Cele

Miesięczna rehabilitacja dla walecznej 4-l...

dla: Natalia Jędrzejczak
kategoria: Marzenie

Oto Natalka:

radosna 4-latka, której początkowa diagnoza dawała maksymalnie 3 lata życia. Choruje na rdzeniowy zanik mięśni (SMA) - rzadką, uwarunkowaną genetycznie jednostkę, która powoduje postępujące upośledzenie mięśni szkieletowych.

Wielkim szczęściem dla Natalii było dostanie się do programu leczenia Spinrazą, które dało nam nową nadzieję.

By być w jak najlepszym stanie, Natalka potrzebuje codziennej rehabilitacji (również w formie turnusów), czystego powietrza i różnego rodzaju zajęć usprawniających.

Dzięki ćwiczeniom poczyniła niesamowite wręcz postępy. Kiedyś krztusiła się jedzeniem, nie mogła siedzieć – nawet z oparciem, nie utrzymywała pozycji główki, nie miała siły podnosić rączek. Jadła wolno i bardzo mało, przez co nie przybierała na wadze i była osłabiona.

Systematyczna, fachowa rehabilitacja sprawiła, że teraz samodzielnie je i oddycha, siedzi w wózku, a nawet bawi się zabawkami. Wiemy jednak, że może znacznie więcej. Intensywna fizjoterapia to duży wydatek. Miesięczne na samą rehabilitację przeznaczamy 2 000 zł.

Bardzo prosimy o dołożenie swojej cegiełki do zbiórki na miesiąc fizjoterapii dla Natalki. Tu żadna złotówka nie będzie stracona – nasza dziewuszka dobrze rokuje, warto jej pomagać.

Dziękujemy w imieniu Natalii.

42 PLN 2% 2000 PLN
do końca: 1 dzień

Wygrać walkę o mięśnie

dla: Julia Mikołajczak
kategoria: Leczenie

Julka to 11-letnia wojowniczka uwielbiająca podróże.

Jest dziewczynką ciekawą świata. Interesuje się kosmosem, kocha konie, dużo czyta, a w jej głowie jest wiele planów i marzeń do zrealizowania. Jednak jej życie znacząco rożni się od życia dzieci w podobnym wieku.

Julia zmaga się na co dzień z bardzo trudnym i podstępnym przeciwnikiem: rdzeniowym zanikiem mięśni typu 1. To rzadka, uwarunkowana genetycznie choroba nerwowo-mięśniowa, przez którą Julka traci neurony ruchowe. Jej mięśnie są coraz słabsze, a ostatecznie zanikają.

Na chwilę obecną nasza dziewczynka nie chodzi, oddycha dzięki respiratorowi, nie może mówić ani samodzielnie jeść. SMA zabrało Julii możliwość poruszania się i uczyniło jej życie zależnym od specjalistycznej aparatury medycznej. Mimo to Julka się nie poddaje i każdego dnia podejmuje nierówną walkę z chorobą.

Udało się rozpocząć leczenie, które być może przywróci naszej małej bohaterce funkcje ruchowe, a przede wszystkim uratuje jej życie. Terapia wspierana jest intensywną rehabilitacją, której miesięczny koszt wynosi ok. 3 500 zł.

Jeśli możesz przekazać wpłatę na ten wyjątkowy cel, nieważne w jakiej wysokości, prosimy: zrób to. Jeżeli nie masz możliwości wsparcia finansowego, powiedz komuś o tej zbiórce.

Każda pomoc jest ważna i za każdą serdecznie dziękujemy.

1330 PLN 38% 3500 PLN
do końca: 4 dni

Wrócić do sportu, znów wejść na szlak - le...

dla: Piotr Budzyna
kategoria: Leczenie

Pomóżmy Piotrowi znów cieszyć się życiem!

20 września tego roku nasz przyjaciel Piotr w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala w Gliwicach. Tam stwierdzono udar pnia mózgu.

Piotra przejął OIOM Szpitala Klinicznego w Zabrzu, gdzie przez kilka tygodni lekarze walczyli o jego życie. Rokowania były niepewne, ale personel szpitala robił wszystko i jeszcze więcej, by dać nam szansę ponownego obcowania z tak nietuzinkowym i wrażliwym człowiekiem, jakim jest Piotrek.

Udało się ustabilizować parametry życiowe i rozpocząć rehabilitację. Obecnie Piotr jest odżywiany dojelitowo i wymaga 24-godzinnego monitoringu opiekuna. Sprawia to, że lista ośrodków rehabilitacyjnych, które mogą go przyjąć jest bardzo krótka, a walka o powrót do zdrowia – bardzo kosztowna.

Piotrek to „fighter”, wojownik jakich mało. Postępy, które zrobił w ciągu miesiąca intensywnej rehabilitacji, nie tylko powodują wzruszenie, ale również dają realną nadzieję na powrót Piotra do samodzielności. Wymaga to jednak – obok jego ciężkiej pracy – nieustannej, profesjonalnej opieki doświadczonego zespołu fizjoterapeutów, neurologopedów i neuropsychologów, którzy bazują na uznanych międzynarodowo metodach diagnostyczno- terapeutycznych. Dodatkowo Piotr musi stale korzystać z wiedzy i pomocy lekarzy specjalistów oraz pielęgniarek.

Startujemy ze zbiórką, która pozwoliłaby opłacić kolejne dwa miesiące pobytu Piotrka w placówce, w której jest obecnie.

Całym życiem Piotra były podróże i góry. Kochał sport. Nieprawdopodobnie aktywny, skakał ze spadochronem, ćwiczył karate, biegał, latał paralotnią, uprawiał żeglarstwo i windsurfing, jeździł na nartach, grał w badmintona… Sprawnością zawstydziłby niejednego „młodzika”. Ostatnio chciał się nauczyć kitesurfingu. Nie zdążył zrealizować tego marzenia, ale wierzymy, że wszystko przed nim.

Największa pasja Piotrka? Postawilibyśmy jednak na góry. Piotr, oprócz bycia wytrwałym wędrowcem, prowadził też własną stronę internetową o Tatrach. Na http://tatry.zbliska.eu można zobaczyć zdjęcia i filmy z kamer internetowych, zapoznać się z opisami tras wycieczkowych i aktualnościami z regionu czy poczytać ciekawostki.

Piotrek to naprawdę niezwykły facet, który zasługuje na to, by jeszcze trochę z życia wycisnąć.

Prosimy Was o wsparcie tej zbiórki, o wsparcie naszego przyjaciela.

Dzięki, trzymajcie się!

11044 PLN 24% 46000 PLN
do końca: 5 dni

Entuzjazm Daje Siłę - walka o sprawność

dla: Kacper Kisielewski
kategoria: Leczenie

Cześć!

Poznajcie mojego syna. Kacper jest 20-letnim studentem pierwszego roku Uniwersytetu Morskiego w Gdyni, gdzie uczy się projektowania, mechaniki, budowy i eksploatacji różnego typu maszyn. Urodził się i mieszka w Gdyni.

To pełen życia i entuzjazmu młody człowiek z wieloma planami na przyszłość. Od urodzenia dzielnie walczy o zdrowie i sprawność. Jego przeciwnik jest podstępny i wiemy, że już nie odpuści. To zespół Ehlersa-Danlosa – schorzenie genetyczne dotykające tkankę łączną, a więc główną tkankę budującą organizm.

Choroba rok po roku zabiera Kacprowi coraz więcej, powodując samoistne urazy stawowo-kostne oraz silne stany bólowe. W związku z nią mój syn potrzebuje stałej, specjalistycznej rehabilitacji dedykowanej osobom z EDS.

Dwa lata temu Kacper przeszedł operację rekonstrukcji kolana. Wytrwale ćwiczył w ramach wielomiesięcznej, intensywnej i bolesnej rehabilitacji. To naprawdę waleczny chłopak 💪 Zobaczyliśmy światełko w tunelu. Wyglądało na to, że wszystko wraca do normy: Kacper mógł samodzielnie chodzić – bez kul, ortez, stabilizatorów. Bardzo się cieszyliśmy 😊

Niestety, sytuacja nieoczekiwanie się pogorszyła – i to znacznie. Zakres uszkodzeń kolana jest teraz jeszcze szerszy niż przed operacją. Powstały nowe, duże zwyrodnienia w stawie, naruszona jest łąkotka, zerwane więzadło krzyżowe, zniszczona została chrząstka stawowa. Znów powrót do kul, które pomagają się poruszać, ale też bardzo obciążają Kacprowi stawy łokciowe i barki, co powoduje kolejne problemy. Tak działa EDS: zabiera sprawność krok po kroku, staw po stawie. My się jednak nie poddamy!

Kacper potrzebuje niezwłocznej operacji, a po niej kilkunastomiesięcznej fizjoterapii. Bez nich grozi mu wózek inwalidzki. Choroba Kacpra jest nieuleczalna. Opcję refundacji już wyczerpaliśmy. Całkowity koszt operacji, rehabilitacji po zabiegu, leczenia ogólnego i badań kontrolnych to w przybliżeniu 35 000 zł. Mamy odłożone 8 000 zł. Do pełnej kwoty brakuje nam 27 000 zł…

Dla kilku czy nawet kilkunastu osób to suma trudna do zebrania. Jeśli jednak będzie nas więcej i każdy przekaże niewielką kwotę, nasza „misja” może zakończyć się sukcesem.

Pomóżcie spełnić Kacprowi marzenia, skończyć studia, żyć i poruszać się w pełni samodzielnie. 20 lat to nie czas na kule i wózek inwalidzki.

Nawet najmniejsze wsparcie przybliży mojego syna do osiągnięcia celu.

Za każde serdecznie dziękujemy.

9126 PLN 33% 27000 PLN
do końca: 6 dni

Ortezy - wymarzony prezent na Święta (i po...

dla: Seweryn Nerć
kategoria: Leczenie

Dla świata Sewerynek jest dzieckiem jednym z wielu.

Dla nas jest całym światem!

