Cele

Mieć szansę w wyścigu z Parkinsonem

dla: Elżbieta Wrzesińska
kategoria: Marzenie

Witajcie, mili Helpujący!

Na imię mi Elżbieta. Od 20 lat zmagam się ze zdiagnozowaną chorobą Parkinsona.

Zaczęło się od drżenia rąk i prawej nogi. Z początku leczono mnie na nerwicę. Nikt nie pomyślał, że mogą to być pierwsze objawy choroby Parkinsona – byłam na nią „za młoda”. Parkinsona potwierdziła pani neurolog około 15 lat po wystąpieniu pierwszych symptomów.

Wdrożono leczenie farmakologiczne. Przeszłam też dwie operacje: 5 lat temu lewostronną palidotomię mózgu, a 2 lata po niej – palidotomię prawostronną. Początki były dość obiecujące. Niestety, wszystko się posypało – od roku nie chodzę samodzielnie i nie mówię. Parkinson to podstępna i postępująca choroba. Wytrwale z nią walczę: próbuję chodzić, wywracam się, mąż pomaga mi wstać, a ja płaczę i próbuję ponownie. Samodzielne przejście do łazienki byłoby dla mnie prawdziwym wydarzeniem.

Moim marzeniem jest motorek z akumulatorem – taki jak na zdjęciu z magazynu. Mogłabym na nim pojechać do miasta i odwiedzić znajomych czy zrobić zakupy. W ten sposób odciążyłabym też swojego męża, który nigdy nie odmówił mi pomocy, ale nie zawsze ma możliwość, by gdzieś mnie zawieźć. 

Bardzo lubię spędzać czas z przyjaciółmi, czytać książki. Gdy byłam sprawniejsza, chętnie jeździłam na rowerze.

Proszę Was o pomoc w odzyskaniu samodzielności.

Głęboko wierzę, że są wśród Was osoby, które mogą stać się moimi Darczyńcami. Wierzę, że dzięki Waszemu wsparciu już na wiosnę wsiądę na swój wymarzony motorek i ruszę przed siebie.

Z góry bardzo Wam dziękuję.

470 PLN 3% 13400 PLN
do końca: około 7 godzin

Taka sytuacja: potrzebna rehabilitacja

dla: Radosław Ostrowski
kategoria: Leczenie

Hej wszystkim!

Mam na imię Radek, mieszkam w Sochocinie w powiecie płońskim. W tym roku skończę 31 lat. Moją pasją są komputery, lubię podróżować.

Jako 4-latek uczestniczyłem w poważnym wypadku samochodowym, w czasie którego doznałem urazu czaszkowo-mózgowego. „Pamiątką” po nim jest niedowład. Mój stan był bardzo ciężki, przez pół roku byłem w śpiączce. Przez 4 lata po wybudzeniu jeździłem na wózku inwalidzkim. Przeszedłem kilka operacji. Jestem niepełnosprawny w stopniu umiarkowanym, leczę się również na epilepsję.

By móc samodzielnie i w miarę sprawnie funkcjonować, potrzebuję stałej rehabilitacji. Systematycznie korzystam z fizjoterapii, na zajęciach zawsze daję z siebie wszystko.

Pieniądze ze zbiórki przeznaczyłbym właśnie na rehabilitację.

Będę wdzięczny za każdą wpłatę.

Pozdrawiam, trzymajcie się!

1 PLN 0% 2500 PLN
do końca: 3 dni

Naprawiamy stopę pana od remontów

dla: Grzegorz Strachota
kategoria: Leczenie

Witajcie!

Z tej strony Grzegorz. Założyłem tę zbiórkę, by móc wykupić miesięczny zapas leków, opatrunków oraz płynów do czyszczenia kikuta.

Mam 48 lat. Od 8 lat choruję na cukrzycę insulinozależną i mam już wiele powikłań.

Wcześniej moim zajęciem były remonty i wykończenia wnętrz. Lubiłem planować każdą pracę przed rozpoczęciem, byłem aktywnym człowiekiem.

W styczniu tego roku trafiłem do szpitala, gdzie podjęto decyzję o amputacji prawego przodostopia. Po operacji pozostała mi otwarta rana, która potrzebuje specjalnych opatrunków. Na lewej stopie również mam rozległą, ziarninującą się ranę, wymagającą zaopatrywania. Kości i ścięgna w prawym kikucie są zwapniałe, co grozi dalszą amputacją.

Nasz budżet nie jest wielki, a leczenie pochłania spore kwoty.

Będę bardzo wdzięczny, jeżeli znajdzie się osoba gotowa mi pomóc i wesprzeć finansowo mój cel. Nawet mała wpłata będzie krokiem naprzód.

0 PLN 0% 3000 PLN
do końca: 11 dni

Patchworkowa mama - zakup protez

dla: Sylwia Mehring
kategoria: Leczenie

Witam Was w tym nietypowym dla mnie miejscu.

Do niedawna wierzyłam (i twierdziłam), że ze wszystkim dam sobie radę sama. Życie postawiło przede mną wyzwanie, któremu jednak nie sprostam bez pomocy innych, choć ciężko mi o tę pomoc prosić.

W czerwcu 2018 roku obroniłam pracę magisterską i skończyłam studia. Wychowywałam rocznego wtedy synka, pracowałam, byłam żoną i matką. Jak większość z nas cierpiałam na brak czasu. Pewnego dnia zaczęłam się trochę gorzej czuć. Bolało mnie gardło, miałam objawy przeziębienia. Poszłam do lekarza, który poradził wziąć leki i zostać w domu. Tak zrobiłam.

Jednak moja choroba nie była zwykłym przeziębieniem. Ostatecznie – z rozpoznaniem wstrząsu septycznego – pojechałam na sygnale do szpitala. Zespół Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku walczył o moje życie, wprowadzając mnie w stan śpiączki farmakologicznej, w której pozostawałam prawie przez miesiąc. Mój organizm, choć młody i dotychczas sprawny, nie dawał sobie rady z bakterią Streptococcus pyogenes, która go zaatakowała. Pierwsza próba wybudzenia mnie ze śpiączki nie powiodła się. Nerki nie podjęły pracy, doszło do ich poważnego uszkodzenia.

Balansowałam na granicy życia i śmierci. Wygrałam dzięki personelowi UCK, miłości męża i synka oraz woli walki. Pojedynek, który stoczyłam, by zostać po stronie żywych, zostawił trwałe ślady w moim organizmie i moim ciele.

W wyniku niedokrwienia wywiązała się martwica. Konieczna była amputacja prawego przodostopia, lewej stopy oraz palców obydwu dłoni.

I wiecie co? Nie załamałam się!

Mam przekorny charakter i ogromną wolę walki z przeciwnościami. Zwykle nie patrzę wstecz, lecz do przodu. Krótko po wyjściu ze szpitala (leżałam w nim 45 dni) wyznaczyłam sobie cel szybkiego powrotu do normalności. Pielęgnacja ran, rehabilitacja w szpitalu, ćwiczenia w domu, nauka wszystkich najprostszych czynności od nowa – tak prezentowała się moja codzienność.

Ogromne wsparcie w tamtym czasie dawała mi rodzina i przyjaciele. To między innymi dla nich chciałabym jak najszybciej odzyskać dawną niezależność, przestać być ciężarem. Chcę znów być mamą na 100%. Myślałam, że będzie łatwiej, ale okazało się, że przede mną długa droga. Rany po amputacjach nie chciały się goić, ręce i nogi bolały. Lekarze kazali cierpliwie czekać.

Determinacja i dociekliwość zaprowadziły mnie do kolejnych specjalistów, którzy pomogli mi zakończyć ten trudny etap leczenia. Po ponad roku od pierwszej amputacji przeszłam kolejną, tym razem płatną. Po tym zabiegu moje nogi w końcu przestały być otwartymi ranami, zagoiły się, a ja mogłam ruszyć dalej drogą do niezależności.

Przede mną protezowanie. Po spotkaniu z producentem protez już wiem, co mogą dać mi współczesna medycyna i technika. Wiem, że dzięki nowoczesnym protezom będę mogła wrócić do mojego życia: pracować zawodowo, wychowywać syna, zajmować się domem – być samodzielną mamą, żoną i przyjaciółką. Protezy poprawią jakość mojego codziennego życia, motorykę, szybkość i sprawność. Będę nadążać za moim ruchliwym synkiem i bezpiecznie się poruszać.

Zawsze radziliśmy sobie finansowo, ale teraz pracuje tylko mój mąż. Koszt protez przewyższa nasze możliwości finansowe. Potrzebuję wsparcia, by stanąć pewnie na własnych nogach i znów ruszyć do przodu.

Wierzę, że wszystko przede mną – naprawdę. Jestem zadaniowcem, szukam rozwiązań. Nie pytam „Dlaczego ja?” albo „Dlaczego właśnie teraz?”. Chcę żyć normalnie, cieszyć się swoją rodziną i mieć codzienne, zwyczajne troski.

