Cele

Sen o samodzielności

dla: Olga Alaba
kategoria: Marzenie

Hej!

W życiu doświadczamy różnych uczuć. Dobrych i złych. Wszystkie są potrzebne. Mając 11 lat, doświadczyłam takiego, którego nie życzę nikomu: uczucia, że wali się cały mój świat.

Moje mięśnie z dnia na dzień były coraz słabsze, aż w końcu zupełnie przestały wspierać moje ciało. Okazało się, że w moim organizmie zamieszkał nieproszony gość, który już nie opuści przyjęcia – dystrofia mięśniowa.

Dlaczego wybrał właśnie mnie?

Nie wiem. I – powiem Wam szczerze – już się nad tym nie zastanawiam. Niczego to nie zmieni, a będzie mnie tylko przytłaczało. A przecież chodzi o to, by szukać możliwości w ograniczeniach – nie ograniczeń w możliwościach.

Uwielbiam podróżować, odkrywać nowe miejsca, poznawać nowych ludzi i motywować innych do działania. Jestem typem społecznika, który często angażuje się w pomaganie innym. Nadszedł moment, kiedy to ja potrzebuję pomocy.

Niepełnosprawność wiele mi odebrała, ale też wiele dała. Doceniłam życie i zrozumiałam, że niepełnosprawny nie znaczy gorszy. To od nas zależy, jakimi będziemy ludźmi, jak będą nas odbierać i co osiągniemy. Staram się brać z życia tyle, ile się da.

Niestety, „potwór”, który zaatakował moje ciało skutecznie mi to utrudnia, nie dając szans nawet na odrobinę samodzielności.

Ostatnio pojawiła się jednak iskierka nadziei na odzyskanie pewnej niezależności. Wiąże się to jednak z wydatkiem zupełnie przekraczającym moje możliwości. Dlatego też postanowiłam poprosić Was o wsparcie.

Wierzę w ludzi, wierzę w siłę Internetu i w to, że dzięki Wam uda się zrealizować mój cel. Jest nim zakup elektrycznej dostawki do wózka, na którym się poruszam. Ułatwi mi ona codzienne funkcjonowanie i – co najważniejsze – umożliwi samodzielne wyjście z domu, niezależnie od czasu i pomocy innych.

Marzę o spacerze z córeczką, byciu wśród ludzi. Jest to dla mnie naprawdę ważne. Chcę żyć normalnie i pokazać swojej chorobie, że tak łatwo sobie ze mną nie poradzi. Chcę, aby w przyszłości moja córeczka była ze mnie dumna.

Będzie mi dużo łatwiej spełnić te marzenia, jeśli będę mogła sprawnie się przemieszczać. To ułatwienie kosztuje 10000 zł. Staram się o dofinansowanie do zakupu dostawki, ale nie mam pewności, czy się uda. Poinformowano mnie już, że nie byłaby to wielka kwota, ale liczy się naprawdę każdy grosz.

Bez Państwa pomocy nie uda mi się kupić tego sprzętu, a wraz z nim uzyskać samodzielności, za którą tak tęsknię. Mam szczerą nadzieję, że znajdą się tutaj Anioły, które będą w stanie weprzeć finansowo mój cel.

Dziękuję z całego serca za każdą wpłatę, udostępnienie i dobre słowo.

Pozdrawiam serdecznie

Olga

8347 PLN 104% 8000 PLN
do końca: około 23 godziny

Ściepka na wózek Eio 🏎

dla: Oliver Brzeziński
kategoria: Leczenie

[werble] Przed Wami Oliver!

Urodził się 6 lat temu, o kilka tygodni za wcześnie. Zaważyło to na całym jego życiu. W piątej dobie od pojawienia się Olivera na świecie jego organizm zaatakowała sepsa, powodując spustoszenie w tym małym ciałku.

Uszkodziła nerki, układ krążenia, oddechowy i nerwowy. W rezultacie Olek jest głęboko upośledzony fizycznie i umysłowo. Nie chodzi, nie mówi, nie może samodzielnie siedzieć. Stała, intensywna rehabilitacja jest w jego przypadku absolutną podstawą.

Jednak, poza chorobą, a w zasadzie chorobami (MPD i epilepsja), Oli to zwyczajny chłopiec. Uwielbia spacery z rodzicami i braćmi. Jego ukochaną zabawką jest mały, grający samochodzik policyjny. Gdy Oliver jest niespokojny, tata włącza mu dziecięce piosenki – muzyka bardzo go wycisza.

Oli jest oczkiem w głowie całej rodziny. Wszyscy martwią się o jego zdrowie, ale jednocześnie niesłychanie cieszą z każdego, najmniejszego nawet postępu.

By ten kochany maluch mógł w miarę dobrze funkcjonować, potrzebuje specjalnego wózka dla dzieci niepełnosprawnych. Koszt takiego sprzętu znacznie przekracza możliwości finansowe rodziców Olivera.

Dlatego, jeśli będzie trzeba, staniemy na głowie, by zebrać fundusze na nową „furę” dla Olka. Wspólnymi siłami możemy pomóc małemu wojownikowi, który od pierwszych dni życia ma pod górkę.

Wyhelpujmy wózek dla dzielnego Maluszka!

477 PLN 19% 2500 PLN
do końca: 3 dni

Pomóż mi urosnąć

dla: Kasjan Kuczyński
kategoria: Leczenie

Poznajcie Kasjana.


Kasjan to radosny, ciekawy świata i energiczny 4-latek. Jest bardzo otwarty, uwielbia otaczać się ludźmi. Ma słabość do ciasteczek 🍪😋 i marzy o własnym rowerku.


Jego marzenia muszą jednak poczekać, ponieważ nie jest w stanie dosięgnąć kierownicy i pedałów. Kasjan od urodzenia choruje na achondroplazję, co potwierdziły badania genetyczne. Jest to schorzenie, które zaburza rozwój niektórych kości i objawia się tak zwaną karłowatością. Chłopiec, mimo szczerych chęci, nie nadąża za rówieśnikami, bardzo szybko się męczy, nie potrafi skakać, nie może sam się ubrać. Nie ma mowy, by niepostrzeżenie ściągnął ze stołu ciasteczko (co od czasu do czasu próbuje robić, licząc, że mama nie zauważy 😉).

Lekarze mówią, że Kasjan nie urośnie na więcej niż 140 cm. Ciężko pogodzić się z taką diagnozą. Istnieje zabieg, który mógłby „podarować” Kasjankowi dodatkowe 20 cm: to wydłużanie kości za pomocą gwoździ śródszpikowych sterowanych elektromagnetycznie. Dwa takie gwoździe kosztują ponad 114 500 zł. Synkowi potrzebne są minimum cztery.


