Cele

Nowa pompa insulinowa dla mamy i artystki

dla: Kamila Gmiter
kategoria: Leczenie

Kamila to wspaniała kobieta, mama piątki dzieci (jej szósty potomek przyjdzie na świat we wrześniu) i… diabetyczka.

Od wielu lat zmaga się z cukrzycą typu 1, co oznacza, że jej trzustka nie produkuje insuliny i Kamila musi ją „wspomagać”. Wykorzystywała do tego pompę insulinową.

Ukradziono ją Kamili wraz z plecakiem, gdy razem z rodziną wypoczywała nad wodą. Pompa bardzo pomagała jej w codziennym funkcjonowaniu: sprzęt monitorował poziom glikemii (glukozy), co znacząco zmniejszało ryzyko wystąpienia zagrażających życiu hipo- i hiperglikemii. Z powodu hipoglikemii Kamila była już hospitalizowana. Dzięki pompie nie trzeba było wykonywać tylu nieprzyjemnych wkłuć. Urządzenie było szczególnie przydatne w okresie ciąży – zapewniało bezpieczeństwo i mamie, i dziecku.

Dlaczego warto pomóc?

Kamila to serdeczna i pomocna osoba, oddania wychowaniu swoich dzieci. Angażuje się w działania MAL Włochy. Pomimo wielu swoich problemów i trosk dnia codziennego znajduje czas na organizowanie aktywności dla dzieci z lokalnej społeczności.

Kama ma artystyczną duszę – obrazy, które maluje, zachwyciły już niejedną osobę. Dziewczyna rysuje, robi piniaty, ozdoby na imprezy, przebrania dla dużych i małych. Do tworzenia inspirują ją dzieci. To osoba o ogromnym sercu, cicha, spokojna i skromna. Potrafi wysłuchać i wesprzeć.

Gorąco zachęcamy Was do wsparcia jej celu. Pomoc w zebraniu funduszy na nową pompę byłaby nie tylko pięknym gestem dobrej woli, ale i wyrazem szacunku dla poświęcenia, trudu i ciężkiej pracy Kamili.

Dziękujemy za każdą wpłatę.

880 7% 11500
do końca: 30 dni

By mieszkanie stało się domem

dla: Danuta Sinożeńska
kategoria: Marzenie

Nazywam się Danusia. Mam 59 lat. Od 18 lat zmagam się z różnymi chorobami.

 

Najpoważniejszym z moich schorzeń jest martwica kości. Wiele lat spędziłam w szpitalach, przez co niewiele udało mi się zobaczyć. Tylko raz byłam nad morzem.

 

Jestem po amputacji nogi wraz z biodrem. Druga noga jest niesprawna, w związku z czym muszę poruszać się na wózku inwalidzkim. W lipcu przeszłam operację prawego barku. Choroby wciąż postępują i atakują organy wewnętrzne. Leczenie jest kosztowne, wymaga dojazdów, a ja utrzymuję się z bardzo niskiej renty.

 

Ze względu na trudną sytuację rodzinną musiałam wyprowadzić się z domu. Miałam ze sobą jedną torbę ubrań. Pomogła mi wtedy siostra zakonna, która dostarczała mi żywność i odzież.

 

Jakiś czas temu moje życie się odmieniło. Przyznano mi dwupokojowe mieszkanie. Wierzę, że to nowy start. Zaczynam od zera, ale za to z marzeniem, by umeblować i wyposażyć otrzymane mieszkanie. Jest to jednocześnie cel mojej zbiórki.

 

Mam szczerą nadzieję, że są wokół mnie ludzie, którzy pomogą mi go osiągnąć. Mam też nadzieję, że ciągły strach, że coś się stanie, jest już za mną, że już się nie powtórzy.

 

Lubię oglądać seriale i filmy dokumentalne – szczególnie wojenne i przyrodnicze, czytać książki i kolorowe magazyny opisujące życie gwiazd.

 

Byłabym szczęśliwa, gdybym mogła tak spędzać czas w miejscu, które będzie bezpieczne, komfortowe, przytulne i moje – w domu.

 

Będę wdzięczna za każde wsparcie.

