Cele

Dodatkowa para oczu

dla: Maria Kościńska
kategoria: Leczenie

Witajcie, kochani!

Z tej strony Maria, wolontariuszka i podopieczna Fundacji Pomimo Wszystko oraz Fundacji Avalon.

Jestem osobą w znacznym stopniu niepełnosprawną: słabowidzącą i słabosłyszącą. W prawym uchu mam założony implant BAHA na przewodnictwo kostne, a w lewym – aparat słuchowy. Implant był jednym z moich marzeń. Jestem bardzo szczęśliwa, że udało się je zrealizować, dzięki czemu mogę cieszyć się światem dźwięków.

Kolejne wielkie marzenie związane jest ze wzrokiem. Silna krótkowzroczność, idąca w kilkanaście dioptrii w każdym oku, uniemożliwia mi normalne widzenie. Zawsze chętnie jeździłam rowerem, była to jedna z moich ulubionych aktywności. Od pewnego czasu nie mogę tego robić. Problemem jest nawet wyjście z domu po zmroku. 

Mimo tych trudności uczęszczam na warsztaty terapii zajęciowej w Grucie. Spełniam się tam i mam z tego dużo radości. Źródłem zadowolenia i satysfakcji jest dla mnie również mój wyremontowany dom 💕 Chciałabym móc jak najdłużej się nim cieszyć i swobodnie po nim przemieszczać.

Sprzętem, który niesamowicie ułatwiłby mi życie codzienne jest kamerka OrCam MyEye 2.0. Dzięki nowoczesnej technologii, ten niewielki sprzęt rozpoznaje ludzkie twarze, nominały banknotów i monet, skanuje i odczytuje ceny, składy produktów, rozkłady jazdy… To naprawdę wielka szansa dla osób słabowidzących. Szansa na niezależność i samodzielność, a także ogromna pomoc na co dzień.

Urządzenie jest niezwykłe, jednak technologia kosztuje. W tym przypadku 25 000 zł. Niestety, choć bardzo bym chciała, w pojedynkę nie mam szansy kupić tej kamerki.

Dlatego, jeśli możecie, wesprzyjcie mój cel, jakim jest nabycie OrCam MyEye.

Już dzisiaj dziękuję za każdą wpłaconą kwotę.

Ściskam Was wszystkich mocno! 💖😊

0 PLN 0% 25000 PLN
do końca: 3 miesiące

Kosmiczna rehabilitacja

dla: Klaudia Bartosik
kategoria: Leczenie

Cześć!

Mam na imię Klaudia i jestem 21-letnią studentką pedagogiki na Uniwersytecie Śląskim.

Jeszcze rok temu wiodłam beztroskie życie. Z uśmiechem na twarzy patrzyłam w przyszłość. Czułam, że świat dopiero otwiera przede mną swoje podwoje. Snułam plany i marzenia. Jasne, że zdarzały się problemy – kto z nas nie mierzy się z nimi na co dzień? Teraz wiem, że były to raczej błahostki.

W maju 2019 roku wykryto u mnie nowotwór złośliwy ośrodkowego układu nerwowego. Świat mi się zawalił. Mój stan pogarszał się z dnia na dzień.

Dzięki pomocy i zaangażowaniu innych udało się szybko zorganizować operację, jednak nie cały guz można było wyciąć. Doszło do porażenia nóg i zwieraczy. Znalazłam się na ringu, a stawką w walce było moje życie. Strach towarzyszył mi i mojej rodzinie codziennie przez kilka miesięcy. Wciąż przebywam w szpitalu.

Dzięki radioterapii udało się usunąć pozostałość guza. Nadal biorę chemię. Każdego dnia staram się odzyskać choć część dawnej sprawności. Jestem uparta, ale nie jest mi łatwo. Kilkugodzinna rehabilitacja każdego dnia to prawdziwy test charakteru. Ćwiczę wytrwale i widzę pewne efekty, ale nie wszystko działa: lewa noga wciąż jest niesprawna.

Na końcu ciemnego tunelu, w którym się znalazłam migocze jakaś iskierka, ciepłe światełko. W stronę takiego światełka można iść 😊 Jednak droga jest długa, a do pokonania jej nie wystarczą wytrwałość i motywacja. Prawda jest taka, że potrzebne są pieniądze.

Choć nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała prosić o pomoc finansową, dziś to robię.

Wierzę w ludzi i dobroć serca, we współczucie i empatię. Wierzę też w rozwój medycyny. Wiem, że istnieją nowoczesne metody leczenia, które są w stanie pomóc takim osobom jak ja.

Jedną z nich jest neurorehabilitacja z wykorzystaniem jedynego na świecie aktywnego egzoszkieletu HAL®. Terapia cybernetyczna brzmi jak science fiction, ale to dostępna rzeczywistość. Egzoszkielet, zaprojektowany według japońskiej technologii, wzmacnia impuls elektryczny wysyłany przez mózg do mięśni kończyn dolnych i stymuluje je. One z kolei wykonują ruch. To dla mnie ogromna szansa.

Ale sama nie dam rady. Taka terapia jest bardzo kosztowna. Najzwyczajniej w świecie nie stać nas na taki wydatek. Dlatego proszę Was, kochani, o wsparcie.

W walce o życie i zdrowie liczy się naprawdę każda złotówka.

Jeden dzień wywrócił wszystko do góry nogami. By to z powrotem poukładać, potrzebuję wielu tygodni. Nie porzucam jednak młodzieńczych marzeń – chcę żyć pełnią życia, tańczyć, zwiedzać świat, mieć męża i dzieci. Pragnę tego, czego pragnie większość osób zaczynających dorosłe życie. Dziś doceniam to o wiele bardziej. Drobne rzeczy stały się ważne.

Mam ogromną nadzieję na powrót do zdrowia i sprawności, na realizację swoich planów.

Będę niewypowiedzianie wdzięczna, jeśli wesprzesz mój cel, jakim jest 12-tygodniowa, specjalistyczna neurorehabilitacja.

0 PLN 0% 180000 PLN
do końca: 3 miesiące

Terapia komórkami macierzystymi w Bangkoku

dla: Artur Czarnecki
kategoria: Leczenie

Kiedyś byłem aktywnym nastolatkiem, który uwielbiał życie. Od kiedy pamiętam byłem związany ze sportem. Lubiłem angażować się w różne dyscypliny: koszykówkę, siatkówkę, kick boxing. Godzinami ćwiczyłem na siłowni. Ważne było też dla mnie moje życie towarzyskie.

W jednej chwili całe moje dotychczasowe życie legło w gruzach. Mając 18 lat uległem poważnemu wypadkowi komunikacyjnemu. Wypadek odwrócił całe moje dotychczasowe życie do góry nogami.

Diagnoza była niczym wyrok: złamanie kręgosłupa na odcinku piersiowym oraz uszkodzenie rdzenia kręgowego. Przeszedłem dwie operacje i od tamtego czasu nieustannie się rehabilituję. Niestety mam niedowład kończyn dolnych i poruszam się na wózku inwalidzkim. Mimo, że ćwiczę po kilka godzin dziennie, daje to powolne postępy, które i tak nie skutkują powrotem do pełnej sprawności.

Rozpocząłem studia informatyczne w Warszawie i mimo wielu dodatkowych obowiązków nie poddałem się. Moje życie od czasu wypadku to ciągła rehabilitacja. Naprawdę wierzę, że jeszcze wrócę do pełnej sprawności.

Teraz, mając 22 lata, pojawiła się w moim życiu nowa perspektywa: terapia komórkami macierzystymi w klinice w Bangkoku. Terapia urazu rdzenia kręgowego zawiera 8 pakietów komórek macierzystych, w których łącznie znajdować się będzie do 340 milionów komórek macierzystych. Terapia obejmuje całościowe leczenie pacjenta, toteż oprócz terapii komórek macierzystych pacjent ma zapewnioną rehabilitację i inne terapie wspomagające: terapie zajęciowe, fizjoterapię, terapię aqua, akupunkturę, tlenoterapie hiperbaryczne, przezczaszkowe stymulacje magnetyczne, czynniki wzrostu nerwów, tradycyjną chińską terapię pod kątem żywienia i medycyny (https://leczeniekomorkamimacierzystymi.com).

Ta terapia to dla mnie ogromna szansa. Szansa na powrót do sprawności.

Mam mnóstwo marzeń o tym co mógłbym robić po powrocie do zdrowia. Marzę o założeniu rodziny i normalnym życiu. Chciałbym spełniać się zawodowo i znowu uprawiać sport, tak jak przed wypadkiem. To wszystko może się spełnić jeśli poddam się leczeniu w Bangkoku. Niestety jest to bardzo kosztowna terapia dlatego proszę Państwa o pomoc w spełnieniu mojego największego marzenia. Kwota zbiórki pokryje koszt terapii oraz loty w obie strony.

Bez Was to się nie uda!

17331 PLN 11% 150000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Przywrócić Szymkowi utracone dzieciństwo

dla: Szymon Tarasiewicz-Aksamitowski
kategoria: Leczenie

Oto mój synek Szymon – wesoły chłopiec, któremu przyszło się zmierzyć z nierównym przeciwnikiem pod nazwą padaczka lekooporna. Choroba nawet na chwilę nie daje o sobie zapomnieć. Każdego dnia radosne dzieciństwo mojego dziewięcioletniego dziecka przerywają wyczerpujące ataki.

Kiedy Szymonek miał dwa lata, zdiagnozowano u niego autyzm wczesnodziecięcy, niedługo potem do listy problemów dołączyła padaczka. Nasze życie wywróciło się wówczas do góry nogami, a ja zaczęłam szukać pomocy u wielu specjalistów.

W 2017 okazało się, że przyczyną dolegliwości Szymonka jest guz mózgu. Niestety, usunięcie go nie spowodowało, że ataki ustąpiły. Nasze dni wypełniały omdlenia i drgawkowe napady, którym musieliśmy podporządkować całe nasze życie. Leczenie nie przynosiło efektów, a jakiekolwiek zmiany powodowały, że ataki były coraz gorsze. W tym czasie Szymonkowi pomogła suplementacja olejkiem z konopi. Dzięki niemu ataki zmalały, nie poprawiło się jednak samopoczucie Szymonka. Nie mógł żyć aktywnie i bawić się beztrosko jak inne dzieci. Czuł się ospały i zmęczony, ciągle brakowało mu sił. Lato – czas normalnie przewidziany na dziecięcą regenarcję ­– dla Szymonka było najgorsze. Każdy zbyt długi pobyt na słońcu kończył się stanem padaczkowym.