Wiem, że kwota jest ogromna, dlatego zdecydowałam się prowadzić zbiórkę etapową. Mam nadzieję, że w ten sposób łatwiej będzie zgromadzić fundusze na operację.

Będę wdzięczna, jeśli dołączycie do walki o centymetry dla Kasjanka. Już teraz serdecznie dziękuję za każdą wpłatę na tak ważny dla nas cel 🤗

Ola, mama Kasjana

13234 PLN 26% 50000 PLN
do końca: 4 dni

Akcja Rehabilitacja

dla: Dominik Nowaczewski
kategoria: Leczenie

Cześć, kochani!

Mam na imię Dominik. Jestem pogodnym i otwartym chłopcem. Uwielbiam transformersy i 🎮 gry komputerowe 🎮 Urodziłem się 8 lat temu.

Strasznie spieszyło mi się do rodziców. Jak się później okazało – za bardzo. Wynikiem mojego zbyt wczesnego przyjścia na świat jest dziecięce porażenie mózgowe. Mam nie do końca sprawne nóżki, przez co trudno mi chodzić i na co dzień potrzebuję wsparcia drugiej osoby.

Od urodzenia jestem intensywnie rehabilitowany. Specjaliści pomagają mi się usamodzielniać.

Zbieram pieniążki na dwa miesiące ćwiczeń z fizjoterapeutami. Byłoby super, gdybyście dołożyli się do mojej zbiórki i wsparli mnie w codziennych zmaganiach.

Żółwik 👊

102 PLN 5% 2000 PLN
do końca: 4 dni

Bijące, sprawne serce

dla: Ryszard Wójcik
kategoria: Leczenie

Szanowni Państwo,

chciałabym przedstawić Wam mojego tatę Ryszarda.

Tata zachorował nagle w listopadzie 2017 roku. Choroba na samym początku nie dawała praktycznie żadnych objawów. O jej istnieniu dowiedzieliśmy po wykonaniu podstawowych, rutynowych badań.

Na początku sytuacja nie wyglądała groźnie – EKG wykazało jedynie niewielkie zmiany. Los jednak okazał się przewrotny i okrutny: kiedy w kwietniu 2018 roku tata trafił do szpitala, był już w bardzo ciężkim stanie. Okazało się wówczas, że jego serce jest w znacznym stopniu uszkodzone, prawdopodobnie po infekcji wirusowej. Lekarze natychmiast wdrożyli leczenie, które uratowało tatę od nagłej śmierci.

We wrześniu tata przeszedł zabieg wszczepienia defibrylatora dwukomorowego. W tym roku miał zrobioną pełną diagnostykę kwalifikacyjną do przeszczepu serca. Równolegle zaproponowano mu nowoczesny program leczenia niewydolności serca za pomocą leku Entresto.

Preparat okazał się bardzo skuteczny. Być może uchroniłby tatę przed przeszczepem, który jest działaniem inwazyjnym i ryzykownym; wiąże się również z oczekiwaniem na dawcę.

Niestety, mimo swojego działania, lek ten nie jest refundowany w Polsce.

Miesięczny koszt leczenia preparatem Entresto oraz substancją wspomagającą przekracza 1000 zł. Tata już drugi rok nie pracuje, niebawem zostanie rencistą. Na powrót do większej aktywności zawodowej nie ma już szans, co jemu samemu trudno zaakceptować. Wiemy, że renta, którą ma uzyskać nie będzie wystarczająca, by pokryć wydatki związane z leczeniem i rehabilitacją kardiologiczną.

Zwracamy się więc do Was z gorącą i uprzejmą prośbą o wsparcie naszego celu. Zebrana kwota pozwoliłaby nam zabezpieczyć leczenie kardiologiczne na 4 miesiące. Jest to dla nas naprawdę ważne.

W imieniu taty już teraz dziękuję za wszelką pomoc.

5640 PLN 134% 4200 PLN
do końca: 5 dni

Na czterech kołach po sprawność

dla: Franciszek Nowak
kategoria: Leczenie

Cześć wszystkim!

Mam na imię Franek. Urodziłem się 7 lat temu – i to od razu z towarzystwem. Niestety, nie był to brat ani siostra, ale choroba: zespół Arnolda-Chiariego typu I.

Polega ona na przemieszczeniu się móżdżka i pnia mózgu do kanału kręgowego. Oznacza to dla mnie obniżone napięcie mięśniowe, opóźniony rozwój koordynacji i równowagi oraz niską sprawność językową. Moje stawy są zbyt ruchome, przez co mięśnie, które je stabilizują, stają się coraz słabsze.

Moi rodzice dbają o to, bym możliwie jak najlepiej się rozwijał: dowożą mnie na zajęcia logopedyczne, rehabilitację z integracją sensoryczną, zajęcia grupowe prowadzone metodą Montessori i basen. Odwiedzam też osteopatę, bo często ulegam różnym kontuzjom. Jestem całkiem zapracowanym 7-latkiem 😉

Dzięki temu, że mam dużą motywację i ambicję, by nie zostać w tyle za kolegami i koleżankami, a do tego łatwo i chętnie nawiązuję relacje z terapeutami, mogę cieszyć się z systematycznych postępów. Nawet nie wiecie, jaką radość sprawia mi i mojej rodzinie poprawa mojego mówienia, poruszania się i funkcjonowania wśród rówieśników! 🗣🏃‍♂🙆‍♂

Abym mógł brać udział w zajęciach rehabilitacyjnych, rozwijać się i korzystać z rodzinnych wyjazdów, w czasie których ogromnie poszerzam swoje horyzonty i słownictwo, potrzebujemy auta. Nasze powoli odchodzi na zasłużoną emeryturę. Rodzice znaleźli mu zastępstwo: w pełni sprawną, choć używaną, rodzinną Skodę Octavię 🚗

Będzie mi bardzo miło, a mama i tata będą wdzięczni, jeśli wesprzesz moją zbiórkę na nowy samochód. Nie mogę się doczekać, kiedy gdzieś nim pojadę! 🏕

60 PLN 0% 10000 PLN
do końca: 12 dni

Bezpieczna kuchenka dla dzielnej kobiety 🌹

dla: Anna Saj
kategoria: Marzenie

Cześć!

