Cele

Wspomagany wózek - samodzielny ja

dla: Bogumił Selwat
kategoria: Marzenie

Witajcie!

Mam na imię Bogumił. Parę lat temu przeżyłem wypadek komunikacyjny. Złamałem wtedy kręgosłup i uszkodziłem rdzeń kręgowy. Od tamtego momentu jestem sparaliżowany od pasa w dół. Poruszam się na wózku inwalidzkim.

Mam 37 lat, życie przede mną. Nie chciałbym, by minęło w czterech ścianach mieszkania, którego nie będę opuszczał. Obecnie prawie cały czas przebywam w domu. Pragnę to zmienić – zwłaszcza że z natury jestem pracowity i aktywny.

By samodzielnie przemieszczać się po mieście oraz móc dotrzeć do ewentualnego miejsca pracy (bardzo zależy mi na znalezieniu stałego zajęcia), potrzebuję pomocy. Wsparcie oferuje mi technologia w postaci przystawki elektrycznej do wózka inwalidzkiego. Możecie zobaczyć ją na zdjęciu.

Szczerze dziękuję wszystkim, którzy zdecydują się pomóc mi w realizacji mojego marzenia o pełnej niezależności i samodzielności.

270 PLN 9% 2950 PLN
do końca: około 2 miesiące

Zakup pompy insulinowej oraz systemu CGM -...

dla: Sławomir Gwizdała
kategoria: Leczenie

Cześć!

Mam na imię Sławek. Byłem tu już przez jakiś czas, teraz wracam, ponieważ moja misja nie została zakończona 😊😎

Zbieram fundusze na nowoczesną pompę insulinową i system CGM. Przez ostatnie 3 miesiące udało się zgromadzić niemal połowę potrzebnej kwoty (Dziękuję!!!). Brakuje mi jeszcze trochę monet, ale wierzę, że tym razem się uda!

Cukrzyca typu 1 towarzyszy mi od 7. roku życia. Przeżyliśmy razem ponad 30 lat, ale muszę przyznać, że nie zawsze było łatwo. Od samego początku moich zmagań z tą chorobą największym problemem było ustabilizowanie poziomów cukru i uniknięcie hipoglikemii. Z każdym rokiem wahania poziomu cukru coraz mocniej wpływały na moje codzienne funkcjonowanie. Generowało to wiele niebezpiecznych dla mnie sytuacji i mnóstwo stresu dla moich najbliższych.

Po konsultacji z lekarzem prowadzącym stwierdziłem, że właśnie pompa insulinowa oraz system ciągłego monitorowania glikemii będą dla mnie szansą na normalne życie, a moim bliskim i współpracownikom zaoszczędzą dodatkowym zmartwień. Zdradzę Wam, że mam już nawet „upatrzony” model pompy insulinowej: MiniMed® 640G, która we współpracy z sensorem pozwala lepiej kontrolować zarówno poziom cukru, jak i ilość podawanej insuliny.

To dla mnie szansa na normalniejsze życie, poczucie bezpieczeństwa i robienie tego, co lubię najbardziej. Długie rowerowe wycieczki i wędrówki po lesie z żoną i naszymi dwoma psami Stefanem oraz Luną to jest to, co sprawia mi najwięcej radości. Kiedyś organizowaliśmy je znacznie częściej. Teraz jednak, ze względu na wahania glikemii, musiałem z nich zrezygnować. Mam wielką nadzieję, że powrócę do tych rytuałów 👩‍❤‍👨🚴‍♂🏕🐕

Będę Wam ogromnie wdzięczny za pomoc w realizacji mojego celu.

200 PLN 1% 12000 PLN
do końca: 3 miesiące

Bijące, sprawne serce

dla: Ryszard Wójcik
kategoria: Leczenie

Szanowni Państwo,

chciałabym przedstawić Wam mojego tatę Ryszarda.

Tata zachorował nagle w listopadzie 2017 roku. Choroba na samym początku nie dawała praktycznie żadnych objawów. O jej istnieniu dowiedzieliśmy po wykonaniu podstawowych, rutynowych badań.

Na początku sytuacja nie wyglądała groźnie – EKG wykazało jedynie niewielkie zmiany. Los jednak okazał się przewrotny i okrutny: kiedy w kwietniu 2018 roku tata trafił do szpitala, był już w bardzo ciężkim stanie. Okazało się wówczas, że jego serce jest w znacznym stopniu uszkodzone, prawdopodobnie po infekcji wirusowej. Lekarze natychmiast wdrożyli leczenie, które uratowało tatę od nagłej śmierci.

We wrześniu tata przeszedł zabieg wszczepienia defibrylatora dwukomorowego. W tym roku miał zrobioną pełną diagnostykę kwalifikacyjną do przeszczepu serca. Równolegle zaproponowano mu nowoczesny program leczenia niewydolności serca za pomocą leku Entresto.

Preparat okazał się bardzo skuteczny. Być może uchroniłby tatę przed przeszczepem, który jest działaniem inwazyjnym i ryzykownym; wiąże się również z oczekiwaniem na dawcę.

Niestety, mimo swojego działania, lek ten nie jest refundowany w Polsce.

Miesięczny koszt leczenia preparatem Entresto oraz substancją wspomagającą przekracza 1000 zł. Tata już drugi rok nie pracuje, niebawem zostanie rencistą. Na powrót do większej aktywności zawodowej nie ma już szans, co jemu samemu trudno zaakceptować. Wiemy, że renta, którą ma uzyskać nie będzie wystarczająca, by pokryć wydatki związane z leczeniem i rehabilitacją kardiologiczną.

Zwracamy się więc do Was z gorącą i uprzejmą prośbą o wsparcie naszego celu. Zebrana kwota pozwoliłaby nam zabezpieczyć leczenie kardiologiczne na 4 miesiące. Jest to dla nas naprawdę ważne.

W imieniu taty już teraz dziękuję za wszelką pomoc.