Dopiero kilka miesięcy temu mój synek rozpoczął terapię mitochondrialną, a ta w połączeniu z olejkiem dała świetny efekt! Przywróciła Szymkowi utracone dzieciństwo. Zaczął biegać i się bawić! Widziałam, jak zaczyna coraz więcej rozumieć i nabierać chęci, by robić różne rzeczy. Po raz pierwszy mogliśmy ze spokojem odwiedzić wspólnie rozmaite sale zabaw. Na podwórku synek spędzał po 2 godziny dziennie, nawet latem! Ataki i omdlenia ustąpiły. Trwało to sześć miesięcy. Sześć najlepszych miesięcy w naszym życiu 😃❤

Niestety, w grudniu Szymonek miał zabieg leczenia zębów pod narkozą i od tamtej pory wszystko zaczęło się od nowa. Ataki wróciły jak boomerang z podwójną siłą! Jego pierwsze omdlenie skończyło się na SOR-ze, ponieważ podczas upadku rozciął brodę i wargę. Potem kolejne omdlenia i nagły atak padaczki, znów kilka dni w szpitalu. Załamałam się… Musiałam na nowo nauczyć się żyć z omdleniami i atakami syna. Ponownie stałam się jego cieniem.

Nie mogę patrzeć, jak mój synek z energicznego chłopca znów zmienia się w bezsilne dziecko, a po większym wysiłku nie może ustać na nogach. Mieszkam z nim zupełnie sama, więc nawet codzienne czynności, takie jak ugotowanie obiadu, chwilami sprawiają mi trudności. Staram się na różne sposoby radzić z tym wszystkim. Na szczęście w obowiązkach domowych mogę liczyć na wsparcie rodziców.

Widzę, jak moje dziecko cierpi i płacze ze strachu, ale jak mogę mu pomóc? Często w takich sytuacjach czuję bezradność, a przecież wiem, że nie mogę się poddać. Nie ja! Ten mały człowiek mnie potrzebuje.

Teraz z Waszą pomocą muszę wszystko, puzel po puzelku, poskładać. Potrzebuję znaleźć przyczynę jego obecnego stanu. Nie możemy zawieść Szymonka!

Udało się raz i wiem, że teraz też mi się uda. Proszę Was o pomoc, bo wiem, że bez Was nie dam rady. Zebrana kwota umożliwiłaby przeprowadzenie specjalistycznych badań diagnostycznych (1720 zł) oraz opłacenie leczenia i koniecznej suplementacji. Miesięczny koszt terapii mitochondrialnej to 500 zł. Trzy tysiące złotych zapewniłyby Szymkowi pół roku normalniejszego, spokojniejszego i bardziej radosnego dzieciństwa.

Z góry dziękuję za udostępnienia i wszelkie wpłaty. Nawet najmniejsza kwota to dla mnie wiele... Pamiętajmy: dobro wraca ❤ Niech wróci i do Was ze zdwojoną mocą.

Irena – mama Szymonka

100 PLN 2% 5000 PLN
do końca: 23 dni

Natalka i gigantyczny, pluszowy miś

dla: Natalia Kochanowska
kategoria: Marzenie

Natalka jest córką Marzeny, naszej koleżanki ze studiów.

To urocza i pełna charakteru dziewczynka, bardzo pogodna mimo wielu wyzwań, z którymi zmaga się od urodzenia.

Natalia przyszła na świat z zespołem Downa i wadą serca. Miała zaledwie miesiąc, gdy była operowana po raz pierwszy. Teraz czeka na drugą operację. Dziewczynka ma tylko 15 miesięcy, a przeszła już tak wiele. Potrzebuje stałej rehabilitacji i terapii zajęciowej.

Bardzo poruszyła nas wiadomość, że córka naszej koleżanki miała tak trudny start i wciąż walczy z problemami. Wielu znajomych Marzeny z różnych powodów nie jest w stanie przekazać Natalce 1% podatku, chcieliby jednak mieć możliwość wsparcia swojej koleżanki i jej maleństwa. Jak zawsze skromna Marzena poprosiła tylko o ten 1%, cały czas podkreśla też, że na razie radzi sobie z kosztami leczenia i rehabilitacji. Niemniej część z nasz czuje, że chciałaby coś jej dać.

Tą zbiórką chcemy przekazać Marzenie wiadomość, że nie jest sama, a Natalce odrobinę osłodzić dzieciństwo.

Do wielkiego pluszaka będą mogły przytulić się obydwie 😉🧸

Cokolwiek miłego mama Natalii uzna za odpowiednie dla swojego maleństwa, będzie dla nas OK.

Pomysł wyjściowy to gigantyczny miś – do tej przytulanki dorzuć się już dziś!

300 PLN 60% 500 PLN
do końca: 3 miesiące

Walka o życie - immunoterapia w Niemczech

dla: Artur Barcikowski
kategoria: Leczenie

Artur - mąż Ani i tata 3-letniego Kacperka.

Ci z Was, którzy często zaglądają na stronę helpuj.pl z pewnością go kojarzą. Artur od dłuższego czasu zbiera fundusze na kosztowną, zagraniczną terapię nowotworu złośliwego. Jeśli jeszcze nie poznaliście jego historii, zatrzymajcie się na chwilę i przeczytajcie opowieść Ani, żony Artura.

Kiedy nasz synek miał 11 miesięcy, u Artura zdiagnozowano guza mózgu – glejaka wielopostaciowego o najwyższym stopniu złośliwości (IV). Gdy po operacji usłyszeliśmy wyrok: pół roku do dwóch lat życia, to całkowicie wywróciło nasz świat do góry nogami. Minęły już ponad dwa lata od diagnozy. Mamy za sobą operację usunięcia guza, standardowe leczenie, czyli radio- i chemioterapię, operację wznowy po ponad półtora roku i zabieg Gamma Knife.

Obecnie Artur przechodzi kolejną chemioterapię. W Polsce możemy liczyć tylko na naświetlanie i chemię, które pustoszą organizm, chociaż i te metody powoli się wyczerpują. Lekarze każą jedynie czekać i obserwować… Nie zamierzamy!

Zbieramy fundusze na dalsze leczenie za granicą. Leczenie, które może przedłużyć życie mojego męża o wiele lat. Immunoterapia to nowoczesna metoda leczenia nowotworów, której potencjał jest imponujący do tego stopnia, że określa się ją jako nowy oręż do walki z rakiem.

Terapia glejaka, z którym walczy Artur, nie jest w Polsce refundowana. Koszt immunoterapii w Niemczech jest bardzo, bardzo wysoki. To kwoty poza naszym zasięgiem.

Dzięki niewyobrażalnej mobilizacji udało nam się opłacić pierwszą fazę leczenia w klinice w Kolonii. Kosztowała około 300 000 zł. Teraz rozpoczęliśmy kolejny cykl immunoterapii i czekamy na zakończenie chemii, żeby Artur mógł przyjąć właściwe szczepionki z modyfikowanych komórek dendrytycznych. Cały obecny cykl leczenia to kolejne 300 000 zł.

Prosimy, walczcie z nami dalej. Pomóżcie Arturowi wygrać tę nierówną walkę, byśmy mogli patrzeć, jak rośnie nasz synek i cieszyć się każdą chwilą spędzoną razem.

Dziękujemy z całego serca za wszelką pomoc

Ania z rodziną

200 PLN 1% 20000 PLN
do końca: 3 miesiące

Cel numer 1: opanować cukrzycę

dla: Marta Grynkiewicz
kategoria: Leczenie

Na imię mi Marta.

Mam 25 lat. Ostatnie 2 spędziłam w pułapce śmiertelnej choroby: anoreksji. Wciąż w niej tkwię.

Towarzyszą mi cukrzyca typu 1 (od 5 roku życia), padaczka lekoodporna i niedoczynność tarczycy.

Anoreksja ma destrukcyjny wpływ na moją pamięć. Przy cukrzycy insulinozależnej może to być bardzo niebezpieczne, bo zapominam o mierzeniu cukru i podawaniu insuliny. Na razie we wszystkim pilnuje mnie mama. Przypomina o robieniu pomiarów, kilka razy dziennie (a jeśli trzeba, to nawet w nocy) wstrzykuje insulinę. Jednak mama nie będzie przy mnie zawsze. Już teraz przy zmianowym trybie pracy, ma ograniczone możliwości „zarządzania” moją cukrzycą.

Właśnie z tą chorobą wiąże się jedno z moich najtrudniejszych wspomnień.

Po raz pierwszy zasłabłam na lekcji z powodu niedocukrzenia. Gdy odzyskałam przytomność, zobaczyłam nad sobą tłum uczniów i pielęgniarkę, która powiedziała: „Odejdźcie, dzieci, bo się zarazicie”. To zdanie mam w głowie do dziś.

W 3 klasie technikum po raz pierwszy trafiłam do szpitala psychiatrycznego z powodu depresji. Leki, które przyjmowałam w trakcie kilkuletniej farmakoterapii, spowodowały, że przytyłam ponad 20 kilogramów. Nie znosiłam siebie. Widoczna nadwaga i choroba prowokowały drwiny i szykany. Do tego dochodziły problemy osobiste.

Nie chciałam tak dłużej. Postanowiłam sobie, że schudnę. Na początku tylko kilka kilogramów. Ale zaczęło mi się to podobać. Ograniczyłam jedzenie i ćwiczyłam coraz więcej… Kiedyś kochałam biegać i tańczyć, ale z czasem miałam coraz mniej siły i przestałam. Ostatnio w stanie zagrożenia życia trafiłam do szpitala. W stosunku do swojego wzrostu ważę zdecydowanie za mało.

Pragnę mieć cukrzycę pod kontrolą, aby zacząć skutecznie walczyć z anoreksją. Gdy opanuję pierwszą chorobę, chciałabym pojechać na turnus terapeutyczny dla osób z zaburzeniami odżywiania.

By tak się stało, potrzebuję pompy insulinowej z systemem całodobowego monitorowania glikemii.

Kiedy już będę zdrowa, pragnę wydać książkę o mojej walce z anoreksją oraz pójść na studia z psychodietetyki, a potem otworzyć własny gabinet i pomagać ludziom.

Proszę Was o wsparcie.

Obecnie utrzymuję się z renty i zasiłku pielęgnacyjnego. Łącznie jest to nieco ponad 1100 zł. 400 zł wynoszą miesięczne wydatki na lekarstwa, insulinę i nutridrinki, które pomagają mi odbudować wyniszczony organizm.

Będę wdzięczna za pomoc finansową oraz udostępnianie mojej zbiórki.

5 PLN 0% 17000 PLN
do końca: 18 dni

Turnus rehabilitacyjny dla pasjonata kolei

dla: Andrzej Olejnik
kategoria: Leczenie

Mam na imię Andrzej. Jestem miłośnikiem kolei (mam to po tacie) i Honorowym Dawcą Krwi.