Nazywam się Anna Saj. Mieszkam w Sędziszowie Małopolskim. Jestem żoną, matką i babcią. Od wielu lat choruję na epilepsję. Z czasem zaczęły jej towarzyszyć inne choroby: cukrzyca i depresja.

Życie z epilepsją jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Staram się funkcjonować najlepiej, jak potrafię. Jednak pewne czynności są dla mnie nie do przeskoczenia. Mój stan wpływa na życie tych, którzy są mi najbliżsi. 

Żelazko, suszarka do włosów i odkurzacz to przedmioty, z których nie mogę korzystać na co dzień. Lecz to nie jest tak dotkliwe, jak fakt, że nie jestem w stanie ugotować posiłku dla mojej rodziny na kuchence gazowej. Zdarzały się już ataki epilepsji i wiemy, że jest to bezpośrednie zagrożenie dla mnie i mojej rodziny. Nie mogę gotować na gazie, ponieważ jest to niebezpieczne. Bardzo bym chciała to zmienić.

Marzę o tym, żeby w miarę moich sił po prostu przygotować obiad dla swojej rodziny. Dla mnie, jak dla każdej żony i matki, jest to bardzo ważne. Do tego potrzebuję Waszej pomocy! Pomóżcie mi zebrać na nową kuchenkę indukcyjną, dzięki której będę mogła bez strachu gotować śniadania, obiady i kolacje dla swoich najbliższych. 

Bardzo bym chciała nie być dla nikogo ciężarem, a zwłaszcza dla nich. Zdecydowałam się założyć zbiórkę, ponieważ potrzebuję dokonać pewnej zmiany w moim życiu. Nie stać mnie na to, dlatego proszę Was o pomoc. Każda kwota ma dla mnie znaczenie, za każdą złotówkę będę bardzo wdzięczna. To dużo dla mnie znaczy.

Dziękuję <3

 

688 PLN 34% 2000 PLN
do końca: 16 dni

Radioembolizacja - moja szansa na życie

dla: Anna Rosińska-Zyśk
kategoria: Leczenie

Cześć!

Mam na imię Ania. Jestem 36-letnią mamą trójki dzieci. Najmłodsze z nich ma 3 latka. To ja w ogromnym skrócie. Tak chciałabym to zostawić. Muszę jednak dodać jeszcze jeden punkt: choroby, a w nim trójujemnego raka piersi z przerzutami do wątroby, kości i płuc. Rozpoznanie dostałam w lutym tego roku, po długiej i trudnej diagnostyce. Jest to jedyny typ raka, na który nie opracowano leku innego niż chemioterapia; w moim przypadku – do końca życia.

Pierwszą linię leczenia zniosłam bardzo źle, każdy wlew kończył się pobytem w szpitalu z powodu silnej neutropenii. Obecnie mam drugą linię leczenia – chemia raz w tygodniu. Czuję się na tyle dobrze, że mogę normalnie funkcjonować. Wyciskam więc, ile się da.

Niestety, moja wątroba zaczęła grać w drużynie przeciwnika. Jeden z guzów, które się na niej pojawiły, jest chemioodporny, nieoperowalny i rośnie w zastraszającym tempie. W ciągu 3 tygodni podwoił swoją objętość. Czas liczy się więc dla mnie jak nigdy przedtem.

Wiem, że istnieje ratunek, szansa na dłuższe życie. To radioembolizacja – selektywna radioterapia wewnętrzna; uderza w obszary zmienione chorobowo, nie uszkadzając zdrowych tkanek. Pomoc zaoferował mi profesor Maciej Pech, polski lekarz z Magdeburga. Jeden zabieg kosztuje 27 000 euro – w moim przypadku potrzebne są dwa. Razem to 54 000 euro, około 240 000 zł – zawrotna kwota. Dlatego proszę Was o pomoc.

Potrzebuję wsparcia w swojej walce. Jest to wsparcie finansowe, bez którego nie pójdę dalej. Chcę, by moje dzieci miały mamę jak najdłużej. Mam dla kogo bić się o siebie z chorobą. Nie odpuszczę, nie poddam się.

Proszę, dorzuć się do zbiórki i daj mi możliwość skorzystania z jedynej szansy na życie.

2162 PLN 0% 240000 PLN
do końca: 18 dni

Dzielna i samodzielna na dostosowanym wózku

dla: Marzena Mierzwa
kategoria: Marzenie

Kochani!

Mam na imię Marzena. Jestem żoną świetnego mężczyzny i mamą uroczej dziewczynki. Są dla mnie niesamowitą podporą, a ja staram się być podporą dla nich. Choć w sytuacji, w jakiej się znalazłam jest to trudne, próbuję z całych sił.

Od 7 lat choruję na dystrofię twarzowo-łopatkowo-ramieniową (w zgrabnym skrócie FSDH). Jest to postępujący zanik mięśni warunkowany genetycznie. W związku z osłabieniem mięśni moje kończyny są bardziej narażone na złamania. Pod koniec sierpnia, w wyniku niefortunnego wypadku, złamałam kość w stopie.

Słabe ręce i nogi oraz niewystarczająco stabilizowany kręgosłup nie pozwalają mi poruszać się o kulach. Korzystam z wózka inwalidzkiego. Szpitalny model, który dostałam jest jednak zbyt ciężki i niewystarczająco zwrotny, bym mogła prowadzić go sama. Jest też zbyt duży, by swobodnie poruszać się na nim po mieszkaniu. Nie sprawdza się więc w codziennym użytkowaniu.

Postanowiłam założyć zbiórkę na nowy wózek, dostosowany do moich potrzeb. Środki z subkonta w Fundacji przeznaczam, między innymi, na rehabilitację. Natomiast one też się kończą. Marzę o aktywnym, lekkim, zwrotnym i niewielkim wózku, który bardzo pomógłby mi w rekonwalescencji po urazie stopy i umożliwił samodzielne i sprawne przemieszczanie się po domu.

Zależy mi na tym, by wykonywać zwykłe czynności bez ciągłej pomocy męża i innych bliskich mi osób. Nowy wózek towarzyszyłby mi podczas długich spacerów, na które nie jestem już w stanie chodzić, oraz wycieczek, które bardzo lubimy.

Mimo dofinansowania z NFZ, nie jestem w stanie sama sfinansować zakupu tego sprzętu. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o pomoc w zebraniu funduszy na mój cel. Będę bardzo wdzięczna każdemu, kto zechce mnie wesprzeć w miarę swoich możliwości.

