło dobre efekty.

Mimo wielu przeciwności nasz synek jest pogodny, wesoły i kontaktowy. Ciągle się uśmiecha, choć wiotkie mięśnie utrudniają mu codzienne funkcjonowanie, a problemem są nawet proste czynności jak ubieranie się, higiena osobista czy wchodzenie po schodach.

U Marcela zdiagnozowano również koślawość pięt, przez co musi nosić specjalistyczne obuwie ortopedyczne. Synek wymaga ciągłej rehabilitacji, która całkowicie nas pochłania i wiąże się z kosztownymi dojazdami. Dużym wydatkiem jest opieka specjalistyczna neurologa, logopedy i pedagoga. Marcel uczęszcza też na zajęcia z integracji sensorycznej w szkole specjalnej.

Założyliśmy tę zbiórkę, ponieważ pragniemy zebrać fundusze na dojazdy na rehabilitację. Będziemy bardzo wdzięczni za Państwa dobrą wolę, okazanie serca i pomoc. Każda złotówka jest dla Marcela cenna i bardzo istotna w perspektywie jego przyszłego leczenia i rehabilitacji.

150 30% 500
do końca: około miesiąca

Proteza dla miłośnika turystyki

dla: Jacek Kojder
kategoria: Leczenie

Nasz kolega Jacek ma 56 lat, a od ponad roku choruje.

ENGLISH VERSION BELOW

Pierwsze symptomy – ból nogi w okolicach biodra – pojawiły się we wrześniu 2019, jednak zdjęcie rentgenowskie i rozpoznanie lekarskie nie wykazały żadnych zmian chorobowych. Problem bólu miały rozwiązać środki przeciwbólowe.

Dolegliwości zaczęły się nasilać – zmieniono więc lekarstwa i skierowano Jacka na rehabilitację. Wobec braku poprawy wykonano rezonans magnetyczny kręgosłupa na odcinku lędźwiowym i krzyżowym. Wszystko było ok, ale ból narastał.

W styczniu 2020 roku Jacek miał rezonans stawów biodrowych. Jego wynik powalił wszystkich. Okazało się, że nasz kolega ma w okolicy miednicy guza wielkości piłki tenisowej!

Po dodatkowych badaniach i wizytach w Instytucie Onkologii, Jacek w maju przeszedł zabieg amputacji prawej nogi wraz z częścią miednicy.

Zanim zaatakował go nowotwór, Jacek był miłośnikiem turystyki i razem z rodziną aktywnie spędzał czas. Godzinami mógł wędrować po polskich górach, jeździć rowerem i zwiedzać dotąd nieodkryte zakątki Polski i Europy.

Jacek lubi też swoją pracę. Wykonuje ją od ponad 30 lat – wciąż sumiennie i z zaangażowaniem. Dał się poznać jako osoba, na którą zawsze można liczyć. Mógłby być wzorem dla wielu z nas.

Straszna choroba sprawiła, że w życiu naszego kolegi wiele (jeśli nie wszystko) się zmieniło. Jacek jak nigdy potrzebuje teraz naszego wsparcia. Mieszka na 2. piętrze w bloku bez windy, a do pracy dojeżdża samochodem. By móc samodzielnie się przemieszczać i być niezależnym, potrzebuje protezy. Jej koszt to 180 000 zł – ogromna kwota, dlatego serdecznie prosimy Was o pomoc.

Każdy gest ma znaczenie. Razem naprawdę możemy więcej!

A PROSTHESIS FOR TOURISM ENTHUSIAST

Our friend Jacek is 56 years old and has been struck with illness for over a year now.

The first symptom - leg pain around the hip – came up in September 2019, but the x-ray and medical diagnosis did not reveal any lesions. Painkillers were supposed to lessen the pain but it continued to worsen. After changing the medications Jacek began rehabilitation to no avail as the pain still grew.

Due to no visible improvement it was decided to perform an MRI of the lumbar and sacral spine sections but everything seemed to be in order, despite constantly increasing pain. In January 2020, Jacek had an MRI of the hip joints. The result proved shattering for everyone. It turned out our friend had a tumour of comparable size to a tennis ball in the pelvic area!

After additional examinations and visits to the Institute of Oncology, Jack underwent an amputation of his right leg along with a part of the pelvis in May.

Before the malignancy Jacek was an avid tourist and could wander the Polish mountains, ride a bicycle and visit the so far undiscovered corners of Poland and Europe for hours, along his family. Jacek also enjoys his job. He has been doing it for over 30 years with unwavering sense of duty and commitment. He proved to be a person you can always rely on, but more importantly a role model for many of us.

This terrible disease changed a lot (if not everything) in our friend’s life.  Now Jacek needs our support as never before. He lives on the second floor of the two storey block of flats, without a lift and goes to work by a car. To be able to move and function on his own, he needs a prosthesis. Such prosthesis costs a staggering 180.000 PLN.

We kindly ask for your help! Every gesture matters, together we can achieve more!

65060 36% 180000
do końca: około miesiąca

Akcje

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x