Każdego dnia od 36 lat towarzyszą mi świszczący oddech, duszności i kaszel. Ich przyczyną jest astma oskrzelowa, na którą choruję od urodzenia. Każdy większy wysiłek sprawia, że od razu się męczę. Astma oraz schorzenia współistniejące, m.in. zaburzenia wzroku i mikrozaburzenia centralnego układu nerwowego przekładają się na niepełnosprawność w stopniu znacznym.

Choroba odebrała mi możliwość pracy, przez nią jestem bardzo ograniczony. Ciągle muszę się oszczędzać. Na stałe przyjmuję leki, lekarze rekomendują też korzystanie z turnusów. Efekty leczenia wzmacniają zwłaszcza nadmorski klimat i powietrze bogate w jod.

W ramach turnusów zawsze korzystam z zabiegów i – w miarę możliwości – biorę udział w wycieczkach organizowanych przez ośrodek.

Za pomocą zbiórki chciałbym zebrać fundusze na opłacenie turnusu wraz z pobytem opiekuna oraz przejazdy w obie strony dla dwóch osób.

Będę wdzięczny za Wasze wsparcie dla mojego celu 😊

0 PLN 0% 4000 PLN
do końca: 3 miesiące

Schody do nieba

dla: Anita Banasiak
kategoria: Marzenie

Anita ma 13 lat i dwoje rodzeństwa: starszego brata i młodszą siostrę.

W listopadzie ubiegłego roku zdiagnozowano u niej rzadki, złośliwy nowotwór jajnika w III stadium zaawansowania. Dużych rozmiarów guz został usunięty na początku lutego tego roku.

Diagnoza zwaliła z nóg całą rodzinę. Leczenie włączono jeszcze w listopadzie. Obecnie Anita jest po 3 cyklach chemioterapii. Czekają ją kolejne.

Do niedawna córka działała jako wolontariuszka w szkole. Zawsze była gotowa do bezinteresownej pomocy. Teraz sama potrzebuje wsparcia.

Z uwagi na częste przyjmowanie chemii jej organizm jest bardzo słaby, co zwiększa ryzyko różnego rodzaju infekcji. Zalecane są częste izolacje – nawet od domowników. Poza tym, wracając z chemioterapii, Anita potrzebuje nie tylko bezpiecznych warunków, ale także ciszy i spokoju. Do tej pory dzieliła pokój z rodzeństwem, które często choruje.

Chcielibyśmy wygospodarować dla Anity osobny pokój i dostosować go do jej potrzeb. Trudno nam odłożyć na to fundusze – przy trójce dzieci lista wydatków praktycznie się nie kończy.

Anita jest bardzo dojrzałą dziewczyną, zdaje sobie sprawę z ceny różnych rzeczy. Dlatego nie wymaga luksusów – potrzebuje jedynie podstawowych sprzętów i przedmiotów niezbędnych do codziennego funkcjonowania.

Za pieniądze ze zbiórki kupilibyśmy materiały i zrobili schody na poddasze, gdzie planujemy przygotować pokój dla córki.

Anita potrzebuje własnej przestrzeni – teraz tym bardziej. Z całego serca chcielibyśmy to marzenie spełnić.

Przyłączcie się do zbiórki – Wasze wpłaty to nasze narzędzie do realizacji ważnego celu.

Z góry serdecznie dziękujemy za każdą formę wsparcia!

630 PLN 12% 5000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Badania genetyczne - kluczyk do organizmu ...

dla: Karol Bieniek
kategoria: Leczenie

To Karolek – nasze wyczekane szczęście i jedyny skarb.

Komplikacje pojawiły się bardzo wcześnie. Synek nie rozwijał się jak jego rówieśnicy. Teraz ma prawie 4 latka i uczęszcza do przedszkola przy Stowarzyszeniu Osób Niepełnosprawnych w Wołowie. Jest pod stałą opieką pedagoga, logopedy, psychologa, rehabilitanta, alergologa, neurologa oraz genetyka. Często choruje.

Karolek długo był dzieckiem wyłącznie leżącym. Dzięki wspaniałym specjalistkom zaczął chodzić – miał wtedy 2,5 roku. Pojawiły się pierwsze słowa: „mama”, „tata”, „baba”. To była dla nas wielka radość.

Synek nie jest samodzielny, nie potrafi sam jeść, ale stara się komunikować z nami za pomocą drobnych gestów. Lubi bawić się samochodzikami, drewnianymi układankami i klockami. Uwielbia chodzić na spacery i spędzać czas na świeżym powietrzu, kocha zwierzaki 🌳🐹

Ciężko pracuje w czasie rehabilitacji i zajęć terapeutycznych, ale zawsze wraca do domu uśmiechnięty.

Diagnoza, jaką obecnie dysponujemy to niepełnosprawność sprzężona z autyzmem wczesnodziecięcym. Chcemy wykonać badania genetyczne, by ją poszerzyć i mieć więcej szczegółów. Pomoże nam to lepiej dostosować indywidualne zajęcia i terapię, by Karolek mógł jak najwięcej z nich korzystać. Da mu to szansę na rozwój i bardziej komfortowe funkcjonowanie na co dzień.

Zwracamy się do Was z prośbą o wsparcie zbiórki na badania genetyczne dla naszego synka. Liczy się każda złotówka.

Dziękujemy za pomoc w imieniu swoim i Karola ❤❤❤

140 PLN 2% 6000 PLN
do końca: 3 miesiące

By telefon nie był głuchy

dla: Kinga Denoch
kategoria: Marzenie

Mam na imię Kinga.

Choruję na ciężką postać zespołu Ehlersa-Danlosa (EDS). Jest to genetyczna choroba tkanki łącznej – nieuleczalna i postępująca. Objawia się nadmierną wiotkością stawów, wielonarządowymi dolegliwościami i znacznym ograniczeniem sprawności.

W moim przypadku „idzie” dość szybko. Schorzenie stawia przede mną coraz trudniejsze wyzwania, odbierając mi kolejne marzenia i plany. Najgorszy jest ból. Ból, ból i jeszcze raz ból – kręgosłupa, stawów, żuchwy, mięśni, ścięgien, a nawet skóry. Zupełnie nie potrafię poradzić sobie ze zmęczeniem organizmu, jest ogromne.

Gdy nie mogę odpoczywać co 2,5-3 godziny, zaczynam wymiotować, a ból się wzmaga. Jeżeli okoliczności zmuszają mnie do nieprzerwanej aktywności powyżej 6 godzin (np. w związku z wyjazdem do lekarza) i nie mogę się w tym czasie położyć, wszystkie przykre doznania stają się intensywniejsze, dostaję gorączki, a ból jest tak silny, że nie dają mu rady nawet opioidowe środki przeciwbólowe; często też wtedy mdleję.

Niestety, to nie wyczerpuje przeciwności, z jakimi konfrontuje mnie mój organizm. Z EDS współistnieją u mnie m.in. niedoczynność tarczycy i kory nadnerczy oraz wielopoziomowa dyskopatia. Dużo problemów sprawia mi układ pokarmowy. Dolegliwości z jego strony łagodzi specjalna dieta, wykluczająca wiele produktów.

Niekończąca się walka z bólem i wynikające z tego ograniczenia przyczyniły się do depresji. Leczę ją intensywnie od 17 lat. 

Kochani! Zbliżają się Walentynki i pomyślałam, że może w Waszych sercach znalazłoby się trochę miejsca na dobroczynność.

W grudniu planowałam spełnić swoje drobne marzenie: kupić nowy telefon i robota kuchennego, który ułatwiłby mi pracę w kuchni. W zasadzie zaczęłam się już za tymi sprzętami rozglądać.

Nieprzewidziane wydatki związane ze zdrowiem pozbawiły mnie jednak wszelkich zaskórniaków. Mówią, że nieszczęścia chodzą parami. W tym samym czasie, gdy żegnałam się z myślą o wyczekanych zakupach, moja archaiczna, ale ukochana Nokia zaczęła odmawiać współpracy. Nowy telefon stał się potrzebą, której nie mogłam dłużej ignorować.

Jako osobie chorej, sprawny telefon jest mi szczególnie potrzebny, chociażby do wezwania pomocy czy umówienia wizyty lekarskiej w innym mieście.

Gdyby Wasze datki okazały się hojne, zainwestowałabym w smartfon – miałabym wtedy trochę większe okno na świat – zwłaszcza gdy jestem „uwięziona” w szpitalu.

Ponieważ przestrzeń powoli zaczyna mi się kurczyć do bezpośrednich okolic mojego łóżka, Internet na urządzeniu mobilnym staje się jedyną opcją na bycie „w kontakcie” z otoczeniem.

Kłopoty zdrowotne i te związane z finansami mocno mnie przytłaczają.

Wiem, że bez Waszej pomocy sobie nie poradzę. Wyrazem tej świadomości, ale też mojej wiary w Waszą otwartość i dobre serca jest ta zbiórka.

Za każdą wpłaconą złotówkę, wsparcie, ciepłą myśl i udostępnienie mojej prośby – serdecznie dziękuję!

Jeśli chcecie bliżej mnie poznać, prowadzę blog: Hipermobilna. Ja kontra EDS (https://denochkinga.blogspot.com/) – zapraszam 😊

280 PLN 18% 1500 PLN
do końca: 25 dni

Masaże rehabilitacyjne dla młodej mamy

dla: Ewelina Wieczorek
kategoria: Leczenie

Cześć!

Nazywam się Ewelina. Mam 35 lat i jestem mamą dwójki dzieci oraz osobą niepełnosprawną po dwóch operacjach kręgosłupa.

Pierwszą przeszłam w 2000 roku z powodu skoliozy. Gdy w 2008 roku urodziłam syna, pojawiły się dolegliwości bólowe, które trapią mnie do dziś. Druga operacja polegała na usunięciu wcześniej założonych prętów.

Ból jednak wciąż się utrzymuje. Wiem, że wynika z usztywnienia, zespołu przeciążeniowego kręgosłupa i samej skoliozy.

Jedyną szansą na w miarę normalne funkcjonowanie jest regularna rehabilitacja, a zwłaszcza masaże, po których czuję się lepiej.

Zebrana kwota wystarczyłaby na opłacenie 6 miesięcy masaży (5 zabiegów w tygodniu).

Bardzo chciałabym być w pełni sprawną dla moich dzieci, nie odczuwać ciągłego bólu.

Dlatego zwracam się do Was z prośbą o wsparcie mojej zbiórki.

Z góry dziękuję za pomoc 😊

0 PLN 0% 6000 PLN
do końca: 3 miesiące

Rehabilitacja i leczenie dla złotej dziewc...

dla: Oriana Puda
kategoria: Leczenie

Cześć wszystkim!

