Cele

Wielka gra pasjonata sportu - operacja ort...

dla: Witold Serwacki
kategoria: Leczenie

Witek przyszedł na świat 19 lat temu.

Od urodzenia zmaga się z rozszczepem kręgosłupa i wieloma wynikającymi z tego powikłaniami. Diagnoza lekarska postawiona w Centrum Zdrowia Dziecka była krótka i nie napawała optymizmem. „Może będzie siedział” – powiedzieli nam lekarze.

Siedem operacji i niezliczonych godzin codziennej rehabilitacji później Witek nie tylko chodzi przy pomocy trójnogów, ale – mimo uciążliwej krzywizny nóg i nieprawidłowej budowy stóp – trenuje piłkę nożną.

Sport od najmłodszych lat był jego odskocznią od uciążliwości związanych ze słabym zdrowiem, przynosił mu ulgę. Zaczęło się od oglądania skoków narciarskich w telewizji, potem pasja objęła wszystkie pozostałe dyscypliny, w szczególności piłkę nożną.

Syn jest zagorzałym kibicem Legii Warszawa i polskiej reprezentacji. Piłkarze tych drużyn znają go i lubią. Dla sportowców jest przykładem potwierdzającym, że niemożliwe może być możliwe, wzorem wytrwałości i cierpliwości w pokonywaniu życiowych przeciwności. Jeden z zawodników wita go nawet hasłem „Siema, Byku!” 💪😉

Witek stracił sporo czasu przez operacje. Nie ustają konsultacje z lekarzami sześciu specjalizacji. Mimo to syn skończył liceum i dostał się na wymarzone studia: dziennikarstwo sportowe. Co tydzień chodzi na basen i ćwiczy z rehabilitantem, a od przyszłego roku zamierza uczęszczać na siłownię. Jest też stałym bywalcem Międzynarodowych Targów FIWE Fitness. Gdy miał siedem lat, reprezentował swoją szkołę w konkursie recytatorskim Warszawska Syrenka, dochodząc do finału. Zdobywał wyróżnienia i nagrody, w tym te od publiczności. To dzielny i zdolny chłopak.

Syn lubi żartować, nie lubi natomiast, kiedy tata chce mu pomagać – mówi wtedy: „Poradzę sobie”.

Obecnie Witek stoi przed swoją największą chyba szansą. Jest nią operacyjna korekta obu nóg, którą wykonaliby lekarze z Paley European Institute.

Suma, którą chcielibyśmy zebrać, pomogłaby nam opłacić sam zabieg, badania diagnostyczne oraz rehabilitację po operacji.

Będziemy niewypowiedzianie wdzięczni za wsparcie naszego celu!

572 PLN 0% 65900 PLN
do końca: 3 miesiące

Turnus rehabilitacyjny na zielonej Ukrainie

dla: Jakub Turek
kategoria: Leczenie

Poznajcie Kubę – wiecznie uśmiechniętego i bardzo uczuciowego 4-latka.

To jeszcze mały chłopiec, ale ma już za sobą kilka pobytów w szpitalu oraz wiele godzin intensywnej i żmudnej rehabilitacji, a także zajęć towarzyszących wspieraniu jego rozwoju.

Kubuś urodził się przedwcześnie. Na świecie pojawił się dzięki cesarskiemu cięciu. Został zakwalifikowany do grupy noworodków hipotroficznych, czyli mających zbyt małą urodzeniową masę ciała w stosunku do wieku ciąży. Jeszcze będąc w szpitalu, otrzymaliśmy zalecenie konsultacji z neurologiem – ale „bez pożaru”, jak wtedy usłyszeliśmy…

Obecnie Kuba ma postawioną diagnozę niepełnosprawności sprzężonej: opóźnienia psychoruchowego i afazji. Otarł się o porażenie mózgowe, co zostawiło w jego organizmie trwały ślad. To, co najbardziej przeszkadza mu w normalnym funkcjonowaniu na co dzień, to wzmożone napięcie mięśniowe, problemy z koncentracją, napady autoagresji (np. gryzienie rąk, wynikające z potrzeby ciągłej stymulacji), tiki nerwowe i brak mowy.

Kubuś jest w terapii właściwie od pierwszych miesięcy swojego życia. Lekarze w Polsce rozkładają ręce. Nie mają pomysłu na to co dalej…

W najbliższym otoczeniu nasz synek jest postrzegany jako śmieszek. Lubi układać puzzle i bawić się różnego rodzaju autami. Uwielbia, kiedy czytamy mu książki – szczególnie te o zwierzętach. Jego ulubionymi bajkowymi postaciami są pieski z „Psiego Patrolu”.

Kuba to chłopiec z dużym potencjałem rozwojowym, który, jak się okazało, można „odblokować”!

W Kijowie prowadzona jest rehabilitacja dająca bardzo obiecujące efekty. Kubuś może być w pełni sprawny i funkcjonować jak jego rówieśnicy – potrzebuje tylko odpowiedniego wsparcia. Metoda, jaką pracują specjaliści z Kijowa polega na przywróceniu krążenia krwi w pniu mózgu, móżdżku i innych częściach mózgu, do których krew dopływa z tętnic kręgowych i tętnicy podstawnej.

Jest to niezwykle istotne, ponieważ nieprawidłowy przepływ krwi w tych tętnicach może doprowadzić do zaburzeń rozwoju umysłowego, zaburzeń mowy, wzroku, słuchu, funkcji ruchowych, zaburzeń koordynacji i motoryki mniejszej, a także do powstania złogów w zatokach czołowych i przynosowych. Lista możliwych komplikacji jest w rzeczywistości dużo dłuższa.

Rehabilitacja, na którą bardzo chcielibyśmy zebrać fundusze, jest bezbolesna i może minimalizować objawy MPD, autyzmu czy nieprawidłowości poznawczych. Efekt regenerujący opiera się w niej na usunięciu patologii w odcinku szyjnym kręgosłupa, co przywraca przewodnictwo impulsów nerwowych, niweluje niedobór tlenu w mózgu i rdzeniu kręgowym oraz usuwa skutki schorzeń organicznych układu nerwowego.

Turnusy rehabilitacyjne w Kijowie dają nam ogromną nadzieję. Być może, dzięki nim, synek powie nam, dlaczego tak bardzo lubi „Psi Patrol”…? Te wyjazdy są jednak kosztowne. Bez Twojego wsparcia nie damy rady ich opłacić.

Na swój pierwszy turnus Kuba mógłby pojechać już w lutym przyszłego roku.

Wierzymy, że z Twoją pomocą uda się nam zebrać potrzebne środki.

Daj szansę naszemu śmieszkowi, dorzuć się do Kubusiowej skarbonki!

 

 

9536 PLN 90% 10500 PLN
do końca: około 2 miesiące

Czyste powietrze dla bezbronnych płuc

dla: Julia Wieczorek
kategoria: Leczenie

Cześć!

Jestem Julia. Urodziłam się osiem lat temu z rzadką, nieuleczalną chorobą genetyczną, która ma ogromny wpływ na całe moje życie.

Ta choroba to pierwotna dyskineza rzęsek, zwana też zespołem nieruchomych rzęsek. Powoduje ona, że mój układ oddechowy nie oczyszcza się sam. Z tego powodu zapadam na różne infekcje i ciężko je przechodzę. Wtedy, zamiast chodzić do szkoły, uczyć się i bawić jak inne dzieci w moim wieku, spędzam czas w domu i wytrwale się leczę.

Poza takimi „interwencjami” jest jeszcze stała praktyka, która polega na codziennym oczyszczaniu płuc i zatok za pomocą leków, płukania, inhalacji oraz fizjoterapii, przy której pomagają mi rodzice. Bardzo nie lubię tych zabiegów. Wiem, że są konieczne, ale niezwykle mnie męczą.

Pomijając chorobę, jestem zupełnie zwyczajną dziewczynką. Mam starszą siostrę i brata, których bardzo kocham. Uwielbiam koty 💕 W domu mam kotkę Stefę i całą kolekcję pluszowych kociąt. Chętnie układam budowle z klocków i spędzam czas z koleżankami z klasy. I lubię się uczyć 😉

Bardzo chciałabym móc swobodnie się bawić i spędzać beztrosko dni. Wszędobylskie zanieczyszczenia i zarazki przynoszone przez domowników oraz gości skutecznie mi to utrudniają, w znacznym stopniu odpowiadając za zaostrzenia mojej choroby.

Jest jednak sposób, by choć częściowo temu zaradzić: systematyczne oczyszczanie powietrza z groźnych drobnoustrojów.

Znaleźliśmy z rodzicami profesjonalny sprzęt, który by mi to zapewnił: oczyszczacz powietrza firmy Sharp. Wybrany przez nas model ma 5-stopniowy wskaźnik oczyszczania, funkcję umożliwiającą dezynfekcję pomieszczeń przed snem czy po chorobie, tryb antyalergiczny i wbudowaną nowoczesną technologię, która jonizuje oraz oczyszcza powietrze, sprawiając, że jest zdrowe i rześkie jak nad morzem czy w lesie.

Bardzo chciałabym mniej chorować, dlatego razem z rodzicami zwracam się z prośbą o pomoc w zebraniu funduszy na zakup tego urządzenia.

Bardzo dziękuję za każde wsparcie.

Julka 😊

995 PLN 45% 2200 PLN
do końca: 3 miesiące

Ortezy - wymarzony prezent na Święta (i po...

dla: Seweryn Nerć
kategoria: Leczenie

Dla świata Sewerynek jest dzieckiem jednym z wielu.