Wózek nie zrekompensuje mi utraty samodzielności, ale umożliwi stosunkowo normalne funkcjonowanie. Z całego serca dziękuję za każdą przekazaną wpłatę.

3950 PLN 65% 6000 PLN
do końca: 18 dni

Mama na warsztacie rehabilitantów

dla: Ewa Stałęga-Machała
kategoria: Leczenie

Na imię mi Ewa.

W 2010 r. przeszłam udar krwotoczny, zwany potocznie wylewem. Miałam wtedy 31 lat. Pół roku przed tym wydarzeniem urodziłam dziecko. Niepełnosprawność była wtedy ostatnią rzeczą, która przyszłaby mi do głowy i której bym się spodziewała.

Udar spowodował głęboki niedowład i silną spastykę lewej strony mojego ciała. Wymagam stałej opieki i systematycznej rehabilitacji, ponieważ nie poruszam jedną ręką i ledwo chodzę. Ale nie poddaję się. Stale usprawniam swoje ciało. Chcę, by moja córka widziała, że robię postępy w leczeniu i była ze mnie dumna.

Kilka miesięcy temu zarezerwowałam dla siebie miejsce na turnusie rehabilitacyjnym w Chłopach koło Koszalina. Kwotę 4200 zł potrzebną na wyjazd zgromadziłam dzięki urodzinowej zbiórce w portalu społecznościowym (Wszystkim Darczyńcom jeszcze raz dziękuję!).

Życie jednak lubi zaskakiwać i robi to. Nieco ponad dwa tygodnie przed startem turnusu jego organizator zmienił cennik. Aktualny koszt mojego wyjazdu wynosi 4850 zł. Brakuje mi więc kilkuset złotych.

Przyznam, że jestem podłamana całą sytuacją. Nie posiadam w portfelu takiej "luźnej" kwoty. Na szczęście przypomniałam sobie o Helpuj.pl 😎

Jeśli masz chęć i możliwość wsparcia mojej potrzeby – proszę o to i zachęcam.

Zostało niewiele czasu – turnus rozpoczyna się 18 września. Tu jest potrzebny potężny rzut na taśmę 🏁

Już teraz dziękuję za każdą wpłaconą złotówkę!

 

Serdecznie zapraszam Cię na mój blog „Mamusia się zepsuła…” (www.ewasm.pl), który prowadzę z pomocą męża. Dokumentuję tam postępy w rehabilitacji oraz dzielę się różnymi spostrzeżeniami.

700 PLN 123% 565 PLN
do końca: 20 dni

"Trzecie oko" Kuzi

dla: Katarzyna Głowacka
kategoria: Leczenie

Witajcie! 👋👋👋

👁 Chciałabym przedstawić Wam moją cudowną, jedyną siostrę cioteczną Kasię, nazywaną Kuzi. Katarzyna kocha życie i uwielbia ludzi. Jej wielkim marzeniem są podróże, w czasie których będzie doświadczać świata (prawie) wszystkimi zmysłami. Nie przywiezie ze swoich wypraw jedynie wspomnień pięknych widoków, ponieważ jej oczy dotknęło wiele schorzeń.

👁 Zanim stała się osobą silnie niedowidzącą, przez 30 lat była zatrudniona jako masażystka w szpitalu w Bytomiu. Jej fachowa wiedza pomogła wrócić do formy wielkiej liczbie osób. Nie może już pracować w swoim zawodzie, ale chce pozostać aktywna i niezależna. Dlatego też uparła się, skoczyła na głęboką wodę i… została tłumaczem profesjonalnych tekstów na język rosyjski. Wyobraźcie sobie, jakie trudności organizacyjne niesie za sobą silnie zaburzony zmysł wzroku, gdy wykonuje się taką pracę!

👁 Kuzi pragnie raźno maszerować przez życie, omijając pojawiające się przeszkody. Biała laska przeznaczona dla osób niewidomych i niedowidzących w jakimś stopniu jej w tym pomaga. Istnieje jednak wyjątkowa technologia, która w nieporównywalny sposób ułatwiłaby Kasi codzienne funkcjonowanie.

👁 Urządzenie OrCam MyEye bazuje na sztucznej inteligencji, a jego możliwości przyprawiają o zawrót głowy! Odczytywanie tekstów, rozpoznawanie twarzy, kolorów, identyfikacja produktów i nominałów banknotów… Niedostępny dla Kasi wizualny aspekt rzeczywistości byłby jej przekazywany dźwiękowo, dając mojej siostrze szansę na powrót do samodzielności i pełnej aktywności.

Nasza Kuzi marzy o takim „trzecim oku”, jednak koszt sprzętu w Polsce jest dla nas przytłaczający - wynosi bowiem 25 tysięcy złotych… Za pomocą tej zbiórki pragniemy zgromadzić chociaż część potrzebnej kwoty.

Będziemy ogromnie, ogromnie wdzięczni, jeśli do nas dołączycie i wesprzecie Katarzynę! 🤗

2980 PLN 22% 13000 PLN
do końca: około miesiąca

Wspomagany wózek - samodzielny ja

dla: Bogumił Selwat
kategoria: Marzenie

Witajcie!

Mam na imię Bogumił. Parę lat temu przeżyłem wypadek komunikacyjny. Złamałem wtedy kręgosłup i uszkodziłem rdzeń kręgowy. Od tamtego momentu jestem sparaliżowany od pasa w dół. Poruszam się na wózku inwalidzkim.

Mam 37 lat, życie przede mną. Nie chciałbym, by minęło w czterech ścianach mieszkania, którego nie będę opuszczał. Obecnie prawie cały czas przebywam w domu. Pragnę to zmienić – zwłaszcza że z natury jestem pracowity i aktywny.

By samodzielnie przemieszczać się po mieście oraz móc dotrzeć do ewentualnego miejsca pracy (bardzo zależy mi na znalezieniu stałego zajęcia), potrzebuję pomocy. Wsparcie oferuje mi technologia w postaci przystawki elektrycznej do wózka inwalidzkiego. Możecie zobaczyć ją na zdjęciu.

Szczerze dziękuję wszystkim, którzy zdecydują się pomóc mi w realizacji mojego marzenia o pełnej niezależności i samodzielności.

735 PLN 24% 2950 PLN
do końca: około miesiąca

Cz. 3 zbiórki na leczenie metodą immunoter...

dla: Krzysztof Żurek
kategoria: Leczenie

Kochani! Dzięki Waszemu ogromnemu zaangażowaniu w kolejną, trzymiesięczną zbiórkę, którą prowadziliśmy na Helpuj.pl, udało nam się zebrać ponad 8 000 zł. Jesteście cudowni!!!