0 0% 5000
do końca: około 2 miesiące

Proteza dla miłośnika turystyki

dla: Jacek Kojder
kategoria: Leczenie

Nasz kolega Jacek ma 56 lat, a od ponad roku choruje.

Pierwsze symptomy – ból nogi w okolicach biodra – pojawiły się we wrześniu 2019, jednak zdjęcie rentgenowskie i rozpoznanie lekarskie nie wykazały żadnych zmian chorobowych. Problem bólu miały rozwiązać środki przeciwbólowe.

Dolegliwości zaczęły się nasilać – zmieniono więc lekarstwa i skierowano Jacka na rehabilitację. Wobec braku poprawy wykonano rezonans magnetyczny kręgosłupa na odcinku lędźwiowym i krzyżowym. Wszystko było ok, ale ból narastał.

W styczniu 2020 roku Jacek miał rezonans stawów biodrowych. Jego wynik powalił wszystkich. Okazało się, że nasz kolega ma w okolicy miednicy guza wielkości piłki tenisowej!

Po dodatkowych badaniach i wizytach w Instytucie Onkologii, Jacek w maju przeszedł zabieg amputacji prawej nogi wraz z częścią miednicy.

Zanim zaatakował go nowotwór, Jacek był miłośnikiem turystyki i razem z rodziną aktywnie spędzał czas. Godzinami mógł wędrować po polskich górach, jeździć rowerem i zwiedzać dotąd nieodkryte zakątki Polski i Europy.

Jacek lubi też swoją pracę. Wykonuje ją od ponad 30 lat – wciąż sumiennie i z zaangażowaniem. Dał się poznać jako osoba, na którą zawsze można liczyć. Mógłby być wzorem dla wielu z nas.

Straszna choroba sprawiła, że w życiu naszego kolegi wiele (jeśli nie wszystko) się zmieniło. Jacek jak nigdy potrzebuje teraz naszego wsparcia. Mieszka na 2. piętrze w bloku bez windy, a do pracy dojeżdża samochodem. By móc samodzielnie się przemieszczać i być niezależnym, potrzebuje protezy. Jej koszt to 180 000 zł – ogromna kwota, dlatego serdecznie prosimy Was o pomoc.

Każdy gest ma znaczenie. Razem naprawdę możemy więcej!

41395 22% 180000
do końca: 3 miesiące

Dojechać na rehabilitację

dla: Marcel Bejnar
kategoria: Leczenie

Nasz syn Marcel urodził się we wrześniu 2015 roku z niedotlenieniem okołoporodowym. Od samego początku swojego życia zmaga się z obniżonym napięciem mięśniowym. Długo nie podnosił główki, nie przewracał się na brzuszek, nie siadał. Pierwsze kroki zaczął stawiać po około 22 miesiącach od przyjścia na świat.

Roczna fizjoterapia w naszej miejscowości (Żary) nie przyniosła rezultatów, postanowiliśmy więc szukać pomocy w innym miejscu. Obecnie własnym autem dojeżdżamy na rehabilitację do Nowej Soli.

Marcel był też na 2-tygodniowym turnusie rehabilitacyjnym w Rabce Zdroju, gdzie ćwiczył codziennie pod okiem specjalistów, co przyniosło dobre efekty.

Mimo wielu przeciwności nasz synek jest pogodny, wesoły i kontaktowy. Ciągle się uśmiecha, choć wiotkie mięśnie utrudniają mu codzienne funkcjonowanie, a problemem są nawet proste czynności jak ubieranie się, higiena osobista czy wchodzenie po schodach.

U Marcela zdiagnozowano również koślawość pięt, przez co musi nosić specjalistyczne obuwie ortopedyczne. Synek wymaga ciągłej rehabilitacji, która całkowicie nas pochłania i wiąże się z kosztownymi dojazdami. Dużym wydatkiem jest opieka specjalistyczna neurologa, logopedy i pedagoga. Marcel uczęszcza też na zajęcia z integracji sensorycznej w szkole specjalnej.