5540 PLN 131% 4200 PLN
do końca: 26 dni

Akcja Rehabilitacja

dla: Dominik Nowaczewski
kategoria: Leczenie

Cześć, kochani!

Mam na imię Dominik. Jestem pogodnym i otwartym chłopcem. Uwielbiam transformersy i 🎮 gry komputerowe 🎮 Urodziłem się 8 lat temu.

Strasznie spieszyło mi się do rodziców. Jak się później okazało – za bardzo. Wynikiem mojego zbyt wczesnego przyjścia na świat jest dziecięce porażenie mózgowe. Mam nie do końca sprawne nóżki, przez co trudno mi chodzić i na co dzień potrzebuję wsparcia drugiej osoby.

Od urodzenia jestem intensywnie rehabilitowany. Specjaliści pomagają mi się usamodzielniać.

Zbieram pieniążki na dwa miesiące ćwiczeń z fizjoterapeutami. Byłoby super, gdybyście dołożyli się do mojej zbiórki i wsparli mnie w codziennych zmaganiach.

Żółwik 👊

100 PLN 5% 2000 PLN
do końca: 25 dni

Bezpieczne dzieciństwo małego cukrzyka

dla: Nikodem Lenartowicz
kategoria: Leczenie

Oto Nikodem – nasz 2-letni synek.

Jest ciekawym świata chłopcem. Zanim zachorował na cukrzycę typu 1, był bardzo energiczny i pogodny. Teraz ma dużo mniej siły. Cukrzyca Nikiego jest insulinozależna, co oznacza, że nasz syn do końca życia będzie miał podawaną insulinę.

Być może rozwój medycyny przyniesie mniej inwazyjną metodę dostarczania tej substancji do organizmu, ale na razie Nikodem ma robione zastrzyki. Jego rączki są kłute kilkanaście razy na dobę.

Ogromną pomoc i zaoszczędzenie bólu Nikodemowi oferuje nam podłączenie do systemu CGM – ciągłego monitorowania glikemii. Jest on zintegrowany z pompą insulinową i pozwala na monitorowanie poziomu cukru we krwi w czasie rzeczywistym. Pokazuje również, czy trend jest spadkowy, czy wzrasta, dzięki czemu istnieje zabezpieczenie przed epizodami hipoglikemii, które mogą skutkować śpiączką, a nawet śmiercią.

Dla nas system CGM to spokój i względna pewność, że w organizmie naszego synka nic złego się nie dzieje, dla Nikosia - ograniczenie stresu, spowodowanego ciągłymi pomiarami i brak niepotrzebnego bólu. Do prawidłowego działania całego systemu niezbędne są sensory, które wymienia się co 6 dni. Koszt jednego sensora wynosi 180 zł, po refundacji – około 45 zł. Refundowane są cztery sensory na miesiąc. Kolejne wydatki wiążą się z zakupem środków do odkażania i pielęgnacji miejsc wkłucia, plastrów zabezpieczających oraz znieczulenia.

Nikosiem całodobowo opiekuje się jego mama: wykonuje pomiary glukozy, podaje synkowi insulinę, oblicza wartości posiłków. Pilnuje również, by nie dochodziło do niebezpiecznych spadków cukru. W związku z tym na razie nie może podjąć stałej pracy na pełny etat.

Założyliśmy tę zbiórkę, by zgromadzić fundusze na sensory, które ostatnio straciliśmy (musimy dokupić trzy sztuki w regularnej cenie), zbiorniczki na insulinę, niezbędne leki (w tym właśnie insulinę) oraz suplementy witaminowe.

Nikodem uwielbia motory, samochody i pociągi 🏍🚕🚉 Bardzo często bawi się ich miniaturkami i modelami. Spraw, by był wtedy bezpieczny i mógł w pełni cieszyć się swoim dzieciństwem.

Z całego serca dziękujemy za wsparcie.

280 PLN 18% 1500 PLN
do końca: 19 dni

Moja nowa stopa

dla: Grzegorz Kopiniak
kategoria: Leczenie

Witajcie!

Mam na imię Grzegorz i choruję na dziedziczną polineuropatię ruchowo-czuciową typu 2b, której patronują trzej panowie: Charcot, Marie i Tooth. W przebiegu schorzenia dochodzi do deformacji stóp i zaniku mięśni strzałkowych. W cięższych przypadkach następuje poważne ograniczenie sprawności ruchowej.

Na ten moment nie ma specyficznego leczenia ani terapii genowej. Stosuje się jedynie leczenie objawowe (chirurgiczne). U mnie konieczna była amputacja kończyn dolnych.

Od 5 lat poruszam się na protezach. Staram się dużo chodzić i wrócić do sprawności sprzed operacji – zawsze byłem aktywną osobą. Uwielbiam spędzać wolny czas w ciszy Beskidu Niskiego, Bieszczad czy Gorców. Turystyka piesza to – obok modelarstwa i fotografii – jedna z moich największych pasji.

Takie hobby ma jednak swoją „cenę”. Po 5 latach intensywnego użytkowania stopa prawej protezy kwalifikuje się do pilnej wymiany. Koszt stopy protezowej, z której korzystam, wynosi 2260 zł. Ostatnio zainwestowałem w nowy lej do protezy i ta kwota przerasta obecnie moje możliwości.

Będę ogromnie, ogromnie wdzięczny za wsparcie! Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zdecydują się wpłacić dowolną kwotę na mój cel.

Z górskim pozdrowieniem

Grzegorz

50 PLN 2% 2260 PLN
do końca: 19 dni

Na czterech kołach po sprawność

dla: Franciszek Nowak
kategoria: Leczenie

Cześć wszystkim!

Mam na imię Franek. Urodziłem się 7 lat temu – i to od razu z towarzystwem. Niestety, nie był to brat ani siostra, ale choroba: zespół Arnolda-Chiariego typu I.

