Cele

Przez nowy wózek do większej samodzielności

dla: Eryk Czarnota
kategoria: Marzenie

Na imię mam Eryk, mam 27 lat i od urodzenia choruję na rdzeniowy zanik mięśni (SMA).

Życie niesie ze sobą sporo wyzwań, moim jest choroba, która stopniowo odbiera mi samodzielność. Jedną z moich pasji jest programowanie i tworzenie stron internetowych - w tym kierunku się też szkolę, ponieważ wiążę z tym swoją przyszłość.

Wiele radości i zarazem odpoczynku dają mi wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne. Rehabilitacja sprawia, że choroba wolniej postępuje. Zazwyczaj podróżuję nad Bałtyk. Mam wielki sentyment do polskiego morza. Chętnie tam wracam, kiedy tylko mogę.

Poruszam się na wózku inwalidzkim, więc nawet wyjście z domu jest dla mnie sporym wyzwaniem. Niemniej, dzięki temu sprzętowi jestem choć trochę samodzielny.

Trudno mi prosić o pomoc, szczególnie finansową, ponieważ każdy ma swoje problemy i wydatki. Teraz jednak nie mam wyjścia. Wózek, z którego korzystam, jest dla mnie za mały, ledwo się w nim mieszczę. Często bolą mnie biodra i kręgosłup, zwłaszcza gdy muszę spędzić w wózku cały dzień. Sprzęt był już kilka razy naprawiany, jest niestabilny i zdarzają mi się upadki, gdy próbuję po coś sięgnąć lub pod coś podjechać.

Znalazłem wózek, który spełniałby moje potrzeby. Model nazywa się Quickie Helium i można go dostosować pod konkretną osobę. Jest wykonany z mocnych, a zarazem lekkich materiałów. Można go łatwo złożyć i zabrać ze sobą, wyjeżdżając chociażby na turnus. Jego koszt to 7 800 zł, z dofinansowaniem NFZ kosztuje 6 100 zł. Na subkoncie w Fundacji mam 400 zł. Podsumowując, kwota, którą chciałbym zebrać to 5 700 zł. Utrzymuję się z renty socjalnej, która czasem nie wystarczy na większość opłat, więc tak naprawdę nie mam z czego odłożyć na nowy sprzęt.

Z góry bardzo dziękuję każdej osobie, która zdecyduje się mi pomóc. Każda wpłacona złotówka zbliża mnie do wymarzonej samodzielności.

0 0% 5700
do końca: 3 miesiące

Diagnoza dla muzykującej socjolożki

dla: Anna Żur
kategoria: Leczenie

Witajcie!

Mam na imię Anna. Za parę lat skończę 40-tkę. Zawsze bardzo lubiłam muzykę – szczególnie poważną. W wieku 21 lat rozpoczęłam naukę gry na pianinie.

Mimo chronicznego osłabienia udało mi się uzyskać tytuł licencjata socjologii. Dokończenie nauki w ognisku muzycznym nie było już jednak możliwe.

Od 2009 roku, ograniczana przez szybką męczliwość oraz ostre bóle rąk i nóg, nie wychodzę samodzielnie z domu. Już od 10 lat moi rodzice przeznaczają część swoich funduszy na drogie badania oraz prywatny transport sanitarny do lekarzy i szpitali.

W 2014 roku otrzymałam diagnozę ciężkiej miastenii rzekomoporaźnej. Choroba okazała się lekooporna. Choruję też na autoimmunologiczne zapalenie tarczycy i niedoczynność gruczołów przytarczycowych. Leczenie farmakologiczne nie dało, jak dotąd, spodziewanej poprawy. Nieustalone pozostają przyczyny spadków glukozy i zaników mięśni. Czasem mam kłopoty z mówieniem, jednak bardziej niepokoją mnie problemy z przełykaniem. Niemal każdy posiłek spożywam w czyjejś obecności.

Dlatego też – po raz pierwszy – proszę o wsparcie finansowe na pokrycie kosztów kompleksowej, zagranicznej diagnostyki.

Wierzę, że dzięki niej rozpocznę zadowalające leczenie, a mój stan zdrowia poprawi się na tyle, że będę mogła rozwijać swoje zainteresowania i stanę się choć w niewielkim stopniu niezależna. Chciałabym móc zająć swój czas tym, co najbardziej kocham. Kiedyś grałam na pianinie, latem często przebywałam w zielonym ogrodzie, otoczona domowymi zwierzętami, i marzyłam o ukończeniu studiów magisterskich.

Cierpliwie czekam na dzień, w którym na żywo posłucham jednego z moich ulubionych wykonawców: Piotra Anderszewskiego.

