Cele

Samodzielny w terenie

dla: Marcin Pudełko
kategoria: Marzenie

Dzień dobry wszystkim Helpującym!

Mam na imię Marcin i jestem pozytywnie nastawionym do życia 37-latkiem, od lat szczęśliwie żonatym z Edytą. Jedną z najważniejszych wartości jest dla nas nasza wiara – źródło miłości i siły, które staramy się przekazywać innym.

Wskutek dziecięcego porażenia mózgowego jestem osobą niepełnosprawną i poruszam się na wózku inwalidzkim. Dzięki wsparciu najbliższych nie było to przeszkodą w zdobyciu przeze mnie wykształcenia wyższego na kierunku socjologia i praca socjalna. Pasjonuję się informatyką, literaturą oraz kinem science fiction i fantasy. Uwielbiam serię „Star-Trek” i „Gwiezdne Wojny”.

Założyłem zbiórkę, ponieważ marzę o poprawieniu jakości wózka, z którego korzystam. Dzięki zeszłorocznym darowiznom i wpłatom z 1%, za które serdecznie wszystkim dziękuję, udało mi się kupić dodatkowe oprzyrządowanie do mojego wehikułu. Na dołączonych filmikach możecie zobaczyć moje pierwsze jazdy po mieście i jazdy terenowe.

Teraz przyszedł czas na koła – wzmocniony model do jazdy terenowej ułatwiłby mi stabilne pokonywanie krawężników i innych barier architektonicznych oraz usprawnił przemieszczanie się na zewnątrz. Założona kwota zbiórki uwzględnia koszt kół, elementów montażowych oraz zabezpieczeń na ciągi.

Będę wdzięczny za Wasze wsparcie, a mój wózek – za nowe koła ;)

Z pozdrowieniami

Marcin

380 PLN 25% 1498 PLN
do końca: 2 dni

Rządzić w europejskiej bocci

dla: Konrad Lipowski
kategoria: Marzenie

Sportowiec z MPD? To ja!

Mam na imię Konrad. Dużo się śmieję, wiernie kibicuję Legii Warszawa i od 12 lat trenuję paraolimpijską dyscyplinę sportową o nazwie boccia. Choruję na mózgowe porażenie dziecięce, przez co jest mi w życiu trochę trudniej, ale staram się, by nie ograniczało mnie to w realizacji planów i marzeń.

Moje marzenia są związane ze sportem, który uprawiam. Mam na swoim koncie już spore sukcesy, ale nie odpuszczam, bo wierzę, ze największy wciąż przede mną, a mam poważne ambicje 🏆😁

Dostałem wyjatkową szansę zagrania w International Boccia Event Poznań 2019. Jest to dla mnie ogromna szansa rozwoju w tej dyscyplinie, bo w zawodach wezmą udział zawodnicy z ośmiu krajów Europy.

Bardzo zależy mi na uczestniczeniu w tej imprezie. Potrzebuję Waszego wsparcia, by zebrać pieniądze na zwrot kosztów wpisowego.

Za każdą wpłatę i pomoc w spełnieniu mojego marzenia serdecznie dziękuję! 

115 PLN 8% 1400 PLN
do końca: 3 dni

Sokoli wzrok

dla: Zuzanna Bogubowicz
kategoria: Leczenie

Cześć!

Mam na imię Zuza. Moje największe pasje to kino oraz literatura – filmy i książki towarzyszą mi od dzieciństwa.

Z powodu poważnego urazu wielonarządowego poruszam się na wózku inwalidzkim. Od marca 2016 roku jest to wózek aktywny. Jestem młodą osobą, jeszcze przed „trójką z przodu”, ale każdego dnia muszę zmagać się z wieloma problemami zdrowotnymi. Jednym z nich jest duża, szybko pogłębiająca się wada wzroku.

Od dawna myślę o korekcji laserowej, lecz obecnie nie jest to dla mnie osiągalne finansowo. Jako osoba z niepełnosprawnością, muszę, oprócz ceny badań kwalifikacyjnych i ceny samego zabiegu, brać pod uwagę dodatkowe koszty.