Proszę Was o pomoc – z całego serca. Ciebie, Ciebie i Ciebie.

Będę wdzięczna za każdą, najmniejszą nawet kwotę, która przybliży mnie do ambitnego celu, jaki sobie postawiłam. Dziękuję za każde udostępnienie zbiórki. Prawdopodobnie nie będzie nam dane się spotkać. Być może nie podziękuję Ci osobiście. Wiedz jednak, że zrobiłeś/zrobiłaś dla mnie coś niesamowitego i nigdy tego nie zapomnę.

Bo dobro to niezwykła rzecz – „jedyna, która się mnoży, gdy się ją dzieli”.

Dziękuję!

PS Zgłoszona kwota to minimalny koszt protez. Jestem w trakcie rehabilitacji i konsultacji, może więc okazać się, że finalnie pieniędzy do zebrania będzie znacznie więcej. Przygotuję wtedy aktualność do zbiórki, abyście wiedzieli, jaka jest sytuacja i co się zmieniło.

17593 PLN 29% 60000 PLN
do końca: 11 dni

Schody do nieba

dla: Anita Banasiak
kategoria: Marzenie

Anita ma 13 lat i dwoje rodzeństwa: starszego brata i młodszą siostrę.

W listopadzie ubiegłego roku zdiagnozowano u niej rzadki, złośliwy nowotwór jajnika w III stadium zaawansowania. Dużych rozmiarów guz został usunięty na początku lutego tego roku.

Diagnoza zwaliła z nóg całą rodzinę. Leczenie włączono jeszcze w listopadzie. Obecnie Anita jest po 3 cyklach chemioterapii. Czekają ją kolejne.

Do niedawna córka działała jako wolontariuszka w szkole. Zawsze była gotowa do bezinteresownej pomocy. Teraz sama potrzebuje wsparcia.

Z uwagi na częste przyjmowanie chemii jej organizm jest bardzo słaby, co zwiększa ryzyko różnego rodzaju infekcji. Zalecane są częste izolacje – nawet od domowników. Poza tym, wracając z chemioterapii, Anita potrzebuje nie tylko bezpiecznych warunków, ale także ciszy i spokoju. Do tej pory dzieliła pokój z rodzeństwem, które często choruje.

Chcielibyśmy wygospodarować dla Anity osobny pokój i dostosować go do jej potrzeb. Trudno nam odłożyć na to fundusze – przy trójce dzieci lista wydatków praktycznie się nie kończy.

Anita jest bardzo dojrzałą dziewczyną, zdaje sobie sprawę z ceny różnych rzeczy. Dlatego nie wymaga luksusów – potrzebuje jedynie podstawowych sprzętów i przedmiotów niezbędnych do codziennego funkcjonowania.

Za pieniądze ze zbiórki kupilibyśmy materiały i zrobili schody na poddasze, gdzie planujemy przygotować pokój dla córki.

Anita potrzebuje własnej przestrzeni – teraz tym bardziej. Z całego serca chcielibyśmy to marzenie spełnić.

Przyłączcie się do zbiórki – Wasze wpłaty to nasze narzędzie do realizacji ważnego celu.

Z góry serdecznie dziękujemy za każdą formę wsparcia!

2615 PLN 52% 5000 PLN
do końca: 12 dni

Nowy rok, nowy dom - remont i dostosowanie...

dla: Katarzyna Barszczewska-Duda
kategoria: Marzenie

Na imię mi Katarzyna, w tym roku skończę 52 lata.

Od dzieciństwa choruję na MPD, co wiąże się m.in. z niedowładem nóg i niewyraźną mową. Poruszam się na wózku ręcznym oraz elektrycznym.

Mimo przeszkód związanych z chorobą pozostaję osobą otwartą i szybko nawiązuję kontakty. Ukończyłam dwuletnie studium ekonomiczne o profilu przetwarzania danych.

Mieszkam z mężem, który również jest osobą niepełnosprawną. Nasz dom mieści się w bloku z lat 60. Budynek nie jest w żadnym stopniu przystosowany do potrzeb i możliwości osób niepełnosprawnych. Niestety, nie da się w nim wprowadzić potrzebnych rozwiązań architektonicznych.

Za każdym razem, gdy chcę wyjść na spacer z moimi psami Iskierką i Hektorem, muszę prosić męża, by sprowadził mnie wózkiem po stopniach. Integracja z osobami pełnosprawnymi staje się więc jeszcze trudniejsza.

Mam problemy nie tylko z wydostaniem się z klatki. Również w mieszkaniu potrzebuję pomocy drugiej osoby – przede wszystkim w kuchni, WC i w łazience.

Marzę o remoncie i dostosowaniu naszego mieszkania do moich ograniczeń. Chciałabym czuć się w nim bezpiecznie, swobodnie i komfortowo. Chciałabym mieć odrobinę prywatności i miejsce, do którego miło będzie wracać.

Gorąco proszę o wsparcie mojego celu. Będę bardzo wdzięczna wszystkim, którzy w odruchu serca zasilą moją zbiórkę dowolną kwotą oraz opowiedzą o niej innym.

Pozdrawiam Was serdecznie i z góry dziękuję za pomoc.

Tutaj możecie zobaczyć, jak wygląda moje codzienne życie: https://www.facebook.com/andrzej.duda.908/videos/2875224192553350/

0 PLN 0% 30000 PLN
do końca: 12 dni

Pomóż kucharzowi wrócić do zawodu

dla: Arkadiusz Szczepanek
kategoria: Leczenie

Mam na imię Arek i jestem 47-letnim kucharzem.

Zaliczyłem w swoim życiu okres, który przygniótł mnie do ziemi. Pod koniec 2018 roku straciłem pracę i otrzymałem diagnozę nowotworu migdała z przerzutami na węzły chłonne. Guz rozwijał się w bardzo szybkim tempie. Chorobę wzmacniały stres, nadciśnienie i trzymanie w sobie złych emocji.

Próbowano leczyć mnie w Warszawie, ale lekarze uznali, że jest już za późno. Z Warszawy zostałem przeniesiony do Poznania. Zostałem skonsultowany, szybko zapadła decyzja o operacji: teraz albo nigdy. W Poznaniu spędziłem ponad 3 miesiące. Przeprowadzono operację i naświetlania, podano mi chemię. Straciłem na wadze prawie 40 kilogramów, częściowo wypadły mi włosy. Dodatkową „pamiątką” po walce z nowotworem jest niesprawna prawa strona ciała i szczękościsk, który utrudnia mi mówienie i jedzenie.

Aktualnie utrzymuję się z renty.

Za pośrednictwem tej zbiórki chciałbym zgromadzić fundusze na prywatną rehabilitację domową z fizjoterapeutką, która bardzo pomogła mi po wyjściu ze szpitala - fizycznie i psychicznie.

Mam ogromną nadzieję, że uda mi się wrócić chociaż do takiej sprawności, że będę mógł znów wykonywać swój zawód, który kocham.

Pozdrawiam Was serdecznie.

100 PLN 2% 5000 PLN
do końca: 14 dni

Wspólne dojazdy na chemioterapię

dla: Rozalia Łyżwińska
kategoria: Leczenie

Cześć!

Nazywam się Rozalka. Mam niespełna 3 latka i nieprzyjemnego lokatora w środku mojego pęcherza. Nawet jego imię jest takie dziwne i nieprzyjemne: rhabdomyosarcoma. Ale można je skrócić do RMS.

RMS jest bardzo rzadkim nowotworem złośliwym. Razem z lekarzami z Centrum Zdrowia Dziecka próbujemy zorganizować mu wyprowadzkę. Trwa to już dość długo, bo od września. Tylko że RMS nie poddaje się łatwo. Do mojego organizmu dwa razy przyprowadził sepsę 😔😣

Podjęliśmy zdecydowane działania. W styczniu, w placówce we Wrocławiu, wycięliśmy tego złośliwego guza. Niestety, nie w całości. Teraz czeka mnie radioterapia, która przesuwa się troszkę z powodu innego dziwacznego potworka: koronawirusa. Ale za to przyjmuję chemię, na którą dojeżdżam do Warszawy.

Chociaż jest mi bardzo ciężko, nadal jestem wesołą dziewczynką, która kocha swoich rodziców, uwielbia mówić „Kocham tatusia”, „Kocham mamusię” i przytulać się do nich. Bardzo lubię bawić się z innymi dziećmi. Na razie bawię się z największymi wojownikami na świecie, czyli koleżankami i kolegami z onkologii.

Chciałabym pomóc jakoś rodzicom, bo im też jest trudno. Postanowiłam wystawić tu skarbonkę na pieniążki. To, co zbiorę, przeznaczymy na dojazdy do Warszawy (na chemioterapię) i Wrocławia (na cystoskopię) oraz na pobyt taty w hotelu w tym czasie. Spędzam czas głównie z mamą, rzadko bywam w domu. Chciałabym widywać częściej tatę, aby móc się z nim trochę powygłupiać 😊 Gdyby i mama, i tata byli ze mną, chodzilibyśmy na spacery, a ja zobaczyłabym więcej niż tylko szpitalne korytarze.