Będę wdzięczna za każdą złotówkę.

245 3% 7000
do końca: 29 dni

Dwumiesięczna rehabilitacja - czary, by mi...

dla: Julia Mikołajczak
kategoria: Leczenie

Julka to prawie 12-letnia wojowniczka uwielbiająca podróże ✈⛵🚌

Jest dziewczynką ciekawą świata. Interesuje się kosmosem, kocha konie, dużo czyta, a w jej głowie jest wiele planów i marzeń do zrealizowania. Jednak jej życie znacząco rożni się od życia dzieci w podobnym wieku. Julia zmaga się na co dzień z bardzo trudnym i podstępnym przeciwnikiem: rdzeniowym zanikiem mięśni typu 1. To rzadka, uwarunkowana genetycznie choroba nerwowo-mięśniowa, przez którą Julka traci neurony ruchowe. Jej mięśnie są coraz słabsze, a ostatecznie zanikają.

Nasza dziewczynka nie chodzi, od 6. miesiąca życia oddycha dzięki respiratorowi, nie może mówić ani samodzielnie jeść. By mieć z nią kontakt, wykorzystujemy komunikację alternatywną. SMA zabrało Julii możliwość poruszania się i uczyniło jej życie zależnym od specjalistycznej aparatury medycznej. Mimo to Julka się nie poddaje i każdego dnia podejmuje nierówną walkę z chorobą.

Prowadzone jest leczenie, które daje efekty. Po każdym przyjęciu leku u Julki widać postępy. Wierzymy, że uda się przywrócić naszej małej bohaterce funkcje ruchowe, a przede wszystkim uratować jej życie. Terapia wspierana jest intensywną rehabilitacją, której miesięczny koszt wynosi ok. 3 000 zł.

Jeśli możesz przekazać wpłatę na ten wyjątkowy cel, nieważne w jakiej wysokości, prosimy: zrób to. Jeżeli nie masz możliwości wsparcia finansowego, powiedz komuś o tej zbiórce. Każda pomoc jest ważna i za każdą serdecznie dziękujemy.

1200 20% 6000
do końca: 2 miesiące

Wyposażenie upragnionego mieszkania

dla: Marzena Urbaniak
kategoria: Marzenie

Dzień dobry wszystkim!

Mam na imię Marzena i od kilku lat jestem podopieczną Fundacji Avalon. Choruję na nowotwór piersi. Jestem po chemio- i radioterapii, mastektomii oraz rekonstrukcji piersi.

W związku z chorobą utrzymuję się z renty. Wolny czas, którego mam całkiem sporo, wykorzystuję na wspieranie osób walczących o zdrowie i życie. Razem z koleżankami ze stowarzyszenia amazonek odwiedzamy oddziały onkologiczne, szyjemy poduszki, doradzamy, organizujemy spotkania i wycieczki.

Sama również otrzymałam dużo wsparcia od klubowiczek, a także od osób, które przekazały mi 1% procent.

Dziś chciałabym podzielić się z Wami dobrą wiadomością: udało mi się uzyskać od miasta mieszkanie socjalne! 😊 Starałam się o nie od dłuższego czasu. Do tej pory mieszkałam z mamą i bratem na 32m2.

Mieszkanie przyznane przez miasto było upragnione i wyczekane. To mój azyl i całe królestwo, choć ma status lokalu socjalnego.

Do pełni szczęścia brakuje mi wyposażenia. To podstawowe rzeczy: pralka, lodówka, telewizor czy najważniejsze meble. Odświeżenia będą wymagały ściany.

I tutaj chciałabym prosić o wsparcie, ponieważ wyposażenie mieszkania przekracza moje możliwości finansowe.

Będę wdzięczna za każdą pomoc okazaną mi w tej materii, za każdą złotówkę i udostępnienie zbiórki.

Ja z kolei postaram się nikogo nie zawieść.

Z pozdrowieniami

Marzena

0 0% 5000
do końca: 2 miesiące

Elektroniczne oczy dla mamy i edukatorki -...

dla: Anna Elwicka
kategoria: Leczenie

Nazywam się Anna Elwicka, mam 42 lata.

Jestem samotną matką, wychowującą trójkę wspaniałych dzieci, które są dla mnie całym światem. Do mojej rodziny należą także, przygarnięte ze schroniska, kot Tony i pies Mania. Pracuję w fundacji, która opiekuje się osobami z dysfunkcją wzroku.