Polega ona na przemieszczeniu się móżdżka i pnia mózgu do kanału kręgowego. Oznacza to dla mnie obniżone napięcie mięśniowe, opóźniony rozwój koordynacji i równowagi oraz niską sprawność językową. Moje stawy są zbyt ruchome, przez co mięśnie, które je stabilizują, stają się coraz słabsze.

Moi rodzice dbają o to, bym możliwie jak najlepiej się rozwijał: dowożą mnie na zajęcia logopedyczne, rehabilitację z integracją sensoryczną, zajęcia grupowe prowadzone metodą Montessori i basen. Odwiedzam też osteopatę, bo często ulegam różnym kontuzjom. Jestem całkiem zapracowanym 7-latkiem 😉

Dzięki temu, że mam dużą motywację i ambicję, by nie zostać w tyle za kolegami i koleżankami, a do tego łatwo i chętnie nawiązuję relacje z terapeutami, mogę cieszyć się z systematycznych postępów. Nawet nie wiecie, jaką radość sprawia mi i mojej rodzinie poprawa mojego mówienia, poruszania się i funkcjonowania wśród rówieśników! 🗣🏃‍♂🙆‍♂

Abym mógł brać udział w zajęciach rehabilitacyjnych, rozwijać się i korzystać z rodzinnych wyjazdów, w czasie których ogromnie poszerzam swoje horyzonty i słownictwo, potrzebujemy auta. Nasze powoli odchodzi na zasłużoną emeryturę. Rodzice znaleźli mu zastępstwo: w pełni sprawną, choć używaną, rodzinną Skodę Octavię 🚗

Będzie mi bardzo miło, a mama i tata będą wdzięczni, jeśli wesprzesz moją zbiórkę na nowy samochód. Nie mogę się doczekać, kiedy gdzieś nim pojadę! 🏕

60 PLN 0% 10000 PLN
do końca: około miesiąca

Rehabilitacja to moja szansa

dla: Miłosz Chudycz
kategoria: Leczenie

To Miłoszek – pogodny dwulatek 👦

Urodził się jako wcześniak ważący 1620 g. Zmaga się z nieszczelnością zastawki oraz mózgowym porażeniem dziecięcym i związanym z nim połowicznym porażeniem kończyn prawych.

By mógł stosunkowo normalnie się rozwijać, potrzebuje stałych ćwiczeń i kilkunastu godzin rehabilitacji miesięcznie. Do tego dochodzi obuwie ortopedyczne i dojazdy na konsultacje ze specjalistami.

Miłosz i jego autystyczny brat Tymon wychowują się bez taty. Mnie samej ciężko jest utrzymać naszą rodzinę, a tym bardziej zapewnić chłopcom opiekę medyczną, jakiej potrzebują.

Miłoszek uwielbia traktory i zwierzęta 🚜🐘🐋 Jak większość jego rówieśników, najchętniej spędzałby całe dnie na dworze. Niestety, choroba i ciągłe wizyty w różnych ośrodkach odbierają mu dziecięcą radość życia.

Dlatego proszę o Wasze wsparcie w sfinansowaniu miesięcznej rehabilitacji Miłosza. Dla niego to szansa na lepsze życie.

Dziękuję.

Mama

100 PLN 1% 5225 PLN
do końca: 14 dni

Terapia dla przyszłego strażaka

dla: Tymon Chudycz
kategoria: Leczenie

Tymon to bardzo inteligentny i ciekawy świata chłopiec.

Uwielbia traktory, maszyny rolnicze, zabawy na dworze i jazdę na rowerze 🚴‍♂. Gdy się urodził, był naprawdę malutki – ważył zaledwie 1770 g.

Do dziś zmaga się z konsekwencjami wylewu dokomorowego i wrodzonego zapalenia płuc. Jego rozwój psychoruchowy jest opóźniony. Tymonek ma też zdiagnozowany autyzm wczesnodziecięcy, który sprawia, że mój synek jest nerwowy i niespokojny, szybko wpada w złość, a nawet w szał.

Zgodnie z zaleceniem psychiatry, Tymon powinien odbywać miesięcznie 80 godzin złożonej terapii. Godzina kosztuje 60 zł. Sama terapia to wydatek 4800 zł, a na zajęcia dojeżdżamy do miasta oddalonego o 30 km.

Tymonek ma młodszego brata, który również wymaga stałej rehabilitacji. Koszty są ogromne, a ja jestem samotną matką. Nasza sytuacja finansowa jest trudna. Mimo to staram się, by moi chłopcy w miarę normalnie funkcjonowali i żyli wśród swoich rówieśników.

Tymon, jak urośnie, chce zostać strażakiem 👨‍🚒 Mówi, że będzie jeździł innym na ratunek. To mały bohater zamknięty w pułapce swojego umysłu. Możecie mu pomóc choć częściowo się z niej wydostać, wspierając zbiórkę na miesięczną terapię.

Będziemy Wam bardzo wdzięczni.

Mama

0 PLN 0% 5225 PLN
do końca: 14 dni

Nasze miejsce na ziemi

dla: Emilia Studnicka
kategoria: Marzenie

Mam na imię Emilia.

Stworzyłam tę zbiórkę, aby dać moim najbliższym szansę na lepsze jutro.

Opowiem Wam o sobie.

Ukończyłam studia prawnicze. Pracuję zgodnie z wykształceniem. Marzę o zrobieniu doktoratu. Od 13 lat choruję na stwardnienie rozsiane, a 4 lata temu usłyszałam diagnozę nowotworu złośliwego jajnika. Rokowania były bardzo złe, lekarze nie dawali mi szans.

Dzięki wielkiej determinacji mojej i moich najbliższych, udało się znaleźć skuteczne leczenie. Daje obiecujące efekty, jednak koszty lekarstw, badań i rehabilitacji przekraczają najśmielsze wyobrażenia.

Nie raz zastanawiałam się, jak jest cena ludzkiego życia i czy warto o nie walczyć. Były momenty, gdy chciałam odpuścić i postawić kropkę. Patrzyłam wtedy na moje dziecko i czułam, że nie mogę się poddać.