Założyliśmy tę zbiórkę, ponieważ pragniemy zebrać fundusze na dojazdy na rehabilitację. Będziemy bardzo wdzięczni za Państwa dobrą wolę, okazanie serca i pomoc. Każda złotówka jest dla Marcela cenna i bardzo istotna w perspektywie jego przyszłego leczenia i rehabilitacji.

150 30% 500
do końca: 2 miesiące

6 miesięcy walki o sprawność

dla: Łukasz Tomala
kategoria: Leczenie

16 lutego 2019 roku – tego dnia zmieniło się… wszystko.

Mój brat Łukasz, wracając do domu, uległ wypadkowi komunikacyjnemu. Z wieloma obrażeniami trafił do szpitala. Miał wstrząśnienie mózgu, złamany nos, połamane żebra i mostek, stłuczone płuca, liczne krwiaki. Uszkodzeniu uległ kręgosłup i rdzeń kręgowy. Łukasz połamał kręgi i wyrostki kolczyste. Stracił czucie od klatki piersiowej w dół, jego nogi były sparaliżowane.

Pierwszych 6 miesięcy po wypadku brat spędził w szpitalach, później przeniósł się do ośrodka rehabilitacyjnego.

Niestety, najświeższe wyniki badań nie napawają optymizmem. Medycyna na obecnym etapie swojego rozwoju nie zna sposobu na zregenerowanie rdzenia kręgowego. Pozostaje leczenie usprawniające.

Wiem, że Łukasz nie jest jedyną osobą, której przydarzyło się coś złego. Wiem, że wielu ludzi potrzebuje pilnej pomocy. Jednak to mój brat, więc razem z resztą rodziny zrobimy co w naszej mocy, by umożliwić mu powrót do jak największej sprawności.

Przed wypadkiem Łukasz był czynnym miłośnikiem motoryzacji – godzinami mógł dłubać przy swoim samochodzie. Był też bardzo aktywny: pływał, chodził na siłownię i grał w siatkówkę. Lubił swoją pracę. Wykonywał ją sumiennie i dokładnie. Dał się poznać jako osoba, na którą zawsze można liczyć. Spotykał się z przyjaciółmi, miał w sobie dużo chęci do życia i energii, by spełniać marzenia. Ten straszny wypadek sprawił, że wszystko prysło z dnia na dzień.

Od ponad roku Łukasz intensywnie się rehabilituje. Ten etap pewnie jeszcze potrwa. Dzięki Waszej otwartości i chęci pomocy mój brat mógł wziąć udział w programie badawczym w Uzdrowisku Kamień Pomorski. Bez Waszego zaangażowania nie byłoby to możliwe, dlatego z całego serca dziękuję każdemu, kto wsparł poprzednią zbiórkę Łukasza.

Pieniądze, które zgromadziliśmy dzięki Wam, zostały w 100% wykorzystane na rehabilitację. Łukasz ćwiczył w zrobotyzowanym egzoszkielecie, który wspomagał i stymulował jego utracone funkcje nerwowo-mięśniowe. Mój brat mógł znów stanąć na własnych nogach. Odtworzył w swoim ciele prawidłowe wzorce chodu, wstawania i siadania; nauczył się odpowiednio stawiać stopy na ziemi.

Praca z tym urządzeniem bardzo motywuje Łukasza. Dlatego warto go w tym wspierać. Nie poddaje się i dużo od siebie wymaga. Fizjoterapeuci są pozytywnie zaskoczeni podejściem mojego brata do życia, jego zaangażowaniem w ćwiczenia i wielką chęcią powrotu do zdrowia, jego naturą wojownika.

Widać już zmiany. Małymi „krokami” Łukasz dochodzi do upragnionego celu: sprawności, samodzielności i niezależności. Potrafi bez pomocy opiekuna przesiąść się z wózka na łóżko czy do samochodu. Na nowo nauczył się pływać w basenie i podnosić na drążku.

Chce pracować, realizować swoje pasje, decydować o sobie, być szczęśliwy. Chce być na tyle sprawny, by w przyszłości nikogo nie obciążać swoją niepełnosprawnością. Żeby mieć na to szansę, musi kontynuować bardzo drogą terapię.