Staram się oswoić naszych Podopiecznych z niełatwą codziennością, próbuję rozwijać w nich poczucie własnej wartości i samoakceptację. Praca daje mi dużo satysfakcji, czuję się potrzebna, co jest to dla mnie bardzo ważne. Cieszy mnie też, że zajęcia i spotkania dają uczestnikom tyle radości. To dla mnie bezcenne.

Los sprawił, że wyjątkowo dobrze rozumiem lęki i frustracje osób, z którymi pracuję, ponieważ wykryto u mnie postępujące i nieodwracalne uszkodzenie nerwu wzrokowego. Zmiany zachodzą w galopującym tempie, jednak – jakkolwiek by nie było – nie chciałabym rezygnować z dotychczasowego życia.

Istnieje technologia, która mogłaby mi pomóc. Nazywa się OrCam MyEye, a dowiedziałam się o niej całkiem niedawno. OrCam to malutka, udźwiękowiona kamera, która ułatwia życie ludziom słabowidzącym i niewidomym na całym świecie. Sprzęt rejestruje obraz i wychwytuje tekst, a następnie odczytuje go głośno. Rozpoznaje również twarze, kolory, kody kreskowe, produkty i nominały banknotów.

To naprawdę niezwykłe urządzenie, przykład techniki wspierającej człowieka. Cena tej inteligentnej kamery wynosi 25 000 zł, co umiejscawia ją daleko poza zasięgiem moich możliwości finansowych. W poprzedniej zbiórce zebraliśmy sporą część kwoty, za co jestem ogromnie wdzięczna! Kontynuuję zbiórkę z nadzieją, że uda się zgromadzić potrzebne pieniądze i kupić to urządzenie, a ja pozostanę w pełni samodzielną osobą, mamą i edukatorką.

2659 15% 17609
do końca: 2 miesiące

Przybić "piątkę" sprawnymi rączkami - część 2

dla: Hubert Nowik
kategoria: Leczenie

Nasz synek Hubert urodził się w lipcu 2019 roku.

Jego organizm od samego początku był obciążony ciężkimi wadami: przetoką przełykowo-tchawiczą, która została chirurgicznie zamknięta, rozmiękaniem tchawicy, niedokrwistością, brakiem kości promieniowej w lewej ręce, brakiem kciuków u obydwu dłoni oraz trwałym przykurczem dwóch środkowych palców lewej dłoni.

Pierwsze 6 tygodni życia Hubert spędził w szpitalu, gdzie walczył o każdy dzień.

Jest już z nami w domu, jednak walka trwa dalej. Walczymy o sprawność naszego synka.

Hubiś jest wesołym, energicznym dzieckiem, któremu ciężko usiedzieć w jednym miejscu. „Żywe srebro” to określenie, które opisuje go najlepiej. Uśmiech Hubercika jest wręcz zaraźliwy. Do pełni szczęścia brakuje mu jedynie dwóch sprawnych rączek.

Po długich poszukiwaniach i konsultacjach z licznymi specjalistami udało nam się trafić do doktora Paleya. Okazało się, że wystarczą 2 kompleksowe zabiegi, by zagwarantować naszemu dziecku sprawne i prawidłowo ukształtowane dłonie i przedramię. Ręce będą mogły swobodnie rosnąć, ponieważ nie dojdzie do uszkodzenia chrząstki – zostanie zachowana pełna funkcjonalność kończyn.

Kosz tych zabiegów jest, jak nietrudno się domyślić, ogromny. Sami nie jesteśmy w stanie zapewnić Hubertowi leczenia, dlatego zwracamy się do Was z prośbą o pomoc. Każda wpłata przybliży naszego synka do przybicia pełnoprawnej „piątki” – a nawet dwóch jednocześnie 😊🖐

Szczerze i gorąco namawiamy Was do wsparcia naszego celu. Jest to kontynuacja zbiórki na zawrotną kwotę 662 000 zł. W pierwszym etapie udało nam się zebrać prawie 14 000 zł, za co bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy przekazali wpłatę na nasz cel.

Mamy wielką nadzieję, że dzięki Waszemu wsparciu uda się zgromadzić potrzebne pieniądze.

14245 9% 150000
do końca: około 2 miesiące

Moja opowieść o anoreksji – wydanie książki

dla: Marta Grynkiewicz
kategoria: Marzenie

Cześć, z tej strony Marta.

Niektórzy z Was być może mnie kojarzą. Prowadziłam w Helpuj zbiórkę na pompę insulinową z systemem całodobowego monitorowania glikemii.

Mam 26 lat. Od dziecka choruję na cukrzycę typu 1 i padaczkę lekoodporną. Towarzyszą im niedoczynność tarczycy i, od trzech lat, anoreksja.