Na każdym kroku wspierała mnie moja rodzina, chociaż im samym nie jest łatwo. Moja mama choruje na SM i fibromialgię. Mimo to pozostała cudowną osobą, której życie polega na niesieniu pomocy innym – szczególnie dzieciom. Bardzo kocha swoją wnuczkę, a moją córkę.

Moja córeczka ma 6 lat. Jest bardzo ruchliwym dzieckiem. Nikt nie powiedziałby, że musiała być rehabilitowana. Mówi, choć kiedy miała 2 latka sugerowano, że nigdy nie będzie. Jak każde dziecko chce mieć mamę cały czas dla siebie, pojechać razem na wakacje. Pomaga mi jak umie.

Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jest moim motorem do działania, moim największym cudem. Kiedy tylko mogę, trenujemy razem karate albo jeździmy na gokartach. Obydwie kochamy zwierzaki.

Prawie 10 lat temu w naszym domu wybuchł pożar. Straciłyśmy wtedy coś bardzo ważnego: spokojną przystań, w której nabierałyśmy sił i energii do codziennych wyzwań.

Nie da się opisać uczucia, które pojawia się, gdy po powrocie do domu zastajesz zgliszcza. Świat rozpada się wtedy na kawałki… Od tamtego momentu szukamy swojego miejsca na ziemi. Przeprowadzki są stałym elementem naszego życia. Jesteśmy już zmęczone. Staram się nie myśleć o tym, co przyniesie jutro – boję się odpowiedzi.

Jednak codziennie rano wstaję z nadzieją, że będę mogła dać moim najbliższym nowe miejsce, gdzie będą czuć się bezpiecznie i u siebie. DOM.

Fundusze uzyskane ze zbiórki przeznaczę na malutkie mieszkanko. Wiem, że to astronomiczna kwota, ale wierzę, że wspólnym wysiłkiem uda się ją zebrać. Będę ogromnie wdzięczna za Wasze wsparcie. Już teraz dziękuję, że poświęciliście czas, by poznać moją historię.

Emilia

180 PLN 0% 110000 PLN
do końca: 2 miesiące

Wirtualne okno na świat

dla: Marek Łyskawiński
kategoria: Marzenie

Pozwólcie, że się przedstawię.

Mam na imię Marek. Pochodzę ze stolicy Kaszub – Wejherowa. W styczniu skończyłem 42 lata. Życie, jak to mówią, nigdy mnie nie rozpieszczało.

Wychowałem się w niepełnej rodzinie; mieszkaliśmy w kiepskich warunkach.

W szkole również nie było łatwo. Z powodu dysleksji miałem problemy z nauką języków obcych; niemieckiego nie uczyłem się w ramach protestu (mój dziadek został zastrzelony przez Niemców w czasie II wojny światowej). Za to od 4 roku życia chętnie rysowałem.

Gdy byłem w IV klasie technikum elektrycznego, urodziła się moja córeczka.

Los rzucał mnie kolejno do Bolszewa, Gdyni i Irlandii, skąd wróciłem w 2006 roku. Pracowałem, miedzy innymi, na ORP „Piorun”, w markecie OBI i firmie kamieniarskiej. Lata dużego wysiłku fizycznego pogłębiły problemy z kręgosłupem, które mam od dziecka. Mimo to samodzielnie przeprowadziłem kapitalny remont mieszkania, gdzie mieszkam z moją 94-letnią babcią.

Tata zmarł w 2001 roku. Moja córka jest już dorosła, a z żoną nie jesteśmy razem. Nie mam przyjaciół. Powiem wprost: dokucza mi samotność. Żyję w skromnych warunkach, utrzymując się z renty przyznanej przez MOPS – niecałe 800 zł.

Ze względu na poważne zwyrodnienie kręgosłupa oraz zdiagnozowaną schizofrenię trudno jest mi znaleźć pracę.

Jednak, jak każdy w Was, mam swoje zainteresowania i chciałbym pozostawać w kontakcie z innymi. Jestem pasjonatem fotografii, a wolny czas spędzam, eksplorując Internet. Od jakiegoś czasu prawie nie wychodzę z domu i komputer jest w zasadzie moim jedynym oknem na świat. Niestety, ten, z którego korzystam jest już stary i odmawia współpracy.

Moim marzeniem jest nowy komputer, który będzie mi służył przez kilka lat. Chciałbym swobodnie korzystać z możliwości, jakie daje sprawny sprzęt.

Proszę, wesprzyj tę zbiórkę i moje marzenie. Serdecznie dziękuję za każdą pomoc.

0 PLN 0% 4200 PLN
do końca: 2 miesiące

Bezpieczna kuchenka dla dzielnej kobiety 🌹

dla: Anna Saj
kategoria: Marzenie

Cześć!

Nazywam się Anna Saj. Mieszkam w Sędziszowie Małopolskim. Jestem żoną, matką i babcią. Od wielu lat choruję na epilepsję. Z czasem zaczęły jej towarzyszyć inne choroby: cukrzyca i depresja.

Życie z epilepsją jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Staram się funkcjonować najlepiej, jak potrafię. Jednak pewne czynności są dla mnie nie do przeskoczenia. Mój stan wpływa na życie tych, którzy są mi najbliżsi. 

Żelazko, suszarka do włosów i odkurzacz to przedmioty, z których nie mogę korzystać na co dzień. Lecz to nie jest tak dotkliwe, jak fakt, że nie jestem w stanie ugotować posiłku dla mojej rodziny na kuchence gazowej. Zdarzały się już ataki epilepsji i wiemy, że jest to bezpośrednie zagrożenie dla mnie i mojej rodziny. Nie mogę gotować na gazie, ponieważ jest to niebezpieczne. Bardzo bym chciała to zmienić.

Marzę o tym, żeby w miarę moich sił po prostu przygotować obiad dla swojej rodziny. Dla mnie, jak dla każdej żony i matki, jest to bardzo ważne. Do tego potrzebuję Waszej pomocy! Pomóżcie mi zebrać na nową kuchenkę indukcyjną, dzięki której będę mogła bez strachu gotować śniadania, obiady i kolacje dla swoich najbliższych. 