Dla nas jest całym światem!

Nasz synek urodził się 2,5 roku temu w specjalistycznym szpitalu w Bytomiu. Jeszcze gdy był w gronie mamy, przeszedł operację zamknięcia przepukliny oponowo-rdzeniowej w odcinku lędźwiowo-krzyżowym (znana powszechnie jako rozszczep kręgosłupa). Seweryn zmaga się również z wodogłowiem oraz pęcherzem neurogennym. Jest cewnikowany co 3 godziny. Jego stopy są zniekształcone (tzw. stopy końsko-szpotawe), w prawej nie ma czucia. Każdego dnia jest rehabilitowany w trzech sesjach metodą Wojty.

Sewerynek to niezwykły, szczęśliwy chłopiec, który wzbudza dużą sympatię w otoczeniu. Jest bardzo wrażliwy – uwielbia się tulić. Po swojemu próbuje grać w piłkę: na razie tylko rzuca ją rączkami, ale wierzymy, że przyjdzie też czas na wersję kopaną 😃⚽ Synek codziennie ćwiczy kroki przy ścianie lub meblach.

Do tej pory osiągnął już wiele i jest psychicznie gotowy do chodzenia, ale nieprawidłowa budowa stóp przeszkadza mu w tym.

Pomogłyby mu ortezy AFO z ruchomym stawem. Seweryn mógłby w końcu samodzielnie chodzić, funkcjonować niemalże tak samo jak zdrowe dzieci. Nasz chłopak naprawdę chciałby biegać i grać w piłkę z rówieśnikami.

Ortezy nie tylko by mu to umożliwiły, ale także zapobiegły dalszym deformacjom stóp i kolan. Jego kości mogłyby prawidłowo rosnąć, a Seweryn w przyszłości uniknąłby operacji. Ten sprzęt jest dla naszego synka niezwykle ważny, nie jesteśmy jednak w stanie opłacić jego zakupu – kosztuje bowiem ponad 13 000 zł.

Chcielibyśmy prosić Was o pomoc, by brak funduszy nie zdecydował o tym, jak będzie wyglądało życie Seweryna.

Serdecznie dziękujemy wszystkim życzliwym osobom, które zdecydują się wesprzeć nasz cel.

530 PLN 3% 15000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Nowy materac szansą na spokojny sen

dla: Mariusz Stępień
kategoria: Leczenie

Cześć!

To znowu ja 😉

Jak może pamiętacie, mam na imię Mariusz i mieszkam z rodzicami w Łodzi. Mam 29 lat i wiem, że nigdy nie doświadczę samodzielnego życia. Od ponad 20 lat choruję na dystrofię Duchenne’a, czyli postępujący zanik mięśni.

Choroba sprawiła, że jestem osobą całkowicie zależną od pomocy innych. Nie mogę wykonać samodzielnie żadnej czynności, przeważającą część dnia spędzam w pozycji leżącej i praktycznie całą dobę oddycham za pomocą respiratora.

Jestem jednak osobą pełną woli walki. Mam ogromną potrzebę samorealizacji, podążania za swoimi pasjami i podejmowania nowych wyzwań. Wszystko to sprawiło, że ukończyłem z wyróżnieniem dzienne studia prawnicze na Uniwersytecie Łódzkim, potocznie zwanym „Paragrafem”; otrzymałem nawet Medal „Za chlubne studia” 🙂

W naszej rodzinie pracuje tylko tata. Mama opiekuje się mną od początków choroby, w związku z czym musiała zrezygnować z rozwoju zawodowego.

Moi Drodzy, powoli zbliżają się Święta. Problemem nie jest dla mnie jednak długa lista osób do obdarowania i brak pomysłów na prezenty, lecz… materac, na którym śpię. Żywot obecnego dobiega kresu, a nie był to zwykły materac. Zapewniał optymalne podparcie kręgosłupa, a materiał, z którego był wykonany (wysokoelastyczna pianka z nacięciami 3D) gwarantował odpowiednią wentylację i termoregulację.

Materac pełnił więc funkcję przeciwodleżynową. Jest to niezmiernie istotne, ponieważ odleżyny to poważny, bardzo bolesny, ale (niestety!) powszechny problem wśród osób leżących. Dodatkowym argumentem na korzyść materaca specjalistycznego jest fakt, że – ze względu na moją drobną posturę – na zwykłych materacach jest mi, najzwyczajniej mówiąc, niewygodnie.

Z uwagi na to, że materace, które oferuje NFZ są dla mnie nieodpowiednie, jeśli chodzi o materiał i technologię ich wykonania, proszę Was o pomoc w realizacji mojego celu, jakim jest zakup wysokiej jakości materaca do łóżka rehabilitacyjnego.

Dzięki Wam będę mógł spać w komfortowych warunkach, bez obaw o powstanie odleżyn.

Dziękuję za każdą wpłatę, która przybliży mnie do spokojnego (znów) snu.

1120 PLN 44% 2500 PLN
do końca: 3 miesiące

Auto dla dużej rodziny

dla: Dariusz Grzyb
kategoria: Marzenie

Witajcie!

Mam na imię Dariusz. Jestem ojcem trójki dzieci: Bartosza, Dominika i Amelki.

W 2007 roku miałem wypadek komunikacyjny, w czasie którego doznałem urazu głowy ze wstrząśnieniem mózgu oraz stłuczenia okolicy lędźwiowej. Od tamtego czasu zmagam się z przewlekłym bólem głowy i kręgosłupa.

Konsekwencją obrażeń, których doznałem jest obniżenie zdolności do wykonywania pracy w porównaniu do osób całkowicie sprawnych i o podobnych kwalifikacjach. Przed wypadkiem studiowałem hotelarstwo i turystykę. Znaczny spadek ogólnej sprawności uniemożliwił mi ukończenie studiów.

W 2015 roku wózek widłowy najechał mi podczas pracy na prawą stopę, uszkadzając ją. Wykonany w 2017 roku rezonans wykazał istnienie torbieli pajęczynówki tylnego dołu czaszki. Wszystkie moje schorzenia i dolegliwości powodują ograniczenie funkcjonowania organizmu. W związku z nimi odbywałem rehabilitację.

W wyniku komplikacji związanych ze spadkiem po tacie jesteśmy zmuszeni wynajmować mieszkanie, co wiąże się z dużymi wydatkami. Sytuację utrudnia fakt, że mam bardzo ograniczone możliwości podjęcia pracy. Od dłuższego czasu jestem zarejestrowany w Urzędzie Pracy jako osoba bez prawa do zasiłku.

Moim marzeniem jest ciepło rodzinnego domu i stała praca, do której mógłbym dojeżdżać samochodem. Auto jest nam pilnie potrzebne, ponieważ nie mamy jak dostać się na większe zakupy czy kontrole lekarskie młodszego syna. Będziemy się cieszyć nawet z używanego samochodu we względnie dobrym stanie – bardzo podniósłby komfort naszego życia codziennego.

Proszę, pomóż nam zebrać fundusze na auto. Będziemy wdzięczni za każde wsparcie.

20 PLN 0% 2500 PLN
do końca: 3 miesiące

Wózek aktywny

dla: Mariusz Stępień
kategoria: Leczenie

Nazywam się Mariusz. Kilka lat temu uległem wypadkowi - drążek, na którym ćwiczyłem urwał się. Upadek spowodował uszkodzenie rdzenia kręgowego w odcinku szyjnym. Jego rezultatem są czterokończynowy niedowład spastyczny i szereg komplikacji zdrowotnych.

Moim marzeniem jest zakup wózka aktywnego. Dostosowany do moich potrzeb sprzęt pomógłby mi realizować pasje, jakimi są wędkowanie i muzyka, a także pozwolił stać się bardziej niezależnym.

Jeśli masz możliwość - pomóż mi zebrać środki na wymianę wysłużonego wózka, z którego obecnie korzystam.

Dziękuję za wsparcie.

0 PLN 0% 22000 PLN
do końca: 25 dni

Entuzjazm Daje Siłę - walka o sprawność

dla: Kacper Kisielewski
kategoria: Leczenie

Cześć!

Poznajcie mojego syna. Kacper jest 20-letnim studentem pierwszego roku Uniwersytetu Morskiego w Gdyni, gdzie uczy się projektowania, mechaniki, budowy i eksploatacji różnego typu maszyn. Urodził się i mieszka w Gdyni.

To pełen życia i entuzjazmu młody człowiek z wieloma planami na przyszłość. Od urodzenia dzielnie walczy o zdrowie i sprawność. Jego przeciwnik jest podstępny i wiemy, że już nie odpuści. To zespół Ehlersa-Danlosa – schorzenie genetyczne dotykające tkankę łączną, a więc główną tkankę budującą organizm.

Choroba rok po roku zabiera Kacprowi coraz więcej, powodując samoistne urazy stawowo-kostne oraz silne stany bólowe. W związku z nią mój syn potrzebuje stałej, specjalistycznej rehabilitacji dedykowanej osobom z EDS.

Dwa lata temu Kacper przeszedł operację rekonstrukcji kolana. Wytrwale ćwiczył w ramach wielomiesięcznej, intensywnej i bolesnej rehabilitacji. To naprawdę waleczny chłopak 💪 Zobaczyliśmy światełko w tunelu. Wyglądało na to, że wszystko wraca do normy: Kacper mógł samodzielnie chodzić – bez kul, ortez, stabilizatorów. Bardzo się cieszyliśmy 😊

Niestety, sytuacja nieoczekiwanie się pogorszyła – i to znacznie. Zakres uszkodzeń kolana jest teraz jeszcze szerszy niż przed operacją. Powstały nowe, duże zwyrodnienia w stawie, naruszona jest łąkotka, zerwane więzadło krzyżowe, zniszczona została chrząstka stawowa. Znów powrót do kul, które pomagają się poruszać, ale też bardzo obciążają Kacprowi stawy łokciowe i barki, co powoduje kolejne problemy. Tak działa EDS: zabiera sprawność krok po kroku, staw po stawie. My się jednak nie poddamy!

