Cele

Mama Pędzi Dalej – zbiórka na napęd elektr...

dla: Małgorzata Skalska
kategoria: Leczenie

Mam na imię Małgorzata, od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce. W moim przypadku ma ono postać diplegii spastycznej, czyli porażenia dwustronnego – głównie kończyn dolnych.

Mimo niepełnej sprawności staram się żyć aktywnie. Ukończyłam studia w zakresie doradztwa zawodowego z aktywizacją osób niepełnosprawnych na Akademii Pedagogiki Specjalnej. Interesuję się medycyną i muzyką, lubię czytać książki.

Od pięciu lat jestem mamą ślicznego synka, którego - po śmierci partnera - wychowuję samotnie. Uwielbiamy wspólnie spędzać czas poza domem: spotykać się z przyjaciółmi i rodziną, chodzić na spacery do parku, odwiedzać ZOO.

Gdy byliśmy we troje, łatwiej było o tego rodzaju aktywności.

Teraz centrum mojego świata stanowi uroczy, żywiołowy pięciolatek. To dla niego chcę walczyć o niezależność.

Istotną rolę w budowaniu niezależności pełniłby napęd elektryczny do wózka ręcznego. Dzięki niemu mogłabym samodzielnie wyjść z synem na spacer czy zrobić zakupy. Obecnie w tych czynnościach pomagają mi inni.

Napęd kosztuje 25 000 zł, co znacznie przekracza moje możliwości finansowe.

Będę wdzięczna za każdą wpłatę. Każda, nawet najmniejsza, jest ważna, bo zbliża mnie do spełnienia marzenia o byciu samodzielną, niezależną kobietą i mamą.

Z pozdrowieniami

Małgorzata

1420 5% 26000
do końca: 3 miesiące

Operacja malowana Twoją wpłatą

dla: Marta Pokorska-Wiśniewska
kategoria: Leczenie

[ENGLISH VERSION BELOW]

 

Mam na imię Marta, mam 44 lata. Jestem mamą, nauczycielką i ilustratorką książek dla dzieci.

 

Zawsze byłam gotowa pomóc osobom w potrzebie. Ja i mój pies jesteśmy wolontariuszami dogoterapii w Stowarzyszeniu Zwierzęta Ludziom. Wspieramy małych pacjentów z chorobami nowotworowymi i osoby starsze, które w samotności zmagają się ze swoimi schorzeniami.

 

Teraz ja potrzebuję wsparcia.

 

Od lat zmagam się z bólem i różnego rodzaju chorobami - ciągłą dysfunkcją jelit, anemią i migrenami. Przez cały ten czas bezskutecznie szukałam trafnej diagnozy i pomocy medycznej. Wielokrotnie musiałam odwiedzać nocne dyżury i SOR lub wzywać pogotowie, aby medycy ulżyli mi w bólu, bo zwykłe leki nie działały. Ból lub oczekiwanie na ból, który za chwilę nadejdzie były moją codziennością. 

 

W lipcu 2020 roku zdiagnozowano u mnie endometriozę głęboko naciekającą, która zajęła narządy wewnętrzne. Macica zrosła się z jelitami, jajowodami i jajnikami oraz otrzewną i ścianą miednicy; pojawiły się zmiany na przeponie. „Zlepione” narządy mają zaburzone funkcje i zmienioną anatomię. Stąd nasilony ból.

 

Zrosty te w pewnym momencie stały się przyczyną zagrożenia życia – dostałam nagłej niedrożności jelit. Wtedy udało się opanować sytuację, ale do ciągłego bólu doszły nawracające, długotrwałe gorączki i serie antybiotykoterapii. Schudłam 14 kg.

 

Lekarze odkryli w moim płucu zmiany; mam problemy z oddychaniem. Kwestią czasu jest kolejna niedrożność jelit i zajęcie przez chorobę następnych narządów jamy brzusznej.

 

Pilnie potrzebuję rozległej operacji. Chodzi o usunięcie wszystkich nacieków endometrialnych, uwolnienie jelita (istnieje ryzyko, że trzeba będzie usunąć jego część) i wyłonienie stomii. Prawdopodobnie lekarze usuną mi macicę i, fragmentarycznie, jajniki oraz przeprowadzą zabieg na przeponie. Aby dotrwać do zabiegu, muszę brać silne leki hormonalne wprowadzające w menopauzę.