Cel, który założyłam łączy w sobie marzenie i leczenie. Chodzi tutaj nie tylko o wygodę, fizyczny i psychiczny komfort oraz skuteczne rozwiązanie problemu i wyeliminowanie regularnie ponoszonych kosztów. Kieruje mną także obawa o dalsze pogorszenie widzenia.

Będę bardzo wdzięczna, jeśli zdecydujesz się mnie wesprzeć!

 

Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na: https://www.facebook.com/zuza.bogubowicz

0 PLN 0% 7000 PLN
do końca: 3 dni

Moje pierwsze samodzielne kroki

dla: Ernest Ismayilova
kategoria: Leczenie

Puk, puk…

Mam na imię Ernest. Urodziłem się trochę za wcześnie, w dodatku z wadą krtani, do której szybko doszły przewlekła choroba płuc i obustronny wylew dokomorowy III stopnia. Mama mówi, że mam też spastyczne porażenie czterokończynowe.

Chyba jeszcze nie do końca zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, bo na co dzień jestem pogodnym, spokojnym i radosnym chłopcem. Każdego dnia staram się uczyć czegoś nowego, ale czasem jest to bardzo trudne.

Teraz próbuję stawiać swoje pierwsze kroki. Będzie mi łatwiej, jeśli poćwiczę ze specjalistami. Wpłacając na moją rehabilitację, podajecie mi rękę, na której mogę się oprzeć przy nauce chodzenia i umożliwiacie prawidłowy rozwój.

Wspólnie z rodzicami marzę o tym, by być sprawnym na tyle, na ile to możliwe i móc cieszyć się byciem dzieckiem.

Przesyłam Wam dużo uśmiechów i dziękuję za każde wsparcie.

3270 PLN 77% 4200 PLN
do końca: 8 dni

Kawałek ziemi pod własne niebo

dla: Anna Baranek-Jurkowska
kategoria: Marzenie

Cześć wszystkim! Z tej strony Ania 🙂

Pamiętacie popularne jakiś czas temu Ice Bucket Challenge? Wyzwanie to miało propagować wiedzę o stwardnieniu zanikowym bocznym, w zgrabnym skrócie: SLA. To nieuleczalna, postępująca choroba, która niszczy neurony ruchowe, prowadząc do zaniku kolejnych mięśni i, w konsekwencji, do śmierci. Z tą diagnozą żyję od paru lat.

Obecnie jestem osobą niezdolną do samodzielnej egzystencji, zależną od innych. Mam bardzo ograniczone możliwości ruchu, a w nocy oddycham przy pomocy respiratora.

W moim życiu nie brakuje jednak miłości i pięknych chwil. Kilka miesięcy przed otrzymaniem diagnozy urodziłam synka Jasia 😊💖 Moje pasje to malarstwo olejne na dużych formatach oraz gra na instrumentach - szczególnie na fortepianie i gitarze klasycznej. Uwielbiam pieśni religijne i kontakt z przyrodą. Kochałam chodzić po górach - czuć powiew wiatru i ciepło słońca, zwłaszcza w wyższych partiach wzniesień, obserwować niebo i kolory chmur. Wspaniałe jest poznawanie ciszy - zwłaszcza głęboką nocą - tak wiele można wtedy usłyszeć...

Ponieważ nie mogę już malować oraz grać, swoje refleksje i wrażenia przekazuję w wierszach. Wydałam dwa tomiki poezji.

Bycie mamą daje mi niewysłowioną radość. Choroba sprawia, że ta wielka radość jest jednak zabarwiona bólem. Boli mnie, że nie mogę mocno przytulić synka, zająć się nim i pomóc mu, gdy nie potrafi czegoś zrobić.

Ze względu na moje SLA wciąż mieszkam z rodzicami. Mając ponad 40 lat, marzę o czymś tak oczywistym dla wielu osób dużo młodszych ode mnie: własnej przestrzeni, gdzie mogłabym być gospodynią. Wspólne mieszkanie potrafi być uciążliwe dla obu stron - szczególnie, gdy jeden z członków rodziny ciężko choruje.