Nasz synek urodził się 2,5 roku temu w specjalistycznym szpitalu w Bytomiu. Jeszcze gdy był w gronie mamy, przeszedł operację zamknięcia przepukliny oponowo-rdzeniowej w odcinku lędźwiowo-krzyżowym (znana powszechnie jako rozszczep kręgosłupa). Seweryn zmaga się również z wodogłowiem oraz pęcherzem neurogennym. Jest cewnikowany co 3 godziny. Jego stopy są zniekształcone (tzw. stopy końsko-szpotawe), w prawej nie ma czucia. Każdego dnia jest rehabilitowany w trzech sesjach metodą Wojty.

Sewerynek to niezwykły, szczęśliwy chłopiec, który wzbudza dużą sympatię w otoczeniu. Jest bardzo wrażliwy – uwielbia się tulić. Po swojemu próbuje grać w piłkę: na razie tylko rzuca ją rączkami, ale wierzymy, że przyjdzie też czas na wersję kopaną 😃⚽ Synek codziennie ćwiczy kroki przy ścianie lub meblach.

Do tej pory osiągnął już wiele i jest psychicznie gotowy do chodzenia, ale nieprawidłowa budowa stóp przeszkadza mu w tym.

Pomogłyby mu ortezy AFO z ruchomym stawem. Seweryn mógłby w końcu samodzielnie chodzić, funkcjonować niemalże tak samo jak zdrowe dzieci. Nasz chłopak naprawdę chciałby biegać i grać w piłkę z rówieśnikami.

Ortezy nie tylko by mu to umożliwiły, ale także zapobiegły dalszym deformacjom stóp i kolan. Jego kości mogłyby prawidłowo rosnąć, a Seweryn w przyszłości uniknąłby operacji. Ten sprzęt jest dla naszego synka niezwykle ważny, nie jesteśmy jednak w stanie opłacić jego zakupu – kosztuje bowiem ponad 13 000 zł.

Chcielibyśmy prosić Was o pomoc, by brak funduszy nie zdecydował o tym, jak będzie wyglądało życie Seweryna.

Serdecznie dziękujemy wszystkim życzliwym osobom, które zdecydują się wesprzeć nasz cel.

3345 PLN 22% 15000 PLN
do końca: 12 dni

Poznawać świat i wypowiadać myśli - z tech...

dla: Paweł Barczuk
kategoria: Leczenie

Hej, jestem Pawcio! 🙋‍♂

Mam 4 lata. Rodzice mówią, że jestem cudownym chłopcem.

Na samym początku zabrakło mi szczęścia i podróż przez życie zacząłem w bardzo trudnych warunkach. Urodziłem się w zamartwicy, głęboko niedotleniony. Rezultaty tego to czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce, ubytki w strukturze mózgu i zrośnięte szwy czaszkowe.

Czuję, że to nie w porządku, że spotkał mnie taki los. Poza chorobą jestem przecież jak inne dzieci: lubię się bawić, zajadać smakołyki, oglądać bajki. Mam swoje radości i smutki, gusta muzyczne i sportowe. Ciekawi mnie świat, który - z różnych powodów – stał się dla mnie daleki i niedostępny, choć przecież jest tak blisko.

To prawda, że potrzeba trochę więcej cierpliwości – mojej i innych – bym otworzył się na otoczenie. Potrzebuję nieco więcej zrozumienia i empatii.

Poznaj mnie i przekonaj się, że można się ze mną zaprzyjaźnić.

Rwę się do tego, co widzę, ale moje rączki nie potrafią sięgnąć i chwycić. Chciałbym podbiec i dokładnie to obejrzeć, ale moim nóżkom brakuje mocy. Gdy dzieci w moim wieku same wchodzą we wszystkie zakamarki, sprawdzają, poznają świat różnymi zmysłami – ja potrzebuję kogoś, kto mi w tym pomoże.

Rodzice z utęsknieniem czekają na każdy mój sukces – nawet ten najmniejszy. Postępy przychodzą jednak powoli i są okupione ciężką pracą. Moi rówieśnicy bawią się i chodzą do przedszkola, a ja ćwiczę wytrwale na różnych zajęciach, choć wiem, że nie będę tak sprawny jak inni.

Jestem bardzo wrażliwy na świat. Czasami niektóre dźwięki, zapachy i smaki są dla mnie trudnym wyzwaniem. Nie potrafię wyrazić radości i aprobaty słowami, choć wiem, co chciałbym powiedzieć. Śmieję się więc do Ciebie. Nie potrafię powiedzieć, co mnie boli i co mi dolega, więc płaczę lub krzyczę. Kiedy chcę się przytulić, często wychodzi mi zbyt mocny uścisk albo uszczypnięcie.

Nie jestem typowym chłopcem, ale chciałbym, byś traktował mnie jak swojego znajomego, uśmiechnął się do mnie, przywitał się, pomógł mi pokonać różne bariery. Wiem, że na to zasługuję, bo też mogę dać wiele od siebie. Jestem, czuję, marzę i kocham jak każdy człowiek, choć jest mi trochę trudniej to okazać.

Możesz mnie wesprzeć i ułatwić mi codzienne funkcjonowanie. Zasil moją zbiórkę na urządzenie PCEye Mini i program Mówik Pro 1.4a. PCEye pozwala na obsługę komputera za pomocą wzroku. To wielka pomoc dla osób z MPD (czyli takich jak ja), chorujących na zanik mięśni i stwardnienie zanikowe boczne, mających uszkodzony rdzeń kręgowy lub schorzenia neurologiczne. Mam niesprawne ręce, ale sprawne oczy. Dzięki nim, przy wsparciu PCEye, mógłbym komunikować się ze światem, korzystać z różnych programów, a później z Internetu. Mówik pozwoli mi przekazywać swoje myśli i emocje. Za pomocą tablic i syntezatora mowy będę mógł „powiedzieć” rodzicom, o co mi chodzi.

Proszę, byś pomógł mi spełnić marzenie o swobodnej komunikacji i poznawaniu świata.

Razem damy radę! 😊

770 PLN 12% 6000 PLN
do końca: 13 dni

Pani od fizyki chce wygrać z nowotworem

dla: Magdalena Malinowska
kategoria: Leczenie

Cześć!

Chciałbym przedstawić Wam moją kochaną żonę.

Magda ma 39 lat, jest pełną energii i miłości mamą trójki wspaniałych dzieciaków. Jej największą pasją jest praca z młodzieżą.

Magda uczy fizyki w liceum ogólnokształcącym. To trudny przedmiot, którego wiele osób nie rozumie i nie lubi. Wielką zaletą mojej żony jest to, że potrafi dotrzeć do uczniów, wytłumaczyć skomplikowane zagadnienia, a nawet zainteresować młodych „niewdzięcznym” przedmiotem, który wykłada i zachęcić do nauki najbardziej opornych. Dla niej wakacje mogłyby trwać maksymalnie miesiąc. W pracy daje z siebie 110%. Szkoła to po prostu jej drugi dom.

Od ponad dwóch lat Magda walczy z nowotworem jelita grubego z przerzutami do płuc i nadnercza. Ma już za sobą jedną operację oraz dwie linie chemioterapii. Na nich zakończył się refundowany etap leczenia, nie przyniosły też na dłuższą metę pozytywnych rezultatów. Teraz lekarze mogą zaproponować nam jedynie mało skuteczną farmakoterapię tanimi środkami.

Magda się nie poddaje – wróciła do ukochanej pracy. Jest waleczna, dzielna i wytrwała. Ze wszystkich sił pragnę zwiększyć jej szanse na powrót do zdrowia. Zwracam się więc do Was z prośbą o pomoc w zebraniu funduszy na dalsze leczenie mojej żony.

Magda potrzebuje 30 000 zł. Te pieniądze to dla niej 3-miesięczna terapia preparatem Lonsurf. Mamy nadzieję, że ten lek, pozytywnie zaopiniowany do terapii opornego na leczenie, przerzutowego raka jelita grubego, zatrzyma postęp choroby.

Proszę, wesprzyjcie Magdę w walce z nowotworem.

Dziękuję za każdą pomoc.

Dominik

35396 PLN 117% 30000 PLN
do końca: 14 dni

Turnus rehabilitacyjny na zielonej Ukrainie

dla: Jakub Turek
kategoria: Leczenie

Poznajcie Kubę – wiecznie uśmiechniętego i bardzo uczuciowego 4-latka.

To jeszcze mały chłopiec, ale ma już za sobą kilka pobytów w szpitalu oraz wiele godzin intensywnej i żmudnej rehabilitacji, a także zajęć towarzyszących wspieraniu jego rozwoju.

Kubuś urodził się przedwcześnie. Na świecie pojawił się dzięki cesarskiemu cięciu. Został zakwalifikowany do grupy noworodków hipotroficznych, czyli mających zbyt małą urodzeniową masę ciała w stosunku do wieku ciąży. Jeszcze będąc w szpitalu, otrzymaliśmy zalecenie konsultacji z neurologiem – ale „bez pożaru”, jak wtedy usłyszeliśmy…

Obecnie Kuba ma postawioną diagnozę niepełnosprawności sprzężonej: opóźnienia psychoruchowego i afazji. Otarł się o porażenie mózgowe, co zostawiło w jego organizmie trwały ślad. To, co najbardziej przeszkadza mu w normalnym funkcjonowaniu na co dzień, to wzmożone napięcie mięśniowe, problemy z koncentracją, napady autoagresji (np. gryzienie rąk, wynikające z potrzeby ciągłej stymulacji), tiki nerwowe i brak mowy.

Kubuś jest w terapii właściwie od pierwszych miesięcy swojego życia. Lekarze w Polsce rozkładają ręce. Nie mają pomysłu na to co dalej…

W najbliższym otoczeniu nasz synek jest postrzegany jako śmieszek. Lubi układać puzzle i bawić się różnego rodzaju autami. Uwielbia, kiedy czytamy mu książki – szczególnie te o zwierzętach. Jego ulubionymi bajkowymi postaciami są pieski z „Psiego Patrolu”.

Kuba to chłopiec z dużym potencjałem rozwojowym, który, jak się okazało, można „odblokować”!