Kacper potrzebuje niezwłocznej operacji, a po niej kilkunastomiesięcznej fizjoterapii. Bez nich grozi mu wózek inwalidzki. Choroba Kacpra jest nieuleczalna. Opcję refundacji już wyczerpaliśmy. Całkowity koszt operacji, rehabilitacji po zabiegu, leczenia ogólnego i badań kontrolnych to w przybliżeniu 35 000 zł. Mamy odłożone 8 000 zł. Do pełnej kwoty brakuje nam 27 000 zł…

Dla kilku czy nawet kilkunastu osób to suma trudna do zebrania. Jeśli jednak będzie nas więcej i każdy przekaże niewielką kwotę, nasza „misja” może zakończyć się sukcesem.

Pomóżcie spełnić Kacprowi marzenia, skończyć studia, żyć i poruszać się w pełni samodzielnie. 20 lat to nie czas na kule i wózek inwalidzki.

Nawet najmniejsze wsparcie przybliży mojego syna do osiągnięcia celu.

Za każde serdecznie dziękujemy.

6024 PLN 22% 27000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Przeszczep komórek macierzystych dla Calin...

dla: Maja Napora
kategoria: Leczenie

Maja to prawie 4-letnia, drobniutka i leciutka dziewczynka, która urodziła z rzadkim zespołem wad genetycznych, zwanym zespołem Cornelii de Lange (CDLS). Jest on znany również jako zespół karłowatości amsterdamskiej de Lange.

Wiąże się on z licznymi dysfunkcjami, zależnymi od stopnia rozwoju choroby. Maja, na szczęście, ma zdrowe serduszko (wady serca są przy jej schorzeniu bardzo częste). Ma małe, ale za to sprawne rączki, jest wesoła i często się uśmiecha.

Nasza córeczka ma znacznie opóźniony rozwój psychoruchowy. Do ukończenia 1. roku życia nie potrafiła się przemieszczać. Zaczęła się czołgać dopiero jako niespełna dwulatka. Obecnie chodzi, trzymając kogoś za rękę, ale są momenty, gdy na chwilę ją puszcza i samodzielnie robi kilka kroków.

Maja zmaga się ze wzmożonym napięciem mięśniowym – ma przykurcze w łokciach i lekkie w kolankach. Majka intensywnie ćwiczy na zajęciach rehabilitacyjnych, jeździ na turnusy, które znacząco przyczyniają się do poprawy jej sprawności ruchowej. Choroba naszej córeczki ma wpływ także na jej słuch i aparat mowy. Majeczka od 10. miesiąca życia nosi aparaty słuchowe. Od dwóch lat objęta jest regularną opieką logopedyczną. Mimo to nie używa jeszcze świadomie żadnych dźwięków – są to raczej przypadkowe i pozbawione znaczenia zbitki sylab typu „nana”, „dada”, nene”, „baba”, „mama”. Walczymy o to, by rozumiała komunikaty i reagowała na polecenia. Ostatnio zaczęliśmy wprowadzać komunikację alternatywną, opartą na obrazkach. Pracujemy również nad samodzielnym jedzeniem, którego Majka jeszcze nie opanowała w zakresie gryzienia i przeżuwania twardych rzeczy.

Maja, mimo swoich licznych ograniczeń i trudności, z którymi mierzy się każdego dnia, jest pogodna i chętnie nawiązuje kontakt wzrokowy. Bardzo lubi chodzić do przedszkola specjalnego. Gdy, wychodząc z samochodu, zobaczy jego budynek, śmieje się od ucha do ucha. Czasem nawet nie zdążymy rozebrać jej w szatni, a Majka już pędzi do swojej grupy i zabawek.

Postępy, jakie ostatnio robi Maja, zachęcają nas do dalszego działania, pracy nad usamodzielnianiem i usprawnianiem jej.

Wielką nadzieją jest dla Majeczki eksperymentalna terapia, bazująca na przeszczepie komórek macierzystych ze sznura pępowinowego. W wielu przypadkach jest to metoda bardzo skuteczna. Stosuje się ją u dzieci z porażeniem mózgowym oraz innymi chorobami neurologicznymi. Przynosi poprawę w zakresie motoryki małej i dużej. Dzieci, które nie mówiły zaczynają wypowiadać pierwsze słowa, stwierdza się u nich lepszą koncentrację, lepsze zdolności komunikacyjne.

Dalibyśmy wszystko za poprawę stanu Mai. Za jej samodzielność i swobodne funkcjonowanie. Gdyby Majka zaczęła mówić, byłabym najszczęśliwszą mamą pod słońcem.

Taką nadzieję daje nam terapia komórkami macierzystymi. Konsultująca naszą córeczkę pani neurolog podkreśliła, że ta metoda daje najlepsze efekty, gdy stosuje się ją u dzieci poniżej 6. roku życia. Drugie podanie komórek może nastąpić pół roku po skończeniu pierwszej serii.

Koszt jednej serii składającej się z pięciu podań, to, w przypadku Mai, około 40 000 zł. Chcielibyśmy mieć możliwość podania Majce dwóch takich serii. 80 000 zł to kwota kosmiczna, biorąc pod uwagę koszty związane z bieżącą rehabilitacją i terapią Majeczki oraz utrzymaniem dwójki młodszych dzieci.

Wierzymy jednak w siłę Internetu i nieskończone pokłady dobroci u innych ludzi, dlatego zwracamy się do Was z prośbą o najmniejsze nawet wsparcie. Liczy się każda złotówka.

Maja mogłaby mieć pierwsze podanie komórek już za 3-4 miesiące. Mamy nadzieję, że zbierzemy sumę potrzebną chociaż na pierwszą serię.

To, co wydaje się niemożliwe dla kilku osób, przy najmniejszym nawet wsparciu wielu innych ludzi staje się realne.

Prosimy Was o takie wsparcie, jakim możecie się teraz podzielić. Ważne są wpłaty, udostępnienia, a nawet przekazanie informacji o zbiórce dalej.

Za wszystko dziękujemy 🙂

 

Zapraszamy serdecznie na stronę internetową Majki oraz jej profil na Facebooku.

5110 PLN 12% 41000 PLN
do końca: 3 miesiące

Wygrać walkę o mięśnie

dla: Julia Mikołajczak
kategoria: Leczenie

Julka to 11-letnia wojowniczka uwielbiająca podróże.

Jest dziewczynką ciekawą świata. Interesuje się kosmosem, kocha konie, dużo czyta, a w jej głowie jest wiele planów i marzeń do zrealizowania. Jednak jej życie znacząco rożni się od życia dzieci w podobnym wieku.

Julia zmaga się na co dzień z bardzo trudnym i podstępnym przeciwnikiem: rdzeniowym zanikiem mięśni typu 1. To rzadka, uwarunkowana genetycznie choroba nerwowo-mięśniowa, przez którą Julka traci neurony ruchowe. Jej mięśnie są coraz słabsze, a ostatecznie zanikają.

Na chwilę obecną nasza dziewczynka nie chodzi, oddycha dzięki respiratorowi, nie może mówić ani samodzielnie jeść. SMA zabrało Julii możliwość poruszania się i uczyniło jej życie zależnym od specjalistycznej aparatury medycznej. Mimo to Julka się nie poddaje i każdego dnia podejmuje nierówną walkę z chorobą.

Udało się rozpocząć leczenie, które być może przywróci naszej małej bohaterce funkcje ruchowe, a przede wszystkim uratuje jej życie. Terapia wspierana jest intensywną rehabilitacją, której miesięczny koszt wynosi ok. 3 500 zł.

Jeśli możesz przekazać wpłatę na ten wyjątkowy cel, nieważne w jakiej wysokości, prosimy: zrób to. Jeżeli nie masz możliwości wsparcia finansowego, powiedz komuś o tej zbiórce.

Każda pomoc jest ważna i za każdą serdecznie dziękujemy.

900 PLN 25% 3500 PLN
do końca: około 2 miesiące

Uciec przed ciszą

dla: Karolina Mihułka
kategoria: Leczenie

Wielu z Was zna lub przynajmniej kojarzy piosenkę Budki Suflera „Cisza jak ta”. Opowiada ona o ciszy, która – we współczesnym świecie, wypełnionym zgiełkiem i hukiem rozrastających się miast – jest czymś upragnionym i wyczekiwanym. Czymś, co daje wytchnienie, zanim rzucimy się ponownie w wir dźwięków tętniących na ulicach, w pracy, w słuchawce telefonu.

Gdy mamy ich dość, wystarczy wrócić do domu i zamknąć się w cichym pokoju; zakończyć rozmowę i odłożyć telefon; wyłączyć telewizor lub radio; w tłumie ludzi założyć słuchawki; wyjść do lasu lub wyjechać - nawet na bezludną wyspę ;)

Wyobraźcie sobie jednak, że to nie dźwięki Was gonią, a cisza. Jednak nie ta spokojna, która „prawdziwy ma smak” i niesie ukojenie. Goni Was cisza brudna, pełna cichych pisków, głośniejszych, nieprzewidzianych zgrzytów. Cisza tłumiąca i zniekształcająca dźwięki. Wszystkie, bez wyjątku. Cisza, która nie pozwala zrozumieć drugiej osoby, choć ta stoi tuż obok. Cisza, w której telefon jest już na najwyższej głośności, a i tak coraz mocniej przyciska się słuchawkę do ucha - bo może będzie choć trochę lepiej słychać. Cisza zabierająca największą miłość, jaką jest słuchanie muzyki. Cisza wywołująca wstyd każdym kolejnym „Możesz powtórzyć?”.