Jeśli zbiorę całą kwotę, to będziemy mogli zapłacić za 4 lub 5 takich wyjazdów.

Wiem, że można na Was liczyć, bo macie serca jak pluszowe misie. Już teraz dziękuję Wam za każdą złotówkę wrzuconą do mojej skarbonki.

32 PLN 2% 1500 PLN
do końca: 15 dni

Marzenie melomana: wieża hi-fi

dla: Marcin Piórkowski
kategoria: Marzenie

Cześć!

Mam na imię Marcin i mam 32 lata.

Podczas operacji, którą miałem jako 10-latek, nastąpiło u mnie zatrzymanie krążenia i niedotlenienie mózgu. Konsekwencją tego jest niedowład czterokończynowy spastyczny. Zmagam się również ze ślepotą korową - nie rozpoznaję kształtów. Wymagam pomocy bliskich i pozostaję pod stałą opieką lekarzy oraz rehabilitantów.

Nie rezygnuję jednak z życia. Nieustannie dążę do sprawności i samodzielności. Mam swoje zainteresowania. Jestem melomanem i audiofilem. Słuchanie dobrej muzyki w wysokiej jakości sprawia mi ogromną przyjemność. Chciałbym zebrać na sprzęt, który umożliwi mi dostęp do tej formy rozrywki, na co dzień bardzo utrudniony.

To druga część zbiórki na wymarzoną wieżę hi-fi. Dzięki Waszemu wsparciu udało mi się uzbierać 7% potrzebnej kwoty - 130 zł. Dziękuję! Dalej będę próbował osiągnąć cel. Wierzę, że dzięki Waszej pomocy to się uda.

Z całego serca dziękuję każdej osobie, która zdecyduje się wesprzeć moją zbiórkę 🎧😎

2 PLN 0% 1800 PLN
do końca: 18 dni

Terapia komórkami macierzystymi w Bangkoku

dla: Artur Czarnecki
kategoria: Leczenie

Kiedyś byłem aktywnym nastolatkiem, który uwielbiał życie. Od kiedy pamiętam byłem związany ze sportem. Lubiłem angażować się w różne dyscypliny: koszykówkę, siatkówkę, kick boxing. Godzinami ćwiczyłem na siłowni. Ważne było też dla mnie moje życie towarzyskie.

W jednej chwili całe moje dotychczasowe życie legło w gruzach. Mając 18 lat uległem poważnemu wypadkowi komunikacyjnemu. Wypadek odwrócił całe moje dotychczasowe życie do góry nogami.

Diagnoza była niczym wyrok: złamanie kręgosłupa na odcinku piersiowym oraz uszkodzenie rdzenia kręgowego. Przeszedłem dwie operacje i od tamtego czasu nieustannie się rehabilituję. Niestety mam niedowład kończyn dolnych i poruszam się na wózku inwalidzkim. Mimo, że ćwiczę po kilka godzin dziennie, daje to powolne postępy, które i tak nie skutkują powrotem do pełnej sprawności.

Rozpocząłem studia informatyczne w Warszawie i mimo wielu dodatkowych obowiązków nie poddałem się. Moje życie od czasu wypadku to ciągła rehabilitacja. Naprawdę wierzę, że jeszcze wrócę do pełnej sprawności.

Teraz, mając 22 lata, pojawiła się w moim życiu nowa perspektywa: terapia komórkami macierzystymi w klinice w Bangkoku. Terapia urazu rdzenia kręgowego zawiera 8 pakietów komórek macierzystych, w których łącznie znajdować się będzie do 340 milionów komórek macierzystych. Terapia obejmuje całościowe leczenie pacjenta, toteż oprócz terapii komórek macierzystych pacjent ma zapewnioną rehabilitację i inne terapie wspomagające: terapie zajęciowe, fizjoterapię, terapię aqua, akupunkturę, tlenoterapie hiperbaryczne, przezczaszkowe stymulacje magnetyczne, czynniki wzrostu nerwów, tradycyjną chińską terapię pod kątem żywienia i medycyny (https://leczeniekomorkamimacierzystymi.com).

Ta terapia to dla mnie ogromna szansa. Szansa na powrót do sprawności.

Mam mnóstwo marzeń o tym co mógłbym robić po powrocie do zdrowia. Marzę o założeniu rodziny i normalnym życiu. Chciałbym spełniać się zawodowo i znowu uprawiać sport, tak jak przed wypadkiem. To wszystko może się spełnić jeśli poddam się leczeniu w Bangkoku. Niestety jest to bardzo kosztowna terapia dlatego proszę Państwa o pomoc w spełnieniu mojego największego marzenia. Kwota zbiórki pokryje koszt terapii oraz loty w obie strony.

Bez Was to się nie uda!

27396 PLN 18% 150000 PLN
do końca: 20 dni

Bezpieczne i ekologiczne ogrzewanie

dla: Karol Sztylc
kategoria: Marzenie

Drodzy Darczyńcy!

Postanowiłam utworzyć zbiórkę dla mojego kochanego męża, który – mimo młodego wieku – jest bardzo chorym człowiekiem.

Nowotwór złośliwy (rakowiak typowy oskrzela – usunięty chirurgicznie), wrodzona wada serca i padaczka oraz schorzenia współistniejące – dolegliwości jest wiele, ale Karol stara się żyć normalnie. Dba o dom i naszego niepełnosprawnego synka Oskara, który też jest Podopiecznym Fundacji Avalon.

Mieszkamy w starej kamienicy. Samodzielnie ogrzewamy mieszkanie węglem i drzewem. Mąż próbuje mnie odciążyć, codziennie przynosi opał i pali nim w naszym starym piecu. Piec intensywnie kopci, przez co Karol strasznie kaszle. Widzę, ile to wszystko sprawia mu trudności, a czeka go kolejna operacja serca: wymiana zastawki.

Starałam się podjąć pracę, żeby dorobić i poprawić naszą sytuację materialną, ale zdarzało się, że karetka zabierała męża do szpitala z powodu migotania przedsionków. Synek nie może zostawać bez opieki – również dla Karola będzie lepiej stale mieć kogoś w domu. Takie okoliczności bardzo ograniczają możliwość znalezienia pracy.

Serdecznie proszę o pomoc w zebraniu środków na zakup i montaż nowoczesnego, bardziej ekologicznego pieca grzewczego. Ewentualną nadwyżkę przeznaczylibyśmy na zakup opału.

Za każde wsparcie dziękujemy z całego serca.

692 PLN 8% 7800 PLN
do końca: 20 dni

Pani doktor w potrzebie leczenia

dla: Bogumiła Fiołek-Lubczyńska
kategoria: Leczenie

Poznajcie Bogusię.

To osoba niezwykle życzliwa, pełna ciepła, życiowej mądrości i pasji do wykonywanego zawodu. Spełnia się jako wykładowczyni akademicka (ma ogromną wiedzę!), jest również poetką.

My, czyli organizatorzy tej zbiórki, jesteśmy studentami Uniwersytetu Łódzkiego. Każdy z nas zawdzięcza coś doktor Fiołek-Lubczyńskiej. Postrzegamy ją jako osobę, którą trudno „przebić” pod względem czystości serca i otwartości umysłu - zwłaszcza, gdy w grę wchodzi pomoc drugiemu człowiekowi.

Choć pani doktor naucza od długiego czasu, wciąż sprawia jej to wielką radość – podobnie jak wieloletni wolontariat w polskich organizacjach charytatywnych.

Bogusia od dziecka choruje. Zmaga się m.in. z cukrzycą insulinozależną, astmą, która od trzech lat pozostaje w stadium nasilenia z powodu osłabienia organizmu, niezróżnicowaną chorobą tkanki łącznej oraz zakrzepicą żylną wymagającą leczenia chirurgicznego. Poważne problemy neurologiczne sprawiły, że słuch Bogusi jest w dużym stopniu upośledzony. Liczne schorzenia wiążą się z trudnym do opanowania bólem i wyczerpaniem fizycznym.

Specjalistyczne leczenie wymaga dużego nakładu środków finansowych. Bogusi – jako osobie żyjącej w pojedynkę – ciężko samodzielnie je zgromadzić.

Chcemy więc pomóc jej w zakupie leków na dwa lata oraz opłaceniu turnusu rehabilitacyjnego, który odbyłby się w tym roku.

Dzięki temu Bogusia pozostałaby aktywna zawodowo, co jest dla niej szczególnie ważne. Mogłaby jeszcze długo dzielić się z nami swoją wiedzą i serdecznością.

❤ Gorąco namawiamy do wsparcia zbiórki, a za każdą pomoc już teraz dziękujemy! ❤

1580 PLN 5% 28000 PLN
do końca: około miesiąca

Proteza dla motomaniaka

dla: Bartłomiej Gałązka
kategoria: Leczenie

Wszystko zaczęło się, gdy miałem 16 lat.