W Kijowie prowadzona jest rehabilitacja dająca bardzo obiecujące efekty. Kubuś może być w pełni sprawny i funkcjonować jak jego rówieśnicy – potrzebuje tylko odpowiedniego wsparcia. Metoda, jaką pracują specjaliści z Kijowa polega na przywróceniu krążenia krwi w pniu mózgu, móżdżku i innych częściach mózgu, do których krew dopływa z tętnic kręgowych i tętnicy podstawnej.

Jest to niezwykle istotne, ponieważ nieprawidłowy przepływ krwi w tych tętnicach może doprowadzić do zaburzeń rozwoju umysłowego, zaburzeń mowy, wzroku, słuchu, funkcji ruchowych, zaburzeń koordynacji i motoryki mniejszej, a także do powstania złogów w zatokach czołowych i przynosowych. Lista możliwych komplikacji jest w rzeczywistości dużo dłuższa.

Rehabilitacja, na którą bardzo chcielibyśmy zebrać fundusze, jest bezbolesna i może minimalizować objawy MPD, autyzmu czy nieprawidłowości poznawczych. Efekt regenerujący opiera się w niej na usunięciu patologii w odcinku szyjnym kręgosłupa, co przywraca przewodnictwo impulsów nerwowych, niweluje niedobór tlenu w mózgu i rdzeniu kręgowym oraz usuwa skutki schorzeń organicznych układu nerwowego.

Turnusy rehabilitacyjne w Kijowie dają nam ogromną nadzieję. Być może, dzięki nim, synek powie nam, dlaczego tak bardzo lubi „Psi Patrol”…? Te wyjazdy są jednak kosztowne. Bez Twojego wsparcia nie damy rady ich opłacić.

Na swój pierwszy turnus Kuba mógłby pojechać już w lutym przyszłego roku.

Wierzymy, że z Twoją pomocą uda się nam zebrać potrzebne środki.

Daj szansę naszemu śmieszkowi, dorzuć się do Kubusiowej skarbonki!

 

 

11000 PLN 104% 10500 PLN
do końca: 14 dni

Trzymać cukrzycę w ryzach - zakup pompy in...

dla: Klaudia Klimczewska
kategoria: Leczenie

Mam na imię Klaudia i jestem 26-letnią studentką zarządzania zasobami ludzkimi na SWPS w Warszawie.

Kocham psiaki. Mam pod opieką 3-letnią suczkę rasy shih tzu. Niestety może zdarzyć się tak, że zostanie sama, jeśli nie będę mogła odpowiednio się leczyć.

Od kilku lat choruję na cukrzycę typu II. Walczę z nią wytrwale i przeważnie jest to walka skuteczna, mimo tego już dwukrotnie otarłam się o śmierć.

Za pomocą tej zbiórki chciałabym zgromadzić fundusze na zakup pompy insulinowej, roczny zapas leków oraz wizyty u dietetyka i trenera personalnego, którzy ustabilizują mój cukier i nauczą, jak utrzymywać go na stałym, bezpiecznym poziomie.

„Zarządzanie cukrzycą” bez odpowiednich lekarstw, diety, ćwiczeń, a także sprzętu medycznego jest bardzo trudne.

Proszę o Twoją pomoc, mam bowiem szansę na normalne życie. Wspierając tę zbiórkę, realnie przyczynisz się do poprawy mojego codziennego funkcjonowania.

Dziękuję Ci już teraz.

0 PLN 0% 13200 PLN
do końca: 15 dni

Poziomy rower do rehabilitacji i ćwiczeń

dla: Mariusz Tulejko
kategoria: Marzenie

Mam na imię Mariusz. Pod koniec tego roku skończę 46 lat.

Choruję na obwodową polineuropatię aksonalno-demielinizacyjną. Zmagam się też ze zmianami zwyrodnieniowo-wytwórczymi i dyskopatycznymi w kręgosłupie. Od wielu lat mam kłopot ze stawem kolanowym – za mną już dwie operacje. W związku z zaburzeniami lipidowymi stosuję specjalną dietę – dla mnie niestety dość kosztowną.

Wszystkie te problemy wiążą się z przewlekłym bólem i oznaczają dla mnie długotrwałą rehabilitację i leczenie. Brak ruchu i codziennych, prawidłowo dobranych ćwiczeń powoduje ubytek siły mięśniowej i stopniowo prowadzi do zaniku mięśni. Zdarza się, że mam trudności z pisaniem i poruszaniem się. Mam 1,74 m wzrostu i obecnie ważę 63 kg… Czekam na rehabilitację.

Otrzymuję zasiłek rehabilitacyjny, nie wystarczy on jednak na pełne pokrycie kosztów lekarstw, badań i wizyt u lekarzy specjalistów.

Bardzo potrzebuję sprzętu do ćwiczeń w domu, m.in. roweru poziomego.

Za pomocą tej zbiórki chciałbym zgromadzić fundusze na zakup sprzętu, który widzicie na zdjęciu, przetransportowanie go, wniesienie do mojego mieszkania i zmontowanie. Na początku będę pewnie potrzebował pomocy rehabilitanta, by ustalić program ćwiczeń i poprawny sposób ich wykonywania. 

Mam trzy cudowne córki, dla których chciałbym być sprawnym tatą, w każdej chwili gotowym, by je wesprzeć.

Proszę, pomóż mi zrealizować to marzenie.

Serdecznie dziękuję za każde wsparcie.

22 PLN 0% 4000 PLN
do końca: 19 dni

Trochę rehabilitacji i człowiek lepiej chodzi

dla: Jolanta Sawicka
kategoria: Leczenie

Cześć!

Z tej strony Jola 😊 Mam 26 lat. W życiu partneruje mi MPD – mózgowe porażenie dziecięce. Z tej relacji wynikają dla mnie różne trudności, m.in. zniekształcenia układu mięśniowo-szkieletowego.

Obecnie mój stan zdrowia jest raczej kiepski, ale staram się nie poddawać. Poruszam się na wózku, czasami o kulach lub przy chodziku – ale tak chodzę tylko na bardzo krótkie spacery.

Czeka mnie poważna operacja kręgosłupa, która ma mi ułatwić chodzenie, a po niej intensywna rehabilitacja.

Może to dziwne, ale marzę o tym, by… prosto chodzić – po prostu 🚶‍♀ Pojechałabym wtedy w góry, spacerowała i robiła zdjęcia. Lubię cykać fotki i pomagać innym. Czasami udzielam się jako wolontariuszka. Niedawno skończyłam liceum.

Jak widzicie, staram się pokonywać swoje ograniczenia. Bardzo pomaga mi w tym rehabilitacja. Właśnie na nią chciałabym zebrać fundusze w ramach tej zbiórki. Na razie na około miesiąc zajęć – reszta zależy od moich postępów.

Będzie mi miło, jeśli trochę pohelpujecie 😍🙋‍♀

100 PLN 4% 2500 PLN
do końca: 22 dni

Plac zabaw dla małego bohatera

dla: Piotr Matynia
kategoria: Marzenie

Piotruś ma 2,5 roku, a już jest bohaterem.

Nasz ukochany synek dzielnie walczy z ostrą białaczką limfoblastyczną. Obecnie przechodzi intensywną chemioterapię na oddziale onkologii dziecięcej w szpitalu w Bydgoszczy.

Piotruś jest bardzo pogodnym dzieckiem – mimo brania sterydów, przyjmowania chemii oraz innych lekarstw. Uwielbia zabawy na świeżym powietrzu, a jego ulubioną formą spędzania czasu wolnego w domu są zabawy pociągami.

Niestety, choroba odebrała Piotrusiowi szansę na pójście do przedszkola i wspólne, spontaniczne dorastanie wśród rówieśników.

Jako rodzice pragniemy choć w niewielkim stopniu zrekompensować naszemu dziecku odebrane przez białaczkę beztroskie dzieciństwo.

Założyliśmy więc zbiórkę na przydomowy plac zabaw, gdzie Piotruś będzie mógł się swobodnie bawić.

Byłby to wymarzony prezent na jego 3. urodziny.

Dziękujemy za wsparcie 😊💝

1240 PLN 38% 3200 PLN
do końca: 24 dni

Słyszę, więc mówię - aparat słuchowy do re...

dla: Nikola Wnukowska
kategoria: Leczenie

 Cześć!

Nazywam się Nikola, mam 3 lata. Jestem wesołą dziewczynką, często się uśmiecham.

Bardzo lubię malować i rysować, bawić się klockami i lalkami. Ale najbardziej malować – mogłabym to robić cały dzień! Od małego chodzę na kółko plastyczne. Podobno mam duże zdolności w tym kierunku. Chętnie układam puzzle. Uczę się też angielskiego – znam więcej słów angielskich niż polskich. To dlatego, że lepiej go przyswajam. Jest bardziej melodyjny i łatwiejszy niż polski.

Polskiego trudno mi się uczyć przez wrodzoną, genetyczną wadę słuchu. Mam nie do końca rozwiniętą małżowinę uszną i nie słyszę na prawe ucho 😔

Od urodzenia jestem pod opieką specjalistów w dziedzinie logopedii. Ciężko mi nauczyć się poprawnej wymowy. Chodzę do przedszkola i brak możliwości wypowiadania słów bardzo utrudnia mi kontakty z rówieśnikami 😢

Moim marzeniem jest uzbierać pieniądze na aparat słuchowy do rehabilitacji mowy. To cyfrowy model typu junior, który został zaprojektowany specjalnie dla dzieci dotkniętych utratą słuchu. Działa tak, że dźwięki są przenoszone za pomocą mechanicznych drgań do kości czaszki i bezpośrednio do ucha środkowego.

Jest lekki i ma dużo różnych funkcji. To jedna mała obudowa z mini słuchawką, przez co nie jest bardzo widoczny. Dzięki temu aparatowi będę mogła uczyć się w przedszkolu wierszyków i piosenek, a w domu powiedzieć mamie i tacie, jak bardzo ich kocham.