 

Operację musi przeprowadzić jednocześnie kilku specjalistów – ginekologów i chirurgów, gdyż pozostawienie nawet jednego ogniska choroby spowoduje nawrót. By tak rozległy i trudny zabieg został przeprowadzony w wymaganym terminie, muszę wykonać go komercyjnie.

 

Bym mogła wrócić po operacji do zdrowia i normalnego życia, potrzebuję rehabilitacji i dalszej terapii, a także zabiegu zamknięcia stomii.

 

Moim największym marzeniem jest powrót do normalnego funkcjonowania. Chciałabym wrócić do pracy artystycznej w szkole, malowania i tworzenia książek dla najmłodszych i znów mieć siłę, by pomagać innym. Czekam na moment, gdy razem z moim psem wrócimy do dzieci chorych onkologicznie i osamotnionych, starszych pacjentów.

 

W ramach tej kampanii zbieram fundusze na pierwszą operację, 3-miesięczną rehabilitację i konieczne wizyty u specjalistów.

 

Będę wdzięczna za każdą przekazaną złotówkę, która pomoże mi w powrocie do zdrowia.

 

 

 

My name is Marta, I’m 44 years old.

 

I am a mother, teacher and illustrator of children’s books. Throughout my life I was always ready to help those in need (together with my dog I provided dog therapy to hospitalized patients as a volunteer for the Animals for People Association). Today I myself have to ask for Your help.

 

For many years now I have been struggling with a painful illness, with constant intestinal disorders, anemia and migraines. All that time I could not obtain a proper diagnosis and medical help. I kept ending up in emergency rooms or had to call an ambulance because ordinary drugs did not stop the pain. Pain and the constant anticipation of pain became my daily torment.

 

In July 2020 I was diagnosed with Deeply Infiltrating Endometriosis which attacked the inner organs causing the uterus to infiltrate to the colon, the oviducts, the ovaries, the peritoneum and the pelvic wall. The anatomy of all the affected organs is altered and they malfunction. This causes almost constant pain. These infiltrations finally led to a near fatal intestinal obstruction. The doctors were able to control the situation, but I had to stay on antibiotics for a very long time and apart from the pain suffered from prolonged fever and a loss of weight of over 14 kilos. It also turned out that the endometriosis attacked my diaphragm and lungs, and because of this I have difficulty breathing.

 

At this point I urgently need to undergo an extensive surgery which would remove all the endometrial lesions, especially those in the colon. This requires a section of the colon to be removed (making temporary colostomy necessary), as well as the uterus and possibly the ovaries as well. Surgery on the diaphragm is also required. However, before the operation I have to have menopause induced which requires a prolonged and expensive hormonal therapy.

 

The operation itself has to be performed by many specialists at the same time, surgeons and gynecologists, to be sure that all the endometrial lesions are removed. If not, the endometriosis will continue to spread. Unfortunately, such a surgery can only be performed at a private clinic, and later, in order to return to full health and normal life, I will require rehabilitation, further hormonal therapy and another operation closing the colostomy.

 

My biggest dream is to be able to function normally again; to work as an art teacher, to paint, to create books for children and to once again have the strength to bring help to others, working with my dog as a volunteer, bringing joy to sick children and lonely elderly patients.

 

The purpose of this charity is to collect funds for the first operation, a 3-month rehabilitation and the costs of consultations with specialists.

 

I will be grateful for every penny which will help me regain my health.

71693 135% 53000
do końca: około 2 miesiące

Proteza dla miłośnika turystyki

dla: Jacek Kojder
kategoria: Leczenie

Nasz kolega Jacek ma 56 lat, a od ponad roku choruje.

ENGLISH VERSION BELOW

Pierwsze symptomy – ból nogi w okolicach biodra – pojawiły się we wrześniu 2019, jednak zdjęcie rentgenowskie i rozpoznanie lekarskie nie wykazały żadnych zmian chorobowych. Problem bólu miały rozwiązać środki przeciwbólowe.