Bardzo, bardzo Wam dziękujemy. To ogromna kwota, która zbliża nas do osiągnięcia celu.

Meta tego wyścigu wciąż znajduje się jednak daleko przed nami – całkowity koszt terapii Krzyśka to kilkaset tysięcy złotych. Dlatego zbieramy dalej, wierząc, że się uda i Krzyś dostanie swoją szansę na powrót do zdrowia.

Poznajcie naszą historię.

Krzysiek jest moim starszym bratem. Połowę życia spędził na koszykarskim parkiecie, a ja zawsze byłam jego wiernym kibicem. Aktywny facet, żyjący w ciągłym biegu. Rzeczywistość, którą znaliśmy, przewróciła się do góry nogami, gdy u Krzysia stwierdzono guza mózgu. Szybka operacja, a potem diagnoza - glejak wielopostaciowy IV stopnia złośliwości i wyrok: do 12 miesięcy życia.

Krzysztof w sierpniu otrzyma ostatnią chemię i to niestety koniec możliwości leczenia w Polsce. Nie możemy bezczynnie czekać na kolejną wznowę nowotworu, która bez jakichkolwiek działań jest nieunikniona. Znaleźliśmy w Niemczech klinikę leczącą metodą immunoterapii. Pozytywne wyniki leczenia innych pacjentów dały nam nadzieję na "nowe życie " dla Krzyśka. Koszt terapii przekracza wielokrotnie możliwości naszej rodziny i znajomych. Dlatego bardzo proszę o wsparcie. Pomóżcie nam wspólnie pokonać glejaka.

Z góry serdecznie dziękuję - siostra najlepszego brata

4762 PLN 9% 50000 PLN
do końca: około miesiąca

Wirtualne okno na świat

dla: Marek Łyskawiński
kategoria: Marzenie

Pozwólcie, że się przedstawię.

Mam na imię Marek. Pochodzę ze stolicy Kaszub – Wejherowa. W styczniu skończyłem 42 lata. Życie, jak to mówią, nigdy mnie nie rozpieszczało.

Wychowałem się w niepełnej rodzinie; mieszkaliśmy w kiepskich warunkach.

W szkole również nie było łatwo. Z powodu dysleksji miałem problemy z nauką języków obcych; niemieckiego nie uczyłem się w ramach protestu (mój dziadek został zastrzelony przez Niemców w czasie II wojny światowej). Za to od 4 roku życia chętnie rysowałem.

Gdy byłem w IV klasie technikum elektrycznego, urodziła się moja córeczka.

Los rzucał mnie kolejno do Bolszewa, Gdyni i Irlandii, skąd wróciłem w 2006 roku. Pracowałem, miedzy innymi, na ORP „Piorun”, w markecie OBI i firmie kamieniarskiej. Lata dużego wysiłku fizycznego pogłębiły problemy z kręgosłupem, które mam od dziecka. Mimo to samodzielnie przeprowadziłem kapitalny remont mieszkania, gdzie mieszkam z moją 94-letnią babcią.

Tata zmarł w 2001 roku. Moja córka jest już dorosła, a z żoną nie jesteśmy razem. Nie mam przyjaciół. Powiem wprost: dokucza mi samotność. Żyję w skromnych warunkach, utrzymując się z renty przyznanej przez MOPS – niecałe 800 zł.

Ze względu na poważne zwyrodnienie kręgosłupa oraz zdiagnozowaną schizofrenię trudno jest mi znaleźć pracę.

Jednak, jak każdy w Was, mam swoje zainteresowania i chciałbym pozostawać w kontakcie z innymi. Jestem pasjonatem fotografii, a wolny czas spędzam, eksplorując Internet. Od jakiegoś czasu prawie nie wychodzę z domu i komputer jest w zasadzie moim jedynym oknem na świat. Niestety, ten, z którego korzystam jest już stary i odmawia współpracy.

Moim marzeniem jest nowy komputer, który będzie mi służył przez kilka lat. Chciałbym swobodnie korzystać z możliwości, jakie daje sprawny sprzęt.

Proszę, wesprzyj tę zbiórkę i moje marzenie. Serdecznie dziękuję za każdą pomoc.

0 PLN 0% 4200 PLN
do końca: około 2 miesiące

Nasze miejsce na ziemi

dla: Emilia Studnicka
kategoria: Marzenie

Mam na imię Emilia.

Stworzyłam tę zbiórkę, aby dać moim najbliższym szansę na lepsze jutro.

Opowiem Wam o sobie.

Ukończyłam studia prawnicze. Pracuję zgodnie z wykształceniem. Marzę o zrobieniu doktoratu. Od 13 lat choruję na stwardnienie rozsiane, a 4 lata temu usłyszałam diagnozę nowotworu złośliwego jajnika. Rokowania były bardzo złe, lekarze nie dawali mi szans.

Dzięki wielkiej determinacji mojej i moich najbliższych, udało się znaleźć skuteczne leczenie. Daje obiecujące efekty, jednak koszty lekarstw, badań i rehabilitacji przekraczają najśmielsze wyobrażenia.

Nie raz zastanawiałam się, jak jest cena ludzkiego życia i czy warto o nie walczyć. Były momenty, gdy chciałam odpuścić i postawić kropkę. Patrzyłam wtedy na moje dziecko i czułam, że nie mogę się poddać.

Na każdym kroku wspierała mnie moja rodzina, chociaż im samym nie jest łatwo. Moja mama choruje na SM i fibromialgię. Mimo to pozostała cudowną osobą, której życie polega na niesieniu pomocy innym – szczególnie dzieciom. Bardzo kocha swoją wnuczkę, a moją córkę.

Moja córeczka ma 6 lat. Jest bardzo ruchliwym dzieckiem. Nikt nie powiedziałby, że musiała być rehabilitowana. Mówi, choć kiedy miała 2 latka sugerowano, że nigdy nie będzie. Jak każde dziecko chce mieć mamę cały czas dla siebie, pojechać razem na wakacje. Pomaga mi jak umie.

Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jest moim motorem do działania, moim największym cudem. Kiedy tylko mogę, trenujemy razem karate albo jeździmy na gokartach. Obydwie kochamy zwierzaki.

Prawie 10 lat temu w naszym domu wybuchł pożar. Straciłyśmy wtedy coś bardzo ważnego: spokojną przystań, w której nabierałyśmy sił i energii do codziennych wyzwań.