Mam na imię Oriana – nietypowo, ale ładnie (jak złoto) 😉

W 2018 roku uległam poważnemu wypadkowi samochodowemu. W jego wyniku doszło do stłuczenia rdzenia kręgowego w odcinku piersiowym i lędźwiowym. Efektem tego jest niedowład czterokończynowy. Na co dzień zmagam się też z chorobami przewlekłymi: astmą, cukrzycą i wadą serca.

Bardzo chcę wrócić do pełni zdrowia, ale potrzebuję Waszej pomocy!

Systematyczna, specjalistyczna rehabilitacja neurologiczna jest kosztowna, jednak bez niej nic nie zdziałam. Poprawa nie nastąpi samoistnie.

Do tej pory wspierała mnie rodzina i przyjaciele, ale coraz trudniej nam dawać sobie radę z całą sytuacją, dlatego proszę Was o pomoc.

Miesięczny koszt rehabilitacji w wybranym przeze mnie ośrodku wynosi od 11 do 15 000 zł. Zalecana długość terapii to 3 miesiące…

Pieniądze ze zbiórki pozwoliłyby mi opłacić leczenie w ośrodku i dojazdy do specjalistów.

Bardzo proszę o Wasze wsparcie. Jednocześnie dziękuję za zrozumienie, wszelką życzliwość i otwarte serca.

Już teraz dziękuję też za każdą wpłatę.

585 PLN 1% 30000 PLN
do końca: 3 miesiące

Proteza dla motomaniaka

dla: Bartłomiej Gałązka
kategoria: Leczenie

Wszystko zaczęło się, gdy miałem 16 lat.

Początki wyglądały niewinnie. Grałem w piłkę, poczułem ból w stawie skokowym. Lekarze ortopedzi stwierdzili, że skręciłem kostkę. Na miesiąc wsadzili mi nogę w szynę.

Ból nie przechodził. Pojechałem do Centrum Zdrowia Matki Polki, gdzie zostałem dokładniej zbadany i poddany zabiegowi wyczyszczenia stawu. Nie pomogło.

Koniec końców trafiłem do szpitala onkologicznego w Warszawie. Po otrzymaniu wyników badań, lekarz prowadzący stwierdził krótko: „amputacja prawego podudzia i ostra chemia”. Okazało się, że mam guza na piszczeli.

Po operacji walczyłem z bólem różnego rodzaju. „Na prostą” pomogli mi wyjść kumple ze szkoły. Wróciłem do (prawie) normalnego życia. Mam świetną rodzinę. Pracuję. Poza pracą ważne są dla mnie moje zainteresowania, czyli motoryzacja i jazda na rowerze. Pozostaje bardzo aktywną osobą.

Samochodowe hobby często wiąże się ze spędzaniem wielu godzin w podróży, za kierownicą auta, by dojechać na miejsce zlotu czy wydarzenia środowiskowego. Jestem zaangażowany w życie polskiego klubu MazdaSpeed. Licząc od 2008 roku, wziąłem udział w kilkuset spotkaniach – zarówno lokalnych, jak i ogólnopolskich.

Kolarstwo z kolei to pasja dość wymagająca fizycznie, ale pozwalająca utrzymać względnie dobrą sprawność.

By móc realizować się zawodowo i prywatnie, żyć jak każdy z Was, potrzebuję lepszej protezy. Dobry sprzęt odciąży nie tylko mnie, ale również moją żonę, umożliwi mi też podejmowanie kolejnych aktywności i swobodną zabawę z ukochanym synkiem.

Proteza, z której obecnie korzystam pozwala na bardzo podstawowe czynności. Nowy model będzie bazował na zawieszeniu z regulowanym poziomem podciśnienia. Na ten moment to najskuteczniejszy sposób protezowania, dający wrażenie posiadania prawdziwej nogi. Dzięki tej protezie będę mógł spełniać swoje pasje, aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym i cieszyć się codziennością bez ciągłego myślenia o niepełnosprawności.

Zwracam się do Was z prośbą o wsparcie tej zbiórki. Pragnę normalnie funkcjonować wśród Was i pracować.

Koleżanki i koledzy, pomóżcie uzbierać na nogę! 😉

Z góry dzięki. Wielkie dzięki 😊

1995 PLN 2% 70000 PLN
do końca: 2 miesiące

Pani doktor w potrzebie leczenia

dla: Bogumiła Fiołek-Lubczyńska
kategoria: Leczenie

Poznajcie Bogusię.

To osoba niezwykle życzliwa, pełna ciepła, życiowej mądrości i pasji do wykonywanego zawodu. Spełnia się jako wykładowczyni akademicka (ma ogromną wiedzę!), jest również poetką.

My, czyli organizatorzy tej zbiórki, jesteśmy studentami Uniwersytetu Łódzkiego. Każdy z nas zawdzięcza coś doktor Fiołek-Lubczyńskiej. Postrzegamy ją jako osobę, którą trudno „przebić” pod względem czystości serca i otwartości umysłu - zwłaszcza, gdy w grę wchodzi pomoc drugiemu człowiekowi.

Choć pani doktor naucza od długiego czasu, wciąż sprawia jej to wielką radość – podobnie jak wieloletni wolontariat w polskich organizacjach charytatywnych.

Bogusia od dziecka choruje. Zmaga się m.in. z cukrzycą insulinozależną, astmą, która od trzech lat pozostaje w stadium nasilenia z powodu osłabienia organizmu, niezróżnicowaną chorobą tkanki łącznej oraz zakrzepicą żylną wymagającą leczenia chirurgicznego. Poważne problemy neurologiczne sprawiły, że słuch Bogusi jest w dużym stopniu upośledzony. Liczne schorzenia wiążą się z trudnym do opanowania bólem i wyczerpaniem fizycznym.

Specjalistyczne leczenie wymaga dużego nakładu środków finansowych. Bogusi – jako osobie żyjącej w pojedynkę – ciężko samodzielnie je zgromadzić.

Chcemy więc pomóc jej w zakupie leków na dwa lata oraz opłaceniu turnusu rehabilitacyjnego, który odbyłby się w tym roku.

Dzięki temu Bogusia pozostałaby aktywna zawodowo, co jest dla niej szczególnie ważne. Mogłaby jeszcze długo dzielić się z nami swoją wiedzą i serdecznością.

❤ Gorąco namawiamy do wsparcia zbiórki, a za każdą pomoc już teraz dziękujemy! ❤

600 PLN 2% 28000 PLN
do końca: 2 miesiące

Sprawne nóżki łobuziaka

dla: Jan Zieliński
kategoria: Leczenie

Słodziak na zdjęciu to Jaś.

Jaś ma 3 latka i autyzm.

Nie mówi, ale świetnie komunikuje się pozawerbalnie. Jest pogodny i pełen energii. Od 1,5 roku korzysta z terapii i – dzięki cudownym „ciociom” – robi ogromne postępy. Co tydzień ma zajęcia z pedagogiem, psychologiem i neurologopedą.

Jaś to pilny „uczeń”, na wszystkie zajęcia pędzi z uśmiechem na twarzy. Wciąż zaskakuje swoją wiedzą. Uwielbia książeczki, zna już cały alfabet. Jest z siebie dumny, gdy poprawnie wskaże wyraz na daną literkę – czeka wtedy na brawa 😊 Liczenie z kolei bardzo go uspokaja. W trudnych sytuacjach pokazuje na paluszkach liczby i przytula się.

Gdyby autyzm był jedynym problemem Janka, dalibyśmy sobie radę. Nauczyliśmy się go już. Jest jednak coś jeszcze.

W okolicach swoich 2. urodzin Jasiek zaczął dziwnie chodzić, potykać się. Ruszyliśmy w podróż po specjalistach. Część z nich łączyła wszystko z zaburzeniami wynikającymi z autyzmu, inni wysnuwali rozmaite, coraz dziwniejsze podejrzenia i diagnozy.

Potrzebowaliśmy roku, by ustalić, czemu mały potyka się o powietrze, dlaczego nie potrafi wejść po schodach, podskakiwać i wspinać się jak jego rówieśnicy. W główce Jasia odkryto zmiany, które powstały prawdopodobnie w pierwszych dniach jego życia. Prawdopodobnie…

Tak naprawdę nie do końca wiadomo, co to jest – zmiany są niecharakterystyczne. Czekają nas kolejne badania. Obecnie, poza standardową terapią logopedyczno-psychologiczną, Jaś potrzebuje rehabilitacji – bardzo dużo rehabilitacji. Dzięki niej ma szansę chociaż ruchowo dorównywać rówieśnikom.

Kwota, którą chcemy zebrać, pozwoli nam opłacić około 6 miesięcy rehabilitacji oraz dojazdy na nią.

Pomysły na to, jak sobie radzić, powoli nam się wyczerpują. Przekazując wpłatę na ten cel, potężnie nas wesprzesz.

Za każdą, nawet najmniejszą pomoc serdecznie dziękujemy.

mama i tata Jasia

5720 PLN 57% 10000 PLN
do końca: około miesiąca

Taka sytuacja: potrzebna rehabilitacja

dla: Radosław Ostrowski
kategoria: Leczenie

Hej wszystkim!

Mam na imię Radek, mieszkam w Sochocinie w powiecie płońskim. W tym roku skończę 31 lat. Moją pasją są komputery, lubię podróżować.

Jako 4-latek uczestniczyłem w poważnym wypadku samochodowym, w czasie którego doznałem urazu czaszkowo-mózgowego. „Pamiątką” po nim jest niedowład. Mój stan był bardzo ciężki, przez pół roku byłem w śpiączce. Przez 4 lata po wybudzeniu jeździłem na wózku inwalidzkim. Przeszedłem kilka operacji. Jestem niepełnosprawny w stopniu umiarkowanym, leczę się również na epilepsję.

By móc samodzielnie i w miarę sprawnie funkcjonować, potrzebuję stałej rehabilitacji. Systematycznie korzystam z fizjoterapii, na zajęciach zawsze daję z siebie wszystko.

Pieniądze ze zbiórki przeznaczyłbym właśnie na rehabilitację.

Będę wdzięczny za każdą wpłatę.

Pozdrawiam, trzymajcie się!

1 PLN 0% 2500 PLN
do końca: około miesiąca

Entuzjazm Daje Siłę - kontynuujemy walkę o...

dla: Kacper Kisielewski
kategoria: Leczenie

Kochani!

Zostajemy na „ringu” i dalej walczymy o sprawność Kacpra 🙂😎 Dzięki Waszym wpłatom i rodzinnym oszczędnościom mamy około 60% kwoty potrzebnej na zabieg i fizjoterapię – to mały, ale prawdziwy sukces ❤

W całym procesie najważniejsza będzie rehabilitacja – już od pierwszego dnia po operacji. To od rehabilitacji zależy ostateczne powodzenie zabiegu, powrót samodzielnego chodu, prawidłowej biomechaniki ruchu i pełnej sprawności. Kwota, którą chcemy zebrać, będzie przeznaczona właśnie na fizjoterapię.