Celem tej zbiórki  jest zabezpieczenie 10 turnusów rehabilitacyjnych w ośrodku NEURON w Bydgoszczy wraz z dojazdami. To około pół roku leczenia, dzięki któremu Łukasz będzie mógł zacząć wszystko od nowa.

Odzyskiwanie samodzielności fizycznej przez mojego brata wiąże się z ogromnym zaangażowaniem bliskich, a także specjalistów z renomowanych ośrodków neurologicznych. Obciążenie finansowe jest bardzo duże, dlatego każda złotówka jest na wagę złota. Prosimy Was o wsparcie.

Każdy gest, nawet najdrobniejszy, może zmienić czyjś świat 😊

A dobro powraca.

Patrycja, siostra Łukasza

16305 18% 86000
do końca: około miesiąca

Miesięczne leczenie dla studentki psycholo...

dla: Paulina Mikita
kategoria: Leczenie

Mam na imię Paulina i jestem 29-letnią studentką psychologii klinicznej.

Wybrałam ten kierunek, by w przyszłości móc pomagać innych i dzielić się dobrem. To taka moja mała misja. Kończę właśnie III rok. Ukończyłam też szkołę wizażu. Kiedy zdrowie mi pozwala, maluję ludzi. Lubię brać udział w ich metamorfozach i rozdawać im uśmiechy. W wolnych chwilach dużo czytam. Uwielbiam pisać.

Brzmi jak zupełnie zwyczajna dziewczyna, prawda?

Tymczasem każdy dzień jest dla mnie walką: o przetrwanie do następnego dnia, o życie, o samodzielność. Po 14 miesiącach hospitalizacji i terapii jestem na początku nowej drogi. Bardzo walczyłam, by znaleźć się w tym miejscu. Gdy byłam w szpitalu, inaczej wyobrażałam sobie start. Rzeczywistość okazała się trudniejsza, a moje plany pokrzyżowała pandemia.

Lęki, które mam sprawiają, że nie jestem w stanie wychodzić codziennie z domu i pracować poza nim.

Problem jest bardzo złożony. Nakłada się na siebie kilka chorób, które utrudniają mi funkcjonowanie. To depresja, bulimia i mózgowe porażenie dziecięce.

Ponieważ nadal mam problemy z odżywianiem i stany depresyjne, potrzebuję intensywnej opieki specjalistów i konsultacji – częstszych, niż początkowo zakładaliśmy. Psychiatra, dietetyk i psychoterapeuta to osoby, których wsparcie jest dla mnie niezbędne. Współpracuję z nimi od kilku miesięcy. Poznali mnie już, dzięki czemu mogą na bieżąco oceniać mój stan i skutecznie pomagać w walce z chorobami.

W ramach tej zbiórki chciałabym zebrać fundusze na miesięczne leczenie: opiekę lekarską, psychoterapeutyczną oraz leki.

Ze względu na brak pracy nie mogę opłacić wizyt samodzielnie, choć bardzo bym chciała nie musieć prosić o pomoc. Jest to jednak moja szansa, dlatego proszę o Twoje wsparcie.

Bez Twojej pomocy zostanę bez profesjonalnej opieki, przez co mój stan znacząco się pogorszy.

Miało być inaczej, ale wierzę, że jeszcze będzie dobrze. Że dzięki pracy specjalistów i zaangażowaniu moich bliskich będę mogła samodzielnie funkcjonować, spełniać swoje marzenia i realizować plany.

520 20% 2500
do końca: około miesiąca

Przez nowy wózek do większej samodzielności

dla: Eryk Czarnota
kategoria: Marzenie

Na imię mam Eryk, mam 27 lat i od urodzenia choruję na rdzeniowy zanik mięśni (SMA).

Życie niesie ze sobą sporo wyzwań, moim jest choroba, która stopniowo odbiera mi samodzielność. Jedną z moich pasji jest programowanie i tworzenie stron internetowych - w tym kierunku się też szkolę, ponieważ wiążę z tym swoją przyszłość.

Wiele radości i zarazem odpoczynku dają mi wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne. Rehabilitacja sprawia, że choroba wolniej postępuje. Zazwyczaj podróżuję nad Bałtyk. Mam wielki sentyment do polskiego morza. Chętnie tam wracam, kiedy tylko mogę.