Razem z mężem pragniemy być "na swoim", mimo mojego poważnego stanu. Zbieramy fundusze na budowę własnego domu lub domku chociażby. To wielkie wyzwanie pod każdym względem i potrzebujemy pomocy. Pomyśleliśmy, że zaczniemy od początku, czyli od miejsca, gdzie mogłaby stanąć nasza przystań. Naszym celem, który przyświeca również tej zbiórce, jest więc zakup działki.

Będziemy głęboko wdzięczni, jeśli wesprzecie nas wpłatami (Każda jest dla nas na wagę złota!) i, jeśli czujecie, że możecie - krótką modlitwą w intencji odzyskania przeze mnie zdrowia.

Z góry dziękujemy za wszelką pomoc.

Pozdrawiam serdecznie 🤗

 

2656 PLN 26% 10000 PLN
do końca: 9 dni

Wrócić do domu, wrócić do życia

dla: Urszula Działak
kategoria: Leczenie

Zatrzymaj się i poznaj moją historię.

Mam na imię Urszula. Od wielu lat zmagam się z bardzo uciążliwą, postępującą chorobą: zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa. Choroba ta wyeliminowała mnie z rynku pracy. Mimo to pozostałam osobą pogodną, towarzyską, lubianą przez przyjaciół i rodzinę.

Jeden dzień w grudniu 2018 roku zmienił moje życie. Wstałam jak co rano, by skorzystać z toalety. Wystarczył chwilowy zawrót głowy, utrata równowagi – upadłam tak nieszczęśliwie, że doszło do zmiażdżenia szóstego kręgu szyjnego oraz uszkodzenia rdzenia kręgowego.

Operacja trwała wiele godzin, w jej trakcie dwukrotnie mnie reanimowano. Po kilku tygodniach walki o moje życie lekarze stwierdzili porażenie czterokończynowe. Na szczęście nie doszło do niedotlenienia mózgu i nadal jestem osobą kontaktową. Doskonale zdaję sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znalazłam. Na razie jestem więźniem w swoim ciele. Przykuta do łóżka, będę potrzebowała wiele czasu, żeby odzyskać jakiś procent dawnej sprawności.

Są dni, gdy różne myśli kołaczą mi się w głowie. O niektórych wolę nie mówić moim bliskim, którzy od kilku miesięcy każdego dnia ofiarnie pomagają mi przy każdej czynności i starają się jak mogą, by podtrzymać mnie na duchu. Jednak, mimo ich wielkiego zaangażowania i ogromnego wsparcia, ciągle nachodzą mnie stany depresji i zwątpienia. Bo jak uniknąć depresji, kiedy w wieku 49 lat całkowicie traci się kontrolę nad własnym ciałem? Tak bardzo się boję, że jednak nie dam rady, że w końcu zabraknie mi motywacji do dalszej walki… Staram się pokochać moje bezwładne nogi, bezwładne stopy, bezwładne palce u nóg… Czasami nawet przemawiam do nich czule, bo mam nadzieję, że może drgną, poruszone siłą sugestii! Nie mogę jednak zaakceptować moich bezwładnych dłoni, szczególnie palców, które tak bardzo by mi się przydały! Marzę, żeby móc samodzielnie jeść, podrapać się po głowie, wziąć do ręki książkę i przewracać kartki…

Cztery miesiące intensywnej rehabilitacji nie dały oczekiwanych rezultatów. Wszyscy powtarzają: „Trzeba czasu, trzeba czekać, trzeba być cierpliwym…”. Nie stracić nadziei to niesamowicie trudne zadanie, kiedy każda próba samodzielnego siadania kończy się omdleniem. Nigdy nie sądziłam, że będę marzyła o tym, by jeździć wózkiem inwalidzkim!

Jestem jednak gotowa podjąć walkę o swoje zdrowie, a przede wszystkim pragnę być w domu z rodziną. Wciąż wierzę, że dzięki długotrwałej, intensywnej rehabilitacji mój stan się poprawi i odzyskam choć cząstkę tego, co miałam kiedyś.

W lutym tego roku zwróciliśmy się do Fundacji Avalon o pomoc w zbiórce pieniędzy na moje leczenie i rehabilitację. Dzięki wsparciu finansowemu wspaniałych ludzi dobrej woli udało się zgromadzić 7 tysięcy zł. Niewypowiedzianie się z tego cieszę!