Mam na imię Karolina. Urodziłam się z obustronnym niedosłuchem postępującym, spowodowanym przez rzadką chorobę, znaną jako zespół Klippla-Feila. Zmagam się również z wieloma dodatkowymi schorzeniami. Aparaty słuchowe noszę od 12 roku życia. Z powodów zdrowotnych musiałam zrezygnować z aparatu w prawym uchu.

W maju tego roku, mając 32 lata, zostałam w końcu kompleksowo zdiagnozowana przez specjalistów z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach. Potwierdzili oni wrodzony niedosłuch, stwierdzili także zniekształcenie kostek słuchowych, pogrubienie i perforację błony bębenkowej (mówiąc wprost, jest ona po prostu dziurawa jak sito) oraz złe wykształcenie i zdegenerowanie kości, która znajduje się za małżowiną uszną. Ostatnia z tych rzeczy uniemożliwia zarówno wszczepienie implantu kostnego, jak i założenie tradycyjnego aparatu zausznego.

Najgorszą informacją była dla mnie jednak wiadomość o istnieniu w moim prawym uchu, a konkretnie w uchu środkowym, narośli zwanej perlakiem. Jest to zmiana o silnych właściwościach destrukcyjnych. Nieusunięta, niszczy kostki słuchowe, podstawę czaszki i nerwy. Może spowodować całkowitą utratę słuchu.

Zespół z kajetańskiego Instytutu zakwalifikował mnie do operacji, która zostanie przeprowadzona pod koniec tego roku. Operacja jest finansowana przez NFZ, jednak przygotowania do niej już nie. Otrzymałam długą listę badań do wykonania; muszę zaszczepić się na WZW typu B, wyleczyć wszystkie ubytki w zębach oraz zebrać opinie specjalistów: ortopedy, neurologa, kardiologa i dentysty. Część badań mogę zrobić na koszt NFZ, jednak opłacenie szczepienia, leczenia stomatologicznego i wizyt lekarskich pozostaje po mojej stronie.

Sfinansowanie takiej ilości świadczeń w krótkim czasie przekracza moje możliwości finansowe. Do tych wydatków dochodzą koszty przejazdów na trasie Wrocław – Kajetany, zarówno na samą operację, jak i późniejsze wizyty kontrolne (częste w pierwszej fazie po zabiegu).

Zwracam się do Was z prośbą o wsparcie. Pomóżcie mi zebrać fundusze na wykonanie zleconych badań, odbycie wizyt kontrolnych oraz przejazdy związane z operacją.

Będę Wam ogromnie wdzięczna.

„Tak Cię uczyli od lat,

Tylko krzykiem zdobywa się świat,

A to nie tak, nie tak!”

 

Zgadzam się z Krzysztofem Cugowskim. Dla mnie świat zdobywa się dźwiękiem. Muzyką rozmów, śpiewem ptaków i szumem wiatru. Usłyszanym dzwonkiem do drzwi, rozumieniem filmu bez czytania napisów, odpowiedzią na „Dzień dobry” od znajomego mijanego na ulicy.

Dzięki Waszej pomocy, cisza, przed którą teraz uciekam, może ze śmiertelnego wroga zmienić się w wyczekiwanego przyjaciela, do którego się udam, gdy będę chciała po prostu przez chwilę odpocząć.   

1925 PLN 96% 2000 PLN
do końca: 18 dni

Odyseja rehabilitacyjna: znów stanąć na nogi

dla: Arkadiusz Dorosz
kategoria: Leczenie

Pomóż mi znów stanąć na nogi!

Cześć wszystkim! Mam na imię Arek. Zawsze byłem aktywny, wszędzie było mnie pełno. Uwielbiałem podróże z plecakiem po Azji. W czerwcu 2019 straciłem dotychczasowe życie. Skoczyłem do wody, aby pomóc koledze, któremu zablokował się silnik w łódce. Złamałem kręgosłup i uszkodziłem rdzeń kręgowy. Konsekwencją jest porażenie czterokończynowe spastyczne, co oznacza całkowitą zależność od innych ludzi.

Mam problemy z termoregulacją i wydalaniem, przykurcze i duże skoki ciśnienia, które uszkadzają mój wzrok i mogą spowodować udar. Pojawiła się zakrzepica żył głębokich kończyn dolnych, często zapadam na różne infekcje.

Nie mogę się pogodzić z tym, co się stało, nie potrafię tak żyć...

Moim jedynym marzeniem jest powrót do samodzielności. W domu czekają na mnie żona i córka Weronika, której chciałem pokazać świat i tak wiele ją nauczyć.

Moją szansą jest nowoczesna terapia z wykorzystaniem japońskiej, innowacyjnej technologii HAL® 

Rehabilitacja polega na intensywnych ćwiczeniach w jedynym na świecie aktywnym egzoszkielecie.Urządzenie to jest aktywowane i sterowane bezpośrednio przez układ nerwowy. Powstające w mózgu polecenie ruchu przekazywane jest do mięśni w postaci impulsu nerwowego, przesyłanego rdzeniem kręgowym i nerwami obwodowymi. Po otrzymaniu takiego impulsu mięsień napręża się, wywołując ruch.

W moim przypadku wywołanie takiego sygnału i jego przepływ są znacząco ograniczone. Dzięki egzoszkieletowi istniejące szczątkowe sygnały nerwowe są odbierane przez czujniki, a następnie wzmacniane i przekazywane do robota. System rozpoznaje je i dostarcza niezbędne wsparcie siłowe, umożliwiając wykonanie żądanego, celowego ruchu. Wpływa to na maksymalną stymulację zjawiska zwanego neuroplastycznością.

Powstają nowe połączenia pomiędzy neuronami, polepsza się przepływ sygnału nerwowo-mięśniowego, co jeszcze efektywniej pobudza centralny układ nerwowy.

Koszt tej terapii przekracza moje możliwości finansowe. Proszę Was więc o wsparcie. Z zebranych środków mógłbym opłacić 1 miesiąc z 3 zalecanych w tej terapii. Do tej pory udało mi się zebrać na Helpuj.pl około 3 000 zł. Dziękuję! Przede mną jeszcze długa droga i ogromna kwota do zgromadzenia.

Wiem, że nie wszystko jest stracone, że jeszcze mogę odzyskać dawne życie.

Będę bardzo, bardzo wdzięczny, jeśli mi w tym pomożecie.

420 PLN 0% 57000 PLN
do końca: 3 miesiące

Dwie wieże? Wystarczy mini wieża hi-fi

dla: Marcin Piórkowski
kategoria: Marzenie

Mili Darczyńcy!

Mam na imię Marcin i mam 32 lata. Podczas operacji, którą miałem jako 10-latek, nastąpiło u mnie zatrzymanie krążenia i niedotlenienie mózgu. Konsekwencją tego jest niedowład czterokończynowy spastyczny. Zmagam się również ze ślepotą korową - nie rozpoznaję kształtów. Wymagam pomocy bliskich i pozostaję pod stałą opieką lekarzy oraz rehabilitantów.

Nie rezygnuję jednak z życia. Nieustannie dążę do sprawności i samodzielności. Mam swoje zainteresowania. Jestem melomanem i audiofilem. Słuchanie dobrej muzyki w wysokiej jakości sprawia mi ogromną przyjemność. Chciałbym zebrać na sprzęt, który umożliwi mi dostęp do tej formy rozrywki, na co dzień bardzo utrudniony.

Z całego serca dziękuję każdej osobie, która zdecyduje się wesprzeć moją zbiórkę.

130 PLN 7% 1800 PLN
do końca: 15 dni

Złóżmy szafę dla Boguszka

dla: Bogumił Dębkowski
kategoria: Marzenie

Mój mąż Bogumił, a właściwie Boguszek, bo tak do niego zawsze mówię, choruje od wielu lat. W dokumentacji medycznej, dla której wydzieliliśmy już osobną szufladę, bo żadna teczka tego nie pomieści, powtarzają się nieustannie trzy słowa: dystrofia mięśniowa Beckera.

Trzy słowa, które opisują naszą codzienność: ból, ciągłe wyzwania i walkę. Trzy słowa, które kiedyś nas rozłączą, ale dziś łączą nas najmocniej na świecie.

Boguszek dowiedział się o swojej chorobie, gdy miał 15 lat. Podczas gdy jego rówieśnicy wybierali, do jakiej szkoły średniej pójdą, spędzali czas ze znajomymi, bawili się i korzystali z bycia nastolatkami, mój mąż oswajał się z perspektywą życia na wózku, zależności od innych ludzi i aparatury medycznej.

Problemy były coraz poważniejsze. Początkowe drobne trudności z wchodzeniem i bieganiem nieustannie się nasilały. W końcu Boguszek przestał chodzić. Od tego czasu wymaga ciągłej opieki. Ciągłego towarzyszenia i bycia obok. Jego mięśnie zanikają, a ja nie mogę tego zatrzymać. Gdybym tylko mogła, zrobiłabym wszystko.