Poruszam się na wózku inwalidzkim, więc nawet wyjście z domu jest dla mnie sporym wyzwaniem. Niemniej, dzięki temu sprzętowi jestem choć trochę samodzielny.

Trudno mi prosić o pomoc, szczególnie finansową, ponieważ każdy ma swoje problemy i wydatki. Teraz jednak nie mam wyjścia. Wózek, z którego korzystam, jest dla mnie za mały, ledwo się w nim mieszczę. Często bolą mnie biodra i kręgosłup, zwłaszcza gdy muszę spędzić w wózku cały dzień. Sprzęt był już kilka razy naprawiany, jest niestabilny i zdarzają mi się upadki, gdy próbuję po coś sięgnąć lub pod coś podjechać.

Znalazłem wózek, który spełniałby moje potrzeby. Model nazywa się Quickie Helium i można go dostosować pod konkretną osobę. Jest wykonany z mocnych, a zarazem lekkich materiałów. Można go łatwo złożyć i zabrać ze sobą, wyjeżdżając chociażby na turnus. Jego koszt to 7 800 zł, z dofinansowaniem NFZ kosztuje 6 100 zł. Na subkoncie w Fundacji mam 400 zł. Podsumowując, kwota, którą chciałbym zebrać to 5 700 zł. Utrzymuję się z renty socjalnej, która czasem nie wystarczy na większość opłat, więc tak naprawdę nie mam z czego odłożyć na nowy sprzęt.

Z góry bardzo dziękuję każdej osobie, która zdecyduje się mi pomóc. Każda wpłacona złotówka zbliża mnie do wymarzonej samodzielności.

0 0% 5700
do końca: około 2 miesiące

Diagnoza dla muzykującej socjolożki

dla: Anna Żur
kategoria: Leczenie

Witajcie!

Mam na imię Anna. Za parę lat skończę 40-tkę. Zawsze bardzo lubiłam muzykę – szczególnie poważną. W wieku 21 lat rozpoczęłam naukę gry na pianinie.

Mimo chronicznego osłabienia udało mi się uzyskać tytuł licencjata socjologii. Dokończenie nauki w ognisku muzycznym nie było już jednak możliwe.

Od 2009 roku, ograniczana przez szybką męczliwość oraz ostre bóle rąk i nóg, nie wychodzę samodzielnie z domu. Już od 10 lat moi rodzice przeznaczają część swoich funduszy na drogie badania oraz prywatny transport sanitarny do lekarzy i szpitali.

W 2014 roku otrzymałam diagnozę ciężkiej miastenii rzekomoporaźnej. Choroba okazała się lekooporna. Choruję też na autoimmunologiczne zapalenie tarczycy i niedoczynność gruczołów przytarczycowych. Leczenie farmakologiczne nie dało, jak dotąd, spodziewanej poprawy. Nieustalone pozostają przyczyny spadków glukozy i zaników mięśni. Czasem mam kłopoty z mówieniem, jednak bardziej niepokoją mnie problemy z przełykaniem. Niemal każdy posiłek spożywam w czyjejś obecności.

Dlatego też – po raz pierwszy – proszę o wsparcie finansowe na pokrycie kosztów kompleksowej, zagranicznej diagnostyki.

Wierzę, że dzięki niej rozpocznę zadowalające leczenie, a mój stan zdrowia poprawi się na tyle, że będę mogła rozwijać swoje zainteresowania i stanę się choć w niewielkim stopniu niezależna. Chciałabym móc zająć swój czas tym, co najbardziej kocham. Kiedyś grałam na pianinie, latem często przebywałam w zielonym ogrodzie, otoczona domowymi zwierzętami, i marzyłam o ukończeniu studiów magisterskich.

Cierpliwie czekam na dzień, w którym na żywo posłucham jednego z moich ulubionych wykonawców: Piotra Anderszewskiego.

Będę wdzięczna za każdą złotówkę.