Początki wyglądały niewinnie. Grałem w piłkę, poczułem ból w stawie skokowym. Lekarze ortopedzi stwierdzili, że skręciłem kostkę. Na miesiąc wsadzili mi nogę w szynę.

Ból nie przechodził. Pojechałem do Centrum Zdrowia Matki Polki, gdzie zostałem dokładniej zbadany i poddany zabiegowi wyczyszczenia stawu. Nie pomogło.

Koniec końców trafiłem do szpitala onkologicznego w Warszawie. Po otrzymaniu wyników badań, lekarz prowadzący stwierdził krótko: „amputacja prawego podudzia i ostra chemia”. Okazało się, że mam guza na piszczeli.

Po operacji walczyłem z bólem różnego rodzaju. „Na prostą” pomogli mi wyjść kumple ze szkoły. Wróciłem do (prawie) normalnego życia. Mam świetną rodzinę. Pracuję. Poza pracą ważne są dla mnie moje zainteresowania, czyli motoryzacja i jazda na rowerze. Pozostaje bardzo aktywną osobą.

Samochodowe hobby często wiąże się ze spędzaniem wielu godzin w podróży, za kierownicą auta, by dojechać na miejsce zlotu czy wydarzenia środowiskowego. Jestem zaangażowany w życie polskiego klubu MazdaSpeed. Licząc od 2008 roku, wziąłem udział w kilkuset spotkaniach – zarówno lokalnych, jak i ogólnopolskich.

Kolarstwo z kolei to pasja dość wymagająca fizycznie, ale pozwalająca utrzymać względnie dobrą sprawność.

By móc realizować się zawodowo i prywatnie, żyć jak każdy z Was, potrzebuję lepszej protezy. Dobry sprzęt odciąży nie tylko mnie, ale również moją żonę, umożliwi mi też podejmowanie kolejnych aktywności i swobodną zabawę z ukochanym synkiem.

Proteza, z której obecnie korzystam pozwala na bardzo podstawowe czynności. Nowy model będzie bazował na zawieszeniu z regulowanym poziomem podciśnienia. Na ten moment to najskuteczniejszy sposób protezowania, dający wrażenie posiadania prawdziwej nogi. Dzięki tej protezie będę mógł spełniać swoje pasje, aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym i cieszyć się codziennością bez ciągłego myślenia o niepełnosprawności.

Zwracam się do Was z prośbą o wsparcie tej zbiórki. Pragnę normalnie funkcjonować wśród Was i pracować.

Koleżanki i koledzy, pomóżcie uzbierać na nogę! 😉

Z góry dzięki. Wielkie dzięki 😊

2145 PLN 3% 70000 PLN
do końca: około miesiąca

Rehabilitacja i leczenie dla złotej dziewc...

dla: Oriana Puda
kategoria: Leczenie

Cześć wszystkim!

Mam na imię Oriana – nietypowo, ale ładnie (jak złoto) 😉

W 2018 roku uległam poważnemu wypadkowi samochodowemu. W jego wyniku doszło do stłuczenia rdzenia kręgowego w odcinku piersiowym i lędźwiowym. Efektem tego jest niedowład czterokończynowy. Na co dzień zmagam się też z chorobami przewlekłymi: astmą, cukrzycą i wadą serca.

Bardzo chcę wrócić do pełni zdrowia, ale potrzebuję Waszej pomocy!

Systematyczna, specjalistyczna rehabilitacja neurologiczna jest kosztowna, jednak bez niej nic nie zdziałam. Poprawa nie nastąpi samoistnie.

Do tej pory wspierała mnie rodzina i przyjaciele, ale coraz trudniej nam dawać sobie radę z całą sytuacją, dlatego proszę Was o pomoc.

Miesięczny koszt rehabilitacji w wybranym przeze mnie ośrodku wynosi od 11 do 15 000 zł. Zalecana długość terapii to 3 miesiące…

Pieniądze ze zbiórki pozwoliłyby mi opłacić leczenie w ośrodku i dojazdy do specjalistów.

Bardzo proszę o Wasze wsparcie. Jednocześnie dziękuję za zrozumienie, wszelką życzliwość i otwarte serca.

Już teraz dziękuję też za każdą wpłatę.

715 PLN 2% 30000 PLN
do końca: około miesiąca

Masaże rehabilitacyjne dla młodej mamy

dla: Ewelina Wieczorek
kategoria: Leczenie

Cześć!

Nazywam się Ewelina. Mam 35 lat i jestem mamą dwójki dzieci oraz osobą niepełnosprawną po dwóch operacjach kręgosłupa.

Pierwszą przeszłam w 2000 roku z powodu skoliozy. Gdy w 2008 roku urodziłam syna, pojawiły się dolegliwości bólowe, które trapią mnie do dziś. Druga operacja polegała na usunięciu wcześniej założonych prętów.

Ból jednak wciąż się utrzymuje. Wiem, że wynika z usztywnienia, zespołu przeciążeniowego kręgosłupa i samej skoliozy.

Jedyną szansą na w miarę normalne funkcjonowanie jest regularna rehabilitacja, a zwłaszcza masaże, po których czuję się lepiej.

Zebrana kwota wystarczyłaby na opłacenie 6 miesięcy masaży (5 zabiegów w tygodniu).

Bardzo chciałabym być w pełni sprawną dla moich dzieci, nie odczuwać ciągłego bólu.

Dlatego zwracam się do Was z prośbą o wsparcie mojej zbiórki.

Z góry dziękuję za pomoc 😊

0 PLN 0% 6000 PLN
do końca: około miesiąca

Badania genetyczne - kluczyk do organizmu ...

dla: Karol Bieniek
kategoria: Leczenie

To Karolek – nasze wyczekane szczęście i jedyny skarb.

Komplikacje pojawiły się bardzo wcześnie. Synek nie rozwijał się jak jego rówieśnicy. Teraz ma prawie 4 latka i uczęszcza do przedszkola przy Stowarzyszeniu Osób Niepełnosprawnych w Wołowie. Jest pod stałą opieką pedagoga, logopedy, psychologa, rehabilitanta, alergologa, neurologa oraz genetyka. Często choruje.

Karolek długo był dzieckiem wyłącznie leżącym. Dzięki wspaniałym specjalistkom zaczął chodzić – miał wtedy 2,5 roku. Pojawiły się pierwsze słowa: „mama”, „tata”, „baba”. To była dla nas wielka radość.

Synek nie jest samodzielny, nie potrafi sam jeść, ale stara się komunikować z nami za pomocą drobnych gestów. Lubi bawić się samochodzikami, drewnianymi układankami i klockami. Uwielbia chodzić na spacery i spędzać czas na świeżym powietrzu, kocha zwierzaki 🌳🐹

Ciężko pracuje w czasie rehabilitacji i zajęć terapeutycznych, ale zawsze wraca do domu uśmiechnięty.

Diagnoza, jaką obecnie dysponujemy to niepełnosprawność sprzężona z autyzmem wczesnodziecięcym. Chcemy wykonać badania genetyczne, by ją poszerzyć i mieć więcej szczegółów. Pomoże nam to lepiej dostosować indywidualne zajęcia i terapię, by Karolek mógł jak najwięcej z nich korzystać. Da mu to szansę na rozwój i bardziej komfortowe funkcjonowanie na co dzień.

Zwracamy się do Was z prośbą o wsparcie zbiórki na badania genetyczne dla naszego synka. Liczy się każda złotówka.

Dziękujemy za pomoc w imieniu swoim i Karola ❤❤❤

210 PLN 3% 6000 PLN
do końca: około miesiąca

Turnus rehabilitacyjny dla pasjonata kolei

dla: Andrzej Olejnik
kategoria: Leczenie

Mam na imię Andrzej. Jestem miłośnikiem kolei (mam to po tacie) i Honorowym Dawcą Krwi.

Każdego dnia od 36 lat towarzyszą mi świszczący oddech, duszności i kaszel. Ich przyczyną jest astma oskrzelowa, na którą choruję od urodzenia. Każdy większy wysiłek sprawia, że od razu się męczę. Astma oraz schorzenia współistniejące, m.in. zaburzenia wzroku i mikrozaburzenia centralnego układu nerwowego przekładają się na niepełnosprawność w stopniu znacznym.

Choroba odebrała mi możliwość pracy, przez nią jestem bardzo ograniczony. Ciągle muszę się oszczędzać. Na stałe przyjmuję leki, lekarze rekomendują też korzystanie z turnusów. Efekty leczenia wzmacniają zwłaszcza nadmorski klimat i powietrze bogate w jod.

W ramach turnusów zawsze korzystam z zabiegów i – w miarę możliwości – biorę udział w wycieczkach organizowanych przez ośrodek.