Będę bardzo szczęśliwa i wdzięczna, jeśli mi pomożecie 💕

1135 PLN 21% 5200 PLN
do końca: 25 dni

Uratować wzrok

dla: Agnieszka Andrzejewska
kategoria: Leczenie

Z tej strony Agnieszka.

Mam 40 lat. Większość życia (bo aż 27 lat) spędziłam w towarzystwie cukrzycy insulinozależnej. Na co dzień korzystam z pompy insulinowej.

Z mojego schorzenia wynika wiele poważnych powikłań. Zmagam się z przewlekłą chorobą nerek, postępującym niedowładem kończyn dolnych i zaburzeniami pracy serca.

Cukrzyca spowodowała, że 7 lat temu straciłam wzrok w jednym oku, a w drugim oku doszło do jego znacznego osłabienia. Jest to dla mnie bardzo trudne. Moje jedyne marzenie na tę chwilę to po prostu widzieć. Chcę móc nadal czytać ulubione książki i nie być zależną od innych.

Ogromny wpływ na stan mojego wzroku ma poziom cukrów. Dla mnie, jako cukrzyka, utrzymanie go w normie jest bardziej skomplikowane. Pomogłyby mi sensory Libre. Dzięki nim wiedziałabym, kiedy cukier spada, a kiedy niebezpiecznie rośnie.

Celem mojej zbiórki jest zebranie funduszy na półroczny zapas sensorów.

Dziękuję za wsparcie 😊

0 PLN 0% 3000 PLN
do końca: 25 dni

Wrócić do formy po dużym przeszczepie

dla: Michał Stanisławiak
kategoria: Leczenie

Cześć!

Mam na imię Michał, w tym roku skończę 27 lat.

Od urodzenia choruję na warunkowaną genetycznie hiperoksalurię typu 1. Skutkiem tego jest wiele powikłań, przede wszystkim przewlekła, ostra niewydolność nerek.

W 2014 roku miałem przeszczepioną nerkę, jednak organizm odrzucił obcy narząd.

Postępujące uszkodzenie nerwów obwodowych poważnie utrudnia mi chodzenie i wywołuje długotrwały ból.

„Pocisnąłem” jednak i obroniłem licencjat na studiach. Starałem się pozostawać aktywny.

Teraz mało się przemieszczam, bo od października 2019 roku przebywam na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej szpitala wojewódzkiego w Szczecinie. Ogólnie poruszam się na wózku. Na OIOM-ie leżę w związku z przeszczepem nerki i wątroby. Wątroba już działa, ale nerka wciąż nie podjęła pracy. Z powodu choroby mam też niesprawne ręce.

Moim największym marzeniem jest życie bez bólu. Chcę znów chodzić, być niezależny. Kilka lat wcześniej podróżowałem – lubiłem to. Czytałem też dużo książek o tematyce kryminalnej.

Po wyjściu ze szpitala czeka mnie intensywna rehabilitacja.

Fizjoterapia to jeden z celów tej zbiórki. Drugim są lekarstwa, które trzeba przyjmować po transplantacjach.

Proszę, wesprzyj mnie finansowo i/lub udostępnij tę zbiórkę.

Z góry serdecznie dziękuję wszystkim Darczyńcom 😃👋

Pozdrawiam

Michał

300 PLN 7% 4000 PLN
do końca: około miesiąca

Odyseja rehabilitacyjna: znów stanąć na nogi

dla: Arkadiusz Dorosz
kategoria: Leczenie

Pomóż mi znów stanąć na nogi!

Cześć wszystkim! Mam na imię Arek. Zawsze byłem aktywny, wszędzie było mnie pełno. Uwielbiałem podróże z plecakiem po Azji. W czerwcu 2019 straciłem dotychczasowe życie. Skoczyłem do wody, aby pomóc koledze, któremu zablokował się silnik w łódce. Złamałem kręgosłup i uszkodziłem rdzeń kręgowy. Konsekwencją jest porażenie czterokończynowe spastyczne, co oznacza całkowitą zależność od innych ludzi.

Mam problemy z termoregulacją i wydalaniem, przykurcze i duże skoki ciśnienia, które uszkadzają mój wzrok i mogą spowodować udar. Pojawiła się zakrzepica żył głębokich kończyn dolnych, często zapadam na różne infekcje.

Nie mogę się pogodzić z tym, co się stało, nie potrafię tak żyć...

Moim jedynym marzeniem jest powrót do samodzielności. W domu czekają na mnie żona i córka Weronika, której chciałem pokazać świat i tak wiele ją nauczyć.

Moją szansą jest nowoczesna terapia z wykorzystaniem japońskiej, innowacyjnej technologii HAL® 

Rehabilitacja polega na intensywnych ćwiczeniach w jedynym na świecie aktywnym egzoszkielecie.Urządzenie to jest aktywowane i sterowane bezpośrednio przez układ nerwowy. Powstające w mózgu polecenie ruchu przekazywane jest do mięśni w postaci impulsu nerwowego, przesyłanego rdzeniem kręgowym i nerwami obwodowymi. Po otrzymaniu takiego impulsu mięsień napręża się, wywołując ruch.

W moim przypadku wywołanie takiego sygnału i jego przepływ są znacząco ograniczone. Dzięki egzoszkieletowi istniejące szczątkowe sygnały nerwowe są odbierane przez czujniki, a następnie wzmacniane i przekazywane do robota. System rozpoznaje je i dostarcza niezbędne wsparcie siłowe, umożliwiając wykonanie żądanego, celowego ruchu. Wpływa to na maksymalną stymulację zjawiska zwanego neuroplastycznością.

Powstają nowe połączenia pomiędzy neuronami, polepsza się przepływ sygnału nerwowo-mięśniowego, co jeszcze efektywniej pobudza centralny układ nerwowy.

Koszt tej terapii przekracza moje możliwości finansowe. Proszę Was więc o wsparcie. Z zebranych środków mógłbym opłacić 1 miesiąc z 3 zalecanych w tej terapii. Do tej pory udało mi się zebrać na Helpuj.pl około 3 000 zł. Dziękuję! Przede mną jeszcze długa droga i ogromna kwota do zgromadzenia.

Wiem, że nie wszystko jest stracone, że jeszcze mogę odzyskać dawne życie.

Będę bardzo, bardzo wdzięczny, jeśli mi w tym pomożecie.

1130 PLN 1% 57000 PLN
do końca: około miesiąca

Przeszczep komórek macierzystych dla Calin...

dla: Maja Napora
kategoria: Leczenie

Maja to prawie 4-letnia, drobniutka i leciutka dziewczynka, która urodziła z rzadkim zespołem wad genetycznych, zwanym zespołem Cornelii de Lange (CDLS). Jest on znany również jako zespół karłowatości amsterdamskiej de Lange.

Wiąże się on z licznymi dysfunkcjami, zależnymi od stopnia rozwoju choroby. Maja, na szczęście, ma zdrowe serduszko (wady serca są przy jej schorzeniu bardzo częste). Ma małe, ale za to sprawne rączki, jest wesoła i często się uśmiecha.

Nasza córeczka ma znacznie opóźniony rozwój psychoruchowy. Do ukończenia 1. roku życia nie potrafiła się przemieszczać. Zaczęła się czołgać dopiero jako niespełna dwulatka. Obecnie chodzi, trzymając kogoś za rękę, ale są momenty, gdy na chwilę ją puszcza i samodzielnie robi kilka kroków.

Maja zmaga się ze wzmożonym napięciem mięśniowym – ma przykurcze w łokciach i lekkie w kolankach. Majka intensywnie ćwiczy na zajęciach rehabilitacyjnych, jeździ na turnusy, które znacząco przyczyniają się do poprawy jej sprawności ruchowej. Choroba naszej córeczki ma wpływ także na jej słuch i aparat mowy. Majeczka od 10. miesiąca życia nosi aparaty słuchowe. Od dwóch lat objęta jest regularną opieką logopedyczną. Mimo to nie używa jeszcze świadomie żadnych dźwięków – są to raczej przypadkowe i pozbawione znaczenia zbitki sylab typu „nana”, „dada”, nene”, „baba”, „mama”. Walczymy o to, by rozumiała komunikaty i reagowała na polecenia. Ostatnio zaczęliśmy wprowadzać komunikację alternatywną, opartą na obrazkach. Pracujemy również nad samodzielnym jedzeniem, którego Majka jeszcze nie opanowała w zakresie gryzienia i przeżuwania twardych rzeczy.

Maja, mimo swoich licznych ograniczeń i trudności, z którymi mierzy się każdego dnia, jest pogodna i chętnie nawiązuje kontakt wzrokowy. Bardzo lubi chodzić do przedszkola specjalnego. Gdy, wychodząc z samochodu, zobaczy jego budynek, śmieje się od ucha do ucha. Czasem nawet nie zdążymy rozebrać jej w szatni, a Majka już pędzi do swojej grupy i zabawek.

Postępy, jakie ostatnio robi Maja, zachęcają nas do dalszego działania, pracy nad usamodzielnianiem i usprawnianiem jej.

Wielką nadzieją jest dla Majeczki eksperymentalna terapia, bazująca na przeszczepie komórek macierzystych ze sznura pępowinowego. W wielu przypadkach jest to metoda bardzo skuteczna. Stosuje się ją u dzieci z porażeniem mózgowym oraz innymi chorobami neurologicznymi. Przynosi poprawę w zakresie motoryki małej i dużej. Dzieci, które nie mówiły zaczynają wypowiadać pierwsze słowa, stwierdza się u nich lepszą koncentrację, lepsze zdolności komunikacyjne.

Dalibyśmy wszystko za poprawę stanu Mai. Za jej samodzielność i swobodne funkcjonowanie. Gdyby Majka zaczęła mówić, byłabym najszczęśliwszą mamą pod słońcem.

Taką nadzieję daje nam terapia komórkami macierzystymi. Konsultująca naszą córeczkę pani neurolog podkreśliła, że ta metoda daje najlepsze efekty, gdy stosuje się ją u dzieci poniżej 6. roku życia. Drugie podanie komórek może nastąpić pół roku po skończeniu pierwszej serii.