Bardzo Was zachęcam, byście przypomnieli sobie moją historię.

Gdy byłam w fazie anoreksji restrykcyjnej, wynajdowałam różne sposoby na schudnięcie i redukcję wagi. Za wszelką cenę chciałam zmienić wygląd nieidealnego według mnie, grubego ciała - zwłaszcza brzucha i ud. Z czasem stało się to moją „pasją”.

Poszłam w stronę tańca, konkretnie baletu. Kiedy tańczyłam, byłam w swoim świecie, czułam, że wszystkie złe rzeczy odchodzą na dalszy plan. Z czasem miałam coraz mniej siły. Bardzo szybko się męczyłam i problemem stał się krótki spacer czy dojście z pokoju do łazienki. Byłam za słaba, wręcz wycieńczona. Przestałam tańczyć.

Mam za sobą wiele pobytów w szpitalu i różnych terapii.

Jedną z form radzenia sobie stało się pisanie. Postanowiłam opisać wszystkie doświadczenia, jakie przyniosła mi choroba. Napisałam książkę, a wydawnictwo Novea Res zgodziło się ją wydać.

Zaczęło się dość banalnie: od napisania wiersza, potem piosenki na temat anoreksji i depresji. Tak zaczęłam tworzyć swój debiut. W laptopie zawsze miałam otwartego Worda,  więc jak coś przyszło mi do głowy, to to zapisywałam. I tak, kawałek po kawałku, udało się…

Bardzo chciałabym wydać swoją książkę, aby ostrzec innych przed piekłem, jakie niesie za sobą anoreksja. Dlatego potrzebuję Państwa pomocy. Subsydiacja autorska (czyli mój wkład finansowy w wydanie tytułu) została wyceniona na kwotę 8 400 zł. Składają się na to m.in. koszty przygotowania wersji papierowej i elektronicznej oraz stworzenie książce należytych szans na zaistnienie.

Wydanie drukowane „Depresji anorektycznej” liczyłoby około 120 stron. Zaplanowany jest również e-book.

Proszę Was o wsparcie w realizacji tego ważnego dla mnie marzenia.

Będę wdzięczna za pomoc finansową oraz udostępnianie zbiórki.

270 3% 9000
do końca: około 2 miesiące

Terapia komórkami macierzystymi w Bangkoku

dla: Artur Czarnecki
kategoria: Leczenie

To kontynuacja zbiórki, dzięki której udało się zgromadzić aż 31 991 zł! Bardzo dziękuję Wam za dotychczasowe wsparcie. Walczymy dalej! 😊💪

Gdy miałem 18 lat, uległem poważnemu wypadkowi komunikacyjnemu. Wypadek odwrócił całe moje życie do góry nogami. Diagnoza była niczym wyrok: złamanie kręgosłupa na odcinku piersiowym oraz uszkodzenie rdzenia kręgowego.

Przeszedłem już dwie operacje i od tamtego czasu nieustannie się rehabilituję. Niestety, mam niedowład kończyn dolnych i poruszam się na wózku inwalidzkim. Mimo że ćwiczę po kilka godzin dziennie, postępy przychodzą powoli i nie skutkują powrotem do pełnej sprawności.

Rozpocząłem studia informatyczne w Warszawie, które kontynuuję mimo wielu dodatkowych obowiązków. Nie poddałem się, bo wierzę, że odzyskam sprawność.

Teraz mam 22 lata i w moim życiu pojawiła się nowa perspektywa: terapia komórkami macierzystymi w klinice w Bangkoku. Mój rdzeń kręgowy zasiliłoby do 340 milionów komórek macierzystych podanych w 8 pakietach! W ramach programu miałbym zapewnioną rehabilitację i terapie wspomagające: terapię zajęciową, aquaterapię, akupunkturę, tlenoterapię hiperbaryczną, przezczaszkowe stymulacje magnetyczne oraz szkolenie oparte o tradycyjną, chińską wiedzę z zakresu żywienia i medycyny.

Ta terapia to dla mnie ogromna szansa! Mam mnóstwo marzeń i pomysłów na to, co mógłbym robić po powrocie do zdrowia. Marzę o założeniu rodziny i normalnym życiu. Chciałbym spełniać się zawodowo i znów uprawiać sport – jak przed wypadkiem.

To wszystko może się wydarzyć, jeśli poddam się leczeniu w Bangkoku.

Terapia jest bardzo kosztowna, dlatego proszę Was o pomoc. Kwota, którą chciałbym zebrać pozwoliłaby na opłacenie samej terapii oraz lotów w obie strony.

Bez Was to się nie uda!

1360 1% 118009
do końca: 13 dni

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x