Bardzo bym chciała nie być dla nikogo ciężarem, a zwłaszcza dla nich. Zdecydowałam się założyć zbiórkę, ponieważ potrzebuję dokonać pewnej zmiany w moim życiu. Nie stać mnie na to, dlatego proszę Was o pomoc. Każda kwota ma dla mnie znaczenie, za każdą złotówkę będę bardzo wdzięczna. To dużo dla mnie znaczy.

Dziękuję <3

 

440 PLN 22% 2000 PLN
do końca: około miesiąca

Cz. 3 zbiórki na leczenie metodą immunoter...

dla: Krzysztof Żurek
kategoria: Leczenie

Kochani! Dzięki Waszemu ogromnemu zaangażowaniu w kolejną, trzymiesięczną zbiórkę, którą prowadziliśmy na Helpuj.pl, udało nam się zebrać ponad 8 000 zł. Jesteście cudowni!!!

Bardzo, bardzo Wam dziękujemy. To ogromna kwota, która zbliża nas do osiągnięcia celu.

Meta tego wyścigu wciąż znajduje się jednak daleko przed nami – całkowity koszt terapii Krzyśka to kilkaset tysięcy złotych. Dlatego zbieramy dalej, wierząc, że się uda i Krzyś dostanie swoją szansę na powrót do zdrowia.

Poznajcie naszą historię.

Krzysiek jest moim starszym bratem. Połowę życia spędził na koszykarskim parkiecie, a ja zawsze byłam jego wiernym kibicem. Aktywny facet, żyjący w ciągłym biegu. Rzeczywistość, którą znaliśmy, przewróciła się do góry nogami, gdy u Krzysia stwierdzono guza mózgu. Szybka operacja, a potem diagnoza - glejak wielopostaciowy IV stopnia złośliwości i wyrok: do 12 miesięcy życia.

Krzysztof w sierpniu otrzyma ostatnią chemię i to niestety koniec możliwości leczenia w Polsce. Nie możemy bezczynnie czekać na kolejną wznowę nowotworu, która bez jakichkolwiek działań jest nieunikniona. Znaleźliśmy w Niemczech klinikę leczącą metodą immunoterapii. Pozytywne wyniki leczenia innych pacjentów dały nam nadzieję na "nowe życie " dla Krzyśka. Koszt terapii przekracza wielokrotnie możliwości naszej rodziny i znajomych. Dlatego bardzo proszę o wsparcie. Pomóżcie nam wspólnie pokonać glejaka.

Z góry serdecznie dziękuję - siostra najlepszego brata

2797 PLN 5% 50000 PLN
do końca: 2 miesiące

"Trzecie oko" Kuzi

dla: Katarzyna Głowacka
kategoria: Leczenie

Witajcie! 👋👋👋

👁 Chciałabym przedstawić Wam moją cudowną, jedyną siostrę cioteczną Kasię, nazywaną Kuzi. Katarzyna kocha życie i uwielbia ludzi. Jej wielkim marzeniem są podróże, w czasie których będzie doświadczać świata (prawie) wszystkimi zmysłami. Nie przywiezie ze swoich wypraw jedynie wspomnień pięknych widoków, ponieważ jej oczy dotknęło wiele schorzeń.

👁 Zanim stała się osobą silnie niedowidzącą, przez 30 lat była zatrudniona jako masażystka w szpitalu w Bytomiu. Jej fachowa wiedza pomogła wrócić do formy wielkiej liczbie osób. Nie może już pracować w swoim zawodzie, ale chce pozostać aktywna i niezależna. Dlatego też uparła się, skoczyła na głęboką wodę i… została tłumaczem profesjonalnych tekstów na język rosyjski. Wyobraźcie sobie, jakie trudności organizacyjne niesie za sobą silnie zaburzony zmysł wzroku, gdy wykonuje się taką pracę!

👁 Kuzi pragnie raźno maszerować przez życie, omijając pojawiające się przeszkody. Biała laska przeznaczona dla osób niewidomych i niedowidzących w jakimś stopniu jej w tym pomaga. Istnieje jednak wyjątkowa technologia, która w nieporównywalny sposób ułatwiłaby Kasi codzienne funkcjonowanie.

👁 Urządzenie OrCam MyEye bazuje na sztucznej inteligencji, a jego możliwości przyprawiają o zawrót głowy! Odczytywanie tekstów, rozpoznawanie twarzy, kolorów, identyfikacja produktów i nominałów banknotów… Niedostępny dla Kasi wizualny aspekt rzeczywistości byłby jej przekazywany dźwiękowo, dając mojej siostrze szansę na powrót do samodzielności i pełnej aktywności.

Nasza Kuzi marzy o takim „trzecim oku”, jednak koszt sprzętu w Polsce jest dla nas przytłaczający - wynosi bowiem 25 tysięcy złotych… Za pomocą tej zbiórki pragniemy zgromadzić chociaż część potrzebnej kwoty.

Będziemy ogromnie, ogromnie wdzięczni, jeśli do nas dołączycie i wesprzecie Katarzynę! 🤗

2566 PLN 19% 13000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Moje własne "M"

dla: Michał Gruszczyński
kategoria: Marzenie

Cześć! 🖐

Mam na imię Michał, lubię podróżować i oglądać filmy na YouTube. Co jeszcze...? Jestem 30-letnim "empedziakiem" ze znacznym upośledzeniem umysłowym. Urodziłem się z mózgowym porażeniem dziecięcym. Gdy przyszedłem na świat, nie mówiłem - i tak już zostało. Z bliskimi i przyjaciółmi komunikuję się za pomocą piktogramów oraz specjalnej aplikacji mobilnej.