Na czym będzie polegała rehabilitacja Kacpra i co składa się na docelową kwotę zbiórki?

Mamy listę 😉

➡ codzienne ćwiczenia na specjalnej szynie CPM

➡ spotkania z fizjoterapeutą min. 3 razy w tygodniu

➡ ćwiczenia izometryczne, trening siłowy pod okiem rehabilitanta

➡ terapia w wodzie - zajęcia na basenie

➡ zabiegi fizjoterapeutyczne

➡ kontrolne konsultacje lekarskie w Warszawie

zakup niezbędnego sprzętu ortopedyczno-rehabilitacyjnego.

Przy Zespole Ehlersa-Danlosa powrót do sprawności po zabiegu trwa do 1,5 roku. Próbujemy zgromadzić fundusze na ten czas.

Wierzymy, że Kacper będzie samodzielnie chodził. To naprawdę bolesna i żmudna praca, ale już raz ją wykonał. Teraz też da radę 💪

Dziękujemy za dotychczasową pomoc i gorąco prosimy o dalsze wspieranie celu Kacpra ❤

Linkujemy poprzednią zbiórkę: https://helpuj.pl/cele/635-entuzjazm-daje-sile-walka-o-sprawnosc

2934 PLN 27% 10800 PLN
do końca: około miesiąca

Być z rodziną w czasie leczenia onkologicz...

dla: Izabela Beus
kategoria: Leczenie

Kochani!

Mam na imię Iza. Kilka lat temu zachorowałam na bardzo rzadki nowotwór złośliwy: struniaka. Guz rozwinął się u podstawy czaszki, w okolicach stoku.

W Stanach Zjednoczonych struniak pojawia się u 1 na 1 000 000 osób.

W 2015 roku miałam pierwszą operację. Niedługo czeka mnie kolejna, ponieważ stwierdzono wznowę guza. Skomplikowany zabieg zostanie przeprowadzony w Warszawie. Później, jeśli wszystko się uda, będę miała terapię protonową w Krakowie.

Obecnie guz uciska lewy nerw odwodzący, utrudniając normalne widzenie. Zmagam się przy tym z silnymi bólami i zawrotami głowy.

Mam męża i 6-letnią córkę, z którą jestem mocno związana. Czeka nas długa rozłąka. Bardzo chciałabym mieć ich przy sobie podczas leczenia, chociaż na weekendy. Miasto, w którym mieszkam dzieli od Warszawy ponad 500 km, od Krakowa – ponad 800.

Konsultacje ze specjalistami, dojazdy i zakwaterowanie dużo mnie kosztują: jeden wyjazd z opiekunem (mężem) to wydatek ok. 1 000 zł.

Z pieniędzy zebranych w Helpuj chciałabym opłacić przejazdy na konsultacje i terapię, noclegi oraz wyżywienie dla mnie i mojej rodziny oraz wizyty lekarskie, które zazwyczaj odbywam prywatnie. Czas oczekiwania na wizytę z NFZ to kilka miesięcy – jako pacjentka onkologiczna nie mam go tyle.

Jeżeli możecie, proszę – pomóżcie i wesprzyjcie mój cel. Każda złotówka jest ważna.

Dziękuję!

22 PLN 0% 10000 PLN
do końca: około 9 godzin

Łatwiejsze życie z cukrzycą

dla: Vanessa Wiśniewska
kategoria: Leczenie

Cześć!

Nazywam się Vanessa, mam 7 lat.

Urodziłam się jako zdrowa dziewczynka. Kiedy miałam 6 lat, zachorowałam na cukrzycę typu 1, przy którym całe życie trzeba przyjmować insulinę. Chorobie towarzyszy kwasica ketonowa – groźne zaburzenie metaboliczne, które może być zagrożeniem dla życia.

Wymagam całodobowej opieki. Rodzice systematycznie mierzą mi stężenie cukru we krwi i wstrzykują insulinę przy każdym posiłku, a w razie potrzeby także w nocy.

Kocham zwierzęta, jazdę na rolkach i aktywny wypoczynek. Bardzo chciałabym funkcjonować jak moi zdrowi rówieśnicy. Proszę, pomóż mi spełnić to marzenie.

Pieniądze zgromadzone w ramach zbiórki przeznaczymy na zakup sprzętu dla diabetyków i elementów systemu ciągłego monitorowania glikemii (CGM). Te urządzenia znacznie poprawią jakość mojego codziennego życia.

Już teraz serdecznie dziękuję za wszystkie wpłaty 🤗

Vanessa z rodzicami

1360 PLN 136% 1000 PLN
do końca: około 9 godzin

Bezpieczne i ekologiczne ogrzewanie

dla: Karol Sztylc
kategoria: Marzenie

Drodzy Darczyńcy!

Postanowiłam utworzyć zbiórkę dla mojego kochanego męża, który – mimo młodego wieku – jest bardzo chorym człowiekiem.

Nowotwór złośliwy (rakowiak typowy oskrzela – usunięty chirurgicznie), wrodzona wada serca i padaczka oraz schorzenia współistniejące – dolegliwości jest wiele, ale Karol stara się żyć normalnie. Dba o dom i naszego niepełnosprawnego synka Oskara, który też jest Podopiecznym Fundacji Avalon.

Mieszkamy w starej kamienicy. Samodzielnie ogrzewamy mieszkanie węglem i drzewem. Mąż próbuje mnie odciążyć, codziennie przynosi opał i pali nim w naszym starym piecu. Piec intensywnie kopci, przez co Karol strasznie kaszle. Widzę, ile to wszystko sprawia mu trudności, a czeka go kolejna operacja serca: wymiana zastawki.

Starałam się podjąć pracę, żeby dorobić i poprawić naszą sytuację materialną, ale zdarzało się, że karetka zabierała męża do szpitala z powodu migotania przedsionków. Synek nie może zostawać bez opieki – również dla Karola będzie lepiej stale mieć kogoś w domu. Takie okoliczności bardzo ograniczają możliwość znalezienia pracy.

Serdecznie proszę o pomoc w zebraniu środków na zakup i montaż nowoczesnego, bardziej ekologicznego pieca grzewczego. Ewentualną nadwyżkę przeznaczylibyśmy na zakup opału.

Za każde wsparcie dziękujemy z całego serca.

692 PLN 8% 7800 PLN
do końca: około 2 miesiące

Marzenie melomana: wieża hi-fi

dla: Marcin Piórkowski
kategoria: Marzenie

Cześć!

Mam na imię Marcin i mam 32 lata.

Podczas operacji, którą miałem jako 10-latek, nastąpiło u mnie zatrzymanie krążenia i niedotlenienie mózgu. Konsekwencją tego jest niedowład czterokończynowy spastyczny. Zmagam się również ze ślepotą korową - nie rozpoznaję kształtów. Wymagam pomocy bliskich i pozostaję pod stałą opieką lekarzy oraz rehabilitantów.

Nie rezygnuję jednak z życia. Nieustannie dążę do sprawności i samodzielności. Mam swoje zainteresowania. Jestem melomanem i audiofilem. Słuchanie dobrej muzyki w wysokiej jakości sprawia mi ogromną przyjemność. Chciałbym zebrać na sprzęt, który umożliwi mi dostęp do tej formy rozrywki, na co dzień bardzo utrudniony.

To druga część zbiórki na wymarzoną wieżę hi-fi. Dzięki Waszemu wsparciu udało mi się uzbierać 7% potrzebnej kwoty - 130 zł. Dziękuję! Dalej będę próbował osiągnąć cel. Wierzę, że dzięki Waszej pomocy to się uda.

Z całego serca dziękuję każdej osobie, która zdecyduje się wesprzeć moją zbiórkę 🎧😎

2 PLN 0% 1800 PLN
do końca: około 2 miesiące

Specjalistyczny schodołaz dla wspaniałego ...

dla: Piotr Czubaszewski
kategoria: Leczenie

Poznajcie Piotra 😊

To kochający dziadek, mąż i tata. W kwietniu 2019 roku dowiedzieliśmy się, że choruje na stwardnienie zanikowe boczne (SLA).

Ciężko nam było pogodzić się z tą diagnozą, ale tato czuł się dość dobrze, więc staraliśmy się normalnie spędzać każdy dzień. Tata regularnie chodził na ryby (jest zapalonym wędkarzem), bawił się z małymi wnukami i cieszył każdą chwilą.

Jednak choroba postępuje błyskawicznie

U taty zanika mowa i obecnie komunikacja z nim jest niemal niemożliwa. Posłuszeństwa odmawiają również kolejne mięśnie. Tato potrzebuje pomocy przy wykonywaniu codziennych czynności, nie może samodzielnie ułożyć się na łóżku ani z niego wstać.

W minione Święta Bożego Narodzenia odbył swój debiutancki spacer na wózku inwalidzkim – pierwszy od dawna, długi spacer z rodziną.

Na ten moment tata jeszcze daje radę zejść z czyjąś pomocą z 2. piętra, ale nogi są coraz słabsze. Wiemy, że niedługo będzie mu potrzebny schodołaz. Bez niego tata nie wydostanie się z mieszkania, nie dotrze do lekarza i na zabiegi, nie wybierze się na spacer.

Codzienna rehabilitacja, masaże i leki przeciwbólowe nie przynoszą, niestety, spodziewanych efektów. SLA pozostaje chorobą nieuleczalną – można jedynie spowolnić jej postęp i łagodzić objawy.

Nie mamy wpływu na rozwój medycyny, ale możemy poprawić komfort życia taty. Prosimy Was o wsparcie tego celu.

Podzielcie się z naszym ukochanym Piotrem odrobiną dobra 💕

3417 PLN 16% 20650 PLN
do końca: 21 dni

Nowy rok, nowy dom - remont i dostosowanie...

dla: Katarzyna Barszczewska-Duda
kategoria: Marzenie

Na imię mi Katarzyna, w tym roku skończę 52 lata.

Od dzieciństwa choruję na MPD, co wiąże się m.in. z niedowładem nóg i niewyraźną mową. Poruszam się na wózku ręcznym oraz elektrycznym.

Mimo przeszkód związanych z chorobą pozostaję osobą otwartą i szybko nawiązuję kontakty. Ukończyłam dwuletnie studium ekonomiczne o profilu przetwarzania danych.

Mieszkam z mężem, który również jest osobą niepełnosprawną. Nasz dom mieści się w bloku z lat 60. Budynek nie jest w żadnym stopniu przystosowany do potrzeb i możliwości osób niepełnosprawnych. Niestety, nie da się w nim wprowadzić potrzebnych rozwiązań architektonicznych.