Jednocześnie wciąż towarzyszy mi lęk, że nie podołamy finansowo wydatkom związanym z rehabilitacją i tym wynikającym z życia codziennego. Potrzebuję funduszy na opiekę pielęgniarską, fizjoterapię oraz środki do codziennej pielęgnacji.

Moim marzeniem jest powracać do zdrowia w domu, wśród bliskich. Już teraz z całego serca dziękuję tym, którzy poprzez wpłatę na mój cel będą mieli swój udział w jego spełnieniu.

1369 PLN 6% 20000 PLN
do końca: 9 dni

Moje własne "M"

dla: Michał Gruszczyński
kategoria: Marzenie

Cześć! 🖐

Mam na imię Michał, lubię podróżować i oglądać filmy na YouTube. Co jeszcze...? Jestem 30-letnim "empedziakiem" ze znacznym upośledzeniem umysłowym. Urodziłem się z mózgowym porażeniem dziecięcym. Gdy przyszedłem na świat, nie mówiłem - i tak już zostało. Z bliskimi i przyjaciółmi komunikuję się za pomocą piktogramów oraz specjalnej aplikacji mobilnej.

Jestem już dorosły, a mimo to wymagam ciągłej opieki. Czuwają nade mną rodzice. Odwdzięczam się, jak mogę - będąc otwartą i pogodną osobą. Biorę też czynny udział w warsztatach terapii zajęciowej, gdzie uczę się samodzielnie funkcjonować. Prawda jest jednak okrutna: nigdy nie będę w stanie żyć zupełnie sam.

Chciałbym, mimo wszystko, zbliżyć się do tego najbardziej, jak to tylko możliwe. Mama i tata pomyśleli więc o mieszkaniu wspomaganym, w którym mógłbym zamieszkać z wykwalifikowanym opiekunem. Znaleźliśmy już nawet lokum. Nie jest duże - to pokój z kuchnią i łazienką. Na moje potrzeby wystarczy 😉 Wprowadziłbym się już teraz, ale mieszkanie wymaga wykończenia i urządzenia.

I tu będę potrzebował Waszej pomocy. Dzięki przekazanym przez Was funduszom moglibyśmy pomalować ściany, zagospodarować łazienkę, kupić sprzęt RTV i AGD.

Będę Wam bardzo wdzięczny za każdą wpłatę oraz udostępnienie informacji o mojej zbiórce.

Trzymajcie się! ❤

440 PLN 2% 20000 PLN
do końca: 9 dni

Leczenie boreliozy z koinfekcjami

dla: Iwona Warmińska
kategoria: Leczenie

Cześć, tu Iwona.

10 lat temu zostałam ugryziona przez kleszcza. Niby nic niezwykłego, części z Was pewnie się to przytrafiło. Niestety okazało się, że pajęczak, który wprowadził neurotoksyny do mojego organizmu był zakażony bakteriami boreliozy. Choroba przez długi czas była uśpiona. Zaczęła uaktywniać się 3 lata temu, czemu towarzyszyły potworne bóle głowy i mięśni, osłabienie stawów i coraz większe zmęczenie. Diagnozę ostatecznie postawiono w styczniu tego roku.

Lekarze odnajdują w moim organizmie kolejne bakterie, które zostały przeniesione przez kleszcza; w badaniach wychodzą koinfekcje i zmiany o charakterze neurologicznym. Borelioza atakuje również mój mózg, powodując różnego rodzaju problemy.

W leczeniu stosuję antybiotyko- i fitoterapię. Koszt odpowiednich lekarstw oraz ziół dochodzi do 2 tysięcy zł miesięcznie – walka z „przechodzoną" boreliozą nie jest prosta.

Bardzo chciałabym wrócić do normalnego życia bez bólu i ciągłego osłabienia, zatrzymać proces niszczenia mojego organizmu. Uwielbiam góry – marzę o wejściu na Giewont. Wierzę, że jeszcze to zrobię.

Będę wdzięczna za każdą wpłatę. Jeśli nie możesz finansowo wesprzeć mojego celu – przekaż informację o nim dalej.

Bardzo, bardzo dziękuję.

0 PLN 0% 5000 PLN
do końca: 10 dni

Akcje

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x