Jestem już dorosły, a mimo to wymagam ciągłej opieki. Czuwają nade mną rodzice. Odwdzięczam się, jak mogę - będąc otwartą i pogodną osobą. Biorę też czynny udział w warsztatach terapii zajęciowej, gdzie uczę się samodzielnie funkcjonować. Prawda jest jednak okrutna: nigdy nie będę w stanie żyć zupełnie sam.

Chciałbym, mimo wszystko, zbliżyć się do tego najbardziej, jak to tylko możliwe. Mama i tata pomyśleli więc o mieszkaniu wspomaganym, w którym mógłbym zamieszkać z wykwalifikowanym opiekunem. Znaleźliśmy już nawet lokum. Nie jest duże - to pokój z kuchnią i łazienką. Na moje potrzeby wystarczy 😉 Wprowadziłbym się już teraz, ale mieszkanie wymaga wykończenia i urządzenia.

I tu będę potrzebował Waszej pomocy. Dzięki przekazanym przez Was funduszom moglibyśmy pomalować ściany, zagospodarować łazienkę, kupić sprzęt RTV i AGD.

Będę Wam bardzo wdzięczny za każdą wpłatę oraz udostępnienie informacji o mojej zbiórce.

Trzymajcie się! ❤

440 PLN 2% 20000 PLN
do końca: 9 dni

Pomóż mi urosnąć

dla: Kasjan Kuczyński
kategoria: Leczenie

Poznajcie Kasjana.


Kasjan to radosny, ciekawy świata i energiczny 4-latek. Jest bardzo otwarty, uwielbia otaczać się ludźmi. Ma słabość do ciasteczek 🍪😋 i marzy o własnym rowerku.


Jego marzenia muszą jednak poczekać, ponieważ nie jest w stanie dosięgnąć kierownicy i pedałów. Kasjan od urodzenia choruje na achondroplazję, co potwierdziły badania genetyczne. Jest to schorzenie, które zaburza rozwój niektórych kości i objawia się tak zwaną karłowatością. Chłopiec, mimo szczerych chęci, nie nadąża za rówieśnikami, bardzo szybko się męczy, nie potrafi skakać, nie może sam się ubrać. Nie ma mowy, by niepostrzeżenie ściągnął ze stołu ciasteczko (co od czasu do czasu próbuje robić, licząc, że mama nie zauważy 😉).

Lekarze mówią, że Kasjan nie urośnie na więcej niż 140 cm. Ciężko pogodzić się z taką diagnozą. Istnieje zabieg, który mógłby „podarować” Kasjankowi dodatkowe 20 cm: to wydłużanie kości za pomocą gwoździ śródszpikowych sterowanych elektromagnetycznie. Dwa takie gwoździe kosztują ponad 114 500 zł. Synkowi potrzebne są minimum cztery.


Wiem, że kwota jest ogromna, dlatego zdecydowałam się prowadzić zbiórkę etapową. Mam nadzieję, że w ten sposób łatwiej będzie zgromadzić fundusze na operację.

Będę wdzięczna, jeśli dołączycie do walki o centymetry dla Kasjanka. Już teraz serdecznie dziękuję za każdą wpłatę na tak ważny dla nas cel 🤗

Ola, mama Kasjana

9391 PLN 18% 50000 PLN
do końca: 25 dni

Leczenie boreliozy z koinfekcjami

dla: Iwona Warmińska
kategoria: Leczenie

Cześć, tu Iwona.

10 lat temu zostałam ugryziona przez kleszcza. Niby nic niezwykłego, części z Was pewnie się to przytrafiło. Niestety okazało się, że pajęczak, który wprowadził neurotoksyny do mojego organizmu był zakażony bakteriami boreliozy. Choroba przez długi czas była uśpiona. Zaczęła uaktywniać się 3 lata temu, czemu towarzyszyły potworne bóle głowy i mięśni, osłabienie stawów i coraz większe zmęczenie. Diagnozę ostatecznie postawiono w styczniu tego roku.

Lekarze odnajdują w moim organizmie kolejne bakterie, które zostały przeniesione przez kleszcza; w badaniach wychodzą koinfekcje i zmiany o charakterze neurologicznym. Borelioza atakuje również mój mózg, powodując różnego rodzaju problemy.

W leczeniu stosuję antybiotyko- i fitoterapię. Koszt odpowiednich lekarstw oraz ziół dochodzi do 2 tysięcy zł miesięcznie – walka z „przechodzoną" boreliozą nie jest prosta.

Bardzo chciałabym wrócić do normalnego życia bez bólu i ciągłego osłabienia, zatrzymać proces niszczenia mojego organizmu. Uwielbiam góry – marzę o wejściu na Giewont. Wierzę, że jeszcze to zrobię.

Będę wdzięczna za każdą wpłatę. Jeśli nie możesz finansowo wesprzeć mojego celu – przekaż informację o nim dalej.

Bardzo, bardzo dziękuję.

0 PLN 0% 5000 PLN
do końca: 10 dni

Wrócić do domu, wrócić do życia

dla: Urszula Działak
kategoria: Leczenie

Zatrzymaj się i poznaj moją historię.

Mam na imię Urszula. Od wielu lat zmagam się z bardzo uciążliwą, postępującą chorobą: zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa. Choroba ta wyeliminowała mnie z rynku pracy. Mimo to pozostałam osobą pogodną, towarzyską, lubianą przez przyjaciół i rodzinę.

Jeden dzień w grudniu 2018 roku zmienił moje życie. Wstałam jak co rano, by skorzystać z toalety. Wystarczył chwilowy zawrót głowy, utrata równowagi – upadłam tak nieszczęśliwie, że doszło do zmiażdżenia szóstego kręgu szyjnego oraz uszkodzenia rdzenia kręgowego.

Operacja trwała wiele godzin, w jej trakcie dwukrotnie mnie reanimowano. Po kilku tygodniach walki o moje życie lekarze stwierdzili porażenie czterokończynowe. Na szczęście nie doszło do niedotlenienia mózgu i nadal jestem osobą kontaktową. Doskonale zdaję sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znalazłam. Na razie jestem więźniem w swoim ciele. Przykuta do łóżka, będę potrzebowała wiele czasu, żeby odzyskać jakiś procent dawnej sprawności.