Za każdym razem, gdy chcę wyjść na spacer z moimi psami Iskierką i Hektorem, muszę prosić męża, by sprowadził mnie wózkiem po stopniach. Integracja z osobami pełnosprawnymi staje się więc jeszcze trudniejsza.

Mam problemy nie tylko z wydostaniem się z klatki. Również w mieszkaniu potrzebuję pomocy drugiej osoby – przede wszystkim w kuchni, WC i w łazience.

Marzę o remoncie i dostosowaniu naszego mieszkania do moich ograniczeń. Chciałabym czuć się w nim bezpiecznie, swobodnie i komfortowo. Chciałabym mieć odrobinę prywatności i miejsce, do którego miło będzie wracać.

Gorąco proszę o wsparcie mojego celu. Będę bardzo wdzięczna wszystkim, którzy w odruchu serca zasilą moją zbiórkę dowolną kwotą oraz opowiedzą o niej innym.

Pozdrawiam Was serdecznie i z góry dziękuję za pomoc.

0 PLN 0% 30000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Patchworkowa mama - zakup protez

dla: Sylwia Mehring
kategoria: Leczenie

Witam Was w tym nietypowym dla mnie miejscu.

Do niedawna wierzyłam (i twierdziłam), że ze wszystkim dam sobie radę sama. Życie postawiło przede mną wyzwanie, któremu jednak nie sprostam bez pomocy innych, choć ciężko mi o tę pomoc prosić.

W czerwcu 2018 roku obroniłam pracę magisterską i skończyłam studia. Wychowywałam rocznego wtedy synka, pracowałam, byłam żoną i matką. Jak większość z nas cierpiałam na brak czasu. Pewnego dnia zaczęłam się trochę gorzej czuć. Bolało mnie gardło, miałam objawy przeziębienia. Poszłam do lekarza, który poradził wziąć leki i zostać w domu. Tak zrobiłam.

Jednak moja choroba nie była zwykłym przeziębieniem. Ostatecznie – z rozpoznaniem wstrząsu septycznego – pojechałam na sygnale do szpitala. Zespół Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku walczył o moje życie, wprowadzając mnie w stan śpiączki farmakologicznej, w której pozostawałam prawie przez miesiąc. Mój organizm, choć młody i dotychczas sprawny, nie dawał sobie rady z bakterią Streptococcus pyogenes, która go zaatakowała. Pierwsza próba wybudzenia mnie ze śpiączki nie powiodła się. Nerki nie podjęły pracy, doszło do ich poważnego uszkodzenia.

Balansowałam na granicy życia i śmierci. Wygrałam dzięki personelowi UCK, miłości męża i synka oraz woli walki. Pojedynek, który stoczyłam, by zostać po stronie żywych, zostawił trwałe ślady w moim organizmie i moim ciele.

W wyniku niedokrwienia wywiązała się martwica. Konieczna była amputacja prawego przodostopia, lewej stopy oraz palców obydwu dłoni.

I wiecie co? Nie załamałam się!

Mam przekorny charakter i ogromną wolę walki z przeciwnościami. Zwykle nie patrzę wstecz, lecz do przodu. Krótko po wyjściu ze szpitala (leżałam w nim 45 dni) wyznaczyłam sobie cel szybkiego powrotu do normalności. Pielęgnacja ran, rehabilitacja w szpitalu, ćwiczenia w domu, nauka wszystkich najprostszych czynności od nowa – tak prezentowała się moja codzienność.

Ogromne wsparcie w tamtym czasie dawała mi rodzina i przyjaciele. To między innymi dla nich chciałabym jak najszybciej odzyskać dawną niezależność, przestać być ciężarem. Chcę znów być mamą na 100%. Myślałam, że będzie łatwiej, ale okazało się, że przede mną długa droga. Rany po amputacjach nie chciały się goić, ręce i nogi bolały. Lekarze kazali cierpliwie czekać.

Determinacja i dociekliwość zaprowadziły mnie do kolejnych specjalistów, którzy pomogli mi zakończyć ten trudny etap leczenia. Po ponad roku od pierwszej amputacji przeszłam kolejną, tym razem płatną. Po tym zabiegu moje nogi w końcu przestały być otwartymi ranami, zagoiły się, a ja mogłam ruszyć dalej drogą do niezależności.

Przede mną protezowanie. Po spotkaniu z producentem protez już wiem, co mogą dać mi współczesna medycyna i technika. Wiem, że dzięki nowoczesnym protezom będę mogła wrócić do mojego życia: pracować zawodowo, wychowywać syna, zajmować się domem – być samodzielną mamą, żoną i przyjaciółką. Protezy poprawią jakość mojego codziennego życia, motorykę, szybkość i sprawność. Będę nadążać za moim ruchliwym synkiem i bezpiecznie się poruszać.

Zawsze radziliśmy sobie finansowo, ale teraz pracuje tylko mój mąż. Koszt protez przewyższa nasze możliwości finansowe. Potrzebuję wsparcia, by stanąć pewnie na własnych nogach i znów ruszyć do przodu.

Wierzę, że wszystko przede mną – naprawdę. Jestem zadaniowcem, szukam rozwiązań. Nie pytam „Dlaczego ja?” albo „Dlaczego właśnie teraz?”. Chcę żyć normalnie, cieszyć się swoją rodziną i mieć codzienne, zwyczajne troski.

Proszę Was o pomoc – z całego serca. Ciebie, Ciebie i Ciebie.

Będę wdzięczna za każdą, najmniejszą nawet kwotę, która przybliży mnie do ambitnego celu, jaki sobie postawiłam. Dziękuję za każde udostępnienie zbiórki. Prawdopodobnie nie będzie nam dane się spotkać. Być może nie podziękuję Ci osobiście. Wiedz jednak, że zrobiłeś/zrobiłaś dla mnie coś niesamowitego i nigdy tego nie zapomnę.

Bo dobro to niezwykła rzecz – „jedyna, która się mnoży, gdy się ją dzieli”.

Dziękuję!

PS Zgłoszona kwota to minimalny koszt protez. Jestem w trakcie rehabilitacji i konsultacji, może więc okazać się, że finalnie pieniędzy do zebrania będzie znacznie więcej. Przygotuję wtedy aktualność do zbiórki, abyście wiedzieli, jaka jest sytuacja i co się zmieniło.

13980 PLN 23% 60000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Mieć szansę w wyścigu z Parkinsonem

dla: Elżbieta Wrzesińska
kategoria: Marzenie

Witajcie, mili Helpujący!

Na imię mi Elżbieta. Od 20 lat zmagam się ze zdiagnozowaną chorobą Parkinsona.

Zaczęło się od drżenia rąk i prawej nogi. Z początku leczono mnie na nerwicę. Nikt nie pomyślał, że mogą to być pierwsze objawy choroby Parkinsona – byłam na nią „za młoda”. Parkinsona potwierdziła pani neurolog około 15 lat po wystąpieniu pierwszych symptomów.

Wdrożono leczenie farmakologiczne. Przeszłam też dwie operacje: 5 lat temu lewostronną palidotomię mózgu, a 2 lata po niej – palidotomię prawostronną. Początki były dość obiecujące. Niestety, wszystko się posypało – od roku nie chodzę samodzielnie i nie mówię. Parkinson to podstępna i postępująca choroba. Wytrwale z nią walczę: próbuję chodzić, wywracam się, mąż pomaga mi wstać, a ja płaczę i próbuję ponownie. Samodzielne przejście do łazienki byłoby dla mnie prawdziwym wydarzeniem.

Moim marzeniem jest motorek z akumulatorem – taki jak na zdjęciu z magazynu. Mogłabym na nim pojechać do miasta i odwiedzić znajomych czy zrobić zakupy. W ten sposób odciążyłabym też swojego męża, który nigdy nie odmówił mi pomocy, ale nie zawsze ma możliwość, by gdzieś mnie zawieźć. 

Bardzo lubię spędzać czas z przyjaciółmi, czytać książki. Gdy byłam sprawniejsza, chętnie jeździłam na rowerze.

Proszę Was o pomoc w odzyskaniu samodzielności.

Głęboko wierzę, że są wśród Was osoby, które mogą stać się moimi Darczyńcami. Wierzę, że dzięki Waszemu wsparciu już na wiosnę wsiądę na swój wymarzony motorek i ruszę przed siebie.

Z góry bardzo Wam dziękuję.

470 PLN 3% 13400 PLN
do końca: około miesiąca

Specjalistyczna rehabilitacja z efektem WOW

dla: Łukasz Tomala
kategoria: Leczenie

Cześć 😃

Nazywam się Łukasz, mam 29 lat. Mieszkam pod Kutnem.

W lutym 2019 roku uległem wypadkowi komunikacyjnemu, w którym odniosłem poważne obrażenia. Tak naprawdę miałem masę szczęścia, że przeżyłem. Ktoś musiał nade mną czuwać. Podczas wypadku uszkodziłem rdzeń kręgowy, połamałem też kręgi i wyrostki kolczyste w odcinku piersiowym kręgosłupa. Wynikiem tego było uszkodzenie dróg ruchowych, co spowodowało z kolei niedowład obu kończyn dolnych, brak czucia od klatki piersiowej w dół, brak kontroli pęcherza moczowego i zwieraczy.

Nagle z osoby samodzielnej, niezależnej i aktywnej stałem się osobą niepełnosprawną, zależną od innych. Spędziłem w szpitalu sześć miesięcy. Nie odzyskałem jeszcze możliwości swobodnego poruszania się i muszę korzystać z wózka inwalidzkiego.

Od powrotu do domu rozpoczęła się walka o sprawność, o możliwość normalnego życia. Wizyty u specjalistów, leczenie farmakologiczne, badania, sprzęt medyczny, pobyty w ośrodkach rehabilitacyjnych… Koszty tej walki są ogromne i przekraczają możliwości mojej rodziny - nawet przy wsparciu z NFZ czy PCPR.

Rodzice pomagają mi jak tylko mogą. Moja Mama stała się moim osobistym opiekunem - poświęca mi swoje siły i czas. Tacie zawdzięczam wsparcie i przystosowanie domu do moich ograniczeń. Każdemu życzę takich Rodziców. Mam wspaniałą Dziewczynę, wspaniałych Dziadków, Ciocie, Wujków, Rodzeństwo i Przyjaciół, którzy są dla mnie ogromną podporą i motywacją.

Pomimo doświadczenia, które stało się moim udziałem, nie straciłem pogody ducha, optymizmu i wiary. Na mojej drodze pojawili się fantastyczni ludzie, od których otrzymałem pomoc. Były też osoby niekiedy bardziej dotknięte niepełnosprawnością, którym i ja miałem zaszczyt pomóc przez wspólne spędzenie czasu, rozmowę czy wykonanie prostej czynności, jak chociażby podanie kubka z wodą.