Jest jednak coś, co nie zanika – nasza miłość. Miłość, którą czuję do mojego męża, przyjaciela i ojca naszego dziecka codziennie pcha mnie do walki, a teraz do tego, by poprosić o Twoją pomoc.

Choroba to ciągłe koszty: lekarstwa, wizyty u specjalistów, sprzęty do rehabilitacji. Do tego dochodzą wydatki związane z życiem codziennym. Trudno znaleźć nam na to wszystko środki, ponieważ – ze względu na całodobową opiekę nad mężem – nie mogę podjąć stałej pracy.

Obecnie stoimy przed dużą trudnością. Jest nią zakup szafy dostosowanej do potrzeb i ograniczeń Boguszka. Mebel obecny w każdym domu, standard wyposażenia, coś oczywistego – dla nas cel i wyzwanie. Pojemna szafa pozwoli Bogumiłowi na większą samodzielność. W szafie przechowa swoje ubrania, buty, sprzęt medyczny, leki, dokumenty i przedmioty codziennego użytku. Dzięki temu z podłogi znikną wypełnione po brzegi worki, które zajmują znaczną przestrzeń naszego mieszkania, utrudniając mężowi przemieszczanie się.

W obecnej chwili szafę zastępuje nam suszarka na ubrania, na której wieszamy rzeczy. Po wciąż niezakończonym remoncie pozostały nam jeszcze faktury do opłacenia. Na specjalnie zaprojektowaną szafę z pewnością zabraknie środków w naszym skromnym budżecie.

Dlatego proszę Cię o wsparcie i przekazanie darowizny na ten cel. Proszę Cię o wsparcie w mojej małej, codziennej walce i w naszej wielkiej walce z chorobą, by miłość Boguszków mogła trwać jak najdłużej.

Poznaj lepiej historię Bogumiła: http://pomocdlaboguszka.xlx.pl/historia-boguszka-2/

215 PLN 5% 3950 PLN
do końca: 15 dni

Dostosowany wózek - by samodzielnie trwać

dla: Sonia Tybora
kategoria: Leczenie

Mam na imię Sonia i sądzę, że życie to prawdziwy dar.

Gdy jest trudniej, możemy przynajmniej starać się przekazywać dobro dalej.

Życie z SMA (rdzeniowym zanikiem mięśni) to droga jednokierunkowa. Nie mogę zmienić trasy, ale mogę zmienić perspektywę, z jakiej na nią patrzę. Cieszę się każdą chwilą życia, wypełniając codzienność swoją pasją, jaką jest rysunek ołówkiem i węglem.

Wózek jest częścią mnie odkąd pamiętam. Jest to namiastka mojej niezależności. Sprzęt, który posiadam ma już 16 lat. Pewnie sam się dziwi, że jeszcze działa 🤔😉 Ja działam o wiele gorzej. Pojawiła się wielka potrzeba, by dostosować wózek i otoczenie do moich możliwości. Czekam na rozpatrzenie wniosku o dofinansowanie zakupu nowego wózka. Nawet jeśli uda się je uzyskać, potrzebne będzie jeszcze drugie tyle.

W trakcie poszukiwań odpowiedniego modelu okazało się, że już nie starczy mi sił, by obsługiwać standardowe urządzenia sterujące wózkiem elektrycznym. Doposażenie w specjalny joystick, automatyczną regulację siedziska oraz inne niezbędne elementy znacząco podnosi cenę.

To najpilniejsza z moich potrzeb. Z niej wynika ta prośba o Waszą pomoc. Z Waszym wsparciem codzienne życie będzie mnie mniej uwierało. Wciąż będzie przygodą, zbiorem pozytywów, podróżą z walizką pełną dobrych wspomnień, ciepłych uczuć i pragnienia samodzielnego, wartościowego trwania.

9365 PLN 58% 16000 PLN
do końca: około miesiąca

Komputerowiec z MPD zbiera na nowy sprzęt

dla: Piotr Ślązak
kategoria: Marzenie

Drodzy Darczyńcy!

Mam na imię Piotr, w tym roku skończyłem 44 lata. Choruję na mózgowe porażenie dziecięce, mam porażone wszystkie kończyny. Silna spastyczność oraz mocno zaburzone funkcje lokomotoryczne to trudności, z którymi mierzę się na co dzień.

Jestem niepełnosprawny od urodzenia, ale staram się być pełnoprawnym obywatelem tego świata. Z uporem walczę o swoją samodzielność. Wszystko, co mam zdobyłem dzięki determinacji, ogromnej pracy, bardzo silnej woli oraz pomocy rodziny i przyjaciół. Ukończyłem Zawodowe Studium Informatyczne UW.

Zdobyta wiedza pozwoliła mi na zajmowanie się obróbką zdjęć i tworzeniem stron internetowych. Komputer jest więc dla mnie nie tylko oknem na świat i głównym narzędziem do komunikowania się z nim – to sprzęt, na którym pracuję zawodowo. Obsługuję go jednym palcem lewej – sprawniejszej – stopy. Do komputera podłączona jest komórka. Dzięki specjalnej aplikacji widzę ekran telefonu, otrzymywane wiadomości oraz panel klawiatury, na której mogę pisać palcem u stopy.

Obecnie poszukuję pracy, sprawny komputer jest mi niezbędny. Sprzęt, z którego korzystam ma już 8 lat i ostatnio odmawia posłuszeństwa. Chciałbym postawić go na nogi i usprawnić poprzez zamontowanie odpowiednich części.

Marzę, bo to ważna rzecz w życiu. Nie użalam się nad sobą, przeciwnie – jestem szczęśliwy, że tyle osiągnąłem. Z Waszą pomocą mogę zrealizować kolejne cele i poprawić jakość swojego codziennego funkcjonowania. Będę wdzięczny za każdą złotówkę, która przybliży mnie do spełnienia marzenia o nowych częściach do komputera.

Pozdrawiam

Piotrek

5315 PLN 118% 4500 PLN
do końca: 5 dni

Trzymać cukrzycę w ryzach - zakup pompy in...

dla: Klaudia Klimczewska
kategoria: Leczenie

Mam na imię Klaudia i jestem 26-letnią studentką zarządzania zasobami ludzkimi na SWPS w Warszawie.

Kocham psiaki. Mam pod opieką 3-letnią suczkę rasy shih tzu. Niestety może zdarzyć się tak, że zostanie sama, jeśli nie będę mogła odpowiednio się leczyć.

Od kilku lat choruję na cukrzycę typu II. Walczę z nią wytrwale i przeważnie jest to walka skuteczna, mimo tego już dwukrotnie otarłam się o śmierć.

Za pomocą tej zbiórki chciałabym zgromadzić fundusze na zakup pompy insulinowej, roczny zapas leków oraz wizyty u dietetyka i trenera personalnego, którzy ustabilizują mój cukier i nauczą, jak utrzymywać go na stałym, bezpiecznym poziomie.

„Zarządzanie cukrzycą” bez odpowiednich lekarstw, diety, ćwiczeń, a także sprzętu medycznego jest bardzo trudne.

Proszę o Twoją pomoc, mam bowiem szansę na normalne życie. Wspierając tę zbiórkę, realnie przyczynisz się do poprawy mojego codziennego funkcjonowania.

Dziękuję Ci już teraz.

0 PLN 0% 13200 PLN
do końca: 2 miesiące

Pani od fizyki chce wygrać z nowotworem

dla: Magdalena Malinowska
kategoria: Leczenie

Cześć!

Chciałbym przedstawić Wam moją kochaną żonę.

Magda ma 39 lat, jest pełną energii i miłości mamą trójki wspaniałych dzieciaków. Jej największą pasją jest praca z młodzieżą.

Magda uczy fizyki w liceum ogólnokształcącym. To trudny przedmiot, którego wiele osób nie rozumie i nie lubi. Wielką zaletą mojej żony jest to, że potrafi dotrzeć do uczniów, wytłumaczyć skomplikowane zagadnienia, a nawet zainteresować młodych „niewdzięcznym” przedmiotem, który wykłada i zachęcić do nauki najbardziej opornych. Dla niej wakacje mogłyby trwać maksymalnie miesiąc. W pracy daje z siebie 110%. Szkoła to po prostu jej drugi dom.

Od ponad dwóch lat Magda walczy z nowotworem jelita grubego z przerzutami do płuc i nadnercza. Ma już za sobą jedną operację oraz dwie linie chemioterapii. Na nich zakończył się refundowany etap leczenia, nie przyniosły też na dłuższą metę pozytywnych rezultatów. Teraz lekarze mogą zaproponować nam jedynie mało skuteczną farmakoterapię tanimi środkami.

Magda się nie poddaje – wróciła do ukochanej pracy. Jest waleczna, dzielna i wytrwała. Ze wszystkich sił pragnę zwiększyć jej szanse na powrót do zdrowia. Zwracam się więc do Was z prośbą o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie mojej żony.

Magda potrzebuje 30 000 zł. Te pieniądze to dla niej 3-miesięczna terapia preparatem Lonsurf. Mamy nadzieję, że ten lek, pozytywnie zaopiniowany do terapii opornego na leczenie, przerzutowego raka jelita grubego, zatrzyma postęp choroby.

Proszę, wesprzyjcie Magdę w walce z nowotworem.

Dziękuję za każdą pomoc.

Dominik

34210 PLN 114% 30000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Poznawać świat i wypowiadać myśli - z tech...

dla: Paweł Barczuk
kategoria: Leczenie

Hej, jestem Pawcio! 🙋‍♂

Mam 4 lata. Rodzice mówią, że jestem cudownym chłopcem.