Są dni, gdy różne myśli kołaczą mi się w głowie. O niektórych wolę nie mówić moim bliskim, którzy od kilku miesięcy każdego dnia ofiarnie pomagają mi przy każdej czynności i starają się jak mogą, by podtrzymać mnie na duchu. Jednak, mimo ich wielkiego zaangażowania i ogromnego wsparcia, ciągle nachodzą mnie stany depresji i zwątpienia. Bo jak uniknąć depresji, kiedy w wieku 49 lat całkowicie traci się kontrolę nad własnym ciałem? Tak bardzo się boję, że jednak nie dam rady, że w końcu zabraknie mi motywacji do dalszej walki… Staram się pokochać moje bezwładne nogi, bezwładne stopy, bezwładne palce u nóg… Czasami nawet przemawiam do nich czule, bo mam nadzieję, że może drgną, poruszone siłą sugestii! Nie mogę jednak zaakceptować moich bezwładnych dłoni, szczególnie palców, które tak bardzo by mi się przydały! Marzę, żeby móc samodzielnie jeść, podrapać się po głowie, wziąć do ręki książkę i przewracać kartki…

Cztery miesiące intensywnej rehabilitacji nie dały oczekiwanych rezultatów. Wszyscy powtarzają: „Trzeba czasu, trzeba czekać, trzeba być cierpliwym…”. Nie stracić nadziei to niesamowicie trudne zadanie, kiedy każda próba samodzielnego siadania kończy się omdleniem. Nigdy nie sądziłam, że będę marzyła o tym, by jeździć wózkiem inwalidzkim!

Jestem jednak gotowa podjąć walkę o swoje zdrowie, a przede wszystkim pragnę być w domu z rodziną. Wciąż wierzę, że dzięki długotrwałej, intensywnej rehabilitacji mój stan się poprawi i odzyskam choć cząstkę tego, co miałam kiedyś.

W lutym tego roku zwróciliśmy się do Fundacji Avalon o pomoc w zbiórce pieniędzy na moje leczenie i rehabilitację. Dzięki wsparciu finansowemu wspaniałych ludzi dobrej woli udało się zgromadzić 7 tysięcy zł. Niewypowiedzianie się z tego cieszę!

Jednocześnie wciąż towarzyszy mi lęk, że nie podołamy finansowo wydatkom związanym z rehabilitacją i tym wynikającym z życia codziennego. Potrzebuję funduszy na opiekę pielęgniarską, fizjoterapię oraz środki do codziennej pielęgnacji.

Moim marzeniem jest powracać do zdrowia w domu, wśród bliskich. Już teraz z całego serca dziękuję tym, którzy poprzez wpłatę na mój cel będą mieli swój udział w jego spełnieniu.

1369 PLN 6% 20000 PLN
do końca: 9 dni

Kawałek ziemi pod własne niebo

dla: Anna Baranek-Jurkowska
kategoria: Marzenie

Cześć wszystkim! Z tej strony Ania 🙂

Pamiętacie popularne jakiś czas temu Ice Bucket Challenge? Wyzwanie to miało propagować wiedzę o stwardnieniu zanikowym bocznym, w zgrabnym skrócie: SLA. To nieuleczalna, postępująca choroba, która niszczy neurony ruchowe, prowadząc do zaniku kolejnych mięśni i, w konsekwencji, do śmierci. Z tą diagnozą żyję od paru lat.

Obecnie jestem osobą niezdolną do samodzielnej egzystencji, zależną od innych. Mam bardzo ograniczone możliwości ruchu, a w nocy oddycham przy pomocy respiratora.

W moim życiu nie brakuje jednak miłości i pięknych chwil. Kilka miesięcy przed otrzymaniem diagnozy urodziłam synka Jasia 😊💖 Moje pasje to malarstwo olejne na dużych formatach oraz gra na instrumentach - szczególnie na fortepianie i gitarze klasycznej. Uwielbiam pieśni religijne i kontakt z przyrodą. Kochałam chodzić po górach - czuć powiew wiatru i ciepło słońca, zwłaszcza w wyższych partiach wzniesień, obserwować niebo i kolory chmur. Wspaniałe jest poznawanie ciszy - zwłaszcza głęboką nocą - tak wiele można wtedy usłyszeć...

Ponieważ nie mogę już malować oraz grać, swoje refleksje i wrażenia przekazuję w wierszach. Wydałam dwa tomiki poezji.

Bycie mamą daje mi niewysłowioną radość. Choroba sprawia, że ta wielka radość jest jednak zabarwiona bólem. Boli mnie, że nie mogę mocno przytulić synka, zająć się nim i pomóc mu, gdy nie potrafi czegoś zrobić.

Ze względu na moje SLA wciąż mieszkam z rodzicami. Mając ponad 40 lat, marzę o czymś tak oczywistym dla wielu osób dużo młodszych ode mnie: własnej przestrzeni, gdzie mogłabym być gospodynią. Wspólne mieszkanie potrafi być uciążliwe dla obu stron - szczególnie, gdy jeden z członków rodziny ciężko choruje.

Razem z mężem pragniemy być "na swoim", mimo mojego poważnego stanu. Zbieramy fundusze na budowę własnego domu lub domku chociażby. To wielkie wyzwanie pod każdym względem i potrzebujemy pomocy. Pomyśleliśmy, że zaczniemy od początku, czyli od miejsca, gdzie mogłaby stanąć nasza przystań. Naszym celem, który przyświeca również tej zbiórce, jest więc zakup działki.

Będziemy głęboko wdzięczni, jeśli wesprzecie nas wpłatami (Każda jest dla nas na wagę złota!) i, jeśli czujecie, że możecie - krótką modlitwą w intencji odzyskania przeze mnie zdrowia.

Z góry dziękujemy za wszelką pomoc.