617 8% 7000
do końca: około 19 godzin

Dwumiesięczna rehabilitacja - czary, by mi...

dla: Julia Mikołajczak
kategoria: Leczenie

Julka to prawie 12-letnia wojowniczka uwielbiająca podróże ✈⛵🚌

Jest dziewczynką ciekawą świata. Interesuje się kosmosem, kocha konie, dużo czyta, a w jej głowie jest wiele planów i marzeń do zrealizowania. Jednak jej życie znacząco rożni się od życia dzieci w podobnym wieku. Julia zmaga się na co dzień z bardzo trudnym i podstępnym przeciwnikiem: rdzeniowym zanikiem mięśni typu 1. To rzadka, uwarunkowana genetycznie choroba nerwowo-mięśniowa, przez którą Julka traci neurony ruchowe. Jej mięśnie są coraz słabsze, a ostatecznie zanikają.

Nasza dziewczynka nie chodzi, od 6. miesiąca życia oddycha dzięki respiratorowi, nie może mówić ani samodzielnie jeść. By mieć z nią kontakt, wykorzystujemy komunikację alternatywną. SMA zabrało Julii możliwość poruszania się i uczyniło jej życie zależnym od specjalistycznej aparatury medycznej. Mimo to Julka się nie poddaje i każdego dnia podejmuje nierówną walkę z chorobą.

Prowadzone jest leczenie, które daje efekty. Po każdym przyjęciu leku u Julki widać postępy. Wierzymy, że uda się przywrócić naszej małej bohaterce funkcje ruchowe, a przede wszystkim uratować jej życie. Terapia wspierana jest intensywną rehabilitacją, której miesięczny koszt wynosi ok. 3 000 zł.

Jeśli możesz przekazać wpłatę na ten wyjątkowy cel, nieważne w jakiej wysokości, prosimy: zrób to. Jeżeli nie masz możliwości wsparcia finansowego, powiedz komuś o tej zbiórce. Każda pomoc jest ważna i za każdą serdecznie dziękujemy.

1540 25% 6000
do końca: około miesiąca

Wyposażenie upragnionego mieszkania

dla: Marzena Urbaniak
kategoria: Marzenie

Dzień dobry wszystkim!

Mam na imię Marzena i od kilku lat jestem podopieczną Fundacji Avalon. Choruję na nowotwór piersi. Jestem po chemio- i radioterapii, mastektomii oraz rekonstrukcji piersi.

W związku z chorobą utrzymuję się z renty. Wolny czas, którego mam całkiem sporo, wykorzystuję na wspieranie osób walczących o zdrowie i życie. Razem z koleżankami ze stowarzyszenia amazonek odwiedzamy oddziały onkologiczne, szyjemy poduszki, doradzamy, organizujemy spotkania i wycieczki.

Sama również otrzymałam dużo wsparcia od klubowiczek, a także od osób, które przekazały mi 1% procent.

Dziś chciałabym podzielić się z Wami dobrą wiadomością: udało mi się uzyskać od miasta mieszkanie socjalne! 😊 Starałam się o nie od dłuższego czasu. Do tej pory mieszkałam z mamą i bratem na 32m2.

Mieszkanie przyznane przez miasto było upragnione i wyczekane. To mój azyl i całe królestwo, choć ma status lokalu socjalnego.

Do pełni szczęścia brakuje mi wyposażenia. To podstawowe rzeczy: pralka, lodówka, telewizor czy najważniejsze meble. Odświeżenia będą wymagały ściany.

I tutaj chciałabym prosić o wsparcie, ponieważ wyposażenie mieszkania przekracza moje możliwości finansowe.

Będę wdzięczna za każdą pomoc okazaną mi w tej materii, za każdą złotówkę i udostępnienie zbiórki.

Ja z kolei postaram się nikogo nie zawieść.

Z pozdrowieniami

Marzena

0 0% 5000
do końca: około miesiąca

Elektroniczne oczy dla mamy i edukatorki -...

dla: Anna Elwicka
kategoria: Leczenie

Nazywam się Anna Elwicka, mam 42 lata.

Jestem samotną matką, wychowującą trójkę wspaniałych dzieci, które są dla mnie całym światem. Do mojej rodziny należą także, przygarnięte ze schroniska, kot Tony i pies Mania. Pracuję w fundacji, która opiekuje się osobami z dysfunkcją wzroku.