Na samym początku zabrakło mi szczęścia i podróż przez życie zacząłem w bardzo trudnych warunkach. Urodziłem się w zamartwicy, głęboko niedotleniony. Rezultaty tego to czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce, ubytki w strukturze mózgu i zrośnięte szwy czaszkowe.

Czuję, że to nie w porządku, że spotkał mnie taki los. Poza chorobą jestem przecież jak inne dzieci: lubię się bawić, zajadać smakołyki, oglądać bajki. Mam swoje radości i smutki, gusta muzyczne i sportowe. Ciekawi mnie świat, który - z różnych powodów – stał się dla mnie daleki i niedostępny, choć przecież jest tak blisko.

To prawda, że potrzeba trochę więcej cierpliwości – mojej i innych – bym otworzył się na otoczenie. Potrzebuję nieco więcej zrozumienia i empatii.

Poznaj mnie i przekonaj się, że można się ze mną zaprzyjaźnić.

Rwę się do tego, co widzę, ale moje rączki nie potrafią sięgnąć i chwycić. Chciałbym podbiec i dokładnie to obejrzeć, ale moim nóżkom brakuje mocy. Gdy dzieci w moim wieku same wchodzą we wszystkie zakamarki, sprawdzają, poznają świat różnymi zmysłami – ja potrzebuję kogoś, kto mi w tym pomoże.

Rodzice z utęsknieniem czekają na każdy mój sukces – nawet ten najmniejszy. Postępy przychodzą jednak powoli i są okupione ciężką pracą. Moi rówieśnicy bawią się i chodzą do przedszkola, a ja ćwiczę wytrwale na różnych zajęciach, choć wiem, że nie będę tak sprawny jak inni.

Jestem bardzo wrażliwy na świat. Czasami niektóre dźwięki, zapachy i smaki są dla mnie trudnym wyzwaniem. Nie potrafię wyrazić radości i aprobaty słowami, choć wiem, co chciałbym powiedzieć. Śmieję się więc do Ciebie. Nie potrafię powiedzieć, co mnie boli i co mi dolega, więc płaczę lub krzyczę. Kiedy chcę się przytulić, często wychodzi mi zbyt mocny uścisk albo uszczypnięcie.

Nie jestem typowym chłopcem, ale chciałbym, byś traktował mnie jak swojego znajomego, uśmiechnął się do mnie, przywitał się, pomógł mi pokonać różne bariery. Wiem, że na to zasługuję, bo też mogę dać wiele od siebie. Jestem, czuję, marzę i kocham jak każdy człowiek, choć jest mi trochę trudniej to okazać.

Możesz mnie wesprzeć i ułatwić mi codzienne funkcjonowanie. Zasil moją zbiórkę na urządzenie PCEye Mini i program Mówik Pro 1.4a. PCEye pozwala na obsługę komputera za pomocą wzroku. To wielka pomoc dla osób z MPD (czyli takich jak ja), chorujących na zanik mięśni i stwardnienie zanikowe boczne, mających uszkodzony rdzeń kręgowy lub schorzenia neurologiczne. Mam niesprawne ręce, ale sprawne oczy. Dzięki nim, przy wsparciu PCEye, mógłbym komunikować się ze światem, korzystać z różnych programów, a później z Internetu. Mówik pozwoli mi przekazywać swoje myśli i emocje. Za pomocą tablic i syntezatora mowy będę mógł „powiedzieć” rodzicom, o co mi chodzi.

Proszę, byś pomógł mi spełnić marzenie o swobodnej komunikacji i poznawaniu świata.

Razem damy radę! 😊

610 PLN 10% 6000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Walcz ze mną o życie - immunoterapia w Nie...

dla: Artur Barcikowski
kategoria: Leczenie

Artur - mąż Ani i tata 3-letniego Kacperka.

Ci z Was, którzy często zaglądają na stronę helpuj.pl z pewnością go kojarzą. Artur od dłuższego czasu zbiera fundusze na kosztowną, zagraniczną terapię nowotworu złośliwego.

Jeśli jeszcze nie poznaliście jego historii, zatrzymajcie się na chwilę i przeczytajcie opowieść Ani, żony Artura.

Kiedy nasz synek miał 11 miesięcy, u Artura zdiagnozowano guza mózgu – glejaka wielopostaciowego o najwyższym stopniu złośliwości. Gdy po operacji usłyszeliśmy wyrok: pół roku do dwóch lat życia, to całkowicie wywróciło nasz świat do góry nogami.

Minęły już ponad dwa lata od diagnozy. Mamy za sobą operację usunięcia guza, standardowe leczenie, czyli radio- i chemioterapię, operację wznowy po ponad półtora roku i zabieg Gamma Knife. Obecnie Artur przechodzi kolejną chemioterapię. W Polsce możemy liczyć tylko na naświetlanie i chemię, które pustoszą organizm, chociaż i te metody powoli się wyczerpują. Lekarze każą jedynie czekać i obserwować…

Nie zamierzamy! Zbieramy fundusze na dalsze leczenie za granicą. Leczenie, które może przedłużyć życie mojego męża o wiele lat. Immunoterapia to nowoczesna metoda leczenia nowotworów, której potencjał jest imponujący do tego stopnia, że określa się ją jako nowy oręż do walki z rakiem. Terapia glejaka, z którym walczy Artur nie jest w Polsce refundowana. Koszt immunoterapii w Niemczech jest bardzo, bardzo wysoki. To kwoty poza naszym zasięgiem.

Dzięki niewyobrażalnej mobilizacji udało nam się opłacić pierwszą fazę leczenia w klinice w Kolonii. Kosztowała około 300 000 zł. Teraz zbieramy siły i środki na kontynuację terapii w Niemczech. Będzie ona możliwa po zakończeniu przyjmowania chemii przez Artura.

Dostarczyliśmy już do kliniki tkanki pobrane z guza w czasie operacji. Na ich bazie opracowano specjalną szczepionkę. Cena podań to kolejne 300 000 zł. Mamy nadzieję, że ta metoda będzie skuteczniejsza niż poprzednie szczepionki pozyskiwane z krwi.

By się o tym przekonać, znów będziemy potrzebowali Waszej pomocy. Dzięki Waszemu dotychczasowemu, wspaniałemu wsparciu (jesteśmy za nie bardzo wdzięczni!) udało się zgromadzić już 38 046 zł.

Prosimy, walczcie z nami dalej. Pomóżcie Arturowi wygrać tę nierówną walkę, byśmy mogli patrzeć, jak rośnie nasz synek i cieszyć się każdą chwilą spędzoną razem.

Dziękujemy z całego serca za wszelką pomoc

Ania z rodziną

9043 PLN 45% 20000 PLN
do końca: około miesiąca

Własne nogi zamiast wózka

dla: Sara Pijacka
kategoria: Leczenie

Sara to pełna życia, młoda dziewczyna, u której w dzieciństwie rozpoznano porażenie mózgowe. Schorzeniu temu towarzyszą dodatkowe zaburzenia.

Sarka porusza się na wózku i jest osobą słabowidzącą, ale – co możecie zobaczyć na zdjęciach – nie powstrzymuje jej to przed podróżowaniem i podejmowaniem różnych aktywności. Nasza śliczna nastolatka marzy o tym, by stanąć na własnych nogach i samodzielnie chodzić. Walczymy o to w czasie rehabilitacji.

Fizjoterapia jest Sarze niezbędna – pomaga jej utrzymać dobrą formę i zapobiega przykurczom mięśni. Program rehabilitacyjny obejmuje m.in. ćwiczenia równoważne, rozluźniające i manualne, naukę wstawania i chodu z balkonikiem oraz masaże.

Wydatki miesięczne związane z kompleksową rehabilitacją są spore, potrzebujemy więc małego wsparcia.

Gdyby udało nam się zebrać 100% założonej kwoty, Sara miałaby sfinansowane 2 miesiące fizjoterapii. Przy systematycznej, stałej rehabilitacji to naprawdę dużo.

Będziemy bardzo wdzięczni, jeśli zdecydujesz się pomóc Sarce w spełnieniu marzenia o samodzielności.

19 PLN 0% 6000 PLN
do końca: około miesiąca

Zagrać na kodzie CCSVI

dla: Anna Klimek
kategoria: Leczenie

Cześć!

Mam na imię Anna. Jestem 27-latką z masą pomysłów na życie. Część moich planów wstrzymała, a część przekreśliła ciężka, nieuleczalna i postępująca choroba, z którą się zmagam: stwardnienie rozsiane.

SM bardzo ograniczyło moją sprawność. Byłam aktywną osobą, teraz potrzebuję stałej pomocy innych. Są dni naprawdę bardzo ciężkie, ale nie poddaję się, tylko walczę, by jak najdłużej być samodzielną. W tej walce próbowałam już wszystkiego.

Ostatnio dowiedziałam się o nowej metodzie leczenia, jaką jest zabieg CCSVI. Za pomocą angioplastyki naczyniowej usuwa się deformacje żylne. Ma to umożliwić prawidłowy odpływ krwi z mózgu i rdzenia kręgowego. Wiele osób chorych na stwardnienie rozsiane, stosujących tę metodę, obserwuje u siebie zarówno przejściową, jak i trwałą poprawę stanu zdrowia. Operacja oraz profesjonalna opieka pozabiegowa to wydatek wysokości 60 000 zł. Wcześniej trzeba wykonać rezonans kwalifikujący, który kosztuje 3 700 zł. W moim przypadku dochodzą również wydatki związane z dojazdami (ok. 600 km w jedną stronę).