Koszt jednej serii składającej się z pięciu podań, to, w przypadku Mai, około 40 000 zł. Chcielibyśmy mieć możliwość podania Majce dwóch takich serii. 80 000 zł to kwota kosmiczna, biorąc pod uwagę koszty związane z bieżącą rehabilitacją i terapią Majeczki oraz utrzymaniem dwójki młodszych dzieci.

Wierzymy jednak w siłę Internetu i nieskończone pokłady dobroci u innych ludzi, dlatego zwracamy się do Was z prośbą o najmniejsze nawet wsparcie. Liczy się każda złotówka.

Maja mogłaby mieć pierwsze podanie komórek już za 3-4 miesiące. Mamy nadzieję, że zbierzemy sumę potrzebną chociaż na pierwszą serię.

To, co wydaje się niemożliwe dla kilku osób, przy najmniejszym nawet wsparciu wielu innych ludzi staje się realne.

Prosimy Was o takie wsparcie, jakim możecie się teraz podzielić. Ważne są wpłaty, udostępnienia, a nawet przekazanie informacji o zbiórce dalej.

Za wszystko dziękujemy 🙂

 

Zapraszamy serdecznie na stronę internetową Majki oraz jej profil na Facebooku.

25399 PLN 61% 41000 PLN
do końca: około miesiąca

Specjalistyczna rehabilitacja z efektem WOW

dla: Łukasz Tomala
kategoria: Leczenie

Cześć 😃

Nazywam się Łukasz, mam 29 lat. Mieszkam pod Kutnem.

W lutym 2019 roku uległem wypadkowi komunikacyjnemu, w którym odniosłem poważne obrażenia. Tak naprawdę miałem masę szczęścia, że przeżyłem. Ktoś musiał nade mną czuwać. Podczas wypadku uszkodziłem rdzeń kręgowy, połamałem też kręgi i wyrostki kolczyste w odcinku piersiowym kręgosłupa. Wynikiem tego było uszkodzenie dróg ruchowych, co spowodowało z kolei niedowład obu kończyn dolnych, brak czucia od klatki piersiowej w dół, brak kontroli pęcherza moczowego i zwieraczy.

Nagle z osoby samodzielnej, niezależnej i aktywnej stałem się osobą niepełnosprawną, zależną od innych. Spędziłem w szpitalu sześć miesięcy. Nie odzyskałem jeszcze możliwości swobodnego poruszania się i muszę korzystać z wózka inwalidzkiego.

Od powrotu do domu rozpoczęła się walka o sprawność, o możliwość normalnego życia. Wizyty u specjalistów, leczenie farmakologiczne, badania, sprzęt medyczny, pobyty w ośrodkach rehabilitacyjnych… Koszty tej walki są ogromne i przekraczają możliwości mojej rodziny - nawet przy wsparciu z NFZ czy PCPR.

Rodzice pomagają mi jak tylko mogą. Moja Mama stała się moim osobistym opiekunem - poświęca mi swoje siły i czas. Tacie zawdzięczam wsparcie i przystosowanie domu do moich ograniczeń. Każdemu życzę takich Rodziców. Mam wspaniałą Dziewczynę, wspaniałych Dziadków, Ciocie, Wujków, Rodzeństwo i Przyjaciół, którzy są dla mnie ogromną podporą i motywacją.

Pomimo doświadczenia, które stało się moim udziałem, nie straciłem pogody ducha, optymizmu i wiary. Na mojej drodze pojawili się fantastyczni ludzie, od których otrzymałem pomoc. Były też osoby niekiedy bardziej dotknięte niepełnosprawnością, którym i ja miałem zaszczyt pomóc przez wspólne spędzenie czasu, rozmowę czy wykonanie prostej czynności, jak chociażby podanie kubka z wodą.

Przed wypadkiem pracowałem w firmie paszowej na stanowisku magazyniera. Bardzo lubiłem moją pracę. W wolnym czasie spotykałem się z przyjaciółmi oraz jeździłem z moim psem na treningi. Dużo czasu poświęcałem na "dłubanie" przy samochodach. Bez używania specjalistycznych narzędzi samodzielnie wykonywałem podstawowe naprawy. Do dziś z zamiłowaniem oglądam programy motoryzacyjne i czytam prasę branżową.

Obecnie skupiam się na tym by wrócić do zdrowia. Bardzo chciałbym stanąć na nogi. To moje wyzwanie. Nie uznam porażki. Zrobię wszystko, potrzebuję jednak Twojej pomocy.

Jedyna droga, która prowadzi do normalnego funkcjonowania, to intensywna rehabilitacja. Domyślasz się zapewne, że jest kosztowna. Dla przykładu, dwutygodniowy turnus w ośrodku NEURON w Bydgoszczy to wydatek rzędu około 8 000 zł.

Przede mną szansa, by na przełomie stycznia i lutego wziąć udział w programie terapeutycznym Instytutu Badawczego Innowacyjnych Metod Rehabilitacji w Kamieniu Pomorskim. Jego cena to około 12 000 zł. IBIMR to specjalistyczna placówka badawcza i rehabilitacyjna, która wykorzystuje innowacyjne metody rehabilitacji pacjentów po urazie rdzenia kręgowego. Wysokie koszty obejmują cały program, w którym będę uczestniczyć, m.in. terapię z wykorzystaniem egzoszkieletu, lokomatu, ale też tradycyjnych metod rehabilitacji, a także wielodyscyplinarne badania i diagnostykę.

Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Będę wdzięczny za każdą, nawet najmniejszą kwotę, która przybliży mnie do zdrowia, za każde udostępnienie mojej zbiórki. Ze swojej strony obiecuję Ci, że się nie poddam i będę dawał z siebie 100%, będę ćwiczył do utraty tchu, dopóki nie odzyskam sprawności. Mam nadzieję, że kiedyś znów stanę na nogi. Samodzielnie i pewnie.

Może nigdy nie poznam Cię osobiście, nawet Twojego imienia. Może nie będę miał szansy, by osobiście Ci podziękować. Ale wiedz, że na pewno nigdy o Tobie nie zapomnę. Dobro powraca NIESPODZIEWANIE. Z różnych stron, od różnych ludzi, ale zawsze wraca...

Dziękuję

Łukasz

14673 PLN 122% 12000 PLN
do końca: około miesiąca

Auto dla dużej rodziny

dla: Dariusz Grzyb
kategoria: Marzenie

Witajcie!

Mam na imię Dariusz. Jestem ojcem trójki dzieci: Bartosza, Dominika i Amelki.

W 2007 roku miałem wypadek komunikacyjny, w czasie którego doznałem urazu głowy ze wstrząśnieniem mózgu oraz stłuczenia okolicy lędźwiowej. Od tamtego czasu zmagam się z przewlekłym bólem głowy i kręgosłupa.

Konsekwencją obrażeń, których doznałem jest obniżenie zdolności do wykonywania pracy w porównaniu do osób całkowicie sprawnych i o podobnych kwalifikacjach. Przed wypadkiem studiowałem hotelarstwo i turystykę. Znaczny spadek ogólnej sprawności uniemożliwił mi ukończenie studiów.

W 2015 roku wózek widłowy najechał mi podczas pracy na prawą stopę, uszkadzając ją. Wykonany w 2017 roku rezonans wykazał istnienie torbieli pajęczynówki tylnego dołu czaszki. Wszystkie moje schorzenia i dolegliwości powodują ograniczenie funkcjonowania organizmu. W związku z nimi odbywałem rehabilitację.

W wyniku komplikacji związanych ze spadkiem po tacie jesteśmy zmuszeni wynajmować mieszkanie, co wiąże się z dużymi wydatkami. Sytuację utrudnia fakt, że mam bardzo ograniczone możliwości podjęcia pracy. Od dłuższego czasu jestem zarejestrowany w Urzędzie Pracy jako osoba bez prawa do zasiłku.

Moim marzeniem jest ciepło rodzinnego domu i stała praca, do której mógłbym dojeżdżać samochodem. Auto jest nam pilnie potrzebne, ponieważ nie mamy jak dostać się na większe zakupy czy kontrole lekarskie młodszego syna. Będziemy się cieszyć nawet z używanego samochodu we względnie dobrym stanie – bardzo podniósłby komfort naszego życia codziennego.

Proszę, pomóż nam zebrać fundusze na auto. Będziemy wdzięczni za każde wsparcie.

25 PLN 1% 2500 PLN
do końca: około miesiąca

Wielka gra pasjonata sportu - operacja ort...

dla: Witold Serwacki
kategoria: Leczenie

Witek przyszedł na świat 19 lat temu.

Od urodzenia zmaga się z rozszczepem kręgosłupa i wieloma wynikającymi z tego powikłaniami. Diagnoza lekarska postawiona w Centrum Zdrowia Dziecka była krótka i nie napawała optymizmem. „Może będzie siedział” – powiedzieli nam lekarze.

Siedem operacji i niezliczonych godzin codziennej rehabilitacji później Witek nie tylko chodzi przy pomocy trójnogów, ale – mimo uciążliwej krzywizny nóg i nieprawidłowej budowy stóp – trenuje piłkę nożną.

Sport od najmłodszych lat był jego odskocznią od uciążliwości związanych ze słabym zdrowiem, przynosił mu ulgę. Zaczęło się od oglądania skoków narciarskich w telewizji, potem pasja objęła wszystkie pozostałe dyscypliny, w szczególności piłkę nożną.

Syn jest zagorzałym kibicem Legii Warszawa i polskiej reprezentacji. Piłkarze tych drużyn znają go i lubią. Dla sportowców jest przykładem potwierdzającym, że niemożliwe może być możliwe, wzorem wytrwałości i cierpliwości w pokonywaniu życiowych przeciwności. Jeden z zawodników wita go nawet hasłem „Siema, Byku!” 💪😉

Witek stracił sporo czasu przez operacje. Nie ustają konsultacje z lekarzami sześciu specjalizacji. Mimo to syn skończył liceum i dostał się na wymarzone studia: dziennikarstwo sportowe. Co tydzień chodzi na basen i ćwiczy z rehabilitantem, a od przyszłego roku zamierza uczęszczać na siłownię. Jest też stałym bywalcem Międzynarodowych Targów FIWE Fitness. Gdy miał siedem lat, reprezentował swoją szkołę w konkursie recytatorskim Warszawska Syrenka, dochodząc do finału. Zdobywał wyróżnienia i nagrody, w tym te od publiczności. To dzielny i zdolny chłopak.