Za pomocą zbiórki chciałbym zebrać fundusze na opłacenie turnusu wraz z pobytem opiekuna oraz przejazdy w obie strony dla dwóch osób.

Będę wdzięczny za Wasze wsparcie dla mojego celu 😊

0 PLN 0% 4000 PLN
do końca: około miesiąca

Walka o życie - immunoterapia w Niemczech

dla: Artur Barcikowski
kategoria: Leczenie

Artur - mąż Ani i tata 3-letniego Kacperka.

Ci z Was, którzy często zaglądają na stronę helpuj.pl z pewnością go kojarzą. Artur od dłuższego czasu zbiera fundusze na kosztowną, zagraniczną terapię nowotworu złośliwego. Jeśli jeszcze nie poznaliście jego historii, zatrzymajcie się na chwilę i przeczytajcie opowieść Ani, żony Artura.

Kiedy nasz synek miał 11 miesięcy, u Artura zdiagnozowano guza mózgu – glejaka wielopostaciowego o najwyższym stopniu złośliwości (IV). Gdy po operacji usłyszeliśmy wyrok: pół roku do dwóch lat życia, to całkowicie wywróciło nasz świat do góry nogami. Minęły już ponad dwa lata od diagnozy. Mamy za sobą operację usunięcia guza, standardowe leczenie, czyli radio- i chemioterapię, operację wznowy po ponad półtora roku i zabieg Gamma Knife.

Obecnie Artur przechodzi kolejną chemioterapię. W Polsce możemy liczyć tylko na naświetlanie i chemię, które pustoszą organizm, chociaż i te metody powoli się wyczerpują. Lekarze każą jedynie czekać i obserwować… Nie zamierzamy!

Zbieramy fundusze na dalsze leczenie za granicą. Leczenie, które może przedłużyć życie mojego męża o wiele lat. Immunoterapia to nowoczesna metoda leczenia nowotworów, której potencjał jest imponujący do tego stopnia, że określa się ją jako nowy oręż do walki z rakiem.

Terapia glejaka, z którym walczy Artur, nie jest w Polsce refundowana. Koszt immunoterapii w Niemczech jest bardzo, bardzo wysoki. To kwoty poza naszym zasięgiem.

Dzięki niewyobrażalnej mobilizacji udało nam się opłacić pierwszą fazę leczenia w klinice w Kolonii. Kosztowała około 300 000 zł. Teraz rozpoczęliśmy kolejny cykl immunoterapii i czekamy na zakończenie chemii, żeby Artur mógł przyjąć właściwe szczepionki z modyfikowanych komórek dendrytycznych. Cały obecny cykl leczenia to kolejne 300 000 zł.

Prosimy, walczcie z nami dalej. Pomóżcie Arturowi wygrać tę nierówną walkę, byśmy mogli patrzeć, jak rośnie nasz synek i cieszyć się każdą chwilą spędzoną razem.

Dziękujemy z całego serca za wszelką pomoc

Ania z rodziną

350 PLN 1% 20000 PLN
do końca: około miesiąca

Natalka i gigantyczny, pluszowy miś

dla: Natalia Kochanowska
kategoria: Marzenie

Natalka jest córką Marzeny, naszej koleżanki ze studiów.

To urocza i pełna charakteru dziewczynka, bardzo pogodna mimo wielu wyzwań, z którymi zmaga się od urodzenia.

Natalia przyszła na świat z zespołem Downa i wadą serca. Miała zaledwie miesiąc, gdy była operowana po raz pierwszy. Teraz czeka na drugą operację. Dziewczynka ma tylko 15 miesięcy, a przeszła już tak wiele. Potrzebuje stałej rehabilitacji i terapii zajęciowej.

Bardzo poruszyła nas wiadomość, że córka naszej koleżanki miała tak trudny start i wciąż walczy z problemami. Wielu znajomych Marzeny z różnych powodów nie jest w stanie przekazać Natalce 1% podatku, chcieliby jednak mieć możliwość wsparcia swojej koleżanki i jej maleństwa. Jak zawsze skromna Marzena poprosiła tylko o ten 1%, cały czas podkreśla też, że na razie radzi sobie z kosztami leczenia i rehabilitacji. Niemniej część z nasz czuje, że chciałaby coś jej dać.

Tą zbiórką chcemy przekazać Marzenie wiadomość, że nie jest sama, a Natalce odrobinę osłodzić dzieciństwo.

Do wielkiego pluszaka będą mogły przytulić się obydwie 😉🧸

Cokolwiek miłego mama Natalii uzna za odpowiednie dla swojego maleństwa, będzie dla nas OK.

Pomysł wyjściowy to gigantyczny miś – do tej przytulanki dorzuć się już dziś!

300 PLN 60% 500 PLN
do końca: około 2 miesiące

Kosmiczna rehabilitacja

dla: Klaudia Bartosik
kategoria: Leczenie

Cześć!

Mam na imię Klaudia i jestem 21-letnią studentką pedagogiki na Uniwersytecie Śląskim.

Jeszcze rok temu wiodłam beztroskie życie. Z uśmiechem na twarzy patrzyłam w przyszłość. Czułam, że świat dopiero otwiera przede mną swoje podwoje. Snułam plany i marzenia. Jasne, że zdarzały się problemy – kto z nas nie mierzy się z nimi na co dzień? Teraz wiem, że były to raczej błahostki.

W maju 2019 roku wykryto u mnie nowotwór złośliwy ośrodkowego układu nerwowego. Świat mi się zawalił. Mój stan pogarszał się z dnia na dzień.

Dzięki pomocy i zaangażowaniu innych udało się szybko zorganizować operację, jednak nie cały guz można było wyciąć. Doszło do porażenia nóg i zwieraczy. Znalazłam się na ringu, a stawką w walce było moje życie. Strach towarzyszył mi i mojej rodzinie codziennie przez kilka miesięcy. Wciąż przebywam w szpitalu.

Dzięki radioterapii udało się usunąć pozostałość guza. Nadal biorę chemię. Każdego dnia staram się odzyskać choć część dawnej sprawności. Jestem uparta, ale nie jest mi łatwo. Kilkugodzinna rehabilitacja każdego dnia to prawdziwy test charakteru. Ćwiczę wytrwale i widzę pewne efekty, ale nie wszystko działa: lewa noga wciąż jest niesprawna.

Na końcu ciemnego tunelu, w którym się znalazłam migocze jakaś iskierka, ciepłe światełko. W stronę takiego światełka można iść 😊 Jednak droga jest długa, a do pokonania jej nie wystarczą wytrwałość i motywacja. Prawda jest taka, że potrzebne są pieniądze.

Choć nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała prosić o pomoc finansową, dziś to robię.

Wierzę w ludzi i dobroć serca, we współczucie i empatię. Wierzę też w rozwój medycyny. Wiem, że istnieją nowoczesne metody leczenia, które są w stanie pomóc takim osobom jak ja.

Jedną z nich jest neurorehabilitacja z wykorzystaniem jedynego na świecie aktywnego egzoszkieletu HAL®. Terapia cybernetyczna brzmi jak science fiction, ale to dostępna rzeczywistość. Egzoszkielet, zaprojektowany według japońskiej technologii, wzmacnia impuls elektryczny wysyłany przez mózg do mięśni kończyn dolnych i stymuluje je. One z kolei wykonują ruch. To dla mnie ogromna szansa.

Ale sama nie dam rady. Taka terapia jest bardzo kosztowna. Najzwyczajniej w świecie nie stać nas na taki wydatek. Dlatego proszę Was, kochani, o wsparcie.

W walce o życie i zdrowie liczy się naprawdę każda złotówka.

Jeden dzień wywrócił wszystko do góry nogami. By to z powrotem poukładać, potrzebuję wielu tygodni. Nie porzucam jednak młodzieńczych marzeń – chcę żyć pełnią życia, tańczyć, zwiedzać świat, mieć męża i dzieci. Pragnę tego, czego pragnie większość osób zaczynających dorosłe życie. Dziś doceniam to o wiele bardziej. Drobne rzeczy stały się ważne.

Mam ogromną nadzieję na powrót do zdrowia i sprawności, na realizację swoich planów.

Będę niewypowiedzianie wdzięczna, jeśli wesprzesz mój cel, jakim jest 12-tygodniowa, specjalistyczna neurorehabilitacja.

0 PLN 0% 100000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Dodatkowa para oczu

dla: Maria Kościńska
kategoria: Leczenie

Witajcie, kochani!

Z tej strony Maria, wolontariuszka i podopieczna Fundacji Pomimo Wszystko oraz Fundacji Avalon.

Jestem osobą w znacznym stopniu niepełnosprawną: słabowidzącą i słabosłyszącą. W prawym uchu mam założony implant BAHA na przewodnictwo kostne, a w lewym – aparat słuchowy. Implant był jednym z moich marzeń. Jestem bardzo szczęśliwa, że udało się je zrealizować, dzięki czemu mogę cieszyć się światem dźwięków.