Metoda CCSVI jest jeszcze w fazie testów klinicznych, ale jej rezultaty są więcej niż obiecujące. Ja sama wiążę z nią ogromne nadzieje.

Moim marzeniem jest powrócić do kondycji sprzed ostatniego rzutu choroby, być znów niezależną i w pełni samodzielną. Chcę jak dawniej chodzić po górach i zdobywać szczyty, pracować. Ukończyłam technikum żywienia i gospodarstwa domowego z najwyższą średnią w klasie, zdałam maturę. Interesuję się sportem. Lubię czytać książki i rozwiązywać krzyżówki.

Codziennie w domu ćwiczę na specjalnych przyrządach, jeżdżę również na rehabilitację ambulatoryjną i prywatną. Pomaga mi to utrzymać umiarkowaną sprawność, ale nie spowoduje cofnięcia się choroby. Taką szansę dałby mi dopiero nierefundowany zabieg CCSVI.

Pragnę żyć jak moi rówieśnicy, ale koszty leczenia przekraczają możliwości mojej rodziny.

Gorąco proszę Was o pomoc w zebraniu potrzebnych funduszy i już teraz serdecznie dziękuję za wsparcie.

5 PLN 0% 65000 PLN
do końca: około miesiąca

Leczymy i rehabilitujemy dzielnego maluszka

dla: Filip Kurowski
kategoria: Leczenie

Filipek urodził się w lutym tego roku. Na świat przyszedł z wadą układu nerwowego, która przejawia się przepukliną oponowo-rdzeniową, rozszczepem kręgosłupa i wodogłowiem. Filip nie ma nawet roczku, a już przeszedł trzy operacje. Synek choruje również na zespół Arnolda-Chiariego typu II. Czekamy na rezonans, który rozstrzygnie kwestię kolejnej operacji.

Ponieważ u Filipa występuje niedowład wiotki kończyn dolnych, nie wiemy, czy nasz chłopczyk będzie chodził. Na razie nie może samodzielnie usiąść i utrzymać tej pozycji, ale wierzymy, że to się zmieni. Nie tracimy nadziei. Codziennie ćwiczymy w domu, a dwa razy w tygodniu jeździmy do ośrodka rehabilitacyjnego.

Filipek ma również pęcherz neurogenny, w związku z czym musimy go cewnikować co trzy godziny. Oprócz jednorazowych cewników potrzebne są m.in. żele, środki do dezynfekcji, rękawiczki gumowe. Nasz skarb przyjmuje różne leki (również w związku z zaburzoną motoryką jelit) – żaden z nich nie jest refundowany.

Ułamek kosztów pokrywa NFZ, jest to jednak kropla w morzu potrzeb związanych ze specjalistyczną opieką lekarską, dojazdami na wizyty itd. Dzięki systematycznej i ciężkiej rehabilitacji Filip jest silnym i wesołym dzieckiem, które dzielnie walczy. 

Każda złotówka przekazana na leczenie i rehabilitację Filipka zbliży go do sprawności i zwiększy jego szansę na spokojne, radosne dzieciństwo.

Dziękujemy!

63 PLN 1% 6000 PLN
do końca: około miesiąca

Zamienić wózek na lepszy model

dla: Robert Ryfczyński
kategoria: Marzenie

Cześć!

Nazywam się Robert Ryfczyński, mam 40 lat i mieszkam w Bydgoszczy z mamą oraz niepełnosprawną siostrą. Od urodzenia choruję na przepuklinę oponowo-rdzeniową z całkowitym porażeniem kończyn dolnych. Borykam się również z wieloma dodatkowymi dolegliwościami. Poruszam się na wózku inwalidzkim.

Pomimo mojej niepełnosprawności, staram się aktywnie uczestniczyć w życiu codziennym, być samodzielnym i niezależnym. Pracuję na pół etatu w zakładzie poligraficznym. Moją pasją jest modelarstwo - w wolnych chwilach uciekam w świat modeli 😉

Postanowiłem założyć zbiórkę na nowy wózek, dostosowany do moich potrzeb. Ułatwi mi on bycie bardziej mobilnym i umożliwi wyjście z domu, da poczucie wolności.

Cena wózka w standardowej konfiguracji to 9 500 zł. Dostępnych jest wiele dodatków poprawiających komfort użytkowania i zwiększających funkcjonalność wózka. „Podkręcony” model kosztuje 19 000 zł. Marzę o takim sprzęcie, jednak jego koszt znacznie przekracza moje możliwości finansowe. Nie znam nikogo, kto mógłby chociaż częściowo sfinansować dla mnie taki zakup. Dlatego też postanowiłem spróbować ze zbiórką na Helpuj.

Super, jeśli zechcesz mi pomóc. Za każde wsparcie i udostępnienie będę bardzo wdzięczny! 😃

0 PLN 0% 19000 PLN
do końca: około miesiąca

Zostać aktywnym wózkersem

dla: Michał Łukaszuk
kategoria: Leczenie

Witajcie, dobre serca!

Mam na imię Michał i jestem młodym, 23-letnim chłopakiem… bez nóg. Straciłem je w wyniku amputacji po wypadku, który miał miejsce w 2014 roku. Od tamtego czasu jestem sparaliżowany od pasa w dół. Wiąże się to ze stałym cewnikowaniem i – w praktyce – uziemieniem w domu.

Marzę o tym, by wyjść dalej niż do kolegów, którzy czasami do mnie wpadają. Marzę o tym, by żyć jak inni. Bardzo pomógłby mi wózek aktywny. Sprzęt, z którego obecnie korzystam nie ma wyważonego środka ciężkości i przewraca się do tyłu, gdy na nim siedzę. Moja rodzina nie jest w stanie podołać tak dużemu wydatkowi.

Proszę Was więc o pomoc w zebraniu funduszy na nowy wózek. Będę wdzięczny za każda złotówkę wpłaconą na mój cel. Wierzę, że uda mi się uniezależnić. Może – dzięki większej samodzielności i częstszemu przebywaniu z innymi – poznam swoją drugą połówkę, która pokocha mnie takim, jakim jestem… Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.

950 PLN 8% 11000 PLN
do końca: 24 dni

Spowolnić chorobę i zrobić lemoniadę 🍋🍋

dla: Ewa Gadzalska
kategoria: Leczenie

Mówią, że gdy życie daje Ci cytryny — zrób z nich lemoniadę. Tylko nam zabrakło cukru… 😉 W marcu tego roku, po 8 latach stopniowego pogarszania się stanu zdrowia, zdiagnozowano u Mojej Mamy stwardnienie rozsiane (SM) pierwotnie postępujące. Choroba uszkadza układ nerwowy. Mama odczuwa osłabienie, ból, drżenie i wzmożone napięcie mięśniowe kończyn. Ma zawroty głowy, traci równowagę. Coraz trudniej jest Jej się poruszać.

W Polsce zarejestrowano lek zawierający ocrelizumab — jedyny, który spowolni postęp choroby i da Mamie szansę uniknąć całkowitej niepełnosprawności. Nie jest refundowany. Jedna dawka kosztuje 26 082 zł. Kolejną trzeba podać po 6 miesiącach i tak do końca życia. 85 tysięcy zł zapewniłoby Mamie 1,5 roku leczenia.

Żeby nie zwariować staramy się podchodzić do choroby z poczuciem humoru, którego Mamie nie brakuje. Jaka jest Moja Mama? ZWYCZAJNIE NIEZWYCZAJNA. Jako emerytowana nauczycielka języka polskiego zachwyca się nowym słowem, stworzonym przez 5- letnią wnuczkę, która nie potrafiła wymówić inwalida i nazwała Babcię „inwatrolem”. Lubi zasypiać w fotelu podczas oglądania seriali, a przyłapana twierdzi, że nie śpi. Robi najlepsze pierogi ruskie pod Słońcem. Jako wyjątek potwierdzający regułę zapomniała, jak się jeździ na rowerze 😂! Uwielbia rozpieszczać Wnuki i dziwnym trafem wiecznie przegrywa w Grzybobraniu, Chińczyku czy warcabach. I choć pewnie to przeczyta... zawsze ma rację 😊 A kiedy przytula wszystkie troski znikają.

Chcielibyśmy, żeby mogła być z nami i cieszyć się życiem jak najdłużej w jak najlepszym zdrowiu. Dlatego prosimy Państwa o wsparcie finansowe. Bez Waszej pomocy nie uda nam się osłodzić tej lemoniady!

7123 PLN 8% 85000 PLN
do końca: 16 dni

Neurorehabilitacja dla Supermamy z SM

dla: Marzena Sosnowska
kategoria: Leczenie

Cześć!

Mam na imię Marzena i jestem 28-letnią mamą dwóch wspaniałych chłopaków: 9-letniego Kacpra i 2-letniego Gabrysia.

Kacper był już na świecie, gdy otrzymałam diagnozę stwardnienia rozsianego. Choroba ta jest nieuleczalna, ale nawet ona nie zmieni tego, że jestem MAMĄ. Każdego dnia walczę dla moich synków, choć 6 lat temu skazano mnie na wózek, a 5 lat temu mój organizm zaatakowała borelioza.

Ale nie poddałam się i, dzięki rehabilitacji, trwałam z kulą ortopedyczną u boku. Niestety, przyszedł czas nagłego pogorszenia stanu zdrowia, tzw. rzut, i teraz na dłuższe spacery potrzebuję wózka.

Dziś, z dwiema kulami, powolnym krokiem – ale jestem w stanie wyjść z domu na własnych nogach. Nie mogę i nie chcę się poddać – mimo bólu i łez będę codziennie stawać w szranki z SM – dla moich chłopców.