Nie da się opisać uczucia, które pojawia się, gdy po powrocie do domu zastajesz zgliszcza. Świat rozpada się wtedy na kawałki… Od tamtego momentu szukamy swojego miejsca na ziemi. Przeprowadzki są stałym elementem naszego życia. Jesteśmy już zmęczone. Staram się nie myśleć o tym, co przyniesie jutro – boję się odpowiedzi.

Jednak codziennie rano wstaję z nadzieją, że będę mogła dać moim najbliższym nowe miejsce, gdzie będą czuć się bezpiecznie i u siebie. DOM.

Fundusze uzyskane ze zbiórki przeznaczę na malutkie mieszkanko. Wiem, że to astronomiczna kwota, ale wierzę, że wspólnym wysiłkiem uda się ją zebrać. Będę ogromnie wdzięczna za Wasze wsparcie. Już teraz dziękuję, że poświęciliście czas, by poznać moją historię.

Emilia

320 PLN 0% 110000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Przyszły zoolog zbiera na rehabilitację

dla: Hubert Borowski
kategoria: Leczenie

Maluch ze zdjęcia to nasz synek Hubert.

Hubercik urodził się w czerwcu 2010 roku. Przyszedł na świat z poważnymi wadami kończyn górnych i dolnych, stopami końsko-szpotawymi, a także przepuklino oponowo-rdzeniową i wodogłowiem. Ma wrodzony brak kości śródręcza prawej rączki – jeden paluszek jest złożony tylko z chrząstek.

Chodzenie, chwytanie, poruszanie się – to nie jedyne obszary, które szwankują u Huberta. Nasz synek cierpi również z powodu refluksu pęcherzowo-moczowodowego, połączonego z pęcherzem neurogennym. Najprościej mówiąc, wydalany przez Huberta mocz samoistnie powraca do jego nerek, co jest bardzo niebezpieczne. Co 3-4 godziny, także w nocy, cewnikujemy Hubercika.

Mimo tych wszystkich problemów, nasz chłopczyk próbuje żyć jak jego rówieśnicy. Uwielbia czytać książki, pochłania je wręcz. Bardzo interesuje go przyroda, zwierzęta 🌿🐞🐻🐙🦅🌳 W przyszłości chciałby zostać zoologiem 🔍

By to marzenie miało szansę się spełnić, Hubert musi być w miarę sprawny. W tym celu odbywa bardzo intensywną i specjalistyczną rehabilitację oraz jest objęty wielospecjalistyczną opieką lekarską. Korzystamy też z dodatkowego sprzętu rehabilitacyjnego i ortopedycznego, środków pielęgnacyjnych i leków. Przy takim rodzaju niepełnosprawności, z jakim zmaga się Hubert, lista potrzeb praktycznie się nie kończy.

Jednak obecnie najważniejsza jest dla nas rehabilitacja i systematyczna praca nad sprawnością Hubercika. Nasz chłopczyk ćwiczy m.in. samoobsługę, samodzielność, grafomotorykę i chód, korzysta z kinesiotapingu, zajęć z integracji odruchów dynamicznych oraz zajęć z logopedą. 10 godzin tygodniowo to sama fizjoterapia. Każda jej godzina kosztuje 70 zł. Razem z dodatkowymi zajęciami rehabilitacja Huberta to wydatek rzędu 3080 zł miesięcznie, 36 960 zł rocznie.

Gdyby udało nam się zebrać 100% kwoty, którą założyliśmy jako cel finansowy, moglibyśmy odetchnąć na ponad trzy miesiące…

Zwracamy się z apelem do wszystkich ludzi wielkiego serca: wesprzyjcie tę zbiórkę. Systematyczna rehabilitacja ma znaczący wpływ na jakość życia naszego dziecka. Każda wpłata, nawet ta najdrobniejsza, będzie ogromnie cenna.

Prosimy o pomoc, aby na twarzy Hubercika w końcu zagościł uśmiech 🙆‍♂

10 PLN 0% 10500 PLN
do końca: około 2 miesiące

Specjalistyczne leczenie i intensywna reha...

dla: Kinga Kierzkowska
kategoria: Leczenie

Witajcie!

Mam na imię Kinga. Zmagam się z postępującym, głębokim niedowładem kończyn dolnych. Nie znam przyczyny tego zaburzenia, ale na pewno mogę powiedzieć, że wiąże się z ogromnymi problemami w zakresie poruszania się.

Pomimo swojej znacznej niepełnosprawności staram się żyć aktywnie i dążyć do realizacji marzeń, potrzeb i celów. Jednym z moich marzeń jest podróż do stolicy Włoch. Jak to mówią: „Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu” – być może jedna z nich zaprowadzi do wiecznego miasta również mnie…?

Cele, jakie sobie wyznaczam (a jest ich wiele!) są pośrednio lub bezpośrednio związane z pomocą innym. Zawodowo zajmuję się, między innymi, przekazywaniem obywatelom informacji o przysługujących im w Polsce świadczeniach krótkoterminowych. Działam także w wolontariacie.

Jestem wolontariuszką Fundacji DKMS, gdzie zajmuję się rejestracją potencjalnych dawców szpiku. Choć sama nie mogę nim być, wierzę, że swoim działaniem przyczyniam się (choćby w najmniejszym stopniu) do odnalezienia „genetycznego bliźniaka” dla osoby potrzebującej przeszczepu i tym samym podarowania jej szansy na życie.

Jednakże, abym mogła dalej spełniać się, działając dla innych, potrzebuję specjalistycznego leczenia ortopedycznego i neurologicznego oraz codziennej, intensywnej rehabilitacji, która jak najdłużej pomoże mi zachować sprawność.

Serdecznie proszę o zasilenie mojej zbiórki i tym samym wsparcie mnie w codziennych zmaganiach z chorobą i walce o lepsze jutro – nie tylko dla siebie. Wasze wpłaty umożliwią mi nie tylko radzenie sobie z niedowładem, ale i dalsze angażowanie się na rzecz innych, co jest dla mnie przyjemnością i zaszczytem.

90 PLN 1% 5000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Zakup pompy insulinowej oraz systemu CGM -...

dla: Sławomir Gwizdała
kategoria: Leczenie

Cześć!

Mam na imię Sławek. Byłem tu już przez jakiś czas, teraz wracam, ponieważ moja misja nie została zakończona 😊😎

Zbieram fundusze na nowoczesną pompę insulinową i system CGM. Przez ostatnie 3 miesiące udało się zgromadzić niemal połowę potrzebnej kwoty (Dziękuję!!!). Brakuje mi jeszcze trochę monet, ale wierzę, że tym razem się uda!