Kolejne wielkie marzenie związane jest ze wzrokiem. Silna krótkowzroczność, idąca w kilkanaście dioptrii w każdym oku, uniemożliwia mi normalne widzenie. Zawsze chętnie jeździłam rowerem, była to jedna z moich ulubionych aktywności. Od pewnego czasu nie mogę tego robić. Problemem jest nawet wyjście z domu po zmroku. 

Mimo tych trudności uczęszczam na warsztaty terapii zajęciowej w Grucie. Spełniam się tam i mam z tego dużo radości. Źródłem zadowolenia i satysfakcji jest dla mnie również mój wyremontowany dom 💕 Chciałabym móc jak najdłużej się nim cieszyć i swobodnie po nim przemieszczać.

Sprzętem, który niesamowicie ułatwiłby mi życie codzienne jest kamerka OrCam MyEye 2.0. Dzięki nowoczesnej technologii, ten niewielki sprzęt rozpoznaje ludzkie twarze, nominały banknotów i monet, skanuje i odczytuje ceny, składy produktów, rozkłady jazdy… To naprawdę wielka szansa dla osób słabowidzących. Szansa na niezależność i samodzielność, a także ogromna pomoc na co dzień.

Urządzenie jest niezwykłe, jednak technologia kosztuje. W tym przypadku 25 000 zł. Niestety, choć bardzo bym chciała, w pojedynkę nie mam szansy kupić tej kamerki.

Dlatego, jeśli możecie, wesprzyjcie mój cel, jakim jest nabycie OrCam MyEye.

Już dzisiaj dziękuję za każdą wpłaconą kwotę.

Ściskam Was wszystkich mocno! 💖😊

190 PLN 0% 25000 PLN
do końca: około 2 miesiące

Gaz w piecu, ciepło w domu

dla: Anna Saj
kategoria: Marzenie

Nazywam się Anna, mam 39 lat i mieszkam w Sędziszowie Małopolskim. Jestem żoną, matką i babcią.

Dzielę dom z mężem, synem i synową oraz ukochanymi wnukami: 13-miesięcznym Gabrysiem i 2-tygodniową Nadią. Pomieszczenia ogrzewamy za pomocą pieca na węgiel, co oznacza, że ciepło zaczyna być dopiero po godz. 15, gdy mój mąż wróci z pracy i napali. Sama nie jestem w stanie tego robić.

Od wielu lat choruję na padaczkę lekooporną, do której z czasem doszły inne schorzenia. Mam cukrzycę typu 2, niedoczynność tarczycy i astmę oskrzelową. Zmagam się z nadciśnieniem tętniczym i zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi. Mam za sobą wiele zabiegów chirurgicznych, m.in. operację kręgosłupa. Częste ataki padaczki nie pozwalają mi na normalne funkcjonowanie.

Leczenie licznych schorzeń pochłania wiele pieniędzy. Każdy dodatkowy wydatek jest więc ogromnym wyzwaniem. Samodzielna wymiana pieca węglowego na gazowy przekracza nasze możliwości finansowe. Proszę więc Państwa o pomoc i wsparcie mojego celu.

Bardzo chciałabym móc samodzielnie zadbać o komfort mojej rodziny i warunki w moim domu.

Będę wdzięczna za każdą wpłatę 💕

200 PLN 2% 10000 PLN
do końca: 2 miesiące

Przeciąć nić łączącą z chorobą

dla: Anna Bębenek
kategoria: Leczenie

Ania to młoda dziewczyna, która od kilku lat zmaga się z ciężkimi dolegliwościami, bólem oraz niezwykle obciążającymi i inwazyjnymi badaniami. Diagnostyka, często błędnie prowadzona, dodatkowo osłabiła organizm Ani.

Anna, jak każda osoba dopiero wchodząca w dorosłe życie, ma mnóstwo marzeń. Niektóre są zupełnie zwyczajne, można powiedzieć „oczywiste”: to założenie rodziny, stała praca i powód do szczerego uśmiechu. To powrót do tych rzeczy, które kiedyś dawały jej wiele radości, choć nie były czymś wielkim: do jazdy na rowerze, podróżowania, zwiedzania i spędzania czasu z przyjaciółmi.

Twarz Ani – zawsze radosna, uśmiechnięta, pełna życia – teraz przepełniona jest smutkiem i cierpieniem. Przyczyna bólu i uciążliwych zawrotów głowy, coraz bardziej utrudniających samodzielne poruszanie się i normalne funkcjonowanie, została odkryta dopiero po 6 latach badań. Niedawno otrzymaliśmy diagnozę wskazującą na zespół Arnolda-Chiariego. To rzadka, postępująca choroba, która może prowadzić do całkowitej utraty władzy w kończynach, a w konsekwencji – do kalectwa.

Towarzyszący chorobie ogromny ból kończyn i głowy, a także zaburzenia równowagi i inne dochodzące do tego zaburzenia neurologiczne sprawiają, że Ania od roku nie jest w stanie normalnie żyć. Cierpi, nie mogąc poruszać się o własnych siłach, nie mogąc podjąć pracy.

Dzięki pomocy jednego z polskich neurochirurgów udało się Ani odbyć konsultację w hiszpańskim instytucie, który jako jedyny w Europie specjalizuje się w diagnostyce i leczeniu zespołu Arnolda-Chiariego. Choroba Ani została potwierdzona, a zespół tamtejszych specjalistów zgodził się przeprowadzić operację w oparciu o innowacyjną, bezpieczną dla pacjenta metodę.

Wieloletnia diagnostyka pochłonęła nasze oszczędności, a zabieg zaproponowany przez lekarzy z Barcelony jest bardzo drogi.

Postanowiliśmy jednak zawalczyć.

W Polsce jedyną uznawaną metodą leczenia jest operacja głowy polegająca na odbarczeniu. To bardzo inwazyjny i niebezpieczny zabieg, który nie zawsze przynosi poprawę stanu zdrowia, a może wręcz prowadzić do nieodwracalnych zmian natury neurologicznej.

Na obecną chwilę jedyną szansą dla Ani jest operacja i rekonwalescencja pod opieką specjalistów w Barcelonie.

Operacja, na którą zbieramy fundusze, pomoże wyeliminować większość objawów, a – co najważniejsze – zatrzyma postępowanie choroby.

Zabieg polega na przecięciu nici końcowej rdzenia kręgowego, która znajduje się w dolnej części kręgosłupa. To właśnie zakotwiczenie rdzenia, wynikające z napięcia nici końcowej, jest uznawane za przyczynę zespołu Arnolda-Chiariego. W porównaniu z tradycyjną metodą stosowaną w Polsce, metoda hiszpańska jest zdecydowanie mniej inwazyjna i nie zagraża życiu.

Mamy ogromną nadzieję, że zbiórka się powiedzie i uda nam się zgromadzić pieniądze na opłacenie zabiegu, a także transportu w obie strony, zakwaterowania i dodatkowych wydatków związanych z pobytem Ani w Instytucie.

To dla Ani szansa na powrót do życia bez bólu i źródło nadziei, że kiedyś spełnią się jej młodzieńcze marzenia.

Za każdą wpłatę i za każde udostępnienie naszego apelu będziemy z całego serca wdzięczni!

510 PLN 0% 100000 PLN
do końca: 2 miesiące

Wygrać z rakiem, przebiec maraton

dla: Agnieszka Bednarska
kategoria: Leczenie

Na imię mi Agnieszka, mam 37 lat. Mieszkam w małej miejscowości koło Olsztyna.

Od 9 lat samotnie wychowuję dwóch wspaniałych synów: 12-letniego Kubusia i 10-letniego Dawidka. Obaj chłopcy w związku ze swoimi schorzeniami wymagają stałej opieki specjalistów i systematycznego leczenia.

Nie mogę powiedzieć, by los nas oszczędzał. Przyszedł jednak moment, w którym pomyśleliśmy, że jesteśmy na nowo szczęśliwi, spokojni i zaczynamy dość poukładane życie. Miałam dobrą pracę, dającą upragnioną stabilizację materialną. I nagle: BUM!

Lekarze zdiagnozowali u mnie mięsaka – nowotwór złośliwy tętnic płucnych. Ryczałam jak bóbr – tyle pamiętam. Wszystko znów stanęło na głowie. Całe szczęście, że zawsze mogłam i mogę liczyć na moją rodzinę.

Trzy miesiące leżałam pod tlenem na OIOM-ie. Konieczna okazała się operacja na otwartym sercu z uruchomieniem krążenia pozaustrojowego. Po zabiegu dostałam krwotoku wewnętrznego i po raz drugi trzeba było mnie operować. W trakcie tej operacji lekarze musieli podjąć reanimację. Czytasz mój apel, bo udało im się wygrać walkę o moje życie [em]. Dzięki temu moje dzieciaki wciąż mają ukochaną mamę, bez której nie wyobrażają sobie życia.