Przed wypadkiem pracowałem w firmie paszowej na stanowisku magazyniera. Bardzo lubiłem moją pracę. W wolnym czasie spotykałem się z przyjaciółmi oraz jeździłem z moim psem na treningi. Dużo czasu poświęcałem na "dłubanie" przy samochodach. Bez używania specjalistycznych narzędzi samodzielnie wykonywałem podstawowe naprawy. Do dziś z zamiłowaniem oglądam programy motoryzacyjne i czytam prasę branżową.

Obecnie skupiam się na tym by wrócić do zdrowia. Bardzo chciałbym stanąć na nogi. To moje wyzwanie. Nie uznam porażki. Zrobię wszystko, potrzebuję jednak Twojej pomocy.

Jedyna droga, która prowadzi do normalnego funkcjonowania, to intensywna rehabilitacja. Domyślasz się zapewne, że jest kosztowna. Dla przykładu, dwutygodniowy turnus w ośrodku NEURON w Bydgoszczy to wydatek rzędu około 8 000 zł.

Przede mną szansa, by na przełomie stycznia i lutego wziąć udział w programie terapeutycznym Instytutu Badawczego Innowacyjnych Metod Rehabilitacji w Kamieniu Pomorskim. Jego cena to około 12 000 zł. IBIMR to specjalistyczna placówka badawcza i rehabilitacyjna, która wykorzystuje innowacyjne metody rehabilitacji pacjentów po urazie rdzenia kręgowego. Wysokie koszty obejmują cały program, w którym będę uczestniczyć, m.in. terapię z wykorzystaniem egzoszkieletu, lokomatu, ale też tradycyjnych metod rehabilitacji, a także wielodyscyplinarne badania i diagnostykę.

Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Będę wdzięczny za każdą, nawet najmniejszą kwotę, która przybliży mnie do zdrowia, za każde udostępnienie mojej zbiórki. Ze swojej strony obiecuję Ci, że się nie poddam i będę dawał z siebie 100%, będę ćwiczył do utraty tchu, dopóki nie odzyskam sprawności. Mam nadzieję, że kiedyś znów stanę na nogi. Samodzielnie i pewnie.

Może nigdy nie poznam Cię osobiście, nawet Twojego imienia. Może nie będę miał szansy, by osobiście Ci podziękować. Ale wiedz, że na pewno nigdy o Tobie nie zapomnę. Dobro powraca NIESPODZIEWANIE. Z różnych stron, od różnych ludzi, ale zawsze wraca...

Dziękuję

Łukasz

17153 PLN 142% 12000 PLN
do końca: 3 dni

Wkład własny na skuter i wózek elektryczny...

dla: Teresa Łusiakowska
kategoria: Marzenie

Nazywam się Teresa i mam 58 lat. Od ponad 20 lat zmagam się z chorobą nowotworową – leczę raka obydwu piersi. Skutkiem ubocznym terapii onkologicznej było rozwinięcie się miażdżycy tętnic kończyn dolnych, która ostatecznie doprowadziła do amputacji lewej nogi. Obecnie noszę protezę.

Mój stan zdrowia pogarszają dodatkowe schorzenia, m.in. astma i niedokrwistość.

Mieszkam na pierwszym piętrze. Uczę się chodzenia po schodach, ale jest to dla mnie bardzo trudne. Moim marzeniem jest powrót do normalnego życia.

Chciałabym samodzielnie poruszać się po mieście, móc odwiedzać rodziców, uczestniczyć w spotkaniach amazonek. Gdy będę miała pełną swobodę przemieszczania się, rozpocznę kurs komputerowy oraz systematyczną naukę języka angielskiego.

Dużo czytam, najchętniej książki przyrodnicze i obyczajowe, robię też piękne kartki – ale to nadal nie to samo co wyjście z domu i przebywanie wśród ludzi.

W osiągnięciu celów oraz spełnieniu marzeń pomógłby mi pojazd przypominający połączenie elektrycznego wózka inwalidzkiego ze skuterem. Możecie zobaczyć go na zdjęciu. Taki sprzęt kosztuje około 11 000 zł. Samej nie stać mnie na taki wydatek.

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie pozytywnie rozpatrzyło mój wniosek o dofinansowanie. Maksymalna kwota dopłaty to 5 000 zł. Ile ostatecznie otrzymam – okaże się w przyszłym roku, gdy Centrum rozpatrzy budżet. Warunkiem otrzymania świadczenia jest posiadanie wkładu własnego.

Właśnie na tę część kwoty chciałabym zebrać fundusze. Wierzę, że dzięki wsparciu Waszych dobrych serc się uda.

Będę wdzięczna za pomoc.

Z góry bardzo dziękuję.

525 PLN 7% 7000 PLN
do końca: około miesiąca

Pokój na miarę

dla: Wojciech Landowski
kategoria: Marzenie

Jestem Wojtek. Licznik mojego życia wskazuje obecnie 47 lat.

Cyferki „nabijam” na jeszcze jeden: licznik kilometrów, które pokonałem na swoim wózku inwalidzkim. Nie mam pojęcia, jaką wartość by teraz wskazywał, ale biorąc pod uwagę, że staram się żyć w miarę aktywnie, mogłoby być ich całkiem sporo.

Na wózku poruszam się od 40 lat. Jest to spowodowane zanikiem mięśni typu III, na który choruję od urodzenia. Mieszkam z 82-letnią mamą, która się mną opiekuje. Nasze miejsce to Wysoka – wioska położona malowniczo w centrum Borów Tucholskich.

W 2019 roku rozpocząłem leczenie Spinrazą. Preparat ten może nie tylko uratować moje zdrowie, ale i życie. A życie jest moją największą i najprawdziwszą pasją.  

Od zawsze interesowałem się muzyką. Grałem jako DJ na wielu imprezach, organizowałem różne inicjatywy. Muzyka towarzyszy mi w codziennym życiu od rana do wieczora. Fascynuje mnie też fotografia i jej obróbka komputerowa.

Moim aktualnym marzeniem jest generalny remont pokoju, w którym mieszkam. Chciałbym, by wyglądał tak, jak go sobie zaplanowałem „w głowie”. Głównym kolorem będzie biały – uniwersalna barwa symbolizująca pokój i czystość. Kojarzy się z prawdomównością, prostotą, dobrem i jasnością. Widzę ten kolor na ścianach i suficie. Także meble byłyby białe: rozkładany stół o regulowanej wysokości, regał z szufladami i półkami, szafka pod telewizor – wszystkie byłyby dostosowane do moich potrzeb i wysokości, do której mogę swobodnie sięgnąć. Chciałbym również zamontować w pokoju oświetlenie sufitowe LED, sterowane z poziomu pilota, żebym sam mógł je włączać.

Nie są to wielkie rzeczy, ale dla mnie znaczą wiele. Przestrzeń ma na nas duży wpływ, warto sprawić, by był dobry. Ja sam sprawniej bym się poruszał, mojej mamie też byłoby dzięki temu łatwiej.

Będę wdzięczny za wsparcie realizacji mojego marzenia.

Pozdrawiam serdecznie!

30 PLN 0% 5000 PLN
do końca: 29 dni

Pompa insulinowa dla kobiety spawającej

dla: Paulina Smoleń
kategoria: Leczenie

Cześć!

Nazywam się Paulina i mam 20 lat. Od 6. roku życia choruję na cukrzycę typu 1.

Przez 14 lat nauczyłam się żyć z tym schorzeniem i dobrze sobię radzę. Nic jednak nie dzieje się samo z siebie - niezbędne są mi lekarstwa i profesjonalny sprzęt medyczny.

Odpalam zbiórkę właśnie na taki sprzęt. Nowoczesna pompa insulinowa MiniMed™ 640G, która dokładnie naśladuje pracę trzustki osób zdrowych, bardzo pomogłaby mi w "normalnym" funkcjonowaniu. 

Na co dzień wykonuję zawód spawacza (może nietypowo jak na dziewczynę, ale lubię to), a moją pasją jest DJing i szeroko pojęte tworzenie muzyki. Aktywnie spędzam każdą wolną chwilę, nie chciałabym z tego rezygnować. Dzięki pompie insulinowej nieporównywalnie łatwiej byłoby mi radzić sobie z trudnościami wynikającymi z choroby.

Będzie super, jeśli się dorzucisz, będzie super, jeśli udostępnisz.

Dziękuję za każdą pomoc! 🙂

6526 PLN 42% 15500 PLN
do końca: 25 dni

Turnus rehabilitacyjny - nowe możliwości d...

dla: Damian Jabłoński
kategoria: Leczenie

Cześć, witajcie!

Nazywam się Damian, mam 25 lat. Jestem licencjonowanym digital marketerem. Mieszkam w Iławie, w województwie warmińsko-mazurskim – piękne miejsce, świetne na urlop 🙂🌳🚣‍♂🚴‍♀

Interesuje mnie wiele rzeczy. Wypadek, któremu uległem skierował moją uwagę na temat… szczęścia. Studiując pod tym kątem filozofię Wschodu, dokonałem naprawdę ciekawych odkryć. Ostatnio wiele czasu pochłaniają mi przygotowania do ponownego napisania matury. Chciałbym podejść do rozszerzonego egzaminu z matematyki, angielskiego i informatyki, by dostać się na Informatykę i Systemy Informacyjne na Politechnice Warszawskiej.

Wszystkie pieniądze, jakie uda mi się zarobić na stażach czy uzyskać z miasta, przeznaczam na korepetycje. Rodzice również pomagają mi, jak tylko mogą, za co bardzo im dziękuję. Każdemu życzę takich „staruszków” 👩‍❤‍👨

Robię dużo zdjęć. Chodziłem na kółko fotograficzne, jednak zrezygnowałem z uwagi na maturę. W wolnych chwilach czytam, głównie poradniki, czasem jakąś powieść, no i dużo z filozofii Wschodu, bo to w dużej mierze dzięki niej mam siłę, by walczyć z przeciwnościami losu.

Dwa lata temu uległem ciężkiemu wypadkowi komunikacyjnemu. W prowadzone przeze mnie auto wjechał z dużą prędkością inny samochód. Uderzył od strony kierowcy. Odniosłem bardzo poważne i rozległe obrażenia. Miałem naprawdę masę szczęścia, że przeżyłem. Innym go zabrakło, ale to rzeczy, o których nie jestem jeszcze gotów opowiadać.

Uszkodzeniu uległ, między innymi, mój mózg, a dokładnie jego prawa półkula, przez co mam połowiczny niedowład lewostronny. Spędziłem w szpitalu sześć miesięcy. Mam problemy z chodzeniem i lewą ręką – jest słabiutka, a jej ruchy są mocno ograniczone. No i jeszcze ta bolesna spastyka, z którą – póki co – muszę się zaprzyjaźnić, chociaż kosztuje mnie to wiele wysiłku. W ogóle wypadek przyniósł mi dużo trudnych emocji – również względem siebie.