Staram się oswoić naszych Podopiecznych z niełatwą codziennością, próbuję rozwijać w nich poczucie własnej wartości i samoakceptację. Praca daje mi dużo satysfakcji, czuję się potrzebna, co jest to dla mnie bardzo ważne. Cieszy mnie też, że zajęcia i spotkania dają uczestnikom tyle radości. To dla mnie bezcenne.

Los sprawił, że wyjątkowo dobrze rozumiem lęki i frustracje osób, z którymi pracuję, ponieważ wykryto u mnie postępujące i nieodwracalne uszkodzenie nerwu wzrokowego. Zmiany zachodzą w galopującym tempie, jednak – jakkolwiek by nie było – nie chciałabym rezygnować z dotychczasowego życia.

Istnieje technologia, która mogłaby mi pomóc. Nazywa się OrCam MyEye, a dowiedziałam się o niej całkiem niedawno. OrCam to malutka, udźwiękowiona kamera, która ułatwia życie ludziom słabowidzącym i niewidomym na całym świecie. Sprzęt rejestruje obraz i wychwytuje tekst, a następnie odczytuje go głośno. Rozpoznaje również twarze, kolory, kody kreskowe, produkty i nominały banknotów.

To naprawdę niezwykłe urządzenie, przykład techniki wspierającej człowieka. Cena tej inteligentnej kamery wynosi 25 000 zł, co umiejscawia ją daleko poza zasięgiem moich możliwości finansowych. W poprzedniej zbiórce zebraliśmy sporą część kwoty, za co jestem ogromnie wdzięczna! Kontynuuję zbiórkę z nadzieją, że uda się zgromadzić potrzebne pieniądze i kupić to urządzenie, a ja pozostanę w pełni samodzielną osobą, mamą i edukatorką.

2909 16% 17609
do końca: około miesiąca

Przybić "piątkę" sprawnymi rączkami - część 2

dla: Hubert Nowik
kategoria: Leczenie

Nasz synek Hubert urodził się w lipcu 2019 roku.

Jego organizm od samego początku był obciążony ciężkimi wadami: przetoką przełykowo-tchawiczą, która została chirurgicznie zamknięta, rozmiękaniem tchawicy, niedokrwistością. Hubert nie ma kości promieniowej w lewej ręce i kciuków u obydwu dłoni. Zmaga się też z trwałym przykurczem dwóch środkowych palców lewej dłoni.

Pierwsze 6 tygodni życia Hubert spędził w szpitalu, gdzie walczył o każdy dzień.

Jest już z nami w domu, jednak walka trwa dalej. Walczymy o sprawność naszego synka.

Hubiś jest wesołym, energicznym dzieckiem, któremu ciężko usiedzieć w jednym miejscu. „Żywe srebro” to określenie, które opisuje go najlepiej. Uśmiech Hubercika jest wręcz zaraźliwy. Do pełni szczęścia brakuje mu jedynie dwóch sprawnych rączek.

Po długich poszukiwaniach i konsultacjach z licznymi specjalistami udało nam się trafić do doktora Paleya. Okazało się, że wystarczą 2 kompleksowe zabiegi, by zagwarantować naszemu dziecku sprawne i prawidłowo ukształtowane dłonie i przedramię. Ręce będą mogły swobodnie rosnąć, ponieważ nie dojdzie do uszkodzenia chrząstki – zostanie zachowana pełna funkcjonalność kończyn.

Koszt tych zabiegów jest, jak nietrudno się domyślić, ogromny. Sami nie jesteśmy w stanie zapewnić Hubertowi leczenia, dlatego zwracamy się do Was z prośbą o pomoc. Każda wpłata przybliży naszego synka do przybicia pełnoprawnej „piątki” – a nawet dwóch jednocześnie 😊🖐

Po kontakcie z Paley European Institute wiemy, że doktor, który mógłby operować Huberta, planuje przylecieć do Polski w grudniu. Aby zabieg mógł się odbyć jeszcze w tym roku, do 15 września musimy wpłacić zaliczkę w wysokości 20% pełnej kwoty. Całość została wyceniona na 662 000 zł. Oznacza to, że zaliczka wynosi około 132 400 zł. Do 30 listopada należy uregulować resztę (529 600 zł).