Wierzę, że wezmę ich za ręce i pójdziemy przed siebie bez pomocy osób trzecich czy wózka czekającego obok.

Zawsze marzyłam o podróżach z rodziną i wspólnych wspinaczkach po górach, które uwielbiam. Na razie mogę tylko na nie popatrzeć, ale mocno trzymam kciuki za to, że zdobędziemy razem niejeden szczyt.

Byśmy mieli na to szansę, potrzebuję systematycznej, profesjonalnej neurorehabilitacji. Pomaga mi ona stopować chorobę.

Rehabilitacja w specjalistycznym ośrodku to koszt ponad 9 000 zł miesięcznie. Program obejmuje indywidualne zajęcia z fizjoterapeutą, konsultacje, badania, terapię, nocleg i transport.

Dla nas to ogromny wydatek. Proszę więc o Twoją pomoc, bym, mimo choroby, mogła być samodzielną Supermamą.

Chcesz dowiedzieć się o mnie czegoś więcej? Odwiedź mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/SMpomozmlodejmamie/

20 PLN 0% 10000 PLN
do końca: 10 dni

Wyjście z labiryntu autyzmu – konsultacje ...

dla: Mariusz Kosiński
kategoria: Leczenie

Cześć!

Nazywam się Mariusz i właśnie skończyłem 5 lat.

Gdy tylko się urodziłem, trzeba było mnie ratować, bym został na świecie. Udało się! To było najważniejsze. Od tamtego czasu zmagałem się jednak z poważną chorobą jelit i alergiami. Miałem 3 latka, kiedy rodzice poprosili o pomoc dobrych ludzi – takich jak Wy. Wspólnie zebraliśmy fundusze na badania za granicą, które ujawniły przyczynę moich problemów i pomogły mi wyzdrowieć. Chciałem jeszcze raz serdecznie wszystkim podziękować za tę szansę.

Nie zobaczycie tego na zdjęciach, ale jestem chłopcem autystycznym, mam też opóźnienie rozwojowe. Potrzebuję wieloletniej, specjalistycznej terapii. Od niespełna roku rodzice pracują ze mną metodą sformułowaną przez amerykańską organizację Doman International, wspierającą dzieci z autyzmem i uszkodzeniami mózgu. I wiecie co? Zrobiłem już olbrzymie postępy! Wcześniej nie było ze mną kontaktu, a teraz jestem wesołym, fajnym chłopakiem 👦🙋‍♂

Zaczynam wychodzić ze świata autyzmu i cieszyć się tym prawdziwym. Nie mówię tak jak moi rówieśnicy, ale potrafię czytać – nawet w drugim języku. Bezbłędnie rozpoznaję gatunki drzew, owadów i zwierząt. Jestem ogromnie spostrzegawczy.

Mam szansę dogonić dzieci w moim wieku i być takim zwykłym, najzwyklejszym chłopcem. Potrzebuję jednak czasu, a ten ucieka. Gdy będę miał 6 lat, pewne obszary rozwoju zamkną się już dla mnie na zawsze.

Szansą na wykorzystanie tego roku, który mi został do 6. urodzin, są konsultacje z gronem specjalistów oraz kilkutygodniowy kurs, na którym moi rodzice dowiedzą się, jak mnie uczyć i rehabilitować w domu. Jest to narzędzie oferowane przez organizację, o której Wam wspominałem.

Niestety, koszt uczestnictwa w tych spotkaniach jest dla moich rodziców za wysoki.

Uśmiecham się więc do Was o drobną pomoc i kolejną szansę.

Już teraz dziękuję za wsparcie! 🌴🐞🦉

1500 PLN 53% 2800 PLN
do końca: 9 dni

Rok terapii psychologicznej

dla: Kamil Jagodziński
kategoria: Leczenie

Drodzy!

Mam na imię Kamil i należę do grona osób zmagających się z chorobą afektywną dwubiegunową.

CHAD to - w uproszczeniu - zaburzenia nastroju, polegające na naprzemiennym występowaniu epizodów manii (lub hipomanii) i depresji. Jest to schorzenie nieuleczalne i (przy braku odpowiedniej terapii) bardzo utrudniające zarówno normalne funkcjonowanie w życiu społecznym, jak i codzienne bycie ze sobą samym.

W moim przypadku do częstych wahań nastroju doszły próby samookaleczenia, w związku z którymi byłem raz hospitalizowany. W 2014 roku przeszedłem zabieg operacyjnego usunięcia nowotworowego guza zstępnicy. W 2016 roku zdiagnozowano u mnie mikroskopowe zapalenie jelita grubego, które znacznie obniża mój komfort życia.

Okresowo potrzebuję więc wsparcia lekarzy dwóch specjalności: psychiatry i gastrologa. Prywatne konsultacje to każdorazowy wydatek na ponad 100 zł. Najbardziej zależy mi na wznowieniu psychoterapii indywidualnej, którą przerwałem ze względów finansowych.

W okresach względnej równowagi psychofizycznej staram się realizować cel "powrotu do normalnego życia". Obecnie uczęszczam na kurs języka angielskiego, w domu uczę się obsługi Excela. Ukończyłem rozmaite szkolenia podnoszące kwalifikacje.

Plan na przyszłość to studia podyplomowe o specjalizacji integracja społeczna i aktywizacja zawodowa osób niepełnosprawnych, a następnie powrót do rozwoju zawodowego i na rynek pracy (celuję w III sektor).

Kiedyś sporo szkicowałem – głównie portrety i architekturę, ale mam wrażenie, że przez swoją niepełnosprawność utraciłem zdolności w tym zakresie. Najwięcej radości i ogromną dawkę pozytywnej energii przynosi mi obecnie spędzanie czasu z Olą i Kacperkiem, dla których jestem ojcem chrzestnym.

Jestem głęboko zdeterminowany, by przez pracę z psychologiem zbudować się na nowo i stworzyć sobie warunki do rozwoju oraz spokojnego, ustabilizowanego życia.

Bez Waszego wsparcia trudno mi będzie zrealizować to marzenie, dlatego proszę o pomoc i dołożenie przysłowiowej cegiełki do mojego celu. Będę wdzięczny.

PS Dobro wraca :-)

321 PLN 6% 5000 PLN
do końca: 8 dni

Nowa łazienka dla wspaniałej seniorki

dla: Krystyna Bil
kategoria: Marzenie

Witajcie!

Mam na imię Asia. Jestem córką cudownej kobiety, która zawsze była dla wszystkich podporą. Teraz jestem również jej głosem. Poznajcie historię Krysi, mojej ukochanej mamy.

Mam śpiewała w chórze kościelnym. Dawało jej to wiele radości. W 2016 roku zauważyła, że z jej głosem dzieje się coś złego. Zaczęło się od chrypki, potem nastąpiło spowolnienie mowy, głos stał się nosowy. Mama trafiła do szpitala, gdzie stwierdzono chorobę Wilsona. Wykluczono ją jednak niedługo później. Problemy z mową były coraz większe. Mama mówiła niewyraźnie, pojawiły się kłopoty z przełykaniem jedzenia i picia.

Laryngolodzy nie znaleźli przyczyn pogarszającego się stanu zdrowia „po swojej stronie”. Również foniatra stwierdził, że struny głosowe są zdrowe. Dopiero zlecone przez neurologa badanie EMG naprowadziło nas na właściwą ścieżkę. W październiku 2017 roku, w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym u mamy zdiagnozowano SLA – stwardnienie zanikowe boczne. Ta nieuleczalna choroba charakteryzuje się stopniową degeneracją włókien nerwowych, co przekłada się między innymi na pracę mięśni.

Odmiana SLA, na którą choruje mama jest określana jako opuszkowa i wyróżnia się tym, że atakuje najpierw mięśnie twarzy, języka i przełyku – stąd właśnie wzięły się problemy z mową i przełykaniem. W chwili obecnej mama nie mówi i nie przyjmuje normalnie pokarmów. Porozumiewa się ze światem, pisząc na karteczkach, a karmiona jest przez sondę umieszczoną w żołądku.

We wrześniu zeszłego roku pojawiły również problemy z oddychaniem – szczególnie w nocy. Do marca tego roku, kiedy udało się mamie dostać miejsce na oddziale pneumonologicznym, niedotlenienie spowodowało duże zmiany w jej mózgu. Ciężko jest się z tym pogodzić - zarówno samej mamie, jak i nam. W szpitalu mama została zakwalifikowana do programu domowej wentylacji nieinwazyjnej. Okazało się bowiem, że podczas snu mózg mamy nie przesyła impulsów do płuc i przestają one pracować. Od tamtej pory śpi podłączona do respiratora.

Mimo swojej ciężkiej sytuacji zdrowotnej, mama stara się nie poddawać. Biorąc pod uwagę okoliczności i to, że cały czas słabnie, jest bardzo samodzielna i naprawdę świetnie sobie radzi.

Z całego serca chciałabym ułatwić jej codzienną pielęgnację, by czuła się pewnie i bezpiecznie we własnym domu. Marzeniem mamy jest odpowiednio zabezpieczony prysznic, ale to wiąże się z przebudową i modernizacją całej łazienki, łącznie z wymianą instalacji elektrycznej, która teraz nie działa.

To spory wydatek, dlatego proszę Was o wsparcie zbiórki.

Z góry dziękuję wszystkim, którzy pomogą spełnić marzenie mojej mamy.

Pozdrawiam serdecznie

Asia

730 PLN 10% 7000 PLN
do końca: 4 dni

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x