Za pomocą tej zbiórki chciałbym zgromadzić pieniądze na już zarezerwowany turnus rehabilitacyjny w Bydgoszczy. Słyszałem bardzo wiele dobrego o Centrum Kinesis, które jest jego organizatorem. Widziałem nawet kogoś, kto po turnusie stanął na własnych nogach. Orientacyjny koszt dwutygodniowego pobytu połączonego z intensywną fizjoterapią to 6 000 zł.

Wiążę z tym wyjazdem ogromną nadzieję na zmniejszenie spastyczności ręki, ograniczenie bólu i poprawę zakresu ruchów.

Jest mi bardzo ciężko prosić Was o pomoc, bo do wypadku to ja byłem jednym z tych, którzy pomagali. Działałem jako wolontariusz w Polskim Czerwonym Krzyżu, wyprowadzałem na spacery psiaki ze schroniska, brałem udział w zbiórkach WOŚP.

Chciałbym w jakiś sposób odwdzięczyć się tym, którzy mnie wesprą. Jeśli masz jakieś pytanie dotyczące digital marketingu, komputerów, wschodnich technik wypracowywania szczęścia czy… urlopu na Mazurach – odezwij się w komentarzu.

Jeszcze raz prosząc o Wasze wsparcie, życzę Wam wszystkim dużo szczęścia i zdrowia oraz by los zawsze był dla Was łaskawy.

0 PLN 0% 6000 PLN
do końca: 22 dni

Nowy rok - nowy etap rehabilitacji

dla: Adrian Sęp
kategoria: Leczenie

Witajcie!

Chciałabym przedstawić Wam mojego brata Adriana. To pełen entuzjazmu, zawsze uśmiechnięty 27-latek.

Urodził się z mózgowym porażeniem dziecięcym, wynikiem którego są spastyczność i niedowład czterokończynowy. Mimo ciągłej walki i ciężkiej pracy, Adrianowi nigdy nie udało się stanąć na nogach o własnych siłach.

Większość swojego życia spędził w pozycji leżącej, co przyczyniło się do powstania postępującej skoliozy w odcinku piersiowo-lędźwiowym kręgosłupa. Brak specjalistycznej rehabilitacji przyspiesza pogłębianie się skrzywienia, co w przyszłości może skutkować niewydolnością narządów wewnętrznych.

Systematyczna i stała opieka specjalistów jest więc dla Adriana wyjątkowo ważna. Dzięki fizjoterapii poprawiłaby się jego sprawność fizyczna, zwiększyłby się również komfort jego życia codziennego. Adrian mógłby częściej wychodzić na spacery i spotykać się z przyjaciółmi. Siedzenie i ubieranie się byłyby dla niego mniej bolesne.

Niestety, koszty profesjonalnej rehabilitacji przekraczają możliwości finansowe naszej rodziny. Tygodniowy pobyt na oddziale rehabilitacyjnym w specjalistycznym szpitalu kosztuje 3 000 zł. Adrian potrzebuje wielu takich tygodni.

To życzliwy facet, kochający zwierzęta i kontakt z ludźmi  - wesprzyjcie go w walce o lepszą przyszłość.

Dziękuję za każdą, najmniejszą nawet wpłatę.

700 PLN 10% 7000 PLN
do końca: 20 dni

Run, Łukasz, run!

dla: Łukasz Gała
kategoria: Leczenie

Cześć wszystkim Helpującym!

Mam na imię Łukasz. Urodziłem się z przepukliną oponowo-rdzeniową, która spowodowała niedowład kończyn dolnych. Od małego poruszam się w specjalistycznym obuwiu ortopedycznym. Powoduje ono różnego rodzaju niedogodności, np. trudno gojące się rany. Chodzenie w ciężkich aparatach wymaga również zwiększonego wysiłku.

Marzę o tym, by zamienić je na ortezy GRAFO – lekkie, dające większą swobodę i szansę na bycie bardziej aktywnym. Mógłbym wtedy biec przed siebie niczym Tom Hanks w jednej z najsłynniejszych scen filmu „Forrest Gump”. Łatwiej by mi było spełniać swoje marzenia.

Bardzo chciałbym nauczyć się profesjonalnego filmowania i fotografowania. Na razie, metodą małych kroków, nagrywam unboxingi gadżetów dla graczy. Muszę przyznać, że robiąc to, czuję się jak ryba w wodzie 😉

Moim mottem jest zdanie „Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia”. Czasami angażuję się w akcje charytatywne na terenie mojego miasteczka – takie działania dodają mi energii.

Tak, niepełnosprawność niesie za sobą pewne ograniczenia, ale nie uniemożliwia bycia dobrym dla siebie i drugiego człowieka. Uwielbiam kontakt z ludźmi. Rok temu odbyłem staż redakcyjny, a dziś okazjonalnie piszę teksty do lokalnej gazety. W przeszłości recenzowałem również smartfony dla magazynu technologicznego. Wychodzę z założenia, że warto poznawać nowe rzeczy 🧐

Jestem w takim momencie, że mam realną szansę na zmianę. Ortezy, o których Wam wspomniałem bardzo pomogłyby mi ją wykorzystać. Można powiedzieć, że właśnie otworzyłem pudełko czekoladek, do którego Winston Groom, autor „Forresta Gumpa”, porównał życie. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wyciągnę z niego czekoladkę o fantastycznym smaku samodzielności i rozwoju.

Szczerze wierzę, że wszystko jest możliwe – zwłaszcza gdy ma się wsparcie. Proszę Was o nie gorąco. Każda wpłata, każde udostępnienie zbiórki to dla mnie krok bliżej biegu.

Dziękuję za pomoc i pozdrawiam serdecznie 🖖

2145 PLN 22% 9500 PLN
do końca: 18 dni

Wielka gra pasjonata sportu - operacja ort...

dla: Witold Serwacki
kategoria: Leczenie

Witek przyszedł na świat 19 lat temu.

Od urodzenia zmaga się z rozszczepem kręgosłupa i wieloma wynikającymi z tego powikłaniami. Diagnoza lekarska postawiona w Centrum Zdrowia Dziecka była krótka i nie napawała optymizmem. „Może będzie siedział” – powiedzieli nam lekarze.

Siedem operacji i niezliczonych godzin codziennej rehabilitacji później Witek nie tylko chodzi przy pomocy trójnogów, ale – mimo uciążliwej krzywizny nóg i nieprawidłowej budowy stóp – trenuje piłkę nożną.

Sport od najmłodszych lat był jego odskocznią od uciążliwości związanych ze słabym zdrowiem, przynosił mu ulgę. Zaczęło się od oglądania skoków narciarskich w telewizji, potem pasja objęła wszystkie pozostałe dyscypliny, w szczególności piłkę nożną.

Syn jest zagorzałym kibicem Legii Warszawa i polskiej reprezentacji. Piłkarze tych drużyn znają go i lubią. Dla sportowców jest przykładem potwierdzającym, że niemożliwe może być możliwe, wzorem wytrwałości i cierpliwości w pokonywaniu życiowych przeciwności. Jeden z zawodników wita go nawet hasłem „Siema, Byku!” 💪😉

Witek stracił sporo czasu przez operacje. Nie ustają konsultacje z lekarzami sześciu specjalizacji. Mimo to syn skończył liceum i dostał się na wymarzone studia: dziennikarstwo sportowe. Co tydzień chodzi na basen i ćwiczy z rehabilitantem, a od przyszłego roku zamierza uczęszczać na siłownię. Jest też stałym bywalcem Międzynarodowych Targów FIWE Fitness. Gdy miał siedem lat, reprezentował swoją szkołę w konkursie recytatorskim Warszawska Syrenka, dochodząc do finału. Zdobywał wyróżnienia i nagrody, w tym te od publiczności. To dzielny i zdolny chłopak.

Syn lubi żartować, nie lubi natomiast, kiedy tata chce mu pomagać – mówi wtedy: „Poradzę sobie”.

Obecnie Witek stoi przed swoją największą chyba szansą. Jest nią operacyjna korekta obu nóg, którą wykonaliby lekarze z Paley European Institute.

Suma, którą chcielibyśmy zebrać, pomogłaby nam opłacić sam zabieg, badania diagnostyczne oraz rehabilitację po operacji.

Będziemy niewypowiedzianie wdzięczni za wsparcie naszego celu!

7962 PLN 12% 65900 PLN
do końca: 8 dni

Auto dla dużej rodziny

dla: Dariusz Grzyb
kategoria: Marzenie

Witajcie!

Mam na imię Dariusz. Jestem ojcem trójki dzieci: Bartosza, Dominika i Amelki.

W 2007 roku miałem wypadek komunikacyjny, w czasie którego doznałem urazu głowy ze wstrząśnieniem mózgu oraz stłuczenia okolicy lędźwiowej. Od tamtego czasu zmagam się z przewlekłym bólem głowy i kręgosłupa.

Konsekwencją obrażeń, których doznałem jest obniżenie zdolności do wykonywania pracy w porównaniu do osób całkowicie sprawnych i o podobnych kwalifikacjach. Przed wypadkiem studiowałem hotelarstwo i turystykę. Znaczny spadek ogólnej sprawności uniemożliwił mi ukończenie studiów.

W 2015 roku wózek widłowy najechał mi podczas pracy na prawą stopę, uszkadzając ją. Wykonany w 2017 roku rezonans wykazał istnienie torbieli pajęczynówki tylnego dołu czaszki. Wszystkie moje schorzenia i dolegliwości powodują ograniczenie funkcjonowania organizmu. W związku z nimi odbywałem rehabilitację.

W wyniku komplikacji związanych ze spadkiem po tacie jesteśmy zmuszeni wynajmować mieszkanie, co wiąże się z dużymi wydatkami. Sytuację utrudnia fakt, że mam bardzo ograniczone możliwości podjęcia pracy. Od dłuższego czasu jestem zarejestrowany w Urzędzie Pracy jako osoba bez prawa do zasiłku.

Moim marzeniem jest ciepło rodzinnego domu i stała praca, do której mógłbym dojeżdżać samochodem. Auto jest nam pilnie potrzebne, ponieważ nie mamy jak dostać się na większe zakupy czy kontrole lekarskie młodszego syna. Będziemy się cieszyć nawet z używanego samochodu we względnie dobrym stanie – bardzo podniósłby komfort naszego życia codziennego.

Proszę, pomóż nam zebrać fundusze na auto. Będziemy wdzięczni za każde wsparcie.

25 PLN 1% 2500 PLN
do końca: 5 dni

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x