Cukrzyca typu 1 towarzyszy mi od 7. roku życia. Przeżyliśmy razem ponad 30 lat, ale muszę przyznać, że nie zawsze było łatwo. Od samego początku moich zmagań z tą chorobą największym problemem było ustabilizowanie poziomów cukru i uniknięcie hipoglikemii. Z każdym rokiem wahania poziomu cukru coraz mocniej wpływały na moje codzienne funkcjonowanie. Generowało to wiele niebezpiecznych dla mnie sytuacji i mnóstwo stresu dla moich najbliższych.

Po konsultacji z lekarzem prowadzącym stwierdziłem, że właśnie pompa insulinowa oraz system ciągłego monitorowania glikemii będą dla mnie szansą na normalne życie, a moim bliskim i współpracownikom zaoszczędzą dodatkowym zmartwień. Zdradzę Wam, że mam już nawet „upatrzony” model pompy insulinowej: MiniMed® 640G, która we współpracy z sensorem pozwala lepiej kontrolować zarówno poziom cukru, jak i ilość podawanej insuliny.

To dla mnie szansa na normalniejsze życie, poczucie bezpieczeństwa i robienie tego, co lubię najbardziej. Długie rowerowe wycieczki i wędrówki po lesie z żoną i naszymi dwoma psami Stefanem oraz Luną to jest to, co sprawia mi najwięcej radości. Kiedyś organizowaliśmy je znacznie częściej. Teraz jednak, ze względu na wahania glikemii, musiałem z nich zrezygnować. Mam wielką nadzieję, że powrócę do tych rytuałów 👩‍❤‍👨🚴‍♂🏕🐕

Będę Wam ogromnie wdzięczny za pomoc w realizacji mojego celu.

770 PLN 6% 12000 PLN
do końca: 2 miesiące

Zdrowe serce, spokojna głowa

dla: Gabor Pająk
kategoria: Marzenie

Dzień dobry Państwu.

Nazywam się Gabor Pająk. Mam 34 lata. Przyszedłem na świat z wadą serca o nazwie Tetralogia Fallota.

Oznacza to, że niepełnosprawność towarzyszy mi od urodzenia. Po pierwszej operacji serca, którą przeszedłem w 1985 r., pozostał mi niedowład całej prawej ręki. W 1990 r. lekarze przeprowadzili zabieg całkowitej korekty wady, a w 2012, podczas operacji na otwartym sercu, wszczepiono mi zastawkę biologiczną.

Obecnie mam sztuczną zastawkę, która (co wykazały ostatnie badania) jest nieszczelna. Czekam na termin implantacji nowej. Mam nadzieję, że uda się uniknąć kolejnej operacji na otwartym sercu.

Pracowałem jako nocny portier na basenie, jednak z powodu komplikacji zdrowotnych zrezygnowałem z tego stanowiska. Poszukuję zatrudnienia w miejscu, gdzie nie będę musiał pracować fizycznie, ponieważ jest to zbyt duże obciążenie dla mojego organizmu. Jako osoba niepełnosprawna w stopniu umiarkowanym, mam ograniczone możliwości, jeśli chodzi o miejsce wykonywania pracy.

Mieszkam z mamą, jednak staram się, by nie ponosiła z tego względu wysokich kosztów. Renta i zasiłek pielęgnacyjny, które otrzymuję są symboliczne, staram się jednak dokładać do domowego budżetu. Podsumowałem miesięczne wydatki i wiem, że nie mam szansy opłacić ich z przyznanych świadczeń. Bardzo chciałbym również wyjechać do Kołobrzegu na turnus z profesjonalną rehabilitacją kardiologiczną.

Uruchomiłem zbiórkę na miesięczne koszty utrzymania wraz z zakupem 15 m3 drewna opałowego na zimę oraz na turnus rehabilitacyjny.

Miesięczne wydatki obejmują:

  • leki + witaminy - 200 zł;
  • wyjazdy na kontrole lekarskie (paliwo) - 400 zł;
  • rehabilitacja + zabiegi – 800 zł;
  • artykuły chemiczne – 150 zł;
  • rachunki związane z mieszkaniem – 500 zł.

Opał na zimę to wydatek rzędu 2500 zł, koszt wyjazdu na turnus to z kolei 3500 zł.

Chciałbym prosić Was o pomoc w zebraniu funduszy na moje cele. Będę bardzo wdzięczny za wsparcie.

Z wyrazami szacunku

Gabor

5 PLN 0% 8000 PLN
do końca: 2 miesiące

By Madzi ciało się nie poddało

dla: Magdalena Kilarska
kategoria: Leczenie

Dzień dobry wszystkim ludziom dobrego serca!

Jestem mamą dwóch wyjątkowych dziewczynek, które wychowuję sama. Starsza z nich ma na imię Magda i to dla niej założyłam tę zbiórkę.

U Madzi 6 lat temu zdiagnozowano guza mózgu. Tego dnia nasz świat posypał się całkowicie. Podczas operacji okazało się, że guz umiejscowiony jest w czwartej komorze mózgu. Po inwazyjnym zabiegu usunięcia go, moja córeczka – wcześniej pełna energii, mądra, inteligentna, kochająca zwierzęta (w szczególności konie) – stała się roślinką. Lekarze przewidywali, że nie będzie ani chodziła, ani mówiła. Na szczęście mylili się. Moja iskierka tak ich zaskoczyła!

Rehabilitacja Madzi rozpoczęła się już w szpitalu. Była konieczna również ze względu na powikłania pooperacyjne: niedowład czterokończynowy oraz porażenie nerwów twarzowego i wzrokowego.

Magda cierpi na padaczkę objawową, przeszła zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, wznowę nowotworu, ma wszczepioną zastawkę komorowo-otrzewnową.

Wiem, że ciężko uwierzyć w to, że tyle nieszczęścia może spotkać jedną osobę. Sama zadaję sobie pytanie, jak to jest możliwe i gdzie jest granica ludzkiego cierpienia.

Przed moją córeczką szereg operacji. Teraz jednak skupiamy się na tym, by samodzielnie chodziła – to jej wielkie marzenie. Pomyśleć, że kiedyś było nim mieć własnego kucyka…

„Mamo, czemu ja nie chodzę jak moje koleżanki?” – pyta mnie często Madzia. Milczę z opuszczoną głową, bo nie potrafię jej odpowiedzieć.