Od tamtych dramatycznych chwil minęły już 2 lata albo dopiero 2 lata 😉 Niestety, nie udało się wyciąć guza w całości. Nastąpiły też przerzuty do prawego płuca. Mam jednak to szczęście w nieszczęściu, że prowadzę leczenie w najlepszym instytucie onkologicznym: Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Tu mają największe doświadczenie w leczeniu tego typu nowotworu. Zastosowano u mnie chemioterapię i radioterapię.

Przyjeżdżam na wlewy chemii raz w tygodniu. Do tego dochodzą dojazdy na dodatkowe badania, które wykonuję w Instytucie (echo, tomografie) oraz dwutygodniowa radioterapia raz na jakiś czas . Kupuję również niezbędne leki. Gdy odbywam radioterapię, mieszkam w hotelu i we własnym zakresie zapewniam sobie wyżywienie. Koszty leczenia składają się na naprawdę duże sumy.

Ja i chłopcy utrzymujemy się obecnie z mojej renty, która nie wystarczy na zbyt wiele. Staramy się radzić sobie, jak tylko możemy. Jednak teraz jestem zmuszona prosić o pomoc. Przede mną kolejne naświetlania i kontynuacja leczenia.

Wciąż wierzę w to, że wyzdrowieję i jeszcze kiedyś przebiegnę maraton.

Będę niezwykle wdzięczna, jeśli troszkę mi w tym pomożesz i dorzucisz maleńką cegiełkę do mojego leczenia. Fundusze zgromadzone w ramach zbiórki wystarczyłyby na około 9 miesięcy. Zebraną kwotę planuję przeznaczyć na pokrycie kosztów związanych bezpośrednio z leczeniem, a także wydatków związanych z przejazdami, zakwaterowaniem i wyżywieniem w trakcie terapii. Z góry bardzo Ci dziękuję za okazane serce.

I proszę: trzymaj za mnie kciuki!

Aga

6556 PLN 43% 15000 PLN
do końca: 2 miesiące

Przybić "piątkę" sprawnymi rączkami

dla: Hubert Nowik
kategoria: Leczenie

Nasz synek Hubert urodził się w lipcu 2019 roku.

Jego organizm od samego początku był obciążony ciężkimi wadami: przetoką przełykowo-tchawiczą, która została chirurgicznie zamknięta, rozmiękaniem tchawicy, niedokrwistością, brakiem kości promieniowej w lewej ręce, brakiem kciuków u obydwu dłoni oraz trwałym przykurczem dwóch środkowych palców lewej dłoni.

Pierwsze 6 tygodni życia Hubert spędził w szpitalu, gdzie walczył o każdy dzień. Jest już z nami w domu, jednak walka trwa dalej. Walczymy o sprawność naszego synka.

Hubiś jest wesołym, energicznym dzieckiem, któremu ciężko usiedzieć w jednym miejscu. „Żywe srebro” to określenie, które opisuje go najlepiej. Uśmiech Hubercika jest wręcz zaraźliwy. Do pełni szczęścia brakuje mu jedynie dwóch sprawnych rączek.

Po długich poszukiwaniach i konsultacjach z licznymi specjalistami udało nam się trafić do doktora Paleya. Okazało się, że wystarczą 2 kompleksowe zabiegi, by zagwarantować naszemu dziecku sprawne i prawidłowo ukształtowane dłonie i przedramię. Ręce będą mogły swobodnie rosnąć, ponieważ nie dojdzie do uszkodzenia chrząstki – zostanie zachowana pełna funkcjonalność kończyn.

Kosz tych zabiegów jest, jak nietrudno się domyślić, ogromny. Sami nie jesteśmy w stanie zapewnić Hubertowi leczenia, dlatego zwracamy się do Was z prośbą o pomoc.

Każda wpłata przybliży naszego synka do przybicia pełnoprawnej „piątki” – a nawet dwóch jednocześnie 😊🖐

Szczerze i gorąco namawiamy Was do wsparcia naszego celu. Jest to pierwszy etap zbiórki na zawrotną kwotę prawie 662 000 zł. Mamy wielką nadzieję, że dzięki Waszemu wsparciu uda się zgromadzić potrzebne pieniądze.

2850 PLN 1% 150000 PLN
do końca: 2 miesiące

RZS - ratujemy zdrowie i sprawność Jarka

dla: Jarosław Tomczak
kategoria: Leczenie

Mój mąż Jarosław od 16 lat choruje na RZS – reumatoidalne zapalenie stawów.

To autoimmunologiczna choroba tkanki łącznej. Kiedyś nazywano ją artretyzmem. Schorzenie z roku na rok postępuje coraz bardziej. Mężowi na co dzień towarzyszy ból stawów kolanowych. RZS najmocniej zaatakował ręce.

W związku ze współistniejącą chorobą Bürgera konieczna była amputacja wszystkich palców u stóp oraz palców lewej dłoni. Jarek przeszedł dwa zawały. Od lat jest osobą w znacznym stopniu niepełnosprawną, niezdolną do samodzielnej egzystencji. Potrzebuje pomocy przy prawie każdej czynności. A ma dopiero 52 lata…

Nowoczesne leczenie oraz intensywna rehabilitacja mogłyby przynieść mu ulgę w codziennym cierpieniu i chociaż na chwilę zatrzymać chorobę.

Bardzo proszę o wsparcie, o iskierkę nadziei na w miarę normalne życie.

Po ostatnim zabiegu mąż ma ogromne rany na ciele. Potrzebujemy środków opatrunkowych, specjalistycznych plastrów oraz środków dezynfekujących.

Dziękuję serdecznie.

40 PLN 0% 5000 PLN
do końca: 2 miesiące

Odłączamy respirator, włączamy nowe możliw...

dla: Michał Szablewski
kategoria: Leczenie

Michał jest młodym, pełnym wigoru człowiekiem, któremu zdarzyło się podjąć tragiczną w skutkach decyzję. Skoczył do wody i w klika sekund przekreślił swoje życie.

Aktualnie ma 27 lat i w wyniku urazu rdzenia kręgowego jest porażony czterokończynowo. Po operacji stabilizacji odcinka szyjnego kręgosłupa stan zdrowia Michała uległ pogorszeniu. Doszło do wstrząsu septycznego, pojawiły się głębokie odleżyny i spastyka kończyn górnych. Michał został podłączony do respiratora.

Właśnie w takich okolicznościach poznaliśmy się rok temu. Nasze drogi – Michała jako pacjenta i moja jako pielęgniarza – przecięły się w szpitalu. Codzienna opieka nad Michałem, zaopatrywanie jego ran po odleżynach, pomaganie w leczeniu licznych infekcji i powikłań pooperacyjnych – generalnie ciężkie sprawy, ale też radosne momenty – zbliżyły nas do siebie.

Teraz jesteśmy przyjaciółmi, którzy nie potrafią spędzić bez siebie ani jednego dnia. Ja – opiekun, pielęgniarz, czasem psycholog i on – wytrwale walczący koleś, który nie poddaje się mimo braku sił.

Przyznam, że często zastanawiałem się, gdzie w tym wszystkim jest Bóg. Dziś mogę powiedzieć, że jesteśmy na właściwej ścieżce. Michał intensywnie się rehabilituje. Nikt nie dawał mu szans, a on siedzi na wózku inwalidzkim i jest pionizowany.

Okazało się, że istnieje szansa na pozbycie się respiratora! Mój przyjaciel mógłby oddychać sam! Wszystko dzięki neurologicznemu programowi odłączania od respiratora, prowadzonemu w podbydgoskim ośrodku rehabilitacyjnym. W przypadku Michała założono, że trwałby 2 miesiące. Opłacenie udziału w tym programie to cel naszej zbiórki.

Mój kumpel ma wiele marzeń, których nie może spełnić ze względu na bycie podłączonym do respiratora. Część z nich jest skromna, dla niektórych może błaha: wyjazd nad polskie morze, wyjście na koncert ulubionego piosenkarza. Stopy Michała tęsknią za pewnym i stabilnym kontaktem z ziemią.

Sprawne i zwinne przemieszczanie się to jedna z podstaw profesji, jaką Michał wykonywał przed wypadkiem: był profesjonalnym kelnerem w prestiżowym hotelu. Dla niego był to nie tylko zawód, ale i pasja. Nie potrafi bez tego żyć – w ramach „rekompensaty” ogląda programy kulinarne.

Zrobiłbym wszystko, by Michał mógł znów wykonywać swoją pracę. Jest tego wart. To skromny, prostolinijny i niezwykle wrażliwy chłopak o wielkim sercu, wytrwale i uparcie dążący do celu. Wspaniały przyjaciel, któremu chciałbym pomóc.

Mam wielką nadzieję, że mnie w tym wesprzecie.

530 PLN 3% 14100 PLN
do końca: 2 miesiące

Turnus rehabilitacyjny dla wyjątkowego rod...

dla: Konrad Kołodziej
kategoria: Leczenie

Magda i Konrad to rodzeństwo, którym opiekuję się w pojedynkę.