Syn lubi żartować, nie lubi natomiast, kiedy tata chce mu pomagać – mówi wtedy: „Poradzę sobie”.

Obecnie Witek stoi przed swoją największą chyba szansą. Jest nią operacyjna korekta obu nóg, którą wykonaliby lekarze z Paley European Institute.

Suma, którą chcielibyśmy zebrać, pomogłaby nam opłacić sam zabieg, badania diagnostyczne oraz rehabilitację po operacji.

Będziemy niewypowiedzianie wdzięczni za wsparcie naszego celu!

7892 PLN 11% 65900 PLN
do końca: około miesiąca

Run, Łukasz, run!

dla: Łukasz Gała
kategoria: Leczenie

Cześć wszystkim Helpującym!

Mam na imię Łukasz. Urodziłem się z przepukliną oponowo-rdzeniową, która spowodowała niedowład kończyn dolnych. Od małego poruszam się w specjalistycznym obuwiu ortopedycznym. Powoduje ono różnego rodzaju niedogodności, np. trudno gojące się rany. Chodzenie w ciężkich aparatach wymaga również zwiększonego wysiłku.

Marzę o tym, by zamienić je na ortezy GRAFO – lekkie, dające większą swobodę i szansę na bycie bardziej aktywnym. Mógłbym wtedy biec przed siebie niczym Tom Hanks w jednej z najsłynniejszych scen filmu „Forrest Gump”. Łatwiej by mi było spełniać swoje marzenia.

Bardzo chciałbym nauczyć się profesjonalnego filmowania i fotografowania. Na razie, metodą małych kroków, nagrywam unboxingi gadżetów dla graczy. Muszę przyznać, że robiąc to, czuję się jak ryba w wodzie 😉

Moim mottem jest zdanie „Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia”. Czasami angażuję się w akcje charytatywne na terenie mojego miasteczka – takie działania dodają mi energii.

Tak, niepełnosprawność niesie za sobą pewne ograniczenia, ale nie uniemożliwia bycia dobrym dla siebie i drugiego człowieka. Uwielbiam kontakt z ludźmi. Rok temu odbyłem staż redakcyjny, a dziś okazjonalnie piszę teksty do lokalnej gazety. W przeszłości recenzowałem również smartfony dla magazynu technologicznego. Wychodzę z założenia, że warto poznawać nowe rzeczy 🧐

Jestem w takim momencie, że mam realną szansę na zmianę. Ortezy, o których Wam wspomniałem bardzo pomogłyby mi ją wykorzystać. Można powiedzieć, że właśnie otworzyłem pudełko czekoladek, do którego Winston Groom, autor „Forresta Gumpa”, porównał życie. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wyciągnę z niego czekoladkę o fantastycznym smaku samodzielności i rozwoju.

Szczerze wierzę, że wszystko jest możliwe – zwłaszcza gdy ma się wsparcie. Proszę Was o nie gorąco. Każda wpłata, każde udostępnienie zbiórki to dla mnie krok bliżej biegu.

Dziękuję za pomoc i pozdrawiam serdecznie 🖖

730 PLN 7% 9500 PLN
do końca: około 2 miesiące

Nowy rok - nowy etap rehabilitacji

dla: Adrian Sęp
kategoria: Leczenie

Witajcie!

Chciałabym przedstawić Wam mojego brata Adriana. To pełen entuzjazmu, zawsze uśmiechnięty 27-latek.

Urodził się z mózgowym porażeniem dziecięcym, wynikiem którego są spastyczność i niedowład czterokończynowy. Mimo ciągłej walki i ciężkiej pracy, Adrianowi nigdy nie udało się stanąć na nogach o własnych siłach.

Większość swojego życia spędził w pozycji leżącej, co przyczyniło się do powstania postępującej skoliozy w odcinku piersiowo-lędźwiowym kręgosłupa. Brak specjalistycznej rehabilitacji przyspiesza pogłębianie się skrzywienia, co w przyszłości może skutkować niewydolnością narządów wewnętrznych.

Systematyczna i stała opieka specjalistów jest więc dla Adriana wyjątkowo ważna. Dzięki fizjoterapii poprawiłaby się jego sprawność fizyczna, zwiększyłby się również komfort jego życia codziennego. Adrian mógłby częściej wychodzić na spacery i spotykać się z przyjaciółmi. Siedzenie i ubieranie się byłyby dla niego mniej bolesne.

Niestety, koszty profesjonalnej rehabilitacji przekraczają możliwości finansowe naszej rodziny. Tygodniowy pobyt na oddziale rehabilitacyjnym w specjalistycznym szpitalu kosztuje 3 000 zł. Adrian potrzebuje wielu takich tygodni.

To życzliwy facet, kochający zwierzęta i kontakt z ludźmi  - wesprzyjcie go w walce o lepszą przyszłość.

Dziękuję za każdą, najmniejszą nawet wpłatę.

700 PLN 10% 7000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Specjalistyczny schodołaz dla wspaniałego ...

dla: Piotr Czubaszewski
kategoria: Leczenie

Poznajcie Piotra 😊

To kochający dziadek, mąż i tata. W kwietniu 2019 roku dowiedzieliśmy się, że choruje na stwardnienie zanikowe boczne (SLA).

Ciężko nam było pogodzić się z tą diagnozą, ale tato czuł się dość dobrze, więc staraliśmy się normalnie spędzać każdy dzień. Tata regularnie chodził na ryby (jest zapalonym wędkarzem), bawił się z małymi wnukami i cieszył każdą chwilą.

Jednak choroba postępuje błyskawicznie

U taty zanika mowa i obecnie komunikacja z nim jest niemal niemożliwa. Posłuszeństwa odmawiają również kolejne mięśnie. Tato potrzebuje pomocy przy wykonywaniu codziennych czynności, nie może samodzielnie ułożyć się na łóżku ani z niego wstać.

W minione Święta Bożego Narodzenia odbył swój debiutancki spacer na wózku inwalidzkim – pierwszy od dawna, długi spacer z rodziną.

Na ten moment tata jeszcze daje radę zejść z czyjąś pomocą z 2. piętra, ale nogi są coraz słabsze. Wiemy, że niedługo będzie mu potrzebny schodołaz. Bez niego tata nie wydostanie się z mieszkania, nie dotrze do lekarza i na zabiegi, nie wybierze się na spacer.

Codzienna rehabilitacja, masaże i leki przeciwbólowe nie przynoszą, niestety, spodziewanych efektów. SLA pozostaje chorobą nieuleczalną – można jedynie spowolnić jej postęp i łagodzić objawy.

Nie mamy wpływu na rozwój medycyny, ale możemy poprawić komfort życia taty. Prosimy Was o wsparcie tego celu.

Podzielcie się z naszym ukochanym Piotrem odrobiną dobra 💕

395 PLN 1% 20650 PLN
do końca: około 2 miesiące

Turnus rehabilitacyjny - nowe możliwości d...

dla: Damian Jabłoński
kategoria: Leczenie

Cześć, witajcie!

Nazywam się Damian, mam 25 lat. Jestem licencjonowanym digital marketerem. Mieszkam w Iławie, w województwie warmińsko-mazurskim – piękne miejsce, świetne na urlop 🙂🌳🚣‍♂🚴‍♀

Interesuje mnie wiele rzeczy. Wypadek, któremu uległem skierował moją uwagę na temat… szczęścia. Studiując pod tym kątem filozofię Wschodu, dokonałem naprawdę ciekawych odkryć. Ostatnio wiele czasu pochłaniają mi przygotowania do ponownego napisania matury. Chciałbym podejść do rozszerzonego egzaminu z matematyki, angielskiego i informatyki, by dostać się na Informatykę i Systemy Informacyjne na Politechnice Warszawskiej.

Wszystkie pieniądze, jakie uda mi się zarobić na stażach czy uzyskać z miasta, przeznaczam na korepetycje. Rodzice również pomagają mi, jak tylko mogą, za co bardzo im dziękuję. Każdemu życzę takich „staruszków” 👩‍❤‍👨

Robię dużo zdjęć. Chodziłem na kółko fotograficzne, jednak zrezygnowałem z uwagi na maturę. W wolnych chwilach czytam, głównie poradniki, czasem jakąś powieść, no i dużo z filozofii Wschodu, bo to w dużej mierze dzięki niej mam siłę, by walczyć z przeciwnościami losu.

Dwa lata temu uległem ciężkiemu wypadkowi komunikacyjnemu. W prowadzone przeze mnie auto wjechał z dużą prędkością inny samochód. Uderzył od strony kierowcy. Odniosłem bardzo poważne i rozległe obrażenia. Miałem naprawdę masę szczęścia, że przeżyłem. Innym go zabrakło, ale to rzeczy, o których nie jestem jeszcze gotów opowiadać.

Uszkodzeniu uległ, między innymi, mój mózg, a dokładnie jego prawa półkula, przez co mam połowiczny niedowład lewostronny. Spędziłem w szpitalu sześć miesięcy. Mam problemy z chodzeniem i lewą ręką – jest słabiutka, a jej ruchy są mocno ograniczone. No i jeszcze ta bolesna spastyka, z którą – póki co – muszę się zaprzyjaźnić, chociaż kosztuje mnie to wiele wysiłku. W ogóle wypadek przyniósł mi dużo trudnych emocji – również względem siebie.

Za pomocą tej zbiórki chciałbym zgromadzić pieniądze na już zarezerwowany turnus rehabilitacyjny w Bydgoszczy. Słyszałem bardzo wiele dobrego o Centrum Kinesis, które jest jego organizatorem. Widziałem nawet kogoś, kto po turnusie stanął na własnych nogach. Orientacyjny koszt dwutygodniowego pobytu połączonego z intensywną fizjoterapią to 6 000 zł.