Jeśli to się nie uda, zaliczka co prawda nie przepada i ustalony zostanie kolejny termin, jednak oznacza to kolejne podróże do Warszawy i stresujące sytuacje dla naszego synka. Chcielibyśmy tego uniknąć.

Dlatego spróbujemy zrobić wszystko, aby Hubercik mógł przybić piątkę już w 2021 roku.

Jak wiemy, sytuacja na świecie dynamicznie się zmienia i za tych kilka miesięcy koszt operacji może wzrosnąć. Z tego względu chcielibyśmy zrealizować nasz plan jak najszybciej.

Szczerze i gorąco namawiamy Was do wsparcia naszego celu. Jest to kontynuacja zbiórki na zawrotną kwotę 662 000 zł. W pierwszym etapie udało nam się zebrać prawie 14 000 zł, za co bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy przekazali wpłatę na nasz cel.

Mamy wielką nadzieję, że dzięki Waszej pomocy uda się zgromadzić potrzebne pieniądze.

[Tekst zbiórki został zaktualizowany 28.07.2020] 

87391 63% 137500
do końca: 30 dni

Moja opowieść o anoreksji – wydanie książki

dla: Marta Grynkiewicz
kategoria: Marzenie

Cześć, z tej strony Marta.

Niektórzy z Was być może mnie kojarzą. Prowadziłam w Helpuj zbiórkę na pompę insulinową z systemem całodobowego monitorowania glikemii.

Mam 26 lat. Od dziecka choruję na cukrzycę typu 1 i padaczkę lekoodporną. Towarzyszą im niedoczynność tarczycy i, od trzech lat, anoreksja.

Bardzo Was zachęcam, byście przypomnieli sobie moją historię.

Gdy byłam w fazie anoreksji restrykcyjnej, wynajdowałam różne sposoby na schudnięcie i redukcję wagi. Za wszelką cenę chciałam zmienić wygląd nieidealnego według mnie, grubego ciała - zwłaszcza brzucha i ud. Z czasem stało się to moją „pasją”.

Poszłam w stronę tańca, konkretnie baletu. Kiedy tańczyłam, byłam w swoim świecie, czułam, że wszystkie złe rzeczy odchodzą na dalszy plan. Z czasem miałam coraz mniej siły. Bardzo szybko się męczyłam i problemem stał się krótki spacer czy dojście z pokoju do łazienki. Byłam za słaba, wręcz wycieńczona. Przestałam tańczyć.

Mam za sobą wiele pobytów w szpitalu i różnych terapii.

Jedną z form radzenia sobie stało się pisanie. Postanowiłam opisać wszystkie doświadczenia, jakie przyniosła mi choroba. Napisałam książkę, a wydawnictwo Novea Res zgodziło się ją wydać.

Zaczęło się dość banalnie: od napisania wiersza, potem piosenki na temat anoreksji i depresji. Tak zaczęłam tworzyć swój debiut. W laptopie zawsze miałam otwartego Worda,  więc jak coś przyszło mi do głowy, to to zapisywałam. I tak, kawałek po kawałku, udało się…

Bardzo chciałabym wydać swoją książkę, aby ostrzec innych przed piekłem, jakie niesie za sobą anoreksja. Dlatego potrzebuję Państwa pomocy. Subsydiacja autorska (czyli mój wkład finansowy w wydanie tytułu) została wyceniona na kwotę 8 400 zł. Składają się na to m.in. koszty przygotowania wersji papierowej i elektronicznej oraz stworzenie książce należytych szans na zaistnienie.

Wydanie drukowane „Depresji anorektycznej” liczyłoby około 120 stron. Zaplanowany jest również e-book.

Proszę Was o wsparcie w realizacji tego ważnego dla mnie marzenia.

Będę wdzięczna za pomoc finansową oraz udostępnianie zbiórki.

270 3% 9000
do końca: 25 dni

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x