Mieszkamy na 48 m2, których – ze względów finansowych – nie remontowaliśmy od 15 lat.

Magdalena ma 44 lata. Urodziła się w zamartwicy, której skutkiem jest mózgowe porażenie dziecięce. Ze względu na ogólny stan zdrowia porusza się przy balkoniku. Jej największą pasją są układanki – uwielbia układać puzzle.

Konrad natomiast dużo rysuje. Zmaga się z zaburzeniami równowagi i wymaga pomocy przy przemieszczaniu się.

Obydwoje kochają muzykę.  Słuchają jej z płyt lub mp3 po powrocie z terapii zajęciowej.

Rodzeństwo potrzebuje stałej rehabilitacji. Na szczęście kochają jeździć na turnusy, gdzie jest jej dość dużo 😊 Dokonaliśmy już przedpłaty na dwutygodniowy turnus w Wysowej Zdroju – miejscu, które sprawdziliśmy w zeszłym roku.

Istnieje możliwość wykupienia dodatkowych zabiegów, ale ponieważ nie otrzymaliśmy dofinansowania z PFRON-u, nie możemy pozwolić sobie na wiele.

Zebrane fundusze przeznaczymy na opłacenie pakietu turnusowego dla naszej trójki (Magda i Konrad, choć są dorośli, wymagają stałej opieki), opcjonalnych wycieczek, dodatkowego wyżywienia oraz (w razie potrzeby) na wykupienie leków.

Proszę o pomoc w realizacji marzenia moich dzieci.

Mama Wiesława

175 PLN 2% 8000 PLN
do końca: 2 miesiące

Elektroniczne oczy dla mamy i edukatorki

dla: Anna Elwicka
kategoria: Leczenie

Cześć!

Nazywam się Anna Elwicka, mam 42 lata. Jestem samotną matką, wychowującą trójkę wspaniałych dzieci, które są dla mnie całym światem. Do mojej rodziny należą także, przygarnięte ze schroniska, kot Tony i pies Mania.

Uwielbiam chodzić po górach i spędzać czas w pięknych, zielonych miejscach.

Pracuję w fundacji, która opiekuje się osobami z dysfunkcją wzroku. Staram się oswoić naszych Podopiecznych z niełatwą codziennością, próbuję rozwijać w nich poczucie własnej wartości i samoakceptację. Praca daje mi dużo satysfakcji, czuję się potrzebna, co jest to dla mnie bardzo ważne. Cieszy mnie też, że zajęcia i spotkania dają uczestnikom tyle radości. To dla mnie bezcenne.

Los sprawił, że wyjątkowo dobrze rozumiem lęki i frustracje osób, z którymi pracuję, ponieważ wykryto u mnie postępujące i nieodwracalne uszkodzenie nerwu wzrokowego. Zmiany zachodzą w galopującym tempie, jednak – jakkolwiek by nie było – nie chciałabym rezygnować z dotychczasowego życia.

Jestem pełnoetatową mamą, a nie mogę nawet przeczytać swoim dzieciom bajki czy pomóc im w odrabianiu lekcji. Pracując z niewidomymi oraz niedowidzącymi, potrzebuję stałego i niezakłóconego dostępu do informacji, przepisów prawnych, wiadomości o ciekawych wydarzeniach czy nowoczesnych metodach rehabilitacji. Do tego niezbędne są mi sprawne oczy. Na moje, niestety, nie mogę liczyć.

Istnieje jednak technologia, która mogłaby mi pomóc. Nazywa się OrCam MyEye, a dowiedziałam się o niej całkiem niedawno.

OrCam to malutka, udźwiękowiona kamera, która ułatwia życie ludziom słabowidzącym i niewidomym na całym świecie. Sprzęt rejestruje obraz i wychwytuje tekst, a następnie odczytuje go głośno. Rozpoznaje również twarze, kolory, kody kreskowe, produkty i nominały banknotów.

To naprawdę niezwykłe urządzenie, przykład techniki wspierającej człowieka. Cena tej inteligentnej kamery wynosi 25 000 zł, co umiejscawia ją daleko poza zasięgiem moich możliwości finansowych.

Wierzę jednak, że ktoś ze zrozumieniem pochyli się nad moim problemem i pomoże mi odzyskać niezależność i samodzielność. Mój wzrok jest potrzebny nie tylko mnie, ale i ludziom, z którymi i dla których pracuję w fundacji.

Kochani! Nie trzeba wiele, ale wielu. Do celu zbliża każda złotówka. Będę szczęśliwa i wdzięczna, nawet jeśli uda nam się zebrać chociaż część tej kwoty 😊

0 PLN 0% 25000 PLN
do końca: 2 miesiące

Proteza dla strażaka

dla: Grzegorz Salbert
kategoria: Marzenie

Nazywam się Grzegorz Salbert. Przez 25 lat pomagałem ludziom, pełniąc służbę w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Rudzie Śląskiej.

Teraz sam potrzebuję pomocy.

Od wielu lat choruję na cukrzycę. Stałe pogarszanie się stanu zdrowia doprowadziło w zeszłym roku do amputacji nogi na wysokości uda.

Mieszkam na 3 piętrze w budynku bez windy. Samodzielne zejście po schodach jest dla mnie dużym wyzwaniem. Byłoby mi dużo łatwiej, gdybym miał odpowiednio dopasowaną protezę. Zdecydowanie zwiększyłaby się moja niezależność. Mógłbym pójść z wnukami na spacer i zaopiekować się nimi w razie potrzeby.

Koszty leczenia i rehabilitacji są wysokie, a w połączeniu z kwotą potrzebną na zakup protezy stanowią wydatek przekraczający moje możliwości finansowe. A że proteza jest jak samochód – również zużywa się i psuje – muszę liczyć się z jej cyklicznym serwisowaniem i wymianą.

Proszę, pomóż mi w codziennym funkcjonowaniu.

Twoja wpłata to część sprzętu, którego potrzebuję, by – mimo choroby i niepełnosprawności – wieść w miarę normalne życie.

Będę niezmiernie wdzięczny za każde wsparcie.

0 PLN 0% 40000 PLN
do końca: 2 miesiące

Zaprotezować stopę i znów usiąść za kółkiem

dla: Agnieszka Kowalska
kategoria: Leczenie

Nazywam się Agnieszka, jestem mamą 12-letniego Kacpra. Mieszkam na wsi niedaleko Konina.

Do 26 maja 2016 roku moje życie toczyło się bardzo spokojnie. Byłam osobą pełną wigoru i chęci do zdobywania świata. Pracowałam zawodowo jako kierowca ciężarówki (tak, tak!), dzięki czemu mogłam poznawać nowych ludzi.

Co wydarzyło się w maju 2016 roku? Uległam wypadkowi. Natychmiast trafiłam na blok operacyjny, gdzie amputowano mi palce lewej stopy. Niestety, w tkanki stopy wdała się martwica. Lekarze, po licznych konsultacjach, poddali mnie terapii podciśnieniowej. Dzięki temu leczeniu udało się uratować część tkanek i poddać mnie przeszczepowi skóry na uszkodzoną część stopy.

Jednak czas pokazuje, że działania lekarzy nie przyniosły powrotu do zdrowia. Od wypadku byłam systematycznie poddawana zabiegom skracania kości śródstopia. Kilka dni temu usunięto ją całkowicie.

Teraz moim celem jest zaprotezowanie stopy, dzięki czemu mogłabym wrócić do sprawności, chodzić i korzystać z życia społecznego oraz zawodowego. Utrzymuję się z niewysokiej renty, dlatego zakup dobrze dopasowanej protezy to kosmiczny wydatek.

Bardzo proszę o wsparcie i przekazanie na mój cel choćby najmniejszej cegiełki – każda znaczy dla mnie dużo.

Dziękuję za wszelkie formy pomocy.

110 PLN 0% 33500 PLN
do końca: 3 miesiące

Wyjazdowy trening sprawności

dla: Justyna Doroz
kategoria: Leczenie

Na imię mi Justyna. Jestem osobą raczej niewielu słów 😉

Choruję praktycznie od urodzenia. Mam za sobą operację kręgosłupa, która była konieczna ze względu na skoliozę. Zmagam się z dolegliwościami bólowymi i innymi schorzeniami.

Mimo tego pozostaję osobą pogodną, cieszącą się z życia. Siłę daje mi rodzina: mąż i córka. Interesuję się muzyką, siatkówką, amatorsko komputerem. Uwielbiam spacery i dobre filmy.

Gdyby udało się zebrać 100% założonej kwoty, pojechałabym na turnusy rehabilitacyjne (ilość zależy od terminu), które bardzo pomagają w zwiększeniu sprawności. Opłaciłabym również dojazd i parking.

Dziękuję za każde wsparcie.

0 PLN 0% 6000 PLN
do końca: 3 miesiące

W ramach naszego serwisu używamy plików COOKIES. Możesz ustawić cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w Polityce prywatności

x