Pozdrawiam serdecznie 🤗

 

2656 PLN 26% 10000 PLN
do końca: 9 dni

Moje pierwsze samodzielne kroki

dla: Ernest Ismayilova
kategoria: Leczenie

Puk, puk…

Mam na imię Ernest. Urodziłem się trochę za wcześnie, w dodatku z wadą krtani, do której szybko doszły przewlekła choroba płuc i obustronny wylew dokomorowy III stopnia. Mama mówi, że mam też spastyczne porażenie czterokończynowe.

Chyba jeszcze nie do końca zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, bo na co dzień jestem pogodnym, spokojnym i radosnym chłopcem. Każdego dnia staram się uczyć czegoś nowego, ale czasem jest to bardzo trudne.

Teraz próbuję stawiać swoje pierwsze kroki. Będzie mi łatwiej, jeśli poćwiczę ze specjalistami. Wpłacając na moją rehabilitację, podajecie mi rękę, na której mogę się oprzeć przy nauce chodzenia i umożliwiacie prawidłowy rozwój.

Wspólnie z rodzicami marzę o tym, by być sprawnym na tyle, na ile to możliwe i móc cieszyć się byciem dzieckiem.

Przesyłam Wam dużo uśmiechów i dziękuję za każde wsparcie.

3270 PLN 77% 4200 PLN
do końca: 8 dni

Rządzić w europejskiej bocci

dla: Konrad Lipowski
kategoria: Marzenie

Sportowiec z MPD? To ja!

Mam na imię Konrad. Dużo się śmieję, wiernie kibicuję Legii Warszawa i od 12 lat trenuję paraolimpijską dyscyplinę sportową o nazwie boccia. Choruję na mózgowe porażenie dziecięce, przez co jest mi w życiu trochę trudniej, ale staram się, by nie ograniczało mnie to w realizacji planów i marzeń.

Moje marzenia są związane ze sportem, który uprawiam. Mam na swoim koncie już spore sukcesy, ale nie odpuszczam, bo wierzę, ze największy wciąż przede mną, a mam poważne ambicje 🏆😁

Dostałem wyjatkową szansę zagrania w International Boccia Event Poznań 2019. Jest to dla mnie ogromna szansa rozwoju w tej dyscyplinie, bo w zawodach wezmą udział zawodnicy z ośmiu krajów Europy.

Bardzo zależy mi na uczestniczeniu w tej imprezie. Potrzebuję Waszego wsparcia, by zebrać pieniądze na zwrot kosztów wpisowego.

Za każdą wpłatę i pomoc w spełnieniu mojego marzenia serdecznie dziękuję! 

115 PLN 8% 1400 PLN
do końca: 3 dni

Sokoli wzrok

dla: Zuzanna Bogubowicz
kategoria: Leczenie

Cześć!

Mam na imię Zuza. Moje największe pasje to kino oraz literatura – filmy i książki towarzyszą mi od dzieciństwa.

Z powodu poważnego urazu wielonarządowego poruszam się na wózku inwalidzkim. Od marca 2016 roku jest to wózek aktywny. Jestem młodą osobą, jeszcze przed „trójką z przodu”, ale każdego dnia muszę zmagać się z wieloma problemami zdrowotnymi. Jednym z nich jest duża, szybko pogłębiająca się wada wzroku.

Od dawna myślę o korekcji laserowej, lecz obecnie nie jest to dla mnie osiągalne finansowo. Jako osoba z niepełnosprawnością, muszę, oprócz ceny badań kwalifikacyjnych i ceny samego zabiegu, brać pod uwagę dodatkowe koszty.

Cel, który założyłam łączy w sobie marzenie i leczenie. Chodzi tutaj nie tylko o wygodę, fizyczny i psychiczny komfort oraz skuteczne rozwiązanie problemu i wyeliminowanie regularnie ponoszonych kosztów. Kieruje mną także obawa o dalsze pogorszenie widzenia.

Będę bardzo wdzięczna, jeśli zdecydujesz się mnie wesprzeć!

 

Chcesz poznać mnie lepiej? Zapraszam na: https://www.facebook.com/zuza.bogubowicz

0 PLN 0% 7000 PLN
do końca: 3 dni

Samodzielny w terenie

dla: Marcin Pudełko
kategoria: Marzenie

Dzień dobry wszystkim Helpującym!

Mam na imię Marcin i jestem pozytywnie nastawionym do życia 37-latkiem, od lat szczęśliwie żonatym z Edytą. Jedną z najważniejszych wartości jest dla nas nasza wiara – źródło miłości i siły, które staramy się przekazywać innym.

Wskutek dziecięcego porażenia mózgowego jestem osobą niepełnosprawną i poruszam się na wózku inwalidzkim. Dzięki wsparciu najbliższych nie było to przeszkodą w zdobyciu przeze mnie wykształcenia wyższego na kierunku socjologia i praca socjalna. Pasjonuję się informatyką, literaturą oraz kinem science fiction i fantasy. Uwielbiam serię „Star-Trek” i „Gwiezdne Wojny”.

Założyłem zbiórkę, ponieważ marzę o poprawieniu jakości wózka, z którego korzystam. Dzięki zeszłorocznym darowiznom i wpłatom z 1%, za które serdecznie wszystkim dziękuję, udało mi się kupić dodatkowe oprzyrządowanie do mojego wehikułu. Na dołączonych filmikach możecie zobaczyć moje pierwsze jazdy po mieście i jazdy terenowe.

Teraz przyszedł czas na koła – wzmocniony model do jazdy terenowej ułatwiłby mi stabilne pokonywanie krawężników i innych barier architektonicznych oraz usprawnił przemieszczanie się na zewnątrz. Założona kwota zbiórki uwzględnia koszt kół, elementów montażowych oraz zabezpieczeń na ciągi.

Będę wdzięczny za Wasze wsparcie, a mój wózek – za nowe koła ;)

Z pozdrowieniami

Marcin

380 PLN 25% 1498 PLN
do końca: 2 dni

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x