Wiążę z tym wyjazdem ogromną nadzieję na zmniejszenie spastyczności ręki, ograniczenie bólu i poprawę zakresu ruchów.

Jest mi bardzo ciężko prosić Was o pomoc, bo do wypadku to ja byłem jednym z tych, którzy pomagali. Działałem jako wolontariusz w Polskim Czerwonym Krzyżu, wyprowadzałem na spacery psiaki ze schroniska, brałem udział w zbiórkach WOŚP.

Chciałbym w jakiś sposób odwdzięczyć się tym, którzy mnie wesprą. Jeśli masz jakieś pytanie dotyczące digital marketingu, komputerów, wschodnich technik wypracowywania szczęścia czy… urlopu na Mazurach – odezwij się w komentarzu.

Jeszcze raz prosząc o Wasze wsparcie, życzę Wam wszystkim dużo szczęścia i zdrowia oraz by los zawsze był dla Was łaskawy.

0 PLN 0% 6000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Pompa insulinowa dla kobiety spawającej

dla: Paulina Smoleń
kategoria: Leczenie

Cześć!

Nazywam się Paulina i mam 20 lat. Od 6. roku życia choruję na cukrzycę typu 1.

Przez 14 lat nauczyłam się żyć z tym schorzeniem i dobrze sobię radzę. Nic jednak nie dzieje się samo z siebie - niezbędne są mi lekarstwa i profesjonalny sprzęt medyczny.

Odpalam zbiórkę właśnie na taki sprzęt. Nowoczesna pompa insulinowa MiniMed™ 640G, która dokładnie naśladuje pracę trzustki osób zdrowych, bardzo pomogłaby mi w "normalnym" funkcjonowaniu. 

Na co dzień wykonuję zawód spawacza (może nietypowo jak na dziewczynę, ale lubię to), a moją pasją jest DJing i szeroko pojęte tworzenie muzyki. Aktywnie spędzam każdą wolną chwilę, nie chciałabym z tego rezygnować. Dzięki pompie insulinowej nieporównywalnie łatwiej byłoby mi radzić sobie z trudnościami wynikającymi z choroby.

Będzie super, jeśli się dorzucisz, będzie super, jeśli udostępnisz.

Dziękuję za każdą pomoc! 🙂

5956 PLN 38% 15500 PLN
do końca: 2 miesiące

Pokój na miarę

dla: Wojciech Landowski
kategoria: Marzenie

Jestem Wojtek. Licznik mojego życia wskazuje obecnie 47 lat.

Cyferki „nabijam” na jeszcze jeden: licznik kilometrów, które pokonałem na swoim wózku inwalidzkim. Nie mam pojęcia, jaką wartość by teraz wskazywał, ale biorąc pod uwagę, że staram się żyć w miarę aktywnie, mogłoby być ich całkiem sporo.

Na wózku poruszam się od 40 lat. Jest to spowodowane zanikiem mięśni typu III, na który choruję od urodzenia. Mieszkam z 82-letnią mamą, która się mną opiekuje. Nasze miejsce to Wysoka – wioska położona malowniczo w centrum Borów Tucholskich.

W 2019 roku rozpocząłem leczenie Spinrazą. Preparat ten może nie tylko uratować moje zdrowie, ale i życie. A życie jest moją największą i najprawdziwszą pasją.  

Od zawsze interesowałem się muzyką. Grałem jako DJ na wielu imprezach, organizowałem różne inicjatywy. Muzyka towarzyszy mi w codziennym życiu od rana do wieczora. Fascynuje mnie też fotografia i jej obróbka komputerowa.

Moim aktualnym marzeniem jest generalny remont pokoju, w którym mieszkam. Chciałbym, by wyglądał tak, jak go sobie zaplanowałem „w głowie”. Głównym kolorem będzie biały – uniwersalna barwa symbolizująca pokój i czystość. Kojarzy się z prawdomównością, prostotą, dobrem i jasnością. Widzę ten kolor na ścianach i suficie. Także meble byłyby białe: rozkładany stół o regulowanej wysokości, regał z szufladami i półkami, szafka pod telewizor – wszystkie byłyby dostosowane do moich potrzeb i wysokości, do której mogę swobodnie sięgnąć. Chciałbym również zamontować w pokoju oświetlenie sufitowe LED, sterowane z poziomu pilota, żebym sam mógł je włączać.

Nie są to wielkie rzeczy, ale dla mnie znaczą wiele. Przestrzeń ma na nas duży wpływ, warto sprawić, by był dobry. Ja sam sprawniej bym się poruszał, mojej mamie też byłoby dzięki temu łatwiej.

Będę wdzięczny za wsparcie realizacji mojego marzenia.

Pozdrawiam serdecznie!

30 PLN 0% 5000 PLN
do końca: 2 miesiące

Wkład własny na skuter i wózek elektryczny...

dla: Teresa Łusiakowska
kategoria: Marzenie

Nazywam się Teresa i mam 58 lat. Od ponad 20 lat zmagam się z chorobą nowotworową – leczę raka obydwu piersi. Skutkiem ubocznym terapii onkologicznej było rozwinięcie się miażdżycy tętnic kończyn dolnych, która ostatecznie doprowadziła do amputacji lewej nogi. Obecnie noszę protezę.

Mój stan zdrowia pogarszają dodatkowe schorzenia, m.in. astma i niedokrwistość.

Mieszkam na pierwszym piętrze. Uczę się chodzenia po schodach, ale jest to dla mnie bardzo trudne. Moim marzeniem jest powrót do normalnego życia.

Chciałabym samodzielnie poruszać się po mieście, móc odwiedzać rodziców, uczestniczyć w spotkaniach amazonek. Gdy będę miała pełną swobodę przemieszczania się, rozpocznę kurs komputerowy oraz systematyczną naukę języka angielskiego.

Dużo czytam, najchętniej książki przyrodnicze i obyczajowe, robię też piękne kartki – ale to nadal nie to samo co wyjście z domu i przebywanie wśród ludzi.

W osiągnięciu celów oraz spełnieniu marzeń pomógłby mi pojazd przypominający połączenie elektrycznego wózka inwalidzkiego ze skuterem. Możecie zobaczyć go na zdjęciu. Taki sprzęt kosztuje około 11 000 zł. Samej nie stać mnie na taki wydatek.

Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie pozytywnie rozpatrzyło mój wniosek o dofinansowanie. Maksymalna kwota dopłaty to 5 000 zł. Ile ostatecznie otrzymam – okaże się w przyszłym roku, gdy Centrum rozpatrzy budżet. Warunkiem otrzymania świadczenia jest posiadanie wkładu własnego.

Właśnie na tę część kwoty chciałabym zebrać fundusze. Wierzę, że dzięki wsparciu Waszych dobrych serc się uda.

Będę wdzięczna za pomoc.

Z góry bardzo dziękuję.

150 PLN 2% 7000 PLN
do końca: 2 miesiące

Mieć szansę w wyścigu z Parkinsonem

dla: Elżbieta Wrzesińska
kategoria: Marzenie

Witajcie, mili Helpujący!

Na imię mi Elżbieta. Od 20 lat zmagam się ze zdiagnozowaną chorobą Parkinsona.

Zaczęło się od drżenia rąk i prawej nogi. Z początku leczono mnie na nerwicę. Nikt nie pomyślał, że mogą to być pierwsze objawy choroby Parkinsona – byłam na nią „za młoda”. Parkinsona potwierdziła pani neurolog około 15 lat po wystąpieniu pierwszych symptomów.

Wdrożono leczenie farmakologiczne. Przeszłam też dwie operacje: 5 lat temu lewostronną palidotomię mózgu, a 2 lata po niej – palidotomię prawostronną. Początki były dość obiecujące. Niestety, wszystko się posypało – od roku nie chodzę samodzielnie i nie mówię. Parkinson to podstępna i postępująca choroba. Wytrwale z nią walczę: próbuję chodzić, wywracam się, mąż pomaga mi wstać, a ja płaczę i próbuję ponownie. Samodzielne przejście do łazienki byłoby dla mnie prawdziwym wydarzeniem.

Moim marzeniem jest motorek z akumulatorem – taki jak na zdjęciu z magazynu. Mogłabym na nim pojechać do miasta i odwiedzić znajomych czy zrobić zakupy. W ten sposób odciążyłabym też swojego męża, który nigdy nie odmówił mi pomocy, ale nie zawsze ma możliwość, by gdzieś mnie zawieźć. 

Bardzo lubię spędzać czas z przyjaciółmi, czytać książki. Gdy byłam sprawniejsza, chętnie jeździłam na rowerze.

Proszę Was o pomoc w odzyskaniu samodzielności.

Głęboko wierzę, że są wśród Was osoby, które mogą stać się moimi Darczyńcami. Wierzę, że dzięki Waszemu wsparciu już na wiosnę wsiądę na swój wymarzony motorek i ruszę przed siebie.

Z góry bardzo Wam dziękuję.

250 PLN 1% 13400 PLN
do końca: 2 miesiące

Sprzęt rehabilitacyjny dla rodzinnego wędk...

dla: Grzegorz Gackowski
kategoria: Leczenie

Jeszcze kilka miesięcy temu nasz przyjaciel Grzegorz, jego żona Joasia i dwójka kilkuletnich dzieci prowadzili zwykłe życie wypełnione pracą, obowiązkami domowymi oraz spotkaniami z rodziną i przyjaciółmi.

Sytuacja zmieniła się diametralnie po wykryciu u Grzesia szybko postępującego stwardnienia zanikowego bocznego (SLA).

Przed zdiagnozowaniem u niego choroby, Grzegorz przez 18 lat pracował w branży meblarskiej: przygotowywał projekty kuchni, doradzał w wyborze sprzętów i montował meble. Ostatnie 2 lata to praca przy produkcji kartonu.

W wolnych chwilach Grześ głównie majsterkował. Złożenie mebli ogrodowych? Remont mieszkania? Dla Grześka, „złotej rączki”, nie były to skomplikowane zadania.