Madzieńka jest rehabilitowana w domu. Urządziłyśmy jej pokój do ćwiczeń. Wytrwale trenuje też na basenie. Jest nieugięta i bardzo, bardzo mocna.

Godzina jej domowej rehabilitacji metodą PNF kosztuje 120 zł. Przy trzech godzinach w tygodniu jest to wydatek rzędu 360 zł. Gdyby udało się zebrać 100% założonej kwoty, samą rehabilitację domową miałybyśmy zabezpieczoną na prawie rok…

Serdecznie proszę o wsparcie celu, jakim jest rehabilitacja Magdusi. Magda chciałaby jeszcze wsiąść na rower i pojeździć z koleżankami po podwórku. Wasze wpłaty mogą pomóc temu marzeniu się spełnić.

Z serca dziękuję

Małgorzata

 

0 PLN 0% 15000 PLN
do końca: 2 miesiące

Leczenie boreliozy

dla: Małgorzata Janiak
kategoria: Leczenie

Witajcie.

Mam na imię Małgorzata. Choruję poważnie od kilkunastu lat. Przez większość tego czasu nie wiedziałam, co tak naprawdę mi dolega. 3 lata temu otrzymałam diagnozę boreliozy. Teraz przynajmniej wiem, z czym walczę i jak mam to robić.

Borelioza to przewlekła, podstępna, wieloukładowa choroba zakaźna, która ma poważny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu. Nieleczona prowadzi do poważnych powikłań, których nie można cofnąć.

W moim przypadku borelioza uaktywniła się po zabiegach operacyjnych. Wróciła po okresie bez objawów. Wcześniej byłam wesołą, aktywną i rezolutną osobą, prowadziłam intensywne życie towarzyskie. Uwielbiałam spacery z moimi psami, Dejsi i Dasti.

Teraz jednak mam problemy z przemieszczaniem się i wykonywaniem rękoma podstawowych czynności, ciągle bolą mnie stawy i mięśnie, drętwieją mi kończyny. Wychodzę z domu tylko wtedy, kiedy naprawdę muszę. W głowie co jakiś czas pojawia się myśl o reszcie życia spędzonej na wózku inwalidzkim. Borelioza oznacza dla mnie również depresję, zaniki pamięci, zaburzenia snu, tzw. mgłę umysłową, a w rezultacie utratę wiary w siebie i trudności rodzinne.

Dodatkowo zmagam się z – wynikającą z insulinoodporności – hipoglikemią reaktywną, dną moczanową oraz nadciśnieniem. Wszystko to bardzo zmieniło moje życie i pozbawiło je radości. A ja chcę żyć pełną piersią i cieszyć się życiem.

Ponieważ (w związku z utratą pracy) jest mi trudno samej sfinansować leczenie, zwracam się do Was z prośbą o wsparcie. Miesięczne wydatki na antybiotyki, suplementy i rehabilitację wynoszą około 2 000 zł. Tą zbiórką chciałabym zabezpieczyć sobie farmako- i fizjoterapię na 3 miesiące.

Będę bardzo wdzięczna za każdą złotówkę przekazaną na mój cel.

Pozdrawiam Was serdecznie 🌻

Małgosia

0 PLN 0% 6000 PLN
do końca: 3 miesiące

Nowa łazienka dla wspaniałej seniorki

dla: Krystyna Bil
kategoria: Marzenie

Witajcie!

Mam na imię Asia. Jestem córką cudownej kobiety, która zawsze była dla wszystkich podporą. Teraz jestem również jej głosem. Poznajcie historię Krysi, mojej ukochanej mamy.

Mam śpiewała w chórze kościelnym. Dawało jej to wiele radości. W 2016 roku zauważyła, że z jej głosem dzieje się coś złego. Zaczęło się od chrypki, potem nastąpiło spowolnienie mowy, głos stał się nosowy. Mama trafiła do szpitala, gdzie stwierdzono chorobę Wilsona. Wykluczono ją jednak niedługo później. Problemy z mową były coraz większe. Mama mówiła niewyraźnie, pojawiły się kłopoty z przełykaniem jedzenia i picia.

Laryngolodzy nie znaleźli przyczyn pogarszającego się stanu zdrowia „po swojej stronie”. Również foniatra stwierdził, że struny głosowe są zdrowe. Dopiero zlecone przez neurologa badanie EMG naprowadziło nas na właściwą ścieżkę. W październiku 2017 roku, w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym u mamy zdiagnozowano SLA – stwardnienie zanikowe boczne. Ta nieuleczalna choroba charakteryzuje się stopniową degeneracją włókien nerwowych, co przekłada się między innymi na pracę mięśni.

Odmiana SLA, na którą choruje mama jest określana jako opuszkowa i wyróżnia się tym, że atakuje najpierw mięśnie twarzy, języka i przełyku – stąd właśnie wzięły się problemy z mową i przełykaniem. W chwili obecnej mama nie mówi i nie przyjmuje normalnie pokarmów. Porozumiewa się ze światem, pisząc na karteczkach, a karmiona jest przez sondę umieszczoną w żołądku.

We wrześniu zeszłego roku pojawiły również problemy z oddychaniem – szczególnie w nocy. Do marca tego roku, kiedy udało się mamie dostać miejsce na oddziale pneumonologicznym, niedotlenienie spowodowało duże zmiany w jej mózgu. Ciężko jest się z tym pogodzić - zarówno samej mamie, jak i nam. W szpitalu mama została zakwalifikowana do programu domowej wentylacji nieinwazyjnej. Okazało się bowiem, że podczas snu mózg mamy nie przesyła impulsów do płuc i przestają one pracować. Od tamtej pory śpi podłączona do respiratora.

Mimo swojej ciężkiej sytuacji zdrowotnej, mama stara się nie poddawać. Biorąc pod uwagę okoliczności i to, że cały czas słabnie, jest bardzo samodzielna i naprawdę świetnie sobie radzi.

Z całego serca chciałabym ułatwić jej codzienną pielęgnację, by czuła się pewnie i bezpiecznie we własnym domu. Marzeniem mamy jest odpowiednio zabezpieczony prysznic, ale to wiąże się z przebudową i modernizacją całej łazienki, łącznie z wymianą instalacji elektrycznej, która teraz nie działa.

To spory wydatek, dlatego proszę Was o wsparcie zbiórki.

Z góry dziękuję wszystkim, którzy pomogą spełnić marzenie mojej mamy.

Pozdrawiam serdecznie

Asia

85 PLN 1% 7000 PLN
do końca: 3 miesiące

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x