Dolegliwości zaczęły się nasilać – zmieniono więc lekarstwa i skierowano Jacka na rehabilitację. Wobec braku poprawy wykonano rezonans magnetyczny kręgosłupa na odcinku lędźwiowym i krzyżowym. Wszystko było ok, ale ból narastał.

W styczniu 2020 roku Jacek miał rezonans stawów biodrowych. Jego wynik powalił wszystkich. Okazało się, że nasz kolega ma w okolicy miednicy guza wielkości piłki tenisowej!

Po dodatkowych badaniach i wizytach w Instytucie Onkologii, Jacek w maju przeszedł zabieg amputacji prawej nogi wraz z częścią miednicy.

Zanim zaatakował go nowotwór, Jacek był miłośnikiem turystyki i razem z rodziną aktywnie spędzał czas. Godzinami mógł wędrować po polskich górach, jeździć rowerem i zwiedzać dotąd nieodkryte zakątki Polski i Europy.

Jacek lubi też swoją pracę. Wykonuje ją od ponad 30 lat – wciąż sumiennie i z zaangażowaniem. Dał się poznać jako osoba, na którą zawsze można liczyć. Mógłby być wzorem dla wielu z nas.

Straszna choroba sprawiła, że w życiu naszego kolegi wiele (jeśli nie wszystko) się zmieniło. Jacek jak nigdy potrzebuje teraz naszego wsparcia. Mieszka na 2. piętrze w bloku bez windy, a do pracy dojeżdża samochodem. By móc samodzielnie się przemieszczać i być niezależnym, potrzebuje protezy. Jej koszt to 180 000 zł – ogromna kwota, dlatego serdecznie prosimy Was o pomoc.

Każdy gest ma znaczenie. Razem naprawdę możemy więcej!

A PROSTHESIS FOR TOURISM ENTHUSIAST

Our friend Jacek is 56 years old and has been struck with illness for over a year now.

The first symptom - leg pain around the hip – came up in September 2019, but the x-ray and medical diagnosis did not reveal any lesions. Painkillers were supposed to lessen the pain but it continued to worsen. After changing the medications Jacek began rehabilitation to no avail as the pain still grew.

Due to no visible improvement it was decided to perform an MRI of the lumbar and sacral spine sections but everything seemed to be in order, despite constantly increasing pain. In January 2020, Jacek had an MRI of the hip joints. The result proved shattering for everyone. It turned out our friend had a tumour of comparable size to a tennis ball in the pelvic area!

After additional examinations and visits to the Institute of Oncology, Jack underwent an amputation of his right leg along with a part of the pelvis in May.

Before the malignancy Jacek was an avid tourist and could wander the Polish mountains, ride a bicycle and visit the so far undiscovered corners of Poland and Europe for hours, along his family. Jacek also enjoys his job. He has been doing it for over 30 years with unwavering sense of duty and commitment. He proved to be a person you can always rely on, but more importantly a role model for many of us.

This terrible disease changed a lot (if not everything) in our friend’s life.  Now Jacek needs our support as never before. He lives on the second floor of the two storey block of flats, without a lift and goes to work by a car. To be able to move and function on his own, he needs a prosthesis. Such prosthesis costs a staggering 180.000 PLN.

We kindly ask for your help! Every gesture matters, together we can achieve more!

89550 49% 180000
do końca: około miesiąca

Przybić "piątkę" sprawnymi rączkami - część 2

dla: Hubert Nowik
kategoria: Leczenie

Kontynuujemy naszą wspólną walkę o zdrowie Huberta!

Dzięki Waszej oszałamiającej mobilizacji i hojności osiągnięty został pierwszy etap zbiórki: wpłaciliśmy zaliczkę na zabieg naszego synka 🥳 To wielki sukces za, który jesteśmy Wam ogromnie wdzięczni!

Teraz stoi przed nami zadanie zebrania pozostałej kwoty: po wpłaceniu zaliczki potrzeba jeszcze 529 600 zł.

Dlatego ponownie zwracamy się do Was z wielką prośbą o wsparcie. Dzięki Wam Hubert będzie mógł odzyskać sprawność w rączce i prawidłowo się rozwijać. Nasza zbiórka potrwa do grudnia tego roku - zróbmy razem Hubertowi najpiękniejszy (bo zapewniający zdrowie) prezent pod choinkę.

Wszystkich Was, którzy jeszcze nie znacie Huberta zapraszamy do przeczytania opisu zbiórki.

Nasz synek urodził się w lipcu 2019 roku.

Jego organizm od samego początku był obciążony ciężkimi wadami: przetoką przełykowo-tchawiczą, która została chirurgicznie zamknięta, rozmiękaniem tchawicy, niedokrwistością. Hubert nie ma kości promieniowej w lewej ręce i kciuków u obydwu dłoni. Zmaga się też z trwałym przykurczem dwóch środkowych palców lewej dłoni.

Pierwsze 6 tygodni życia Hubert spędził w szpitalu, gdzie walczył o każdy dzień.

Jest już z nami w domu, jednak walka trwa dalej. Walczymy o sprawność naszego synka.

Hubiś jest wesołym, energicznym dzieckiem, któremu ciężko usiedzieć w jednym miejscu. „Żywe srebro” to określenie, które opisuje go najlepiej. Uśmiech Hubercika jest wręcz zaraźliwy. Do pełni szczęścia brakuje mu jedynie dwóch sprawnych rączek.

Po długich poszukiwaniach i konsultacjach z licznymi specjalistami udało nam się trafić do doktora Paleya. Okazało się, że wystarczą 2 kompleksowe zabiegi, by zagwarantować naszemu dziecku sprawne i prawidłowo ukształtowane dłonie i przedramię. Ręce będą mogły swobodnie rosnąć, ponieważ nie dojdzie do uszkodzenia chrząstki – zostanie zachowana pełna funkcjonalność kończyn.

Koszt tych zabiegów jest, jak nietrudno się domyślić, ogromny. Sami nie jesteśmy w stanie zapewnić Hubertowi leczenia, dlatego zwracamy się do Was z prośbą o pomoc. Każda wpłata przybliży naszego synka do przybicia pełnoprawnej „piątki” – a nawet dwóch jednocześnie 😊🖐

Po kontakcie z Paley European Institute wiemy, że doktor, który mógłby operować Huberta, planuje przylecieć do Polski w grudniu. Aby zabieg mógł się odbyć jeszcze w tym roku, do 15 września musimy wpłacić zaliczkę w wysokości 20% pełnej kwoty. Dzięki Wam na tym etapie już odnieśliśmy sukces! 😊 Całość została wyceniona na 662 000 zł – zaliczka, którą wpłaciliśmy wynosiła 132 400 zł. Do 30 listopada należy uregulować resztę (529 600 zł).

Jeśli to się nie uda, zaliczka co prawda nie przepada i ustalony zostanie kolejny termin, jednak oznacza to kolejne podróże do Warszawy i stresujące sytuacje dla naszego synka. Chcielibyśmy tego uniknąć.

Dlatego spróbujemy zrobić wszystko, aby Hubercik mógł przybić piątkę już w 2021 roku.

Jak wiemy, sytuacja na świecie dynamicznie się zmienia i za tych kilka miesięcy koszt operacji może wzrosnąć. Z tego względu chcielibyśmy zrealizować nasz plan jak najszybciej.

Szczerze i gorąco namawiamy Was do wsparcia naszego celu. Jest to kontynuacja zbiórki na zawrotną kwotę 662 000 zł. We wcześniejszym etapie udało nam się zebrać 132 400 zł, za co bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy przekazali wpłatę na nasz cel.

Mamy wielką nadzieję, że dzięki Waszej pomocy uda się zgromadzić potrzebne pieniądze.

[Tekst zbiórki został zaktualizowany 25.09.2020] 

130952 19% 664335
do końca: około miesiąca

Dojechać na rehabilitację - kontynuacja

dla: Marcel Bejnar
kategoria: Leczenie

Nasz syn Marcel urodził się we wrześniu 2015 roku z niedotlenieniem okołoporodowym. Od samego początku swojego życia zmaga się z obniżonym napięciem mięśniowym. Długo nie podnosił główki, nie przewracał się na brzuszek, nie siadał. Pierwsze kroki zaczął stawiać po około 22 miesiącach od przyjścia na świat.

Roczna fizjoterapia w naszej miejscowości nie przyniosła rezultatów, postanowiliśmy więc szukać pomocy w innym miejscu. Obecnie własnym autem dojeżdżamy na rehabilitację do Nowej Soli.

Mimo wielu przeciwności nasz synek jest pogodny, wesoły i kontaktowy. Ciągle się uśmiecha, choć wiotkie mięśnie utrudniają mu codzienne funkcjonowanie, a problemem są nawet proste czynności jak ubieranie się, higiena osobista czy wchodzenie po schodach.

U Marcela zdiagnozowano również koślawość pięt, przez co musi nosić specjalistyczne obuwie ortopedyczne. Synek wymaga ciągłej rehabilitacji, która całkowicie nas pochłania i wiąże się z kosztownymi dojazdami. Dużym wydatkiem jest opieka specjalistyczna neurologa, logopedy i pedagoga. Marcel uczęszcza też na zajęcia z integracji sensorycznej w szkole specjalnej.

Poprzednia zbiórka powiodła się, za co jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim, którzy przekazali wpłatę. Każdemu z osobna ogromnie dziękujemy!

Wasze wsparcie jest nam wciąż potrzebne. Gdyby udało nam się zebrać założoną kwotę, Marcel mógłby przez rok dojeżdżać na regularną rehabilitację.

Każda złotówka jest dla Marcela cenna, bo przekłada się na zajęcia terapeutyczne, które są ważne dla jego rozwoju.

0 0% 3000
do końca: 3 miesiące

We dwójkę raźniej! Wspólny turnus rehabili...

dla: Justyna Doroz
kategoria: Leczenie

Z tej strony Justyna i Mariusz. Jesteśmy małżeństwem, wspólnie wychowujemy wspaniałą córkę. Rodzina jest dla nas wszystkim.

Obydwoje zmagamy się z kłopotami zdrowotnymi i wiemy, co to ciężka praca, jednak próbujemy nie tracić pogody ducha.

Justyna

Choruję w zasadzie od urodzenia. Przeszłam operację kręgosłupa związaną ze skoliozą.  Na co dzień doświadczam dużego bólu. Na ten moment nie jestem w stanie wyprostować nóg w kolanach – wszystko przez przykurcze. Moje ręce też są coraz słabsze. Cierpię również na silne ataki migrenowe, nadczynność tarczycy, nadciśnienie tętnicze oraz padaczkę.

Mogłabym się poddać, ale pracuję, zajmuję się domem i opiekuję córką. Mam swoje pasje: uwielbiam spacery i dobre filmy. Interesuję się muzyką, siatkówką, amatorsko komputerem. Tworzę kolaże i ćwiczę obróbkę zdjęć.

Mariusz

Od 17 lat jestem osobą niepełnosprawną.

Po powrocie z wojska pomagałem rodzinie w pracy na roli. W czasie wykopków doszło do wypadku. W kombajnie zablokował się wałek przekaźnika mocy. Chciałem go poprawić, ale wciągnął mi najpierw nogawkę spodni, a potem nogę. Helikopterem zabrano mnie do szpitala. Niestety, w ranę wdało się zakażenie i lekarze nie byli w stanie uratować okaleczonej nogi.

Nie wyobrażałem sobie życia bez nogi, bałem się bólu związanego z kolejnymi amputacjami. W sumie przeprowadzono trzy.

Poznałem jednak wyjątkową kobietę – Justynę. Zrozumiałem wtedy, że warto myśleć pozytywnie, bo jeszcze wiele dobrego może mnie spotkać. Wzięliśmy ślub.

Mimo niepełnosprawności prowadzę zwyczajne życie. Interesuję się motoryzacją, lubię majsterkować, robię makiety domków, np. z zapałek.

Obydwoje potrzebujemy rehabilitacji. Stąd ta zbiórka. Chcielibyśmy zebrać pieniądze na wspólny turnus rehabilitacyjny, a także dojazd, opłacenie parkingów i, być może, dodatkowych zabiegów.

Praca nad sprawnością jest dla nas ważna.

Będziemy wdzięczni, jeśli pomożecie nam ją zorganizować.

Już teraz dziękujemy za każdą wpłatę.

0 0% 5600
do końca: około 2 miesiące

Akcje

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x