Grzegorz lubi wypoczywać z rodziną na działce. Letnie miesiące dotychczas upływały mu pod znakiem wypadów nad polskie morze i wędrówek po lasach.

Nasz przyjaciel jest osobą rodzinną, spokojną, cierpliwą i wrażliwą (czasem nawet zanadto). Chętnie oferuje pomoc i zawsze służy radą, stara się unikać konfliktów. Jego hobby i pasja to wędkarstwo oraz… taniec. Z przyjemnością przygotowywał różne przysmaki dla dzieci i żony.

Od czasu diagnozy wszystko wygląda zupełnie inaczej. Joasia musiała zrezygnować z pracy, by móc opiekować się mężem, którego stan zdrowia wciąż się pogarsza. Grześ porusza się obecnie na wózku inwalidzkim, ma problemy z mową i nie funkcjonuje samodzielnie.

Bardzo chcielibyśmy wesprzeć naszego przyjaciela i zebrać fundusze na potrzebny sprzęt rehabilitacyjny: rotor elektryczny utrzymujący sprawność rąk i nóg oraz podnośnik elektryczny do łóżka. Łączna wartość tych urządzeń to ponad 23 000 zł.

Wierzymy, że z Waszą pomocą uda się nam osiągnąć ten cel.

Z całego serducha dziękujemy za każde wsparcie ❤🙂

2730 PLN 11% 23000 PLN
do końca: 3 miesiące

Patchworkowa mama - zakup protez

dla: Sylwia Mehring
kategoria: Leczenie

Witam Was w tym nietypowym dla mnie miejscu.

Do niedawna wierzyłam (i twierdziłam), że ze wszystkim dam sobie radę sama. Życie postawiło przede mną wyzwanie, któremu jednak nie sprostam bez pomocy innych, choć ciężko mi o tę pomoc prosić.

W czerwcu 2018 roku obroniłam pracę magisterską i skończyłam studia. Wychowywałam rocznego wtedy synka, pracowałam, byłam żoną i matką. Jak większość z nas cierpiałam na brak czasu. Pewnego dnia zaczęłam się trochę gorzej czuć. Bolało mnie gardło, miałam objawy przeziębienia. Poszłam do lekarza, który poradził wziąć leki i zostać w domu. Tak zrobiłam.

Jednak moja choroba nie była zwykłym przeziębieniem. Ostatecznie – z rozpoznaniem wstrząsu septycznego – pojechałam na sygnale do szpitala. Zespół Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku walczył o moje życie, wprowadzając mnie w stan śpiączki farmakologicznej, w której pozostawałam prawie przez miesiąc. Mój organizm, choć młody i dotychczas sprawny, nie dawał sobie rady z bakterią Streptococcus pyogenes, która go zaatakowała. Pierwsza próba wybudzenia mnie ze śpiączki nie powiodła się. Nerki nie podjęły pracy, doszło do ich poważnego uszkodzenia.

Balansowałam na granicy życia i śmierci. Wygrałam dzięki personelowi UCK, miłości męża i synka oraz woli walki. Pojedynek, który stoczyłam, by zostać po stronie żywych, zostawił trwałe ślady w moim organizmie i moim ciele.

W wyniku niedokrwienia wywiązała się martwica. Konieczna była amputacja prawego przodostopia, lewej stopy oraz palców obydwu dłoni.

I wiecie co? Nie załamałam się!

Mam przekorny charakter i ogromną wolę walki z przeciwnościami. Zwykle nie patrzę wstecz, lecz do przodu. Krótko po wyjściu ze szpitala (leżałam w nim 45 dni) wyznaczyłam sobie cel szybkiego powrotu do normalności. Pielęgnacja ran, rehabilitacja w szpitalu, ćwiczenia w domu, nauka wszystkich najprostszych czynności od nowa – tak prezentowała się moja codzienność.

Ogromne wsparcie w tamtym czasie dawała mi rodzina i przyjaciele. To między innymi dla nich chciałabym jak najszybciej odzyskać dawną niezależność, przestać być ciężarem. Chcę znów być mamą na 100%. Myślałam, że będzie łatwiej, ale okazało się, że przede mną długa droga. Rany po amputacjach nie chciały się goić, ręce i nogi bolały. Lekarze kazali cierpliwie czekać.

Determinacja i dociekliwość zaprowadziły mnie do kolejnych specjalistów, którzy pomogli mi zakończyć ten trudny etap leczenia. Po ponad roku od pierwszej amputacji przeszłam kolejną, tym razem płatną. Po tym zabiegu moje nogi w końcu przestały być otwartymi ranami, zagoiły się, a ja mogłam ruszyć dalej drogą do niezależności.

Przede mną protezowanie. Po spotkaniu z producentem protez już wiem, co mogą dać mi współczesna medycyna i technika. Wiem, że dzięki nowoczesnym protezom będę mogła wrócić do mojego życia: pracować zawodowo, wychowywać syna, zajmować się domem – być samodzielną mamą, żoną i przyjaciółką. Protezy poprawią jakość mojego codziennego życia, motorykę, szybkość i sprawność. Będę nadążać za moim ruchliwym synkiem i bezpiecznie się poruszać.

Zawsze radziliśmy sobie finansowo, ale teraz pracuje tylko mój mąż. Koszt protez przewyższa nasze możliwości finansowe. Potrzebuję wsparcia, by stanąć pewnie na własnych nogach i znów ruszyć do przodu.

Wierzę, że wszystko przede mną – naprawdę. Jestem zadaniowcem, szukam rozwiązań. Nie pytam „Dlaczego ja?” albo „Dlaczego właśnie teraz?”. Chcę żyć normalnie, cieszyć się swoją rodziną i mieć codzienne, zwyczajne troski.

Proszę Was o pomoc – z całego serca. Ciebie, Ciebie i Ciebie.

Będę wdzięczna za każdą, najmniejszą nawet kwotę, która przybliży mnie do ambitnego celu, jaki sobie postawiłam. Dziękuję za każde udostępnienie zbiórki. Prawdopodobnie nie będzie nam dane się spotkać. Być może nie podziękuję Ci osobiście. Wiedz jednak, że zrobiłeś/zrobiłaś dla mnie coś niesamowitego i nigdy tego nie zapomnę.

Bo dobro to niezwykła rzecz – „jedyna, która się mnoży, gdy się ją dzieli”.

Dziękuję!

PS Zgłoszona kwota to minimalny koszt protez. Jestem w trakcie rehabilitacji i konsultacji, może więc okazać się, że finalnie pieniędzy do zebrania będzie znacznie więcej. Przygotuję wtedy aktualność do zbiórki, abyście wiedzieli, jaka jest sytuacja i co się zmieniło.

8980 PLN 14% 60000 PLN
do końca: 3 miesiące

Nowy rok, nowy dom - remont i dostosowanie...

dla: Katarzyna Barszczewska-Duda
kategoria: Marzenie

Na imię mi Katarzyna, w tym roku skończę 52 lata.

Od dzieciństwa choruję na MPD, co wiąże się m.in. z niedowładem nóg i niewyraźną mową. Poruszam się na wózku ręcznym oraz elektrycznym.

Mimo przeszkód związanych z chorobą pozostaję osobą otwartą i szybko nawiązuję kontakty. Ukończyłam dwuletnie studium ekonomiczne o profilu przetwarzania danych.

Mieszkam z mężem, który również jest osobą niepełnosprawną. Nasz dom mieści się w bloku z lat 60. Budynek nie jest w żadnym stopniu przystosowany do potrzeb i możliwości osób niepełnosprawnych. Niestety, nie da się w nim wprowadzić potrzebnych rozwiązań architektonicznych.

Za każdym razem, gdy chcę wyjść na spacer z moimi psami Iskierką i Hektorem, muszę prosić męża, by sprowadził mnie wózkiem po stopniach. Integracja z osobami pełnosprawnymi staje się więc jeszcze trudniejsza.

Mam problemy nie tylko z wydostaniem się z klatki. Również w mieszkaniu potrzebuję pomocy drugiej osoby – przede wszystkim w kuchni, WC i w łazience.

Marzę o remoncie i dostosowaniu naszego mieszkania do moich ograniczeń. Chciałabym czuć się w nim bezpiecznie, swobodnie i komfortowo. Chciałabym mieć odrobinę prywatności i miejsce, do którego miło będzie wracać.

Będę bardzo wdzięczna wszystkim, którzy w odruchu serca wesprą moją zbiórkę dowolną kwotą oraz opowiedzą o niej innym.

Pozdrawiam Was serdecznie i z góry dziękuję za pomoc.

0 PLN 0% 30000 PLN
do końca: 3 miesiące

Marzenie melomana: wieża hi-fi

dla: Marcin Piórkowski
kategoria: Marzenie

Cześć!

Mam na imię Marcin i mam 32 lata.

Podczas operacji, którą miałem jako 10-latek, nastąpiło u mnie zatrzymanie krążenia i niedotlenienie mózgu. Konsekwencją tego jest niedowład czterokończynowy spastyczny. Zmagam się również ze ślepotą korową - nie rozpoznaję kształtów. Wymagam pomocy bliskich i pozostaję pod stałą opieką lekarzy oraz rehabilitantów.

Nie rezygnuję jednak z życia. Nieustannie dążę do sprawności i samodzielności. Mam swoje zainteresowania. Jestem melomanem i audiofilem. Słuchanie dobrej muzyki w wysokiej jakości sprawia mi ogromną przyjemność. Chciałbym zebrać na sprzęt, który umożliwi mi dostęp do tej formy rozrywki, na co dzień bardzo utrudniony.

To druga część zbiórki na wymarzoną wieżę hi-fi. Dzięki Waszemu wsparciu udało mi się uzbierać 7% potrzebnej kwoty - 130 zł. Dziękuję! Dalej będę próbował osiągnąć cel. Wierzę, że dzięki Waszej pomocy to się uda.

Z całego serca dziękuję każdej osobie, która zdecyduje się wesprzeć moją zbiórkę 🎧😎

0 PLN 0% 1800 PLN
do końca: